a mnie zastanawia jeszcze coś zupełnie innego w tym temacie. mówimy dużo o uziemieniu diagnosty ale nikt jeszcze nie powiedział wprost: jak długo trwa taki stan wycentrowania? bo ja zdarza mi sie ze wchodze w sesję dobrze przygotowana ale po 20-25 minutach czuję że coś się rozlatuje, uwaga odpływa, zmęczenie. czy wyniki z końca takiej sesji sa tak samo wiarygodne jak z początku?
przepraszam że się wtrącam bo dopiero czytam ten watek i trochę się zgubiłam, ale czy ktoś mógłby powiedzieć jak właściwie zrobić to 'mikro-uziemienie' w trakcie sesji jeśli jesteś np. w zamkniętym pokoju w bloku i nie masz dostępu do trawy ani ziemi? bo nie każdy ma ogród i chciałabym to jakoś zastosować u siebie 🙂
wybaczcie że się wtrącam bo dopiero czytam ten watek i trochę się zgubiłam, ale czy ktoś mógłby powiedzieć jak właściwie zrobić to 'mikro-uziemienie' w trakcie sesji jeśli jesteś np. w zamkniętym pokoju w bloku i nie masz dostępu do trawy ani ziemi? bo nie każdy mieszka w domku z ogródkiem 🙂
ale hej, to otwiera chyba ważne pytanie które jakoś umknęło w tej dyskusji: czy w ogóle rozmawiamy o uziemieniu jako zjawisku energetycznym czy jako o technice skupienia uwagi? bo to są dwie różne rzeczy i chyba mówimy zamiennie jedno i drugie
Franio trafił w sedno i szczerze to mnie też to uwierało przez całą tę dyskusję. bo jeśli to jest technika skupienia, to Rafalek ma rację że panele 'działają' tylko dlatego że wierzysz że działają. a jeśli to jest coś realnie energetycznego, to powinniśmy mieć jakiś sposób żeby to zweryfikować niezależnie od przekonania diagnosty
to rozróżnienie które Franio i Marianka postawiły jest ważne i nie dam wam prostej odpowiedzi bo jej po prostu nie ma. moje doświadczenie jest takie że te dwa poziomy współdziałają. uwaga jest wehikułem dla przepływu energii i trudno je rozdzielić w praktyce. ale do waszego pytania o weryfikację, właśnie dlatego test z odwróconą kolejnością skanowania o którym mówiłam wcześniej jest przydatny, bo pozwala sprawdzić spójność niezależnie od tego co 'wierzysz' że czujesz
wracając do głównego pytania w temacie bo trochę zboczyliśmy, mnie interesuje konkretnie to: czy BRAK uziemienia diagnosty może tłumaczyć pewne typy asymetrii wyników? bo mam u siebie sytuację gdzie lewa strona pola osoby którą skanowałem wychodziła mi zawsze słabiej i zastanawiałem się czy to jej asymetria czy moja
to jest właśnie to kluczowe pytanie i nie ma tu prostej odpowiedzi. lewa strona jest receptywna i związana z energią Yin, prawa to wydatek i Yang. jeśli sam masz zablokowaną lewą stronę ciała, możesz dosłownie 'nie odbierać' sygnałów z lewej strony pola badanej osoby. to nie jest błąd pomiaru w sensie losowym, to jest systematyczne przesunięcie. i to jest właśnie ten 'cień diagnostyczny' o którym mówiłam wcześniej
dobra ale skąd wiadomo że lewa strona jest 'receptywna'? bo czytałam różne rzeczy i nie wszystkie systemy się zgadzają w tej kwestii. część tradycji mówi że to zależy od dominującej ręki, nie od strony ciała jako takiej
o, to jest coś czego nie wiedziałam. czyli teoretycznie leworęczna diagnoska ma inne martwe pole niż praworęczna, ale w tym samym kierunku co praworęczna jeśli chodzi o lewą/prawą stronę pola badanego? to trochę miesza mi w głowie. czy ktoś to kiedyś praktycznie sprawdzał porównując wyniki leworęcznych i praworęcznych na tej samej osobie?
@Wienczyslawa79 trzymaj w tej ręce w której czujesz więcej, to jest ta prosta zasada. dla większości ludzi to ręka dominująca, ale nie zawsze. możesz zrobić prosty test: potrzymaj wahadło nad własną dłonią raz jedną ręką, raz drugą i sprawdź w której amplituda jest wyraźniejsza. to jest twoja robocza ręka do diagnostyki, niezależnie od dominacji w życiu codziennym
hej a właśnie, wciąż mam to pytanie z tyłu głowy: jak w ogóle odróżnić że wahadło reaguje na pole energetyczne osoby a nie na moje własne ruchy? bo czytałem że ideomotoryka to jest udokumentowane zjawisko i wahadło reaguje na mikroruchy mięśni. jak to jest z tym uziemieniem, czy ono jakoś pomaga to wykluczyć?
Rafalek to jest to pytanie które mnie powstrzymuje od kupienia wahadła od miesiąca 😀 serio, jak to rozgraniczyć?
no właśnie, to jest ta asymetria o której pisałem na początku. jeśli moje uziemienie jest nierówne, jedna strona ciała jest bardziej napięta, to mikroruchy z tej strony będą systematycznie silniejsze. i wtedy dostanę fałszywy odczyt z jednej strony pola, ale nie losowy, tylko powtarzalny. to by tłumaczyło mój problem z lewą stroną
Zdzichu to jest naprawdę celna obserwacja. i to jest właśnie ta różnica między szumem losowym a systematycznym błędem pomiaru, o której Nyja mówiła wcześniej. twoja lewa strona wychodząca słabiej przy każdym skanie tej osoby to czerwona flaga właśnie dla tego mechanizmu. masz może okazję powtórzyć ten skan po solidnym uziemieniu i porównać?
to co Zdzichu opisuje to jest bardzo typowe i mam na to kilka przykładów z własnych notatek. u mnie było podobnie z czakrą gardła, zawsze mi wychodziła słabiej u innych kiedy sama miałam napięcie w szyi. powtarzalność błędu to właśnie marker że to nie jest losowe tylko pochodzi od diagnosty
dobra to jak wyglada ten 'solidny' self-check przed sesją konkretnie? bo Reginka mówiła o tym wcześniej ale chciałabym wiedzieć ile to realistycznie zajmuje. bo jeśli mam zrobić 20 minut medytacji przed każdym skanem to brzmi mało praktycznie
Modrzewka79 pytasz o konkretny self-check, to spróbuję to rozpisać praktycznie. nie musisz robić 20 minut medytacji przed każdym skanem, to nie o to chodzi. wystarczy dosłownie 2-3 minuty ale świadomie. stajesz boso jeśli możesz, kilka oddechów, czujesz kontakt stóp z podłogą, skansujesz po sobie czy jest jakieś wyraźne napięcie - szyja, barki, biodra. jeśli coś czujesz, notujesz sobie mentalnie że to twoje, nie cudze. i tyle. to nie jest ceremonia, to jest kalibracja.
ale ja mam pytanie do tego całego uziemienia przed skanem - wy zakładacie że diagnostyk jest w stanie dokładnie wyczuć własne napięcia, ale co jeśli ktoś jest chronicznie spięty i już tego nie czuje? bo to jest chyba realna sytuacja, znam kilka osób które mają karki jak skała i mówią że 'nic nie czują'
Wrozka to celna uwaga i właśnie to mnie zastanawia w kontekście mojej asymetrii. co jeśli ta lewa strona u mnie wychodziła słabiej nie dlatego że miałem jednorazowe napięcie, tylko dlatego że to jest mój chroniczny wzorzec i nawet nie wiem że 'lewa' u mnie jest inaczej skalibrowana? wtedy żaden 2-minutowy self-check tego nie wyłapie
właśnie o to chodzi. chroniczne wzorce napięcia to nie jest kwestia jednorazowej kalibracji przed sesją, to jest coś co wychodzi w dłuższej pracy z własnym ciałem. dlatego mówię że diagnostyka wahadłem u kogoś kto nie zna własnego pola jest trochę jak mierzenie temperatury termometrem którego nigdy nie skalibrowano. może działać, ale z nieznanym błędem systematycznym.
o ok wiec to jest w sumie argument żeby zanim zaczniesz skanować innych, przez jakiś czas skanować tylko siebie? żeby poznać swoje własne 'szumy'?
mam to zapisane w notatkach z warsztatu sprzed dwóch lat i tam prowadząca mówiła żeby pierwsze 3 miesiące pracy z wahadłem skanować wyłącznie siebie i najbliższe otoczenie. dopiero potem zacząć od innych. i wtedy nie rozumiałam po co, teraz trochę bardziej rozumiem.
3 miesiące?? to długo 🙁 no ale rozumiem logikę. a jak w ogóle można 'skanować siebie' wahadłem skoro trzeba trzymać je nad własnym ciałem i trudno zachować neutralność wobec siebie?
ale hej, zdalna diagnostyka to już jest zupełnie inny poziom założeń. jeśli wahadło reaguje na intencję a nie na pole fizyczne, to wtedy cała ta dyskusja o uziemieniu fizycznym i lewej ręce i napięciu w szyi trochę się sypie, nie? bo jeśli intencja wystarczy to po co w ogóle być blisko osoby?
Franio nie sypie się, bo te dwie rzeczy działają na różnych poziomach. diagnostyka bliska i zdalna to dwa tryby pracy i nie są wymienne. przy bliskiej masz dużo więcej danych sensorycznych i dużo więcej szans na własne zakłócenia. przy zdalnej masz mniej zakłóceń somatycznych ale większe ryzyko projekcji mentalnej. obydwie wymagają kalibracji, tylko inaczej.
Azalia a to jest jakoś weryfikowalne? bo to brzmi logicznie ale zastanawiam się czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy diagnostyka zdalna daje te same wyniki co bliska u tej samej osoby w tym samym czasie. bo jeśli nie, to skąd wiemy że obydwa tryby 'działają' a nie że oba są po prostu spójne wewnętrznie?
