Chciałam zapytać bo od jakiegoś czasu próbuję to sobie poukładać w głowie - jaka jest właściwie różnica między zastojem energii w czakrze a jej niedoczynnością? Bo jak czytam różne źródła to te pojęcia są używane jakby wymiennie, ale intuicja mi mówi że to nie to samo. zastój kojarzy mi się z tym że energia TAM JEST, tylko nie płynie, a niedoczynność to że czakra jakby w ogóle mało pracuje. Czy dobrze to rozumiem? I jak to w praktyce rozpoznać, bo objawowo chyba wychodzi podobnie?
Trafiłaś w sedno. To nie jest to samo, chociaż objawy rzeczywiście moga się nakladac i stąd ta powszechna pomylka. zastój to sytuacja gzie eenrgia jest obecna,ale skumulowana w jednym miejscu, jakby utknęła nie przeplywa dalej ani do czakry nie wpływa swobodnie nowe. Niedoczynność to raczej stan chronicznego niedoboru, czakra jest jakby uspiona, pracuje na bardzo niskich obrotach.i W obu przypadkach dostajemy niedobor energii w obszarach za które dana czakra odpowiada, ale mechanizm i podejście do pracy z tym są inne
noo, no właśnie to mnie też zawsze myliło. Siedlisław, a jak to wychodzi przy skanowaniu dłonią? bo u mnie raz jak robilam czakrę splotu słonecznego to czułam dziwne ciepło ale jakby zbite, twarde prawie. to byłby zastój?
ojej to super że ktoś w końcu o tym pisze! Ja dopiero zaczynam z czakraami i strasznie się gubię w tych pojęciach. Ale mam pytanie bo to by znaczyło że np. zastój w anahata mógłby dawać inne objawy niż niedoczynność tej samej czakry? tzn. w obu przypadkach będą problemy z relacjami i poczuciem miłości do siebie, ale inaczej się to objawi? Czy dobrze rozumiem?
Przepraszam ale to trochę za dużo uproszczeń jak na mój gust. skąd wiadomo, że te "odczucia" podczas skanowania ręką mają cokolwiek wspólnego z faktycznym stanem czakry a nie z temperaturą ciała, napięciem mięśni albo zwykłym autosugestią? Pytam serio, nie złośliwie bo rozumiem że coś czujecie, ale skąd pewność że interpretacja jest trafna?
a ja mam pytanei troche z boku, ale czy zastój może przechodzić w niedoczynność jak długo sie go nie leczy? bo myslę ze mozliwe ze mam problem z czakra gardła i nie wiem czy to juz jest zastój czy niedoczynnosc, trudno mi powiedziec ktory etap
ojjj, to bardzo dobre spostrzeżenie i odpowiedź brzmi: tak. długotrwały zastój może z czasem wyczerpac czakrę i wtedy przechodzi w stan niedoczynności. Możesz to sobie wyobrazic jak korek w rurez, najpierw woda się zbiera i jest ciśnienie, potem jak korek siedzi za dlugo to przeplyw z gory tez ustaje bo system sie dostosowuje. 🙁 W przypadku Vishuddhy czyli gardła, klasyczny sceariusz to najpierw problem z mówieniem prawdy, mowienie za duzo albo za mało, dopiero potem pojawia się ta głębsza niemożność, milczenie.
to mnie ciekawi jak wahadełko to rozróżnia. Bo czytałam że przy zdrowej czakrze wahadło obraca się okrężnie, przy zablokowanej waha się liniowo albo stoi, ale nie spotkałam się z opisem jak konkretnie reaguje na zastój vs niedoczynność. Jest jakas różnica w tym jak wahadło chodzi?
Celestynko, u mnie wychodzi tak że przy zastoju wahadło zazwyczaj kręci sie dość silnie ale jakby zacięte, chaotyczne, eliptyczne albo waskie kola zamiast równomiernego okręgu. Jakby coś blokowało pełny obrot. Przy niedoczynności ruch jest minimalny, ledwo drgnie, male kółka albo prawie nieruchome. Ale to bardzo subiektywne i zalezy też od prowadzącego wahadlo, rozne osoby maja różną wrażliwość
hej, wróćmy może do pytania bo trochę schodzimy na filozofię. Mnie interesuje praktyczna strona, czyli jeśli już rozróżnimy czy to zastój czy niedoczynność, to czy metody odblokowywania są inne?? Bo jeśli obie sytuacje leczy się tak samo, to to rozróżnienie jest może ciekawe teoretycznie, ale bez znaczenia praktycznego?
o to super ważna informacja! czyli można zrobić krzywdę stosując złą metodę? Mam tz że stosowałam mantrę LAM dość intensywnie bo myślałam że to zawsze dobrze a może mam niedoczynną muladharę a nie zastój i to był błąd?
ja tez sie o to boje trochę 🙁 jak poznac ze sie robi krzywde a nie pomaga? czy sa jakies syngaly ze cos poszlo nie tak po sesji?
mogę się wtrącić? mam podobny problem bo ostatino czuje takie drganie w okolicach vishuddhy podczas medytacj i nie wiem co oznacza, czy to zastój sie rusza czy niedoczynnosc reaguje na stymulacje. czy ktos miał coś takiego?
ja sie troche boje ze zrobiłam blad z tym LAM bo czytałam tez ze przy niedoczynności muladhary trzeba jednak ostrożniej. ale skad mam wiedziec co mam 🙁 mam cały czas lęki, problemyi z pieniędzmi i bol dolnego kregoslupa. to wskazuje na muladharę chyba? ale czy to zastój czy niedoczynnosc to nie wiem
aaa, przepraszam ale od razu zapytam, bo to mnie intryguje z metodologicznego punktu widzenia - skąd ten wniosek że "zamrożenie to niedoczynność a gorączkowość to zastój"? to brzmi jak poetycka metafora, nie jak różnicowanie kliniczne. co jest źródłem tej korelacji? bo Pustelka mogłaby tak samo dobrze mieć obydwa stany jednocześnie, albo żaden z nich w rozumieniu energetycznym. sama nie wiem.
u mnie było podobnie jak u Pustelki z tą manipurą, czyli też zakładałam ze to jedno a okazalo się drugie. i właśnie dlatego te objawy fizyczne SA tak ważne przy diagnostyce bo samo zachowanie może być mylące. Przy manipurze mialam niestrawność i cofanie sie co u mnie korelowalo z niedoczynnością ale moja koleżanka miala ten sam ból żołądka a to był zastój od nadmiaru niekontrolowanej złości.
ojej to jak możemy w ogóle być pewni co mamy?? serio pytam bo czytam ten wątek i im więcej czytam tym mniej wiem 😀 trochę to frustrujące. Czy jest jakaś metoda która jest bardziej wiarygodna od innych do rozróżnienia tych dwóch stanów?
a ja mam takie pytanie bo cały czas krąży mi po głowie, czy ktoś kiedyś testowal wahadłem siebie i bioenergoterapeuta niezależnie dostał ten sam wynik? bo to by było jakies potwierdzenie że przynajmniej te dwie metody się pokrywają. Bo na razie to trochę musimy wierzyć na słowo że to działa
czytam ten wątk i mam pytanie morze podstawowe - ta diagnostyka czakr to czy mozna ją robić samemu na sobie czy lepiej żeby robiła ją inna osoba? bo przy wahadełku nad sobą cyhba tudno trzymać rękę nad własną cazkrą serca np.
co do tej samodzielnej diagnostyki to chcę dodać że wahadełko nad sobą działa bardzo dobrze jeśli się leży i trzyma wahadło pionowo nad każdą czakrą po kolei. To nawet dokładniej wychodzi niż u drugiej osoby bo ty czujesz swoje ciało od środka jednocześnie. Bioenergoterapeuta widzi z zewnątrz ale nie czuje co ty czujesz. Więc połączenie własnych odczuć z wahadłem jest moim zdaniem najlepsze.
o matko, tyle informacji na raz, ale dzieki Epidot za to doprecyzowanie. Bo faktycznie, wole wiedziec ze to moje przekonania niz myslec ze robie jakis obiektywny pomiar i sie mylac. To juz jakis punkt wyjscia. Tylko czy to w ogole pomaga przy rozroznieniu zastoju od niedoczynnosci? Bo mam wrazenie ze moje "przekonania o sobie" tez beda zaburzone jezeli ta czakra nie dziala...
Wraccajac do pytaia z tytulu watku, bo chce zebysmy nie zgubili watek. roznica w manifestacji zastoju vs niedoczynnosc jest subtelna ale miom zdaniem naprawde wycczuwalna jak sie wie czego szukac. 🙂 przy niedoczynnosci jest jakby cisza pustka, brak sygnalu. Przy zastoju jest sygnal, ale zduszony, jakby cos bylo w srodku i sie nie moge wydostac. Fizycznie to roznica miedzy uczuciem odretwienia a uczuciem ucisku.
ojjj, o!! to jest mega pomocne! Siedlisław to "dół" kontra "opór nierówny" to jest coś z czym mogę pracować! właśnie tego szukałam w tym wątku od początku, konkretniejszego opisu sensorycznego a nie tylko "czujesz brak energii" 😀
phi, dobra ale czy ktoś poza Siedlisławem może potwierdzić że też tak to czuje? Bo jedna osoba to nie jest żaden wzorzec. Jak kilkoro z was niezależnie opisuje to samo, to już ciekawiej.
U mnie to trochę inaczej wychodzi przy skanowaniu, bo przy zastoju czuję coś ciepłego ale lepkiego, jakby gęstość, trudno mi tam "wejść" dłonią. A przy niedoczynności jest chłodnawo i pusto, dłoń jakby przelatuje przez to miejsce bez zatrzymania. Czyli zasadniczo podobnie do Siedlisława, ale "ciepło" przy zastoju to dla mnie raczej lepkość niż sam ucisk. Nie wiem czy to różnica semantyczna czy naprawdę inna jakość.
Ja potwierdzam z grubsza to co Siedlisław i Kaja mówią, u mnie ta "dziura" przy niedoczynnosci jest bardzo charakterystyczna i jak już raz to poczułam to na prawdę odróżniam od zastoju. Ale doszlam do tego po długim czasie i hyba z pięciu sesjach u terapeutki która mi pokazywala co robię ręką. Samemu z marszu bardzo ciężko.
A propos metody - to co Agatka mówi o terapeutcce ktura pokazuje, to jest hyba klucz? Bo czytam wasze opisy i mysle "ok" ale nadal nie weim czy jak przykloze reke do siebie to robie to dobrze. czy jest jakis sposob zeby sie upewnic ze ta technika skanowania w ogole dzialla u mnie, zanim bede interpretowac wynii?
