Mamy bałagan terminologiczny, bez owijania w bawełnę. Każda szkoła, każdy nauczyciel, każda tradycja nazywa to inaczej. Dlatego ja zawsze proszę, żeby przy opisywaniu stanu skupiać się na objawach, a nie na nazwie - bo 'zwarcie' u twojej terapeutki i 'blokada' u mnie mogą oznaczać to samo albo coś zupełnie innego.
I to jest chyba sedno tej całej rozmowy, choć jakoś do tej pory tego nie powiedzieliśmy wprost. Rozróżnienie zastój vs blokada vs niedoczynność jest użyteczne jako mapa dla własnej obserwacji, ale nie jest to klasyfikacja z twardymi granicami. Każdy z nas mówi trochę innym językiem i to jest OK, jeśli potrafimy opisać, CO czujemy, a nie tylko jak to nazywamy.
Mam może głupie pytanie, ale powiedziałam sobie że zapytam - czy zastój to zawsze coś złego? Bo czytam całą tę rozmowę i mam wrażenie, że wszyscy traktują go jako problem do usunięcia. A może czasem czakra zwalnia z jakiegoś powodu i to jest normalne?
No i tu wychodzi kolejna kwestia - jak długo czekasz, zanim zwolnienie uznasz za zastój? Mam na myśli: jest jakaś umowna granica czasowa, czy raczej patrzysz na nasilenie objawów?
To ciekawe, co mówi Czarownica o adaptacji ciała. Ale mam pytanie do całej grupy - skoro i zastój, i głęboka blokada mogą wyglądać tak samo z zewnątrz i tak samo cicho od środka, to czy nie jest tak, że to rozróżnienie, które próbujemy tu zrobić przez całą rozmowę, w praktyce jest nierozróżnialne bez kogoś z zewnątrz? Nie mówię, że ta dyskusja nie ma sensu, ale chcę wiedzieć, czy ktoś ma konkretny przykład, że sam, bez terapeuty, trafnie to rozróżnił i potem zostało to potwierdzone.
Właśnie, i to jest rzecz, o kturej chyba za mało powiedzieliśmy - skąd wiadomo, że coś jest 'przepracowane'? Mnie zawsze wydawało sie, że skoro czuję ulgę albo ciepło po medytacji to już jest dobrze, ale z tej rozmowy wynika, że to może byc tylko chwilowe ruszenie, nie prawdziwe oczyszczenie. Jak to odróżnić?
To jest dokładnie to. Ulga podczas praktyki to za mało - to może być chwilowe rozluźnienie, które nie zmienia nic w strukturze. Ja patrzę na to, czy zmienia się codzienny wzorzec zachowania albo emocji w danym obszarze. Jeśli przez kilka tygodni po pracy z Vishuddha nadal unikam trudnych rozmów, to niezależnie od tego, co czułam na macie, nic się nie przesunęło. I wracając do tego, od czego zaczął się ten wątek - właśnie to jest praktyczna różnica między zastojem a blokadą. Przy zastoju wzorzec zmienia się wcześniej, przy blokadzie możesz pracować długo i zmiany w zachowaniu przychodzą dużo później albo nagle, jakby coś pękło.
