Cześć, mam pytanie bo nie wiem czy to normalne. Ostatnio robię diagnostykę wahadełkiem i zauważyłam coś dziwnego - latem gdy jest ciepło w pokoju wahadełko mi się kręci zdecydowanie żywiej i szybciej, a zimą gdy jest zimno i mam dosłownie lodowate ręce to obroty są jakieś takie... leniwe? Małe kółka, wahadełko ledwo zipie. Czy to kwestia temperatury samego pomieszczenia czy może po prostu moje dłonie są zimne i to wpływa na czułość? Czy ktoś to zauważył u siebie?
Ja to rozdzielam na dwa różne problemy. Temperatura rąk to jedno, a temperatura otoczenia to drugie. Kiedy mam zimne dłonie to mięśnie są napięte i subtelne ruchy po prostu trudniej wyczuć, to jest czysto fizyczne. Ale zauważyłam też że latem w upale jestem bardziej rozleniwiona i jakby mniej skupiona, i wtedy wahadełko mi skacze chaotycznie, niekoniecznie precyzyjnie. Prowadzę notatki od jakiegoś czasu i szczerze nie widzę jednoznacznego wzorca, że ciepło zawsze daje lepsze odczyty.
Ojej to bardzo ciekawe pytanie, ja sama nigdy o tym nie pomyślałam! Robię wahadełkiem od kilku miesięcy i rzeczywiście jakoś tak mi się wydaje że późnym rankiem gdy jest u mnie w pokoju przyjemnie ciepło to wszystko lepiej wychodzi. Ale czy to temperatura czy może po prostu o tej porze jestem bardziej wypoczęta i skupiona? Tego nie jestem w stanie oddzielić 🙂 Dzięki za temat bo teraz będę bardziej uważać!
no to sobie powiem wprost - wahadełko reaguje na mikroruchy mięśni nadgarstka i dłoni, nic więcej. więc zimne, sztywne dłonie = mniejsza amplituda ruchów, ciepłe rozluźnione dłonie = większa. nie ma tu żadnej tajemniczej energii czakrowej która się zmienia z termometrem. pytanie do czego ta diagnostyka ma w ogóle prowadzić jeśli wynik zależy od temperatury pokoju?
Słuchajcie, jest jedna rzecz o której mało kto mówi przy wahadełku - rozgrzewka. Poważne źródła dotyczące radiestezji (i tak, wiem że to inna dziedzina, ale metoda podobna) zalecają przed seansem potrzeć dłonie o siebie przez chwilę, wyrównać oddech, a dopiero potem brać się do pracy. To nie jest tylko mistyczne gadanie, to naprawdę wyrównuje temperaturę i napięcie rąk. Sama to stosuję. Pytanie czy ktoś z was robi jakąś rozgrzewkę przed diagnostyką?
ja robię właśnie to co pisze Chalcedonka, trem dłonie o siebie ale szczerze to robiłam to bo gdzieś przeczytałam że 'aktywuje sie pola energetcyne dłoni' haha. Nie wiedzialam że może też pomóc ze spięciem mięśni. To trochę inaczej to widzę teraz. Ale i tak pytanie zostaje - czy SAMO pomieszczenie, nie dłonie, ma znaczenie?
O, właśnie weszłam w temat bo sama mam ten dylemat! Mam wahadełko z różowym kwarcem i zimą jest jakieś dziwne, jakby ospałe. Ale nie wiem czy to kamień czy ja. Czytałam że kamienie też potrzebują 'rozgrzania' energetycznego, szczególnie kryształy - że mają swoją pamięć termiczną? To prawda czy nie? Bo nie chce być skanowana przez 'zimny' kamień 🙂
wybaczcie że wchodzę z boku, ale mam podobny problem tylko odwrotnie - u mnie LATEM wahadełko zaczyna kręcić się jak szalone i nie umiem tego kontrolować. czy to możliwe że ciepło jakoś rozregulowuje moje pole energetyczne? bo zimą mam spokojniejsze i bardziej 'czyste' odczyty
Myślę że warto oddzielić kilka rzeczy bo rozmowa się plącze. Po pierwsze temperatura rąk, po drugie temperatura i wilgotność powietrza, po trzecie stan energetyczny osoby diagnosty, po czwarte materiał wahadełka. To są cztery różne zmienne i każda może działać inaczej. Ktoś próbował testować jedno na raz i eliminować pozostałe? Np. zawsze o tej samej porze, po rozgrzaniu rąk, w tym samym miejscu, i sprawdzać tylko różnicę sezonu?
tajemniczka ma rację choć pewnie z innych powodow niz mysli. marign błędu jest bardzo duży bo metoda jest subiektywna z definicji. to nie jest zarzut wobec czegokolwiek, po prostu trzeba zdawać sobie sprawę co się mierzy. jeśli ktoś używa wahadełka jako narzędzia introspekcji a nie obiektywnego pomiaru to temperatura mu nie przeszkodzi.
a czy ktoś próbował robić diagnostykę zimą ale najpierw wziąć ciepłą kąpiel albo chociaż trzymać ręce nad grzejnikiem przez chwilę i potem sprawdzić czy wyniki są inne? Bo wydaje mi się że to byłby prosty test. U mnie w bloku zimą jest zawsze trochę za zimno przez oszczędzanie na ogrzewaniu i może właśnie to jest mój problem z wahadełkiem, bo naprawdę ostatnio słabo mi wychodzi
właśnie sobie pomyslałam że może tu chodzi też o co innego - o skupienie. Bo latem mam okno otwarte, słyszę ulicę, czasem gorąco i się wiercę. A zimą siedzę opatulona w kocyk i cisza, i może dlatego lepiej się koncentruję? Temperatura jako taka to może nie jest problem tylko to co z sobą ciągnie - hałasy, dyskomfort, rozproszone myśli?
Jest taka stara zasada w radiestezji która mówi że diagnostę powinno się zawsze badać w warunkach neutralnych - nie głodny, nie po jedzeniu, nie przemarznięty, nie rozpalony. Środkowy punkt. Ciało w równowadze, to i odczyt w równowadze. Temperatura jako skrajność w obie strony zaburza. Nie mówię że wahadełko jest nieomylne, ale jeśli już z niego korzystasz, to warunki mają znaczenie i nie ma co tego bagatelizować.
Zasada środkowego punktu pochodzi z klasycznych podręczników radiestezji, głównie z tradycji francuskiej i niemieckiej z przełomu XIX i XX wieku. Leymarie, Mermet - ci panowie pisali o stanie neutralnym jako warunku wstępnym. Polskie źródła niestety często to pomijają albo tłumaczą wybiórczo. Jeśli chcesz poszukać, to Abbé Mermet 'Zasady i praktyka radiestezji' - jeśli gdzieś znajdziesz w polskim przekładzie to złoto.
A ja wróce do swojej kwestii bo nikt mi nie odpowiedział wprost - czy to możliwe że moje pole energetyczne LATEM jest po prostu bardziej rozregulowane? U mnie wahadełko robi wtedy takie gwałtowne ruchy że aż trudno to interpretować. Może mam jakąś czakrę nadaktywną i ciepło ją jeszcze bardziej nakręca?
no to żeby nie było że jestem tu tylko po to żeby wszystko obalać - faktycznie stan psychofizyczny wpływa na wyniki wahadełka. to jest akurat dobrze udokumentowane nawet w badaniach nad ideomotoryką. problem jest kiedy traktuje się ten wpływ jako 'energię czakrową' zamiast po prostu jako stan układu nerwowego. nazewnictwo zmienia interpretację.
właśnie sobie myślę że może cała ta dyskusja o temperaturze jest trochę z innej beczki. bo wahadełko reaguje na OSOBĘ a nie na powietrze w pokoju. wilgotność, ciśnienie atmosferyczne to mogą być zmienne ale mniejszego kalibru. ważniejsze jest chyba to o czym pisze krokus - ogólny stan energetyczny.
oj to jest niesamowite co tu piszecie, bo ja nigdy nie myślałam że tyle czynników wpływa na wahadełko! Mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy jest jakaś ustalona kolejność przygotowań? Znaczy najpierw rozgrzewamy ręce, potem wyrównujemy oddech, potem co? Chciałabym mieć jakiś protokół żeby za każdym razem robić tak samo 🙂
a co z tymi wahadłkami metalowymi vs kryształowymi? Bo wczesniej Mocarnaa o tym wspominała i mnie to ciekawi. Sama mam oba i faktycznie czuję ze metalowe jest 'szybsze' a kryształ bardziej leniwy. Czy to może byc własnie kwestia przewodnictwa ciepła a nie jakiś energetycznych właśnosci?
metalowe vs kryształowe to w dużej mierze kwestia ciężaru i momentu bezwładności. cięzszy wahadło = mniejsza amplituda przy tym samym impulsie mięśniowym. lżejszy kryształ = większa amplituda. nie ma tu mistyki. ale rozumiem ze niektórzy przypisują temu znaczenie.
sorry że wchodzę bez ostrzeżenia, ale czy możliwe że wahadełko reaguje też na czakry osoby BADANEJ inaczej zależnie od tego jakie to wahadełko? Bo koleżanka mi mówiła że do Anahaty najlepiej różowy kwarc, do Muladhary hemat, i podobno temperatura tych kamieni jakoś to wzmacnia. Brzmi to może dziwnie ale zastanawiam się czy ktoś to testował?
Morganitka trafiła w sedno. Litoterapia i radiestezja to dwie różne praktyki i nie należy ich mechanicznie łączyć. Kamień 'odpowiedni energetycznie' dla czakry i kamień 'optymalny jako wahadełko' to niekoniecznie to samo. Pierwsze to rezonans wibracyjny, drugie to sposób diagnostyczne które powinno być przede wszystkim stabilne i powtarzalne w zachowaniu.
dobra a wracając do pierwotnego pytania Galaktyki bo mi się wydaje że trochę odpłynęliśmy - czy ktoś w końcu faktycznie PRZETESTOWAŁ czy ta sama osoba w zimnym vs ciepłym pokoju dostaje inne wyniki? Bo tu mamy dużo teorii a ja chętnie bym usłyszała prawdziwe doświadczenie.
właśnie, o to mi chodziło od początku! Ja próbowałam coś takiego - raz robiłam diagnostykę zaraz po powrocie z mrozu, ręce zimne, i wahadełko niemal stało. Drugi raz po gorącej herbacie i chwili siedzenia w cieple i było zdecydowanie aktywniejsze. Ale nie wiem czy to dowód na cokolwiek, bo byłam też w innym nastroju za każdym razem.
no i właśnie na tym polega problem z takim 'eksperymentem' - zmiennych jest za dużo naraz. nastrój, ciepło, pora dnia. żeby cokolwiek powiedzieć trzeba by to powtórzyć wiele razy i próbować kontrolować przynajmniej część tych rzeczy. ale rozumiem że na forum nikt nie robi badań naukowych 🙂
a czy ktoś próbował robić diagnostykę o różnych porach dnia i sprawdzać czy to zmienia wyniki? Pytam bo gdzieś czytałam że pole energetyczne człowieka zmienia się w rytm dobowy i może to ma związek z tym że niektórzy lepiej czują wahadełko rano a inni wieczorem, niekoniecznie przez temperaturę?
Arkana, rytm dobowy to świetny trop. Faktycznie są szkoły które twierdzą że pole bioenergetyczne oscyluje w ciągu dnia - rano po przebudzeniu jest inne niż wieczorem po całym dniu bodźców. Ale uwaga - to znowu splata się z temperaturą, bo rano jesteśmy zwykle chłodniejsi (niższa temperatura ciała), a wieczorem cieplejsi. Trudno to rozdzielić.
