Cześć wszystkim. Chciałem poruszyć temat który ostatnio mnie nurtuje i nie bardzo wiem czy ktoś sie tym zajmował na forum. Chodzi o Sahasrarę i jej związek z filozofią stoicką, konkretnie z kontemplacją - tym co Marek Aureliusz opisywał jako cofanie sie do wewnętrznej cytadeli, odcinanie od zewnetrznego chaosu i obserwowanie myśli z dystansu. Mam wrażenie ze ta praktyka działa na coronę podobnie jak medytacja, ale z innym 'smakiem'. Ktoś praktykował jedno i drugie i czuje różnicę w jak czakra reaguje? Mnie się wydaje ze stoicka kontemplacja bardziej wycisza korony niż ją pobudza, co jest akurat pożądane gdy Sahasrara jest nadaktywna. Ale nie wiem czy to nie jest moje własne nakładanie ram na cos co nie do końca ze sobą gra.
O, ciekawy temat! Też się nad tym zastanawiałam odkąd zaczęłam łączyć medytację czakrową z trochę filozoficznego podejścia do emocji. Mam pytanie do Ciebie, bo nie do końca rozumiem - mówisz 'wycisza korony', to znaczy że Sahasrara po stoickiej kontemplacji kręci sie wolniej przy wahadełku? Bo u mnie ta czakra bywa mocno nadaktywna i objawia sie przede wszystkim migrenami i takim przedziwnym poczuciem oderwania od rzeczywistości, jakby sie patrzyło na swoje życie z zewnątrz. I właśnie zastanawiam sie czy ta stoicka 'cytadela' nie jest przypadkiem takim wzmacnianiem tego oderwania zamiast leczenia go.
Interesujące zestawienie, ale muszę powiedzieć szczerze - uważajcie na mieszanie ze sobą tradycji które maja zupełnie inne ontologie. Stoicyzm wychodzi z założenia ze emocje to błędy poznawcze które trzeba korygować rozumem. System czakrowy mówi o energii która ma sie swobodnie przepływać, a nie być kontrolowana intelektem. To może tworzyć napięcie w pracy energetycznej. Widziałam ludzi którzy zaczęli kombinować ze 'racjonalną duchowością' i de facto budowali blokadę w Manipurze albo w Anahata bo chcieli mentalnie kontrolować to co ma płynąć. Nie mówię że tu na pewno tak będzie, ale to pytanie warte przemyślenia zanim sie wejdzie głębiej w tę praktykę.
Zaraz zaraz, zatrzymajcie sie na chwili. Mam wrażenie ze mieszacie dwie rzeczy. Stoicka kontemplacja to ćwiczenie mentalne - praemedytatio malorum, cofanie sie do hegemonikon. To nie jest żadna praca energetyczna, to jest praca z przekonaniami. Sahasrara odpowiada za połączenie z czymś większym, z wyższą świadomością, z poczuciem sensu. Może sie pokrywać na poziomie objawów i odczuć, ale mechanizm jest inny. Pytanie brzmi: czy chcecie stoicyzmu który WYGLĄDA jak praca z koroną, czy chcecie realnej pracy z Sahasrarą? Bo to są różne ścieżki i warto wiedzieć po co sie idzie którą.
Ja mam blokadę w koronie chyba od dawna, bioenergoterapeuta mi to potwierdził. Objawia sie takim brakiem sensu wszystkiego, nie depresja dokładnie ale jakieś zobojętnienie na sprawy duchowe. I właśnie zaczęłam czytać trochę o stoikach przez przypadek i - nie wiem czy to ma sens - ale te ćwiczenia z wyobraźnią, szczególnie to 'widok z góry' gdzie wyobrażasz sobie swoje życie z perspektywy kosmosu... poczułam jakby cos sie poruszyło w głowie. Serio, fizycznie. Może placebo, nie wiem, ale zapytałam tu bo byłam ciekawa czy ktoś miał podobnie.
takie mrowienie i lekki ucisk w czubku głowy, jakby ktoś delikatnie przyłożył dłoń. Trwało moze ze dwie minuty. Nie wiem co o tym sądzić bo jestem dość na początku tej drogi i nie ufam jeszcze za bardzo własnym odczuciom.
To co opisujesz Lunaki brzmi jak typowe przebudzenie Sahasrara, u mnie tak samo sie zaczęło. Mrowienie w czubku to klasyk. Ale uważaj żeby nie wchodzić za głęboko bez ugruntowania, bo jeśli niższe czakry nie są stabilne to praca z koroną może dawać właśnie to oderwanie które opisywałam. Najpierw Muladhara, potem reszta - to jest żelazna zasada którą dostałam od swojej terapeutki i na której sie oparzylam gdy ją ignorowałam.
Wracając do głównego tematu bo trochę odebrało - mam swoje obserwacje z notatek. Praktykowałem przez kilka miesięcy medytacje stoicką (głównie praemedytatio i ten 'widok z góry') i równolegle testowałem wahadełkiem stan czakr przed i po. Wyniki są niejednoznaczne. Corona przy stoickiej kontemplacji rzeczywiście zmieniała obroty ale nie zawsze w tę samą stronę - czasem zwalniała (co przy nadczynności jest dobre), a czasem przyspieszala. Zacząłem podejrzewać ze wynik zależy od stanu wyjściowego. Ktoś ma podobne obserwacje?
Słuchajcie, jestem dość sceptyczna wobec łączenia filozofii z systemem czakr bo każda z tych tradycji ma swój spójny wewnętrzny język i jak sie je zacznie mieszać to można dostać ładną sałatkę która nie jest ani jednym ani drugim. Stoicyzm jest systemem etycznym, nie energetycznym. Natomiast - i tu muszę przyznać Gracjanowi rację - to ze coś pochodzi z innej tradycji nie znaczy ze nie ma wpływu na nasze stany wewnętrzne, a te stany mają odbicie w polu energetycznym. Więc pytanie 'czy stoicyzm wpływa na koronę' jest OK, ale pytanie 'czy stoicyzm jest pracą z koroną' to już inna sprawa.
Dobra rozróżnienie Gorzyslawa. Ale mnie ciekawi cos innego - skoro mówimy o dezynfekcji energetycznej (był taki wątek), to czy te filozoficzne praktyki mają jakieś działanie oczyszczające na pole korony? Bo mantry oczywiście działają, OM jest akurat najlepszy do Sahasrara i to czuć natychmiast. Ale stoicka kontemplacja? Nie wiem, nie testowałem.
Na pytanie o dezynfekcję energetyczną Sahasrara odpowiem tak: to czakra która jest najbardziej podatna na zanieczyszczenie przez zbędny mentalny szum - cudze przekonania, dogmaty, mentalne pętle. To nie jest to samo co np. Aura która się brudzi od energii zewnętrznych. Oczyszczanie korony to raczej upraszczanie, ciszenie, rozrzedzanie. I pod tym kątem stoicka kontemplacja - szczególnie to ćwiczenie ze 'stratą' gdzie wyobrażasz sobie ze nie masz nic z tego co masz - może mieć działanie oczyszczające. Ale to moje własne rozumienie, nie doktryna.
Ojej, bardzo ciekawy wątek! Ja nie znam sie za dobrze na stoicyzmie ale to co Shangie napisała o 'mentalnym szumie' bardzo do mnie przemawia. Mam pytanko - czy to oczyszczanie korony przez te filozoficzne ćwiczenia można połączyć z kryształami? Bo mam ametyst i selenitową różdżkę i zazwyczaj używam je przy medytacji, ale nie wiem czy to nie zaburzałoby tego stoickiego podejścia które chyba jest raczej bez żadnych pomocy?
Właśnie weszłam w ten temat bo sama borykam sie z blokada korony i szukam czegoś co faktycznie zadziała. Bioenergoterapeuta potwierdził mi zastój energii w Sahasrara i powiedział żeby pracować z czakrą przez OM i wizualizacje fioletowego światła. Robiłam to przez kilka tygodni i... nie powiem że nic, ale efekty sa niewielkie. Moze dlatego ze niższe czakry też mam w nie najlepszym stanie. Ale nie wiedziałam ze jest takie coś jak stoickie ćwiczenia do tego, trzeba będzie poczytać. Czy ktoś może polecić od czego zacząć?
Reginka - od Marka Aureliusza 'Rozmyślania', to jest najbardziej dostepna ksiazka i ona jest pisana jako dziennik, więc czyta sie jak refleksje a nie jak suchą filozofię. Szczególnie szukaj fragmentów o 'obserwowaniu z góry' i o tym ze jesteś chwilowym gościem we wszechświecie. Ale wróce do glownego watku - czy ktoś wie jak to sie ma do dezynfekcji energetycznej? Mnie konkretnie chodzi o to, czy regularne stosowanie tej techniki czyści pole korony z obcych wzorców myślowych, tak jak to Shangie opisała.
Hmm, czytam ten wątek i mam mieszane uczucia. Z jednej strony brzmi to całkiem logicznie - intensywna filozoficzna refleksja musi jakoś wpływać na stan świadomości. Z drugiej - czy ktoś ma jakieś konkretne metody weryfikacji poza wahadełkiem? Bo wahadełko zależy od ideomotoryki i można sie nabić. Nie mówię ze to nieprawda, po prostu zastanawiam sie jak odróżnić realne zmiany energetyczne od sugestii.
Mogę sie wtrącić? Jestem dość nowa w temacie czakr i chciałam zapytać o te dezynfekcje energetyczną którą ktoś wspomniał - co to dokładnie znaczy w przypadku korony? Jak sie ją robi i skad wiadomo ze jest potrzebna? Nie do końca kumam czy to jest coś innego niż zwykłe oczyszczanie czakry.
Ok, postaram sie lepiej zapytać - czyli dezynfekcja energetyczna korony to jest co innego niż samo odblokowanie? Bo ja myslalam ze to to samo. Jakis przyklad by mi pomógł bo troche sie gubię w tych pojęciach
Dobra, bo to pytanie wraca kilka razy w tym wątku i warto to rozgraniczyć. Odblokowanie to praca ze stagnacją energii, z zastojami, z tym co nie przepływa. Dezynfekcja to osobna sprawa - to usuwanie tego co 'przylepiło sie' do pola, czyli obce wzorce myślowe, cudze przekonania które wchłonęłaś, mentalne pętle których nie jesteś autorem. W przypadku Sahasrara to ma znaczenie bo ta czakra jest jak antena - zbiera wszystko co lata w polu informacyjnym. Dlatego ludzie po np. długim scrollowaniu depresyjnych treści albo po intensywnych rozmowach z osobami o bardzo silnych poglądach czują sie 'zamuleni' na górze. To nie jest blokada w klasycznym sensie, to jest zaśmiecenie. I oczyszczenie OM działa inaczej niż praca z blokadą przez wizualizacje fioletu. Agatka71 - mam nadzieje ze to troche rozjaśnia
Hm, ale właśnie to mnie zastanawia - skąd wiadomo co jest 'moje' a co 'nie moje' w polu Sahasrara? Bo jeśli chodzi o przekonania i wzorce myślowe, no to chyba wszystko co mamy pochodzi skądś. Wychowanie, kultura, środowisko. Nie jestem pewna czy ten podział na 'moje i nie moje' jest w ogóle operacyjny
ale wracajac do pytania Agatki - jak sie robi tę dezynfekcje praktycznie krok po kroku? Bo ta dyskusja jest interesująca ale nie mówi mi co mam konkretnie zrobic 😛
Mogę odpowiedzieć bo robiłam to parę razy i mi działa. Kładę sie lub siadam wygodnie, zamykam oczy i przez kilka minut po prostu obserwuję co sie kręci w głowie bez oceniania. Potem wyobrażam sobie jasne białe lub fioletowe światło wchodzące przez czubek głowy i wypłukujące wszystko w dół, przez ciało, do ziemi. Na koniec trzy razy OM. Cała sesja jakies 15-20 minut. Po tym jest uczucie lekkości w głowie, jakby sie 'odkorkowało'. Nie za każdym razem, ale często
wracajac do połączenia ze stoicyzmem bo sie troche odeszło od tematu - mam konkretne pytanie do Gracjana. piszesz ze Marek Aureliusz opisuje 'patrzenie z poziomu gwiazd'. Ale czy to nie jest dokładnie to co w Sahasrara nazywamy 'świadkiem'? Niezaangażowany obserwator bez identyfikacji z treścią myśli. Stoicy mówią cogito hegemonikon, tantra mówi Saksin. Różne języki, podobna mapa?
to co Okultysta napisał bardzo sie zgadza z moim doświadczeniem. Kiedy czytałam Rozmyślania i trafiałam na te fragmenty o obserwatorze, to właśnie wtedy czułam ten ucisk i mrowienie w czubku o którym pisałam wcześniej. Jakby jedno uruchamiało drugie. Nie wiem jak to wytłumaczyć inaczej
