Hej, mam pytanie które troche mnie nurtuje i nie wiem czy tu zadać czy może gdzieś indziej, ale chyba czakry to dobry dział. Chodzi mi o Swadhisthane - czakre sakralna. Wyczytałam że ona odpowiada za seksualność i przyjemność, i że jak jest zablokowana to człowiek w ogóle nie odczuwa przyjemności albo ma z tym problem. No i teraz pytanie - czy jak ktoś ma silnie otwartą sakralna to orgazm jest... intensywniejszy? Albo inaczej - czy praca z tą czakrą może w ogóle wpłynąć na odczucia fizyczne? Pytam bo koleżanka mi powiedziała że pracuje z tą czakrą i podobno dużo się u niej zmieniło, ale nie chciała mówić szczegółów. Może ktoś miał podobne doświadczenia?
No i wreszcie ktoś zapytał wprost bo temat jest na forum od dawna a nikt sie tego nie tyka 😀 Tak, zdecydowanie Swadhisthana ma z tym wszystkim bardzo dużo wspólnego. U mnie było tak, że przez dlugi czas miałam totalny zastój energii w tym obszarze - bioenergoterapeutka mówiła że chakra jest jakby 'przymknieta' i energia ledwo ledwo sie przez nią przeciska. I faktycznie - bliskość fizyczna była dla mnie wtedy jakby... tłumiona. Nie żeby nic nie czułam ale jakby przez watę. Jak zaczełam regularnie pracować z tą czakrą - medytacje z pomarańczowym światłem, VAM codziennie, troche kamieni - to stopniowo coś sie zaczęło zmieniać. Nie powiem że to jedyny powód bo dużo innych rzeczy też sie wtedy układało, ale korelacja była wyraźna. Więc moim zdaniem - tak, wpływa.
Hazel74 opisuje to dość spójnie z tym co wiem, ale dodam kilka słów żeby nie było zbyt entuzjastycznie. Sakralna to nie tylko seksualność - to szerzej emocje, kreatywność, przepływ w ogóle. Więc jeśli ktoś 'odblokuje' tę czakrę i poczuje się lepiej pod różnymi względami, trudno powiedzieć czy chodzi akurat o orgazm czy o to, że generalnie zaczął żyć pełniej i być bardziej w kontakcie z ciałem. To są naczynia połączone. Pytanie do autorki tematu - masz jakiś konkretny objaw który cię niepokoił, czy to czysta ciekawość po rozmowie z koleżanką?
Dobry temat, chociaz wrażliwy, więc dobrze ze wszyscy piszą z szacunkiem. Chce tylko zaznaczyć jedną rzecz bo widzę że koleżanka autorki zbyt pewnie postawiła diagnozę. Blokada sakralnej to jedno, ale trudność z otwarciem sie na bliskość może mieć naprawde dorzecza przyczyn - od doświadczeń emocjonalnych, przez stres, po inne czakry które też mogą tu grać rolę. Anahata na przykład, czakra serca, jest bezpośrednio powiązana z tym jak pozwalamy sobie na intymność. Nie twierdzę ze sakralna nie ma tu nic do rzeczy, bo ma, ale stawiam pytanie - czy ktoś sprawdzał też stan czakry serca w kontekscie tych objawów? Bo blokada może być wyżej a nie tylko w Swadhisthanie.
Ciekawy wątek. Mam w notatnikach kilka przypadków (własnych i z rozmów na podobnych forach) i powiem szczerze - zależność jest ale niejednoznaczna. U jednej osoby którą znam praca z sakralną bardzo wyraźnie coś otworzyła, u innej zmiany były minimalne. Cały czas mi to daje do myslenia - może to kwestia tego jak głęboka jest blokada, może kwestia konkretnej metody, może po prostu podatności danej osoby. Hazel74, jak długo pracowałaś zanim poczułas różnicę? Kilka tygodni, miesięcy?
Czytam i mam głupie pytanie ale powiem. Czy to nie jest tak ze jak ktoś sie skupia przez tygodnie na tym obszarze - medytuje, myśli o tym, robi ćwiczenia - to normalnie jego ciało i psychika reaguja inaczej? Tzn. nie mówię ze czakry nie istnieja, ale może tu działa zwykła psychologia a nie energia? Serio pytam, nie chce być złośliwy.
Wtrącę sie bo temat bliski - kilka miesięcy temu robiłam dokładnie to samo i szukałam odpowiedzi na te same pytania. Wahadełko nad sakralną - trzymasz je nad dolną częscią brzucha, jakieś 3-4 cm powyżej kości łonowej. Jeśli się nie rusza albo ruch jest bardzo mały i chaotyczny, to wskazuje na zastój. Ruch okrężny, szerokie koło - czakra działa. Ale tu uwaga - to jest diagnostyka na poziomie 'pierwszego sygnału', nie wyrok. Sama sobie sprawdzałam przez kilka tygodni i wyniki były różne w zależności od dnia, pory dnia, nastroju. Więc jedno badanie to za mało.
Czytam tę rozmowę i mam pytanie może trochę z boku - a co z sytuacją odwrotną? Tzn. nadaktywna sakralna? Bo ktoś mi kiedyś powiedział ze to też może być problem i objawiać sie właśnie nadmierną intensywnością przeżyć albo uzależnieniami od bliskości. Czy ktoś sie z tym spotkał? I jak sie to diagnozuje, bo z opisu wynika ze to chyba trudniejsze do rozpoznania niż blokada?
Marlenka50 pyta o ważną rzecz. Nadaktywna sakralna to faktycznie bywa przeoczone, bo ludzie myślą ze jeśli 'dużo czują' to jest dobrze. Ale nadczynność to przeciążenie systemu - objawia sie miedzy innymi uzależnieniem od doznań, niemożnością bycia samemu, intensywnymi wzlotami i upadkami emocjonalnymi w relacjach, niekiedy obsesyjnym myśleniem o seksie nie wynikającym z prawdziwej potrzeby bliskości a z lęku przed pustką. Diagnoza - w wahadełku bardzo szeroki, 'rozchełstany' ruch który trudno kontrolować. Odczuwanie dłonią - intensywne ciepło, pulsowanie, jakby za dużo energii próbowało sie wypchnąć. Ale Marlenka ma rację - to łatwiej pomylić z 'dobrze działającą' czakrą jeśli sie nie wie czego szukać.
Dużo tu mądrych rzeczy i trochę sie gubię 🙂 Mam podstawowe pytanie - te metody udrażniania sakralnej, ten VAM który wspomniała Hazel74, jak to dokładnie wygląda? Czy to sie śpiewa na głos, czy można w myślach? I jak długo? Pytam bo coś bym chciała spróbować ale nie mam pojęcia od czego zacząć.
o jeny, ja tu wpadłam bo szukałam czegoś o sakralnej a w ogóle nie wiedziałam ze jest taki wątek, strzał w dziesiątkę 😀 Mam pytanie do Hazel74 albo do Kingusi - czy praca z sakralną ma sens jesli sie jest w zwiazku? Tzn. czy to może coś zmienić w dynamice miedzy partnerami, czy to działa tylko 'wewnętrznie' na siebie?
danielka, powiem ci ze praca z sakralną w związku to w ogule osobny temat i mega ciekawy. jak obie osoby pracuja ze swoimi czakrami to pole energetyczne między nimi sie zmienia, to nie jest tylko 'wewnętrzne'. byłam kiedyś na warsztacie gdzie pare ćwiczeń robiłysmy z partnerem i to było bardzo intensywne przezycie nawet bez żadnego dotyku. ale ostrzegam - jak jedno pracuje a drugie nie, to może być trudno bo jedno rośnie a drugie stoi w miejscu i ta różnica sie czuje
Czytam to i zastanawiam sie czy faceci w ogóle pracują z tą czakrą, bo tu same kobiety piszą. Mam wrazenie ze w tych kragach to jest bardziej 'kobieca' praktyka, nie wiem czy to stereotyp. Sam nie mam sie komu doradzić bo żaden kolega o tym nie słyszał. To żenuje mniej niż myślałem ale dalej nie wiem od czego zacząć. Idzik - czy wychodzi jakoś inaczej praca z sakralną u mezczyzn? czy to tak samo działa?
czytam od początku i nie za bardzo sie odzywam bo dopiero zaczynam sie tym interesować, ale chciałam zapytać - czy musi byc jakiś fizyczny dyskomfort żeby mówić o blokadzie? Bo u mnie nie boli nic, nie mam żadnych dolegliwosci, ale emocjonalnie to co opisała autorka na początku - ta trudność z otwarciem sie - bardzo mi sie kojarzy z sobą. I trochę sie zastanawiam czy nie mam tego samego co ona
czytam od początku i nie za bardzo sie odzywam bo dopiero zaczynam sie tym interesować, ale chciałam zapytać - czy musi byc jakiś fizyczny dyskomfort żeby mówić o blokadzie? Bo u mnie nie boli nic, nie mam żadnych dolegliwosci, ale emocjonalnie to co opisała autorka tematu trochę sie ze mną zgadza. Zamykam sie, trudno mi... no wiecie. Czy to już 'objaw' czy to po prostu charakter?
hej, wracam do tej rozmowy bo sie zastanawiam - wlodek pytał czy faceci pracuja z sakralną i dostał odpowiedź od Idzika że to mit że to kobieca czakra. Ok. Ale mam inne pytanie, bardziej konkretne: czy u chłopaków objawy blokady wyglądają tak samo jak u dziewczyn? Bo mam wrażenie że te wszystkie opisy pasują raczej do kobiecych doświadczeń, no nie wiem jak to ująć...
no właśnie, to co powiedział Idzik dużo mi tłumaczy. Czyli jakby zablokowana sakralna u faceta to może nie być 'nie czuję bliskości' tylko raczej... nie wiem, jakiś chłód, odcinanie sie od emocji? Pytam bo trochę to do mnie pasuje ale nigdy bym nie powiedział że mam problem z 'otwieraniem sie' bo tego w sobie nie widze.
słuchacie, a ja chce wrócić do samego tematu wątku bo trochę sie od niego odeszło. Hazel_L pytała na początku o konkretne rzeczy - czy praca z sakralną wpływa na intensywność doznań. I chce powiedzieć z własnego doswiadczenia że tak, że coś sie zmieniło, ale nie w sposób jakiego się spodziewałam. To nie było 'nagle wszystko lepsze', to było bardziej że zaczęłam to w ogóle odczuwać jako coś... swojego? Trudno to opisać słowami.
Hazel74 o właśnie to mi chodziło! 'Swojego' - to jest to słowo. Jakby nie ma blokady fizycznej ale jest jakieś odcięcie. Jakbyś była obok, a nie w środku. Nie wiem czy to dobrze opisuję.
to co obie Hazel opisują brzmi dla mnie jak dysocjacja a nie blokada czakry. Mówię to bez oceny, naprawdę, ale to są dwie różne rzeczy i nie chce żeby ktoś przez rok medytował nad sakralną zamiast np. pogadać ze specjalistą, jeśli to jest głębsze odcięcie od ciała. To ważna różnica.
a mogę zapytać głupio? co to jest ta dysocjacja o której pisze Obsydiankaa? słyszałam to słowo ale nie za bardzo rozumiem w tym kontekscie o co chodzi. i jak to odróżnić od blokady sakralnej?
no dobra ale czy ktos tu mowil ze to musi byc jedno albo drugie? bo ja rozumiem te pojecia jako warstwowe, jakby energia i psychika to jest to samo tylko patrzone z innego kata. jak ktoś ma traumę to ona siedzi i w energii i w psychice jednoczesnie i praca z czakrami moze byc jedną z dróg, nie musi byc jedyna.
no ale jak nie wiadomo co sie ma to jak wybrać metodę? tzn. jesli ktos czuje to 'odcięcie' o którym pisze Hazel_L to od czego zaczyna? od terapeuty czy od medytacji nad sakralną? bo to robi różnicę chyba.
dobre pytanie Wieslaw i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ja bym powiedział tak: jeśli odcięcie jest silne, stałe, wpływa na codzienne funkcjonowanie - warto zacząć od rozmowy z kimś wykwalifikowanym. Jeśli to bardziej 'coś nie gra ale żyje sie normalnie' to praca energetyczna może być dobrym punktem wejścia. Nie jedno wyklucza drugiego.
hej, wracam do tego co Jagienka pisała wcześniej o pracy w parach, bo to mnie bardzo ciekawi. Mówiłaś że byłaś na warsztacie gdzie robiło sie ćwiczenia w parze i to zmieniało pole energetyczne między partnerami. Jakie to były ćwiczenia, jeśli można zapytać? Nie intymne 😉 tylko czy to były np. medytacje, oddychanie razem, coś innego?
no właśnie, 'przynajmniej ja czułam' to jest klucz. Generalnie mam wrazenie ze na tych warsztatach jest dużo efektu grupowego i sugestii. Nie mówię że nic sie nie dzieje ale te synchronizacje oddechu to bardzo prosta fizjologia, nie potrzeba energetyki żeby to wyjaśnić. Nie ma co od razu mówić o 'polu energetycznym'.
chce wrócić do pytania Walentyny bo myślę że zostało trochę zbyte. ona pytała o różnicę między blokadą a charakterem i dostała odpowiedź że charakter też jest zapisany w energii. ok, ale to trochę jak powiedzieć 'wszystko jest wszystkim'. Czy jest jakiś bardziej konkretny sposób żeby to rozróżnić? Np. jeśli ktoś zawsze był zamknięty, od dziecka, to czy to też jest blokada? Skąd wiadomo?
