To porównanie z warstwami versus mur mi bardzo pasuje. Ale jak to rozróżnić zanim zaczniesz pracę? Bo z zewnątrz brzmi to tak samo - 'nic nie czuję, nic nie płynie'.
A co z dziedzicznymi blokadami? Bo gdzieś czytałam, że niektóre przekazują sie w rodzinie i wtedy to jest właśnie to 'zawsze tak było', tylko że to nie jest blokada samej osoby, tylko coś przejętego. Jak to wpływa na diagnostykę zastój kontra blokada? Czy w ogóle wpływa?
Poczekajcie, bo trochę odpłynęliśmy - wróćmy do sedna. Jeśli mamy tę różnicę zastój/blokada jako punkt wyjścia, to Czarownica właśnie powiedziała, że blokada dziedziczna zachowuje się inaczej przy wahadełku. Jak? Bo to jest bardzo praktyczna informacja i nie chcę jej stracić w dygresji o systemach rodzinnych.
To jest ciekawe, bo przy tej krzyżowej metodzie, którą opisywałam wcześniej - wahadełko plus dłoń - właśnie chaos wahadełka jest dla mnie jednym z trudniejszych sygnałów do interpretacji. Bo nigdy nie wiem, czy to blokada dziedziczna, czy po prostu ja w danej chwili jestem niewycentrowana. Ktoś ma sposób na odróżnienie?
No ale tu wróciłem do mojego starego problemu z początku rozmowy. Jeśli wynik się zmienia między sesjami, to skąd wiem, co jest prawdziwe? Może przy pierwszej sesji trafiłam na blokadę, a przy drugiej jej nie było, bo coś się przesunęło, a nie dlatego, że pierwsza była błędem operatora?
Domowik, to jest właściwie pytanie o to, czy stan czakry jest stabilny, czy dynamiczny. Mnie to też długo męczyło. Doszedłem do tego, że traktuję wyniki jako fotografie, nie jako stałe fakty. Każda sesja to obraz z tego momentu. Powtarzające się wzorce między fotografiami to dopiero diagnoza.
Bardzo trafnie powiedziane z tymi fotografiami. Ale mam pytanie do Sewera - ile takich fotografii uważasz za minimum, żeby powiedzieć 'to wzorzec'? Pytam konkretnie, bo to praktyczna kwestia.
Trzy to uczciwa liczba, zgadzam się z tym rozumowaniem. Dodam tylko, że liczy się też kierunek zmiany między sesjami. Jeśli mam trzy wyniki i każdy trochę inny, ale widać ruch - powiedzmy coraz większy obrót wahadełka - to jest to dla mnie równie wartościowa informacja jak trzy identyczne wyniki. Zastój ustępujący też jest wzorcem.
O, to jest ważne. Bo nigdy mi nie przyszło do głowy, że zmienność wyników może być dobra wiadomosc zamiast błąd. Czyli jeśli za każdym razem trochę inaczej, ale jakby żywiej, to znaczy, że coś się rusza? To jak odróżnić tę 'dobrą zmienność' od chaosu, o którym Czarownica mówiła przy blokadach dziedzicznych?
Czyli w pewnym sensie wracamy do tego, co Szeptucha mówiła o kontekście życiowym. Diagnostyka czakrowa nie istnieje w próżni - to, co się dzieje w życiu, daje klucz do interpretacji wyników. Zastój po trudnym wydarzeniu plus coraz żywsze wahadełko to jeden obraz. Chaos bez wyraźnej historii to inny. Dobrze to rozumiem?
To, co Szeptucha napisała o pustej obojętności jako sygnale blokady - to mnie uderzyło. Bo ja to zawsze myliłam z neutralnością albo po prostu brakiem zainteresowania danym tematem. Jak odróżniasz tę 'pustą obojętność' od zwykłego chłodu emocjonalnego? Bo to brzmi podobnie.
Mam wrażenie, że my tutaj cały czas mówimy o skrajnościach - albo wyraźny zastój, albo wyraźna blokada, albo wyraźna obojętność. A co z sytuacją pośrednią? Bo u mnie na przykład przy Anahata mam coś, co nazwałbym 'przytłumieniem' - jakby ktoś przykręcił pokrętło, ale nie wyłączył całkiem. To jest zastój czy coś zupełnie innego?
Domowik, 'przytłumienie' to ciekawe określenie i myślę, że jesteś na czymś. Ja miałem podobnie przy Manipurze przez długi czas. Wahadełko robiło ledwie widoczne drgania, nie zatrzymanie, ale jakby pracowało na pięć procent możliwości. Czarownica, czy to pasuje do twojego opisu zastoju, czy to już coś innego?
to jest właśnie to szare pole, które najtrudniej opisać. Ja to nazywam niedoczynością, nie zastojem i nie blokadą. Zastój to coś, co dotknęło normalnie funkcjonującą czakrę z zewnątrz. Niedoczynność to jakby czakra nigdy nie rozwinęła pełnej mocy - z różnych powodów. Domowiku, jak długo masz to 'przytłumienie'? To kluczowe.
Czarownica, a ta niedoczynność, którą opisujesz - jak się zachowuje przy wahadełku? Bo jeśli to nie jest zastój ani blokada, to mam wrażenie, że jestem teraz z trzema różnymi stanami do rozróżnienia i nie wiem, jak to ogarnąć diagnostycznie.
Dobra, próbuję to zebrać do kupy, bo ta rozmowa zaczyna przypominać mapę bez legendy. Mamy: zastój, blokadę osobistą, blokadę dziedziczną i teraz niedoczynność. Czy to są rozłączne kategorie, czy mogą na siebie nachodzić? Bo intuicyjnie czuję, że mogą.
To, co Szeptucha mówi o warstwach, jest logiczne, ale rodzi konkretny problem praktyczny. Jeśli mam niedoczynność jako podłoże i zastój na wierzchu, to od czego zaczynam pracę? Od głębszego czy od tego, co jest bliżej powierzchni?
Ja mam podobne pytanie do Runologa, tylko trochę inaczej sformułowane. Czy w ogóle można skutecznie pracować z zastojem, jeśli pod nim jest niedoczynność? Czy to nie jest tak, że wyczyszczę warstwę wierzchnią i i tak utkwię w miejscu?
To, co mówi Anastazja, ma sens z jednej strony, ale znam osoby, które robiły odwrotnie i też im wyszło. Może chodzi po prostu o to, żeby nie wchodzić w głęboką pracę zbyt gwałtownie, a nie o konkretną kolejność warstw.
Z moich doświadczeń wynika, że kamienie mogą tu naprawdę pomóc w określeniu kolejności. Obsydian i czarny turmalin 'wiedzą', czy zaczynamy od dołu. Jeśli kładziesz je na czakrze i czujesz odpychanie, to sygnał, żeby iść wyżej najpierw.
Wróćmy może na chwilę do sedna wątku, bo się trochę rozeszliśmy. Zaczęliśmy od pytania o różnicę między zastojem a blokadą, a teraz mamy jeszcze niedoczynność. Czy ktoś mógłby powiedzieć krótko - jak w praktyce, bez wahadełka, bez kamieni, bez niczego, tylko na podstawie samopoczucia, odróżnić zastój od blokady? Czy to w ogóle mozliwe?
Wróćmy może na chwilę do sedna wątku, bo się trochę rozeszliśmy. Zaczęliśmy od pytania o różnicę między zastojem a blokadą, a teraz mamy jeszcze niedoczynność. Czy ktoś mógłby powiedzieć krótko - jak w praktyce, bez wahadełka, bez kamieni, bez niczego, tylko na podstawie samopoczucia, odróżnić te trzy stany? Pytam, bo nie każdy ma dostęp do narzędzi i nie każdy potrafi odczytywać wahadełko.
Dobra, to spróbuję tak czysto objawowo. Zastój zazwyczaj czujesz jako coś nowego - coś, co zaczęło być inaczej niż było. Blokada często idzie z konkretnym napięciem, oporem, czymś co 'nie puszcza'. A niedoczynność to po prostu brak - nie boli, nie napina, po prostu tej energii tam nie ma i jakby nigdy specjalnie nie było. Ale zanim powiem więcej, Wikusia - czy chodzi ci o konkretną czakrę, czy generalny schemat?
To jest jedno z trudniejszych pytań w tej rozmowie i dobrze, że padło. Jeśli nie masz punktu odniesienia, to rzeczywiście samo samopoczucie może cię zmylić. Wtedy patrzę na to, jak obszar reaguje na próbę pobudzenia - medytacja, bija-mantra, kontakt z naturą. Zastój po takim impulsie zazwyczaj coś robi, nawet jeśli to dyskomfort. Niedoczynność często po prostu... nic. Cisza. Czy ktoś z was miał takie doświadczenie z tą 'ciszą' po próbie pracy?
Ale skąd wiadomo, ile tej ciszy to 'normalna' cisza przy niedoczynności, a ile to cisza z powodu głębokiej blokady? Bo jeśli efekt jest identyczny - zero reakcji - to jak w ogóle je rozróżnić bez kogoś z zewnątrz?
A czy ktoś próbował w takiej sytuacji diagnostyki kolorem? Słyszałam, że przy niedoczynności czakra reaguje na 'głód' własnego koloru - tzn. spontanicznie przyciąga wzrok do tego odcienia. Nie wiem, czy to ma podstawy, ale wydaje mi się logiczne.
Wracając do pytania Runologa o to, skąd wiedzieć ile ciszy to ile - mam wrażenie, że my cały czas zakładamy, że diagnozujemy sami. A może kluczowa różnica między zastojem, blokadą i niedoczynnością jest właśnie taka, że te pierwsze dwie można samodzielnie wykryć, a niedoczynność wymaga kogoś z zewnątrz? Bo sami możemy nie mieć punktu odniesienia.
