I w tej ciszy chcę tylko dorzucić, bo myślę że warto to mieć w tle kiedy Anastaya odpowie: to czy obecność jest znana czy nieznana może zmienić bardzo dużo jeśli chodzi o to jak podejść do całości. Nie oceniam, tylko sygnalizuję.
To rozróżnienie które właśnie zrobiłaś, mniej głośna, spokojniejsza, to nie jest błahe. Często opisuje się obecności bliskich po odejściu jako zmienione w tonie, jakby pozbawione napięcia które mają żywi ludzie. Nie twierdzę że tak jest, ale warto to mieć w głowie.
Albo po prostu pamięć selektywnie wygładza wspomnienie i dlatego wydaje się spokojniejsze. Mózg nie przechowuje ludzi wiernie, tylko rekonstruuje. To co Anastaya czuje może być jej własną wersją babci, nie rzeczywistą obecnością.
Ma sens. Opisujesz coś co jest na granicy słyszenia i odczuwania. Właśnie o to chciałam zapytać.
Też coś takiego przeżyłam, nie tak wyraźnie jak Anastaya, ale raz obudziłam się z poczuciem że ktoś powiedział moje imię i to było właśnie tak, wewnątrz a nie z zewnątrz. Nie wiedziałam co z tym zrobić.
To że siostra przyjęła to spokojnie bez zagłębiania się jest zresztą dość typowe. Ludzie często nie wiedzą jak reagować na coś czego sami nie przeżyli, więc milkną. Ale mam pytanie do ciebie, Anastayo. Czy po tej rozmowie z siostrą coś się zmieniło, te przebudzenia były częstsze, rzadsze, intensywniejsze?
A pamiętasz czy te przebudzenia mają jakiś rytm? Mam na myśli nie tylko porę nocy, ale też okresy w ciągu roku, czy są momenty gdy to się kumuluje?
Jesień i zima to nie przypadkowa obserwacja. Nie dlatego że jakaś magiczna zasada tak mówi, ale dlatego że to czas gdy człowiek jest inaczej nastrojony, ciemniej, ciszej, mniej bodźców z zewnątrz. To zmienia przepuszczalność, powiedziałabym. Anastaya, czy w tych momentach przebudzenia jest też jakiś stan emocjonalny przed zaśnięciem? Coś konkretnego co czujesz wieczorem?
No ale właśnie, jesień i zima to też sezon depresyjny i większa izolacja. Mózg pracuje inaczej, sen jest płytszy albo głębszy w zależności od człowieka, melatonina skacze. To mogłoby tłumaczyć całość bez sięgania po nadprzyrodzone.
To co mówisz o braku wzorca jest akurat ważne. Gdyby zawsze poprzedzał to niepokój, można by to przypisać stanowi emocjonalnemu który produkuje halucynację przed zaśnięciem. Skoro nie ma wzorca, to ta interpretacja nie trzyma się tak mocno. Arbogi, ty miałeś kiedyś coś podobnego czy tylko spotkałeś to w opisach?
Mnie zastanawia właśnie to powtarzanie się. Czy to jest ważne, że to nie jest jednorazowe? Moje było raz i nie wiedziałam co z tym zrobić, ale Anastaya ma to regularnie. Czy to coś zmienia w tym jak to interpretować?
