ojej, to już nie mogę się doczekać co powie! Cała ta rozmowa jest niesamowita, nigdy nie myślałam że medytacja może mieć takie skutki uboczne w sensie że może coś 'zostawać' po sobie w przestrzeni. Czy to znaczy że każde miejsce gdzie regularnie medytujemy sie jakoś naładowuje? Jak to działa?
Chcę wrócić do czegoś konkretnego bo wydaje mi się że wątek o technice medytacji jest ważny ale nie może zasłonić oryginalnego zjawiska. Autor opisał cienie które poruszają się niezgodnie z logiką oświetlenia. To jest osobna sprawa od stanu psychofizycznego po medytacji. Czy ktokolwiek tutaj ma jakiekolwiek doświadczenie z cieniami które zachowują się inaczej niż powinny, niezależnie od medytacji i kamieni? Bo może warto oddzielić te dwa wątki i popatrzeć na sam cień jako zjawisko.
