Gabryś, spokojnie, nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bo to naprawdę zależy od tego co chcesz osiągnąć. Czy masz jakąś konkretną czakrę, która cię niepokoi? Bo jeśli tak, to zacznij od jednej, nie rozkładaj wszystkich naraz na pierwszej sesji.
Czyli można coś pogorszyć kładąc spiralę na czakrę, która nie ma problemu? Serio pytam, bo mam podobną sytuację z kamieniami i zawsze się zastanawiam czy to bezpieczne.
To co mówi Irenka ciekawie się łączy z tym co wcześniej pisano o intencji. Czyli może problem nie leży tyle w tym co kładziesz, co w tym z jakim nastawieniem to robisz? Gabryś, jak ty w ogóle podchodzisz do tej sesji, masz jakiś rytuał przygotowawczy czy po prostu kładziesz i czekasz?
To może warto byłoby najpierw zrobić proste skanowanie wahadełkiem albo dłonią zanim w ogóle sięgniesz po spirale? Przynajmniej będziesz miał jakiś punkt odniesienia. Gabryś, miałeś kiedykolwiek kontakt z wahadełkiem?
Wahadełko nie jest skomplikowane technicznie, ale wymaga cierpliwości żeby się nauczyć odczytywać sygnały, a Gabryś z tego co piszesz to raczej wolisz szybkie metody. Może zamiast wahadełka spróbuj odczytu dłonią, jest bardziej intuicyjny i nie potrzeba żadnego sprzętu.
Wolę trzymać ręce blisko ciała, dosłownie kilka centymetrów nad danym miejscem, i czekam co pojawia się w dłoni. Ciepło to zazwyczaj aktywna energia, mrowienie bywa przy nadczynności, a coś jakby brak, taka 'dziura', to sygnał blokady. Ale to wymaga wyciszenia, przy rozkojarzeniu nic nie poczujesz. Gabryś, jak dobrze ci się udaje się skupić podczas medytacji?
To akurat rozumiem, mnie też kiedyś pomagało mieć coś w dłoni żeby uziemić uwagę. Ale do wizualizacji kolorów, bo to przecież jest tytuł tego wątku, spirala może ci nawet pomóc jako punkt koncentracji. Zamiast wyobrażać sobie abstrakcyjny kolor, wyobrażasz sobie że spirala go emituje w dane miejsce.
Dokładnie i to jest chyba sedno dlaczego takie przedmioty w ogóle działają u wielu osób, nie koniecznie przez jakieś własne właściwości, ale przez to że dają umysłowi punkt zaczepienia. Choć nie wszyscy się z tym zgadzają i rozumiem tych, którzy uważają że metal ma własne pole.
No i tu jest pytanie, bo jeśli spirala działa tylko jako symbol mentalny to właściwie starczy że wyobrazisz sobie spiralę. Po co kupować miedzianą za te pieniądze? Nie krytyukję Gabrysia, tylko zastanawiam się na głos.
Dobra, ale żebym ja cokolwiek z tego wyciągnął praktycznego, to zacznę od jednej spirali na czakrę serca i spróbuję wizualizować zieleń tak jak tu pisaliście. To ma sens jako punkt wyjścia czy jestem totalnie na bakier?
Gabryś, czakra serca jako punkt startowy to nie jest zły wybór, ale mam jedno pytanie zanim zaczniesz - dlaczego akurat tam? Czujesz coś w tej okolicy, masz jakieś objawy, czy po prostu serce brzmi bezpiecznie?
To co piszesz o samotności i odcięciu od ludzi faktycznie może wskazywać na Anahatę. Ale powiem ci szczerze, Gabryś - jeśli to jest blokada a nie nadczynność, to sama wizualizacja zieleni może nie wystarczyć. Masz jakieś inne objawy, fizyczne? Klatka piersiowa, oddech, plecy między łopatkami?
Napięcie między łopatkami i to uczucie odcięcia to razem dość charakterystyczny zestaw. Stefcia, jak ty odróżniasz u siebie czy chodzi o blokadę Anahaty czy to jest raczej nadczynność? Bo objawowo te dwa stany mogą się przejawiać podobnie na poziomie fizycznym.
To co opisujesz brzmi jak niedoczynność Anahaty, zgadzam się ze Stefcią. Ale tu jest ważna kwestia dla tej wizualizacji kolorów - przy zamkniętej czakrze sam kolor może być trudny do utrzymania w medytacji. Czyli możesz siadać do wizualizacji zieleni i po prostu nic się nie będzie kleić, kolor będzie blady albo będzie uciekał. To nie znaczy że robisz coś źle, tylko że czakra dosłownie nie 'łapie'. Miał ktoś taki efekt?
Lunaki, to ciekawe co piszesz. Ja z kolei słyszałem interpretację odwrotną, że jeśli kolor 'nie chce zostać' to niekoniecznie blokada, ale że energia w tej okolicy jest w jakimś ruchu, przeorganizowuje się. Komecik, jak ty to rozróżniasz?
To jest kluczowe rozróżnienie którego mi brakowało, że kolor to sposób do pracy nad czakrą, a nie termometr jej stanu. Gabryś, masz to? Bo jak zaczniesz traktować jakość swojej wizualizacji jako ocenę co z tobą nie tak, to tylko zbudujesz sobie niepotrzebną presję.
To jest chyba najważniejsze pytanie w tym wątku i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ja osobiście po udanej pracy z Anahatą czułam ciepło rozlewające się w klatce, czasem łzy bez konkretnego powodu - takie oczyszczające. Ale to są moje sygnały, niekoniecznie twoje.
Mam pytanie trochę z boku ale związane z tym co piszecie - Gabryś planuje spiralę na serce i wizualizację zieleni, ale czy ktoś mu powiedział żeby jeszcze zadbał o uziemienie przed i po? Bo przy Anahacie szczególnie, jak coś się naprawdę ruszy, to bez zakorzenionej Muladhary może być dość intensywnie.
Dobra, to już mam jakiś schemat - najpierw uziemienie z czerwienią, potem spirala na serce i wizualizacja zieleni. Ile czasu na każdym etapie? Bo jak mam na to poświęcić godzinę to pewnie mi nie wyjdzie, za mało cierpliwości.
Gabryś, uziemienie wystarczy że zrobisz przez trzy do pięciu minut, nie musisz z tego robić osobnej medytacji. Z sercem możesz zacząć od dziesięciu minut i zobaczyć jak się czujesz. Lepiej krócej ale regularnie niż raz na jakiś czas przez godzinę. Mam pytanie do reszty - czy ktoś próbował łączyć wizualizację koloru z mantrą bidża w tej samej sesji, i czy to w ogóle ma sens czy jedno zagłusza drugie?
No to ile czasu dokładnie na tę wizualizację zieleni? Bo mówisz dziesięć minut, ale nie wiem czy to nie za mało żeby kolor w ogóle zdążył coś zrobić. I to pytanie o spiralę - gdzie ją położyć podczas tej medytacji? Na klatkę piersiową czy obok?
Dobra, to zaadresuję spiralę, bo pytałem o to wcześniej i nikt nie odpowiedział. Gabryś, czy to są te spirale miedziane? Jeśli tak, to słyszałem że kładzie się je albo bezpośrednio na ciele w miejscu czakry albo obok na macie - w zależności od tego czy chcesz działać fizycznie czy energetycznie. Sam nie używałem, więc nie wiem jak to działa w praktyce.
Przy spiralach miast czytać opisy producenta, lepiej sprawdzić intuicyjnie. Serio. Połóż ją w dłoni na chwilę przed medytacją i po prostu poczuj czy masz jakąś odpowiedź z ciała - ciepło, mrowienie, nic. To samo z umiejscowieniem. Ale Gabryś, odpowiadając na twoje pytanie o czas - dziesięć minut to nie jest mało, pod warunkiem że te dziesięć minut jest naprawdę skupione. Pięć minut prawdziwej obecności da ci więcej niż trzydzieści minut błądzenia myślami po liście zakupów.
Ja na początku w ogóle nie wiedziałam że można to poczuć! Myślałam że medytacja to jest siedzenie i 'nic niemyślenie', i denerwowałam się że mi nie wychodzi. Dopiero jak ktoś mi powiedział żeby zamiast walczyć z myślami to je obserwować, to coś się zmieniło. A Gabryś, co do spirali - słyszałam że jak się kładzie bezpośrednio na ciele to może być mocniejsze oddziaływanie, ale nie wiem czy to nie jest za dużo na początek?
No właśnie, trochę się zastanawiam czy na klatkę czy obok. Na pudełku było napisane że można w obydwu miejscach ale bez szczegółów. Może po prostu wypróbuję jedno i drugie i zobaczę czy coś czuję?
Gabryś, to podejście ma sens - sam eksperymenty powiedzą ci więcej niż jakikolwiek opis. Ale robiłeś w ogóle wcześniej jakieś medytacje czy to będzie twój debiut? Pytam bo przy pierwszych sesjach z czymś nowym trudno odróżnić co jest efektem spirali, co wizualizacji, a co po prostu relaksacji.
To co opisujesz - kilka sesji oddechowych z aplikacji - da ci jakąś bazę skupienia, ale wizualizacja to trochę inny mięsień. Możesz mieć pierwszą sesję gdzie kolor po prostu się nie pojawi, albo pojawi się jako mgła a nie wyraźna zieleń. I to jest okej, Gabryś - nie interpretuj tego jako znak że coś z tobą nie tak.
