Hej, założyłem ten wątek bo ostatnio kupłem różdżkę wahadłową i kompletnie nic nie czuję jak trzymam nad czakrą korzenia. Zero drgań, zero ruchu, nic. Ale właściwie to chciałem zapytać szerzej - od jakiegoś czasu mam poważne problemy z finansami, ciągły lęk że coś się posypie, i czytałem że to może być właśnie zablokowana Muladhara. Czy ktoś miał podobnie i co pomogło? Bo nie wiem czy skupiać się na różdżce czy może pójść inną drogą.
Zanim przejdziemy do metod - opisz dokładniej ten lęk finansowy. Czy to jest lęk o przeżycie, że dosłownie nie będzie na rachunki, czy raczej taki przewlekły niepokój mimo że jakoś funkcjonujesz? Bo to rozróżnienie dużo mówi o głębokości blokady w korzeniu.
Ból dolnego kręgosłupa plus ten chroniczny niepokój to bardzo klasyczny zestaw dla zablokowanej Muladhary. Ale wróćmy do tej różdżki - jak długo ją masz? I czy w ogóle testowałeś ją nad czymś co WIESZ że działa, żeby sprawdzić czy w ogóle odpowiada?
Z różdżką jest taki problem że dużo osób myśli że to powinno działać od razu jak komputer. A ona bardziej reaguje jak... nie wiem, jak termometr który trzeba najpierw skalibrować z własną energią. Trzymałam swoją przez tydzień przy ciele zanim zaczęła wyraźnie reagować.
Przepraszam że wchodzę ale właśnie to samo mnie zastanawia bo też kupiłam wahadełko i też się nie kręci 🙂 To znaczy jak to kalibrować? Trzymasz przy sobie fizycznie przez cały dzień czy chodzi o jakąś medytację z nim?
Hej, bo zaraz ten wątek zamieni się w poradnik do różdżki a tu pytanie było o finanse i Muladharę. Różdżka to tylko jeden ze sposobów diagnostyki i szczerze mówiąc nie najłatwiejszy dla początkujących. Co do meritum - ten ból kręgosłupa i stały niepokój to faktycznie sygnały z korzenia, ale chciałabym wiedzieć czy masz też problem z uziemieniem? Czyli czy czujesz się 'w głowie', oderwany od ciała, masz problem z koncentracją na przyziemnych sprawach?
To co opisujesz z tym 'uciekaniem ziemi' to dosłownie odcięcie od korzenia. Ale powiedz mi - próbowałeś kiedykolwiek chodzić boso po trawie albo po ziemi? Nie jako rytuał, po prostu tak? Bo uziemienie fizyczne to jest naprawdę pierwsze co bym zrobiła zanim zaczniemy mówić o bidżamantrach i kamieniach.
A ja mam pytanie do Runiarki - bo zawsze słyszę o tym uziemieniu przez naturę, ale mieszkam w bloku w centrum miasta, lato jest raz do roku. Czy to w ogóle jest realistyczne jako główna metoda? Jak wy to rozwiązujecie zimą albo przy złej pogodzie?
Ale ile czasu to zajmuje serio? Bo jak już zidentyfikowałam że mam problem z Muladharą i chcę żeby to działało to chcę wiedzieć czy mówimy o tygodniu czy o miesiącach. Próbowałam LAM mantrę przez kilka dni i nic specjalnego nie poczułam.
Przy LAM - robisz to głosem czy w myślach? Bo przez długi czas robiłam w myślach i nie czułam dużo. Jak zaczęłam śpiewać naprawdę, nawet cicho, to wibracja szła dosłownie fizycznie w dół ciała. Ciało rejestruje dźwięk inaczej niż umysł.
Słuchajcie, jestem sceptyczna co do tych mantr i wahadełek, ale to z powodu korzenia mnie tu ściągnęło bo też mam ten chroniczny lęk o finanse. I zastanawia mnie - czy ktoś ma jakieś wytłumaczenie dlaczego konkretnie czakra korzenia ma się przekładać na pieniądze? Rozumiem bezpieczeństwo jako emocję, ale skąd to powiązanie z finansami konkretnie?
Mogę zapytać głupie pytanie? Jak w ogóle wiedzieć czy to na pewno korzeń a nie jakaś inna czakra? Bo lęk to chyba może być w kilku miejscach naraz i nie wiem jak to rozróżnić bez bioenergoterapeuty.
Dobra, to może wróćmy do tej różdżki bo mam ją teraz przy sobie i spróbowałem kilka razy i coś jakby drga? ale bardzo mało. To znaczy że działa czy to tylko drżenie ręki?
Jak odróżnić drżenie ręki od ruchu różdżki - spróbuj ją trzymać luzem, tak żeby sama ciążyła w dół. Jak ruch jest wyraźnie rotacyjny a nie losowy, to znaczy że coś łapie. Ale szczerze powiem Ci jedno: nie zaczynaj od skanowania siebie, zacznij od czegoś neutralnego.
Na przykład szklanka wody kontra szklanka z solą, albo roślina zdrowa kontra chora. Cokolwiek gdzie znasz odpowiedź z góry. Tak uczysz różdżkę swojego 'tak' i 'nie', i sprawdzasz czy Ty sam reagujesz spójnie.
Właśnie o tym mówiłam wcześniej z tą kalibracją. Jak nie wiesz jak Twoja różdżka reaguje na 'tak', to skąd wiesz co znaczy że się kręci nad czakrą? Bo obrót w prawo u jednej osoby to otwarcie, u innej to coś zupełnie innego.
No ale to jest dosyć okrężna droga, nie? Czyli żeby sprawdzić czakry różdżką, najpierw musisz kalibrować różdżkę, a kalibracja wymaga intuicji, która wymaga... otwartych czakr? Trochę błędne koło.
No tak, ale właśnie to mnie irytuje trochę w tej całej energetyce. Że zawsze jest 'tak, ale musisz też to zrobić i tamto'. Czyli de facto rób normalnie i przy okazji medytuj?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale Felicytka to opisuje dokładnie to co w tarocie często wychodzi przy odwróconej piątce pentagramów albo przy odwróconej sile. To poczucie wiedzenia bez działania. Nie wiem czy wolno mi tu tarotowe komentarze, ale ta zbieżność jest duża.
No dobra, wracam bo tu zaczęła się rozmowa o mnie. To co Runiarka powiedziała o tym że wiem a nie robię - to mnie trochę zatrzymało. Ale jak praca z korzeniem ma mi pomóc przestać czekać? Bo to jest dosyć abstrakcyjne.
Pytanie może głupie, ale czemu drewno działa na korzeń? Chodzi o kolor, materiał, czy o to że pochodzi z natury?
Wróciłem z różdżką i spróbowałem tej kalibracji ze szklanką wody - to brzmi absurdalne ale chyba coś czuję? Przy wodzie zwykłej lekki ruch, przy wodzie z solą większy. Nie wiem czy to autosugestia.
Autosugestia to słowo które tutaj często zabija całą robotę zanim się zacznie. Ideomotoryczny ruch istnieje i jest udokumentowany - twoje ciało reaguje na bodźce które świadomy umysł jeszcze nie przetwarza. Różdżka to wzmocnienie tego sygnału. Pytanie nie brzmi 'czy to prawdziwe', tylko 'czy ta różnica między wodą a solą jest powtarzalna'.
Zakryj oczami albo poproś kogoś żeby przestawił szklanki. To jest właśnie test ślepej próby dla różdżkarzy i naprawdę wiele mówi.
Słuchajcie, to jest ciekawe, ale czy wrócimy na chwilę do tego finansowego aspektu korzenia, bo mnie to najbardziej interesuje? Niedziela powiedziała wcześniej że praca z korzeniem zmienia stosunek do lęku, nie konto bankowe. Ale jak długo trwa zanim ten zmieniony stosunek do lęku przełoży się na jakiekolwiek działanie?
Dobra, wzięłam ten kawałek drewna do ręki wieczorem i siedziałam z nim z pięć minut. Nic spektakularnego się nie stało, ale byłam zaskoczona że w ogóle to zrobiłam. Nie wiem czy to cokolwiek znaczy.
Wracam do pytania które zadałam wcześniej, bo nie dostałam pełnej odpowiedzi. Niedziela mówiła o miesiącu regularnej praktyki zanim zaczęłaś czuć zmianę. Ale zmianę w czym konkretnie? W nastroju, w decyzjach, czy w czymś bardziej wymiernym?
