Nie wiem czy to właściwe miejsce, ale nie mam już pomysłu gdzie napisać. Od jakiegoś czasu słyszę w swoim pokoju bicie zegara. Takie wyraźne, rytmiczne, typowe dla starego zegara z wahadłem. Problem w tym, że nie mam żadnego zegara bijącego w tym pokoju. Ani w całym mieszkaniu właściwie. Sprawdzałam czy coś nie leci z telefonu, z laptopa, z czegokolwiek. Nic. Cisza, a potem znowu bicie. I jeszcze jedno, może niezwiązane, ale jak to słyszę to czuję dziwne ciepło, jakby ktoś stanął obok i otacza mnie takim ciepłem z każdej strony. A w pokoju jest naprawdę chłodno.
To z tym ciepłem jest akurat dość charakterystyczne. O której porze to się dzieje? Konkretna godzina, czy losowo?
Siedem uderzeń to nie jest przypadkowa liczba w tym kontekście. Czy w tym pokoju albo mieszkaniu ktoś kiedyś mieszkał i odszedł? Pytam poważnie, bo kombinacja dźwięku zegara i odczucia ciepła często pojawia się w relacjach osób, które miały kontakt z czymś, co zostało po kimś bliskim.
Może to sąsiedzi? Przez ściany przechodzi dużo dźwięków, sam miałem kiedyś sytuację, że słyszałem jakieś stukanie i okazało się, że sąsiad rozebił zegar i leżały części na półce, a coś tam jeszcze chodziło. Nie od razu trzeba szukać duchów.
To co opisujesz z tym ciepłem brzmi jak obecność, nie jak zjawisko fizyczne. Masz jakieś skojarzenia osobiste z tym doznaniem? Bo ciepło które opisujesz, takie okalające, ludzie często kojarzą z konkretną osobą po fakcie.
To nie brzmi jak zbieżność. Czas i pojawienie się zjawiska zaraz po odejściu kogoś bliskiego to klasyczny schemat. Nie mówię że to na pewno ta osoba, ale warto wziąć to pod uwagę. Co czujesz podczas tego ciepła, strach czy raczej coś innego?
A próbowałaś do tego mówić? Bo czytałam że jak to jest duch bliskiej osoby to możesz po prostu powiedzieć na głos że wiesz że tu jest i że ci dobrze. Nie wiem, może to głupie.
To że jest to wyłącznie w ciemnej porze doby jest znaczące. Za dnia hałas otoczenia zagłusza subtelne doznania, a nasz mózg jest też inaczej nastawiony. Ale to ciepło jest ciekawsze. Czy ono poprzedza dźwięk zegara, czy pojawia się po nim?
Chciałam zapytać, czy w mieszkaniu są jakieś stare przedmioty? Bo słyszałam że duchy mogą się trzymać konkretnych rzeczy, nie tylko miejsc.
Ciepło jako zapowiedź to istotna informacja. To znaczy że doznanie sensoryczne wyprzedza dźwięk, co odwraca prosty schemat halucynacji słuchowej wywołanej strachem. Przy halucynacji ze strachu kolejność byłaby odwrotna.
Ale ciepło mogło się po prostu pojawić bo zaczęła myśleć o tej osobie która odeszła i to jest psychologiczne, a nie paranormalne. Mózg potrafi generować odczucia fizyczne z emocji. Naprawdę nie trzeba od razu duchów.
To co opisujesz, to zatrzymanie, to też coś. Czy masz wtedy wrażenie że coś na ciebie czeka? Takie pytanie na wprost.
Jak czytam to co piszesz, to mi się przypomina jedna rzecz. Jak miałam kontakt z czymś co uważam za obecność babci, to też było to poczucie że ona na mnie patrzy i czeka. Nie strach, właśnie ta cisza i oczekiwanie. Czy ta bliska osoba która odeszła, była cierpliwa? Pytam bo te rzeczy chyba zostają.
Powiem wprost, bo uważam że to ważne. Przedmioty mogą być czymś w rodzaju punktu zakotwiczenia dla tego rodzaju obecności. Nie mówię że tak jest na pewno w twoim przypadku, ale zbieżność jest zauważalna. Czy jak wychodzisz z tego pokoju, to ciepło odpuszcza?
A ten korytarz prowadzi do tego pokoju ze szkatułką? Przepraszam że pytam o takie szczegóły ale nagle mi przyszło do głowy.
Hej, nie chcę być tym co niszczy nastrój, ale czy sprawdziłaś instalację w mieszkaniu? Ogrzewanie podłogowe, rury? Rury w ścianach potrafią bić całkiem rytmicznie jak jest zmiana ciśnienia, a nagrzane rury mogą dawać lokalne ciepło w jednym miejscu. Naprawdę pytam serio, nie żeby podważać.
Klucz do czegoś nieznanego, medalik... to brzmi jak rzeczy które miały dla tej osoby znaczenie. Czy wiesz skąd pochodzi ten klucz? Bo takie przedmioty często są bardzo naładowane jeśli chodzi o energię.
Czyli ciepło jest jakby zapowiedzią. Albo wejściem. W rytuałach mówi się że zmiana temperatury, ciepło albo zimno, to sygnał że coś przekracza próg. Czy to ciepło jest intensywne czy raczej subtelne, takie że mogłabyś to zignorować?
To że nie czujesz strachu jest według mnie znaczące. Bo strach to zazwyczaj reakcja na coś nieprzyjaznego. Jeśli ciało samo się nie boi, to może warto ufać tej reakcji? Simma, ty co o tym myślisz?
Rozumiem że to jest dla ciebie ważne przeżycie i nie chcę tego umniejszać. Ale naprawdę uważam że sprawdzenie instalacji to minimum które powinna zrobić każda rozsądna osoba zanim zacznie wyciągać wnioski. Czy to jest takie trudne do zrobienia?
To wyklucza zwykłą pomyłkę. Jeśli liczyła świadomie i miała pewność że to za dużo, to jest coś innego niż zwykłe nieuwagi. Simma, czy spotkałaś się z czymś takim, z uderzeniami które nie odpowiadają żadnemu schematowi?
Albo po prostu twój mózg stracił rachubę bo byłaś skupiona na czymś innym, co jest zupełnie normalną rzeczą. Naprawdę, liczenie czegoś w stanie emocjonalnym, a ty trzymałaś wtedy medalik osoby która odeszła, to nie jest wiarygodny pomiar.
Zaproszenie. To jest dobre słowo. Czy jak oddałaś medalik z powrotem, to ciepło od razu ustąpiło, czy stopniowo?
To zachowanie jest spójne z tym co obserwuje się przy przedmiotach silnie naładowanych przez długotrwały kontakt z jedną osobą. Klucz, medalik, to nie są rzeczy które się kupuje raz i zapomina, to się nosi, dotyka, myśli o nich. Ale mam pytanie do Simmy, czy w tym przypadku zalecałabyś jakiś rodzaj kontaktu świadomego, czy raczej obserwację?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i nie odzywałam się, ale to zdanie mnie zatrzymało. Moja babcia mówiła dokładnie to samo, słuchaj ciała, ciało wie. I też zostawiła mi rzeczy po sobie. Nigdy nie miałam żadnych dźwięków, ale teraz zastanawiam się czy może po prostu nie byłam uważna.
To jest interesujące rozróżnienie. Jakby były dwa różne punkty kontaktu. Ściana z dźwiękiem, szkatułka z ciepłem i zapachem. Czy to musi być jeden fenomen, czy mogą to być dwie niezależne rzeczy które Lena połączyła w całość przez kontekst?
Przestałaś się bać i wtedy pojawiło się coś więcej. To jest schemat który słyszałam kilka razy w podobnych opowieściach. Jakby strach blokował, a spokój otwierał. Simma, czy to ma jakieś znaczenie w tym co znasz?
