A mam pytanie bo temat mnie wciąga - czy ta zasada z precyzyjnym pytaniem dotyczy też diagnostyki czakr? Bo jak pytam 'jak jest z moją Vishuddha' to trochę ogólne. Czy powinienem pytać bardziej konkretnie, np. 'czy w Vishuddha jest blokada'?
Okej, to zaczynam powoli rozumieć logikę. Ale mam jedno głupie pytanie, bo wcześniej Lobelka mówiła o kalibrowaniu wahadełka na znanych odpowiedziach. Jak to wygląda w praktyce? Pytasz się o swoje imię i sprawdzasz co robi wahadełko?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i chciałam się zapytać - czy ktoś miał sytuację że wahadełko działało dobrze przy pytaniach o fakty, ale przy czakrach wyniki wydawały się bez sensu? U mnie tak jest i nie wiem co z tym zrobić.
Ilonka, to co piszesz to bardzo uczciwa obserwacja i myślę że wiele osób w tym wątku mogłoby się podpisać, tylko nie chce przyznać. Ja też miałam taki etap. Lobelka, czy jest jakiś sposób żeby się 'wyzerować' przed sesją, żeby zmniejszyć ten wpływ oczekiwań?
Wracając do samej interpretacji kierunku bo trochę odeszliśmy od tematu - mam w notatkach że kilka osób w tym wątku wspomniało o ruchu eliptycznym wahadełka, ale nikt tego nie rozwinął. Lobelka, Martusia.2 - elipsa to coś pomiędzy okręgiem a wahadłem, czyli jakieś pośrednie pobudzenie czakry, czy macie swoje odczytanie tego?
Ezoteryk94, pytanie o elipsę jest bardzo dobre i cieszę się że wracamy do sedna. Elipsa to dla mnie ruch pośredni, ale nie zawsze oznacza 'coś pomiędzy'. Czasem to sygnał że czakra jest w trakcie zmiany - albo otwiera się po blokadzie, albo odwrotnie. Mam pytanie do Ciebie: w którą stronę była ta elipsa? Bo kierunek dłuższej osi elipsy ma znaczenie.
To mnie bardzo zastanawia co Lobelka mówi o pionowej i poziomej osi. Czy ktoś jeszcze to sprawdzał u siebie? Bo ja nigdy nie zwracałam uwagi na oś, tylko na kierunek obrotu. Lyra, Ty ostatnio zaczynałaś z wahadełkiem - czy w ogóle zauważasz kształt ruchu czy na razie skupiasz się tylko na tym w którą stronę idzie?
Chwila, to znaczy że samo trzymanie wahadełka nad czakrą już na nią wpływa? To trochę zmienia całą diagnostykę, bo jak mam coś zmierzyć jeśli sam pomiar zmienia wynik?
To jest dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Ja robię krótki zapis pierwszej reakcji wahadełka - bo to zwykle najbliżej 'stanu wyjściowego' - a potem obserwuję jak się zmienia. Oba dane są dla mnie informacją. Pierwsza mówi jaki był stan, zmiana mówi jak czakra reaguje na uwagę. Ale Hilek, Twoje pytanie trafia w coś głębszego - czy diagnostyka i praca to w ogóle da się rozdzielić? Bo może nie.
Właśnie to mnie ciekawi od jakiegoś czasu. Jak robię diagnostykę Anahaty i bardzo mi zależy na wyniku, to czy sama ta uwaga i napięcie emocjonalne nie zaburzają pola które próbuję zbadać? Martusia.2 wcześniej mówiła o emocjonalnym zaangażowaniu jako źródle błędu, ale może to nie jest tylko błąd pomiaru, może to jest coś co zmienia rzeczywisty stan czakry w tej chwili?
No to to jest cos co mnie troche kłopocze bo ja badałem Manipurę pare razy i za każdym razem inny wynik. Raz kólko w prawo, raz małe kólko, raz prawie stoi. I nie wiedziałem czy to błąd czy czakra mi sie zmienia co kilka dni. Teraz rozumiem że może oba na raz?
Dobra, ale to rodzi pytanie praktyczne - jeśli wyniki zmieniają się tak często, to kiedy wiadomo że blokada jest 'prawdziwa' i wymaga pracy, a kiedy to tylko chwilowy stan? Czy jest jakiś próg, np. że jeśli przez trzy badania z rzędu mam ten sam wynik, to wtedy traktuję to poważnie?
To wszystko jest bardzo logiczne, ale ja mam pytanie które może być trochę z boku - czy ktoś próbował porównywać wyniki wahadełka u tej samej osoby badanej przez dwie różne osoby w tej samej chwili? Bo ciekawi mnie czy wahadełko w ogóle mierzy coś obiektywnego czy tylko stan wewnętrzny osoby badającej.
Przepraszam że się wtrącam, bo ja jestem tutaj raczej obserwatorem, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie że dwie osoby badające tę samą czakrę mogą dostać różne wyniki, i to niekoniecznie jest błąd - jedna może mierzyć 'siłę', druga 'kontrolę'. Ale jak wtedy wiemy co my sami mierzymy? To nie jest retoryczne pytanie, naprawdę nie wiem.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może trochę z boku. Ja w ogóle mam problem żeby wahadełko cokolwiek robiło nad moimi czakrami. Trzymam, czekam, a ono albo stoi albo lekko się kołysze bez kierunku. Zastanawiam się czy to kwestia tego że jestem mężczyzną - słyszałem że mężczyźni mają inaczej skalibrowaną energię i wahadełko może reagować odwrotnie. Czy ktoś się z tym spotkał?
Ja też miałem ten problem na poczatku z kalibracja. Wiesz co mi pomoglo? Trzymałem wahadełko nad czymś co wiem że jest ziemią - dosłownie kamień z ziemi - i prosiłem żeby pokazało mi 'tak'. A potem nad metalem prosiłem o 'nie'. I jakos wtedy zacząłem dostowac wyraźniejsze sygnały. Nie wiem czy to ma sens energetycznie ale u mnie zadziałało.
Mam dwa wahadełka i traktuję je rozdzielnie, choć nie wiem czy to konieczność czy nawyk. Jedno jest do pracy z ludźmi, drugie do 'mapowania' przestrzeni i terenu. Intuicyjnie czuję że lepiej ich nie mieszać, ale nigdy nie próbowałam sprawdzić co się stanie jeśli użyję nie tego. Może to czysto psychologiczne rozgraniczenie?
Wracając do amplitudy, bo trochę odpłynęliśmy - chciałam zapytać Lobelkę o coś konkretnego. Mówiłaś wcześniej o elipsie która się obraca w trakcie sesji. Czy zawsze obrót idzie w tym samym kierunku, np. zawsze z poziomej w pionową, czy bywa też odwrotnie? Bo zastanawiam się czy kierunek obrotu tej elipsy mówi coś o rodzaju zmiany, którą przechodzi czakra.
Mam jeszcze jedno pytanie, bo to mnie bardzo zastanawia po całej tej rozmowie. Czy ktoś z Was próbował kiedyś nagrywać sesję z wahadełkiem i potem oglądać nagranie? Zastanawiam się czy na nagraniu widać te same niuanse co w trakcie, czy może coś umyka bo człowiek żywo patrzy inaczej niż obiektyw.
To co powiedziałam wcześniej o nagrywaniu trochę mnie samą zaskoczyło. Bo jeśli percepcja w trakcie sesji 'dopowiada' amplitudę, to czy wyniki które zapisuję w głowie są w ogóle wiarygodne? Pytam serio, bo zaczęłam się zastanawiać nad całą moją dotychczasową pracą z wahadełkiem.
Ja mam trochę inne podejście do tego problemu z percepcją. Prowadzę notatki po każdej sesji i zauważyłem że moje opisy ruchu wahadełka są bardziej szczegółowe gdy piszę zaraz po, a bardziej 'ogólnikowe' gdy czekam choćby kilka godzin. Więc może problem nie jest w tym co widzimy w trakcie, tylko w tym jak to zapamiętujemy. Czy ktoś z Was notuje na bieżąco, dosłownie podczas sesji, czy zawsze po?
Ja próbowałam notować w trakcie i to kompletnie mi rozbiło koncentrację. Zaczęłam myśleć o zapisywaniu zamiast o czuciu. Skończyłam na tym że mówię półgłosem na dyktafon, a potem przepisuję. Ale wracając do tego co powiedział Lobelka - ta kwestia użyteczności kontra wiarygodność to chyba sedno całej dyskusji o wahadełku, nie?
Hej, wracam bo nie dostałem odpowiedzi na pytanie z poprzedniego posta - czy to mozliwe że niektórzy ludzie po prostu nie nadają sie do wahadełka? Bo słucham tej rozmowy i wy wszyscy macie jakieś odczyty, a u mnie nic. Lechita mówił o kalibracji na kamieniu, próbowałem coś podobnego ale bez efektu.
15 cm to może być za mało, szczególnie na początku. Ja zaczynałam z jakieś 25-30 cm i to daje wahadełku czas żeby 'rozwinąć' ruch. Przy krótszej nitce ruch jest szybszy ale subtelniejszy i trudniej go wychwycić gdy jeszcze nie masz wyczucia. Kryształ górski jest ok, neutralny, dobry do nauki. Mietek64, a trzymasz rękę nieruchomo czy czujesz że ruszasz nadgarstkiem?
A można zapytać - bo to mnie interesuje z innej strony - czy wahadełko w ogóle reaguje na czakry inaczej niż na cokolwiek innego? Bo Lechita wspomniał o żyłach wodnych i zastanawiam się czy mechanizm jest ten sam. Jeśli tak, to może Mietek64 powinien najpierw poćwiczyć na czymś prostszym niż czakry, żeby w ogóle poczuć jak to działa.
To jest dobry pomysł praktycznie, ale z teorią jest problem - bo przy żyłach wodnych szukasz zewnętrznego sygnału, a przy czakrach wchodzisz w interakcję z polem konkretnej osoby. To chyba jednak trochę inna jakość odczytu. Chociaż przyznam że sam nigdy nie próbowałem różdżkowania w terenie, tylko sesje z ludźmi. Ktoś ma doświadczenie z oboma?
Ja miałam koleżankę która robiła jedno i drugie i mówiła że przy czakrach czuje 'opór' wahadełka, a przy szukaniu wody czuje 'przyciąganie'. Nie wiem czy to ma sens fizycznie, ale dla niej to była wyraźna różnica subiektywna. Więc może chodzi o to żeby nie szukać tego samego sygnału w obu zastosowaniach.
