Wracając do tego co Ewunia mówiła o nagraniu - zastanawiam się teraz czy problem jest w nagrywaniu czy może w tym że oceniamy ruch wzrokiem, a odczucie w dłoni jest jednak inne. Może w trakcie sesji ważniejsze jest to co czujesz w nadgarstku niż to co widzisz? Bo jak się nagra, to zostaje tylko obraz, bez tej warstwy czuciowej.
To jest bardzo realne wyzwanie metodologiczne jeśli chcemy w ogóle porównywać wyniki między sesjami. Sama używam prostej skali od 1 do 5 dla 'siły' czucia w dłoni, niezależnie od kierunku obrotu. Ale przyznam szczerze że ta skala jest kompletnie moja własna i nie wiem czy komuś innemu by pasowała. Melanijka, może spróbuj coś takiego wypracować? Nawet niedoskonałe słownictwo jest lepsze niż brak zapisu.
Słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam pytanie może głupie, ale muszę zapytać. Wy w ogóle macie jakiś wspólny system opisu tych odczytów? Bo z tego co czytam, każdy ma swój własny i mam wrażenie że gdybyście wyniki swoich sesji zamienili miejscami, to byście ich nie zrozumieli. To nie jest krytyka, po prostu zastanawiam się jak w ogóle można się uczyć od siebie nawzajem w takiej sytuacji.
Ale poczekajcie, bo Lobelka powiedziała coś ważnego o braku standaryzacji i to mnie uderzyło. Jeśli każdy operator ma swój własny system, to jak w ogóle uczymy się od siebie? Bo wy mówicie że się uczycie przez opisy i analogie, ale jeśli wasze opisy oznaczają różne rzeczy, to chyba tylko udajecie że się rozumiecie?
Wracając do pytania Wizjonera sprzed kilku postów, bo ono mi chodzi po głowie - czy wahadełko przy żyłach wodnych reaguje tak samo jak przy czakrach. Próbowałem to sobie poukładać i myślę że to jednak inna kalibracja uwagi operatora, nie inna reakcja wahadełka. Wahadełko samo w sobie nic nie robi, reaguje przez ciebie. Pytanie czy twoja uwaga jest nastawiona na zewnątrz czy na pole osoby.
Ale to właściwie potwierdza że mechanizm jest jeden, tylko intencja inna? Czyli jakby Mietek64 poćwiczył na żyłach wodnych, to mógłby przenieść tę umiejętność na czakry?
Ja bym tu ostrożnie. Znam kogoś kto robi radiestezje od lat i gdy próbował przejść na skanowanie czakr to mu nie szło, bo cały czas szukał 'czegoś pod ziemią' zamiast wejść w pole osoby. Nabrał pewnego rodzaju nawyku kierunkowania uwagi i ten nawyk mu przeszkadzał.
Hej, przepraszam że wchodzę w środek ale chce sie upewnić - co to dokładnie znaczy 'znaleźć żyłę wodna' w kontekście wahadełka? Chodzi o to że wahadełko zaczyna sie krecic nad jakimś miejscem na ziemi? Bo mnie się raz kreciło jak stałem przy studni u dziadków, ale myslałem że to przypadek.
Ten wątek z żyłami wodnymi jest ciekawy, ale zastanawiam się czy nie odchodzimy za daleko od czakr. Mietek, masz może okazję żeby komuś znajomemu zeskanować pole dłonią, bez wahadełka? Bo może problem jest w tym że wahadełko jako pierwsze ćwiczenie to za dużo zmiennych naraz.
Nie brzmi głupio wcale! Czytałam gdzieś że zwierzęta mają wyraźne pole energetyczne i część osób zaczyna właśnie od zwierząt, bo one nie hamują energii tak jak ludzie którzy mają opór. Nie wiem czy to prawda, ale logika mnie przekonuje.
Ale chwila, bo to jest chyba kluczowe pytanie całej tej rozmowy. Czy w ogóle da się wykluczyć własny wpływ? I czy to jest w ogóle potrzebne żeby wahadełko było użyteczne? Bo jeśli nie da się tego oddzielić, to może cała dyskusja o 'prawdziwym sygnale' jest bez sensu?
Dobry punkt. Starałam się żeby było jednocześnie albo żebym nie mówiła wyników do czasu jego oceny. Nie zawsze się udało zachować tę kolejność, przyznam szczerze. To nie było kontrolowane badanie, tylko moje własne notowanie zbieżności.
Przepraszam że się wtrącam bo głównie czytam ten wątek, ale mam pytanie do Mietek64 - to co powiedziałeś o kocie, że coś drgnęło. Drgnęło wahadełko czy ty sam poczułeś coś w dłoni? Bo to chyba ważna różnica na tym etapie.
No to spróbuję powtórzyć z kotem w ciągu najbliższych dni i dam znać. Ale to wszystko co piszecie o tym rozdzieleniu własnego wpływu od sygnału - to mnie trochę kręci w kółko. Bo skoro nie da się tego rozdzielić, to jak w ogóle uczyć się interpretować kierunek obrotu? Jak wiem że to co widzę ma jakiś sens a nie jest moim wyobrażeniem?
To co Tamarka.2 mówi jest kluczowe i właśnie to próbuję robić w swoich notatkach. Zanim wezmę wahadełko, zapisuję co mi dolega, co czuję emocjonalnie, gdzie mam napięcia. Potem robię skan i porównuję. I przyznam że zbieżności bywają, ale też bywa że wahadełko wskazuje na coś czego w ogóle nie odczuwam. I nie wiem wtedy co to znaczy - czy wyprzedza objawy, czy się po prostu myli.
O, to jest ciekawe podejście z tymi notatkami przed sesją. Nigdy bym tak nie pomyślała. Ale mam pytanie - co zapisujesz jako 'napięcia emocjonalne'? Bo to brzmi dość szeroko i zastanawiam się jak to potem przypisujesz do konkretnej czakry.
Słuchajcie, mi to przypomina trochę horoskopy - jeśli opis jest wystarczająco ogólny, to każdy się w nim znajdzie. 'Unikam trudnych rozmów' pasuje chyba do większości ludzi w większości tygodni. Jak odróżnić że to naprawdę sygnał czakry od tego że po prostu żyjemy?
A wracając do samego wahadełka - bo trochę zeszliśmy na objawy - czy ktoś może mi wyjaśnić jedną rzecz? Bo czytam ten wątek od początku i nie do końca rozumiem: czy kierunek obrotu znaczy to samo u każdego operatora, czy każdy musi ustalić własny kod? Bo gdzieś czytałam że dla jednej osoby zgodnie z ruchem wskazówek to energia aktywna, a dla innej odwrotnie.
Okej, rozumiem że każdy ma swój kod. Ale to mi rodzi pytanie - jeśli chce żebys ktoś inny zeskanował MOJE czakry swoim wahadełkiem, to jego kod i moje pole energetyczne jakoś sie muszą spotkać, nie? Tzn czy wahadełko operatora X nad moim ciałem działa wg kodu operatora czy wg czegoś w moim polu?
Ale to co Tamarka.2 mówi to trochę dziwne. Bo jeśli wahadełko mówi moim kodem a skamuję twoje czakry, to skąd wiem że dostaję informację o twoich czakrach a nie o swoich własnych? Albo w ogóle cokolwiek poza własnym oczekiwaniem?
Ja czytałam że niektórzy przed skanowaniem robią krótkie uziemienie - dosłownie wyobrażają sobie że wchodzą stopami w ziemię i oddają własne napięcia w dół, żeby opróżnić się przed przyjęciem informacji z zewnątrz. Nie wiem czy to działa, ale jako koncepcja mi się podoba. Czy ktoś z was to stosuje?
Hej, mam głupie pytanie może, ale serio chcę zrozumieć. Jeśli wahadełko reaguje na intencję operatora, i operator ustawia intencję na 'chcę info o tej osobie' - to skąd ta informacja pochodzi? Czyli co dokładnie 'odpowiada'? Pole tej osoby, podświadomość operatora, coś innego? Bo mi wychodzi że to dość fundamentalne dla całej interpretacji.
Na pytanie Hilka nie ma chyba jednej odpowiedzi i to jest według mnie uczciwa sytuacja. Różne tradycje mówią różne rzeczy - jedna że to pole morfogenetyczne, inna że ideomotoryka i podświadomość, inna że kontakt z wyższą informacją. Ja osobiście nie wiem i nie udaję że wiem. Co mnie interesuje to czy wyniki są powtarzalne i czy mają jakieś przełożenie na praktykę. I w tym sensie wracam do tematu wątku - bo to właśnie od tego zależy jak interpretować amplitudę. Duży obrót przy Manipurze powiedzmy - czy to nadczynność, czy silna blokada z dużym ładunkiem? Różne źródła mówią różnie.
Dobra, ale to co Ezoteryk94 napisał na końcu mnie trochę zatrzymało. Że nie wie i to akceptuje. Zastanawiam się czy to nie jest właśnie problem z całą diagnostyką wahadełkiem - jeśli nie wiem skąd pochodzi informacja, to jak mam ocenić czy ona jest wiarygodna? Mógłby ktoś powiedzieć mi konkretnie: kiedy TY zaufałeś wynikom wahadełka i co cię do tego przekonało?
To co Martusia mówi to jest naprawde ciekawy argument. Ze wahadełko jako 'uświadomiciel'. Bo może cały spor o to skad pochodzi informacja jest troche na bok - wazniejsze pytanie to czy ta informacja jest trafna, bez wzgledu na zrodlo. Ja mam podobne doswiadczenia z wahadełkiem nad fotografiami, tam na pewno nie działała 'znajomosc osoby'.
Przy fotografiach to wchodzi już w zupełnie inną dziedzinę i szczerze mówiąc nie mam tam żadnych własnych doświadczeń, więc nie będę się wymądrzał. Ale chcę wrócić do czegoś co Hilek podniósł wcześniej, bo mnie też to chodzi po głowie. Mówimy o tym skąd pochodzi informacja - ale może warto najpierw wrócić do pytania z tytułu wątku, bo nie odpowiedzieliśmy do końca na kwestię amplitudy. Duże kółka kontra małe kółka - ktoś ma tu jakąś spójną interpretację?
Dobra, skoro Ezoteryk94 wraca do amplitudy, to powiem co u mnie się sprawdza. Mały, niepewny obrót odczytuję jako czakrę słabą, ledwo aktywną - jakby pracowała na minimalnych obrotach. Duże, wyraźne kółka w stronę blokady to dla mnie sygnał że blokada jest głęboka i stara. Natomiast duże kółka w stronę 'otwarta' interpretuję jako czakrę żywą, ale też czasem nadaktywną - i wtedy nie zawsze jest to coś dobrego. Czy ktoś inny robi podobne rozróżnienie?
