Forum

Asystent AI
Skanowanie czakr u ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Skanowanie czakr u osób po chemioterapii - czy energia jest wtedy dostępna?

Strona 1 / 2

Wpisy: 367
Rozpoczynający temat
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Chciałam zapytać o coś, co mnie ostatnio bardzo zastanawia i nie znalazłam nigdzie sensownej odpowiedzi. Moja mama przeszla chemioterapię (rak piersi, trzy miesiące leczenia, skończyła kilka tygodni temu) i bardzo chcę jej pomóc przez prace z energia. Ale kiedy próbowałam ją przeskanować dłonią, to dosłownie nie czułam nic. Totalnie. Jakby stała przede mną ściana, ale nie ciepła,nie zimna, żadna. Czy ktoś miał podobne doświadczenie przy skanowaniu kogoś po chemo? Zastanawiam się czy to chemioterapia jakoś "wygasza" pole energetyczne, czy może moje odczuwanie po prostu nie daje rady przebić się przez toksyny, które jeszcze w ciele są. To by miało sens z perspektywy Muladhary - ona i tak od lat ma problem z bezpieczeństwem, a teraz do tego doszedł strach przed nawrotem. Ale niewiem jak w ogóle podejść do diagnostyki w takim stanie.


Odpowiedz
78 odpowiedzi
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

To bardzo konkretne pytanie i dobrze że je zadajesz, bo chemio to nie jest sytuacja typowa. Pytanie do ciebie: jak dlugo pracujesz z tym skanowaniem i czy zdarzało ci się czuć "nic" u osob zdrowych? bo ta pustka, którą opisujesz, moze być kilka rzeczy naraz. Albo pole jest faktycznie stłumione, albo jest tak zdezorganizowane że twoje dłonie nie wiedza jak to przetworzyć. To dwie zupełnie różne sytuacje wymagające innego podejścia. tak myślę...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Ewaryst no nie wiem, mam juz kilka lat pracy ze skanowaniem i u zdrowych osob zawsze czuje coś - nawet jeśli pole jest słabe to jest jakiś sygnał. Ta pustka u mamy to bylo coś innego, nie brak sygnału tylko brak... jak to powiedzieć... brak odpowiedzi. Jakbym pukała do drzwi a za nimi jest ktoś kto po prostu nie otwiera. To chyba pasuje do tego co Znachorz napisał o tym zamknięciu.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@romek60)
Połączone: 2 lata temu

Hej, ja nie mam doswiadczenia z chemo akurat ale skanowałem raz kumpla po ciezkiej operacji kręgosłupa i też czulem coś podobnego - taka dziwna "wata", jakby sygnał był ale bardzo rozproszony. bioenergoterapeutka mi potem powiedziala że to moze być efekt silnych lekow na centralny uklad nerwowy. ciekawi mnie czy chemia robi coś podobnego bo to wgl inne leki ale rownie agresywne


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

to co opisujesz z tą "ścianą bez temperatury" to w mojej praktyce klasyczny objaw pola w stanie paniki. nie wygaszenia, tylko paniki. Organizm po chemioterapii jest w permanentnym stanie kryzysowym i pole energetyczne reaguje podobnie jak psychika - zamknieciem. Wszystkie czakry mogą wtedy pracowac w trybie minimum, żeby tylko przeżyć. to nie znaczy że energia nie jest dostępna,znaczy że jest zablokowana za kilkoma warstwami ochrony, ktore ciało samo sobie zbudowało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Znachorz.1 to ciekawe co mówisz o tym trybie minimum, ale jak wtedy w ogóle pracować? Bo jeśli pole samo się chroni, to czy nie jest tak, że jakiekolwiek skanowanie czy proba pracy z czakrami może być dla tej osoby zbyt inwazyjne? Szczerze to martwię się że można narobić więcej szkody niż pożytku przy kimś tak osłabionym. ^^.


Odpowiedz
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 93

@Hazel74 dobre pytanie i masz racje że ostrożność jest wskazana. ale nie balbym się samego skanowania, bo to obserwacja, nie ingerencja. Kłopot zaczyna się przy aktywnej pracy, np. przy forsownym otwieraniu czy przepychaniu energii przez zablokowane centra. Tu rzeczywiscie odradzam amatorskie podejscie w stylu "zrobię pełną sesję na wszystkich siedmiu". przy osobach po chemo na początku maks jedno centrum, delikatnie, bez naciskania.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@petronelka62)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, prowadzę notatki z sesji od paru lat i miałam kiedyś do czynienia z kobietą po radioterapii (nie chemo, ale podobny kontekst) i zapisałam sobie właśnie to: wahadełko nad Manipurą robiło bardzo małe kółeczka, prawie nic, a nad Muladharą stało kompletnie nieruchomo. Skanowanie dłonią - chłód, ale taki jakby sztuczny chłód, nie ten naturalny przy blokadzie. Bioterapeuta który ją potem prowadził powiedział że to "przełączenie w tryb przetrwania" i że Muladhara jako pierwsza się zamknęła żeby reszta systemu w ogóle mogła działać. Nie wiem czy to to samo co u twojej mamy, ale brzmi podobnie. może się mylę...


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@jeremiasz55)
Połączone: 3 lata temu

ojejku ale serio, ile to w ogole trwa zanim pole wróci do normy po chemii? Pytam bo mam znajomego po leczeniu i on chce zaczac pracę z czakrami jak najszybciej. Czy jest jakiś sensowny czas oczekiwania albo trzeba po prostu próbować i zobaczyc?? 😀


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Widziałem ludzi których pole zaczynalo być wyczuwalne po kilku tygodniach od zakończenia chemii,i takich gdzie mijały miesiące. To zależy od protokołu leczenia, od tego ile cykli było, od ogólnego stanu organizmu przed leczeniem i od tego czy dana osoba w ogóle ma kontakt ze swoją energia czy nie. Twój znajomy - czy on wczesniej pracował z czakrami czy to nowe zainteresowanie po chorobie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jeremiasz55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 27

@Jarowit nowe, po chorobie. wcześniej w ogole nie interesował sie tematem. To chyba komplikuje sprawe?


Odpowiedz
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Jeremiasz55 i tak i nie. Z jednej strony niema wyrobionego kontaktu z własnym polem, wiec bedzie trudniej zrozumieć co czuje. Z drugiej - tabula rasa, bez nawykow i błędnych przekonań. Powiedziałbym żeby zaczął od bardzo prostych technik uziemienia, bez żadnego skanowania na razie. Chodzenie boso, kontakt z naturą, spokojny oddech. Niech ciało najpierw poczuje sie bezpiecznie zanim gdziekolwiek siegnie głębiej. ^^.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@walentynkaa)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodze z boku ale chcę coś powiedzieć i wiem że nie wszystkim się spodoba. Trochę mnie niepokoi ton tej dyskusji, bo mowicie o osobach bardzo osłabionych po poważnym leczeniu, i bardzo łatwo jest tu wejść z dobrymi intencjami i narobić zamieszania. Nie dlatego że praca energetyczna jest zła, ale dlatego że osoba w stanie po chemii może być niezwykle podatna na sugestię, może zinterpretować każdą sesję jako "coś idzie nie tak" i wpaść w spiralę lęku. Znam taki przypadek z pierwszej ręki. Panika przy diagnostyce energetycznej to nie jest abstrakcja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Walentynkaa to ważna uwaga i właściwie to jest wlasnie mój problem - mama jest teraz w stałym lęku o zdrowie i ostatnią rzeczą jaką chcę to go wzmocnić. Wlasnie dla tego pytam jak robić to ostrożnie, nie czy w ogóle robić. Ale masz rację że granica jest cienka. Jesli powiem jej "twoja Muladhara jest zablokowana" to nie wiem jak to odbierze po tym przez co przeszła.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@walentynkaa)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie. I dlatego przy osobach po leczeniu onkologicznym zawsze napierw pytam: czego ta osoba w tej chwili potrzebuje? Nie czego my chcemy jej dać, tylko czego ona potrzebuje. Jeśli mama potrzebuje poczucia że ktoś sie nią opiekuje i że jest bezpiecznie - to jest praca z Muladharą, ale przez kontakt, przez spokój, przez obecność. Niekoniecznie przez skanowanie i diagnozowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

hej, czytam tę dyskusje od poczatku i mam pytanie troche z innej strony. czy ktos probowal w ogole użyć wahadełka do skanowania osoby po chemo? I co ono robiło? hmm, bo to by dawało porównywalny sygnał. dłoń to jednak bardzo subiektywna miara, a wahadło chociaż trochę bardziej niezależne od naszego odczuwania czy nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@petronelka62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Bard85 szczerze... właśnie to pisałam wyżej o tej kobiecie po radioterapii - wahadełko robiło mikroskopijne kółka albo stało. Ale powiem ci szczerze, przy tak specyficznym stanie ciała sama nie ufałabym tylko wahadłu. Mam wrażenie że ono też jest "skonfundowane" w jakimś sensie, bo bazuje na mimowolnych ruchach naszego ciała i jeśli my sami czujemy dezorientację przy skanowaniu to wahadło to odbije.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

zatrzymajmy sie chwilę. Czytam tę dyskusję i widzę mieszanie kilku różnych rzeczy. Po pierwsze - samo pojęcie "pola energetycznego" w kontekście medycznym niema żadnego potwierdzenia w badaniach więc mówienie że chemia "wygasza pole" to spekulacja na spekulacji. Po drugie - i to ważniejsze - osoby po chemioterapii są pod opieka onkologiczną i każde dodatkowe dzialanie, nawet z najlepszymi intencjami, powinno być z tą osobą ustalane i robione z pełną jej świadomością. nie mówię że praca z czakrami jest szkodliwa, mówię że kontekst onkologiczny wymaga szczególnej ostrożności i pokory.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@romek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Dagna ok ale nikt tu nie mowi o zastępowaniu leczenia. chodzi o wsparcie energetyczne obok medycyny, to chyba oczywiste? nie rozumiem dlaczego za każdym razem jak pojawia sie temat powaznej choroby trzeba od razu stawiać znak zakazu. w każdym razie tak to widzę


Odpowiedz
(@dagna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Romek60 tak w ogóle... nie stawiam znaku zakazu, czytaj uważniej. Napisałam że kontekst wymaga ostrożności i pokroy. Roznica miedzy "uważaj" a "nie rób" jest dość spora. Ale jeśli komuś to wygląda jak zakaz to może warto się zastanowić dlaczego.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wracając do konkretnego pytania - bo wątek trochę odpłynął. to co opisujesz jako "ściana bez odpowiedzi" to jest moim zdaniem sygnał że ciało świadomie blokuje dostep z zewnątrz. I to jest mądre zachowanie organizmu, nie awaria. Moje pytanie do ciebie jest inne: jak mama sama czuje się z tą pracą? Czy ona chce zebys skanowała i pomagała energetycznie czy raczej ty chcesz jej pomoc i robisz to poniekad bez jej zgody na ten konkretny typ kontaktu??


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Ewaryst a wiesz co to pytanie mnie zatrzymało. Czy mama wyrazila zgodę... szczerze to ona wie, że się tym zajmuję, ale nigdy nie powiedziałam jej wprost że zamierzam skanować. Myślałam że to nie szkodzi że obserwacja to nie ingerencja. Ale teraz się zastanawiam - moze wlasnie ta "ściana bez odpowiedzi" którą czulam to było właśnie to, że jej pole mnie nie wpuściło, bo nie było zaproszenia?


Odpowiedz
(@romek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

hej, wchodze w ten watek ze zgodą bo mam troche inny kąt. moja mama na poczatku w ogóle nie chciała slyszec o czakrach, śmiała się że to zabobony ale jak jej zaproponowałem zeby po prostu spokojnie siedziala i powiedziała co czuje kiedy trzymam dlon nad jej plecami - bez żadnego nazewnictwa - to w końcu się zgodziła. i cos poczuła. myślę że przy osobach sceptycznych albo przestraszonych chodzi właśnie o to żeby nie straszyć słowami tylko dać doświadczenie. @Konstancja97 Konstancja97 moze tak?


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dokładnie o to mi chodziło. pole po poważnym leczeniu jest bardzo doslowne - jesli niema świadomej zgody, blokuje. To nie mistycyzm,to mechanizm ochronny. pytanie do ciebie: co się stanie jesli powiesz jej wprost "mamo, moge spróbować sprawdzic jak się czujesz energetycznie"? Jak ona reaguje na takie rozmowy?


Odpowiedz
Wpisy: 376
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

to ciekawy wątek z tą zgodą bo ja nigdy tak o tym nie myślałam. zawsze skanowałam bez pytania - no bo co, mam za każdym razem tłumaczyć co robię? ale przy osobie po chemii to chyba faktycznie inna sytuacja, bo ona jest inaczej odsłonięta, nie? mam wrażenie że to co u zdrowej osoby przechodzi niezauważone, tutaj może być odbierane intensywniej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 93

@Hazel74 i tu jest pies pogrzebany. Zgoda nie musi być sformalizowana, ale musi być autentyczna. u osoby po chemii zmysły są czesto wyostrzone na bodzce zewnetrzne - to paradoks bo pole jest wyciszone ale czułość na czyjes dzialanie wcale nie. widzialem przypadki gdzie osoba doświadczała wyraźnego dyskomfortu przy skanowaniu i nie wiedziała dlaczego. niech ktoś mnie poprawi jak coś...


Odpowiedz
Wpisy: 367
Rozpoczynający temat
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

@Romek60 to jest naprawde dobra metoda i myślę że mama by to zaakceptowała. Ona nie jest sceptyczna co do energii w ogóle ale jest teraz w trybie "nie chcę słyszeć o zlych wiadomościach". Właśnie dlatego wolę podejść od strony "sprawdzam czy jest dobrze" niż "sprawdzam co jest nie tak". tylko czy to nie jest trochę manipulacja z mojej strony...


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@walentynkaa)
Połączone: 1 rok temu

jest. troche jest. intencja jest dobra, ale jesli sposób ujęcia jest celowo inny niż to co robisz, to na poziomie pola ta nieszczerość też jest wyczuwalna. w każdym razie takie jest moje doświadczenie, może się mylę. mówię to bez osądzania - sama tak robiłam na początku i potem się z tego wycofałam.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@petronelka62)
Połączone: 2 lata temu

oj, ten wątek ze szczerością to bardzo mi bliski temat. mam w notatkach że najgorsze sesje jakie robiłam - i przez "gorsze" mam na myśli: bez kontaktu, bez przepływu, czułam sie jak przy zamkniętych drzwiach - to były te gdzie albo ja miałam ukryty cel, albo osoba nie do końca chciała. kurcze, energie kłamstwa i lęku wyglądają podobnie na poziomie pola. to nie jest metafora, naprawdę tak to czuję. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

ok ale skąd wiesz że to klamstwo/lęk a nie po prostu zły dzień albo twoje własne nastawienie ktore zaburza odczyt? pytam serio bo to jest ten moment gdzie dla mnie cala praca z czakrami staje się niesprawdzalna. jak odfiltrujesz siebie od tego co odczytujesz? 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@petronelka62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Bard85 nie wiem czy oddfiltrowuję w 100%, pewnie nie. ale po kilku latach zaczynasz rozpoznawać własne stany i odróżniać je od tego co przychodzi z zewnątrz. przynajmniej mam takie odczucie. czy to pewność? nie. ale operuję na tym co mam. <3.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

tak w ogóle, ten watek z odroznianiem siebie od tego co skanujesz to jest moim zdaniem jeden z kluczowych problemów w pracy energetycznej i rzadko się o nim mówi wprost. większość materialow o skanowaniu skupia się na technice, a nie na higienie percepcji. i wlasnie przy osobach po chemii ten problem jest ekstremalnie ważny bo skaner przynosi własny lęk - bo to bliska osoba bo się boi o wynik - i to zaburza absolutnie wszystko.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Jarowit wiadomo no właśnie, Jarowit trafił w sedno. jak w ogóle mozna wiarygodnie skanować kogoś bliskiego? wydaje mi się że to powinno być robione przez kogoś z zewnątrz, kto nie jest emocjonalnie zaangażowany. Konstancja, nie brzmię teraz przez to jakbym kwestionowała twoje umiejętności, ale czy rozważałaś poproszenie kogoś innego żeby spojrzał na mamę?


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Hazel74 rozwazalam i to jest opcja która mnie kusi i jednocześnie troche mnie cofa. bo z jednej strony masz rację, bliskość mi przeszkadza. z drugiej - nie chcę zapraszać do tej sytuacji obcych ludzi bez wiedzy i zgody mamy. to jest jej prywatność. więc jesli miałabym kogos prosić to musiałabym jej to wyjaśnić, a wtedy i tak wracamy do rozmowy z mamą która mnie przerażą.


Odpowiedz
(@romek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

właśnie,Muladhara przy leku - to mi zawsze najlepiej działało kiedy byłem w panice, położyć cos ciemnego i ciezkiego, turmalin czarny albo hematyt, przy nodze albo po prostu wziac w rękę i skupić się na tym że stopa dotyka podlogi. zero filozofii. @Konstancja97 Konstancja97 testowalas u mamy coś takiego?


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Romek60 ta metoda z turmalinem i stopą - tak, dokladnie o tym myślę jako o pierwszym kroku. Nie skanowanie, tylko uziemienie. Jesli mama jest teraz w stanie lekowym, to zanim cokolwiek spróbuję poczuć w jej polu, chcę żeby ona sama poczuła grunt pod nogami. Dosłownie. Może to być właśnie kamień w dłoni, może kontakt stóp z podłogą, może kilka spokojnych oddechów razem. I dopiero potem, jeśli ona sama będzie spokojna - zobaczymy czy cokolwiek jest dostępne do odczytu.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@jeremiasz55)
Połączone: 3 lata temu

troche odpłynęliście od pierwotnego pytania 😉 czy w ogole cokolwiek czuc mozna u osoby po chemo to się jakos rozstrzygnęło w tej dyskusji? bo rozumiem ze jest trudniej, ze jest ta sciana, ale da sie czy nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 93

@Jeremiasz55 da się ale trzeba zredefiniowac co rozumiemy przez "czuc". jesli spodziewasz się standardowego odczytu - cieplo, kółka wahadelka, wyraźne pulsowanie - to możesz tego nie dostać. tak w ogóle, jeśli natomiast jesteś w stanie odczytać subtelniejsze sygnały - właśnie tę "ścianę", zmianę temperatury dłoni, lekkie mrowienie albo jego brak - to tak, cos jest. tylko wymaga to innego kalibrowania uwagi niż przy zdrowej osobie.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@rozalinda_89)
Połączone: 3 lata temu

ja czytałam że przy osobach po chemio dobrze działa praca z ametystem nad Ajną bo on przenika przez blokady nawet kiedy inne kamienie nie dają rady - nie pamiętam dokładnie skąd ale to była jakaś zaawansowana litoterapia. może warto spróbować zamiast samego skanowania dłonią?


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Skąd to pochodzi? Bo to brzmi jak popularne uproszczenie. Ametyst ma swoje właściwości ale nie "przebija" blokad samo przez się, a zwłaszcza przy tak specyficznym stanie jak po chemioterapii. Ryzyko jest takie że zamiast łagodnego kontaktu z polem dostaniemy stymulacje która jest zupełnie nieadekwatna do możliwości ciala w tym momencie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozalinda_89)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 87

@Ewaryst no moze przesadziłam z tym przenikaniem, ale o ametyście przy stanach lękowych to chyba jest szeroko stosowane? Ajna jest od lęku też trochę, nie? 😉


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ajna to przede wszystkim intuicja i postrzeganie, lęk egzystencjalny to bardziej Muladhara. Ametyst ma dzialanie uspokajające i to jest prawda, ale to nie jest kamień do pracy przy tak poważnym stanie. Przy osobie po chemii zaczął bym od czegoś znacznie łagodniejszego, z grupy uziemiających, nie otwierajacych.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@romek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Ewaryst słuchajcie a ja wracam jeszcze do tego co powiedzial Ewaryst o hematycie i turmalinie - u mnie hematyt przy Muldharze zawsze dawal takie cieplo po kilku minutach, konkretne, fizyczne cieplo w dloni. zastanawiam sie czy Konstancja nie moglaby po prostu zaproponować mamie trzymanie kamienia i obserwowanie co czuje. bez żadnego skanowania. czysto na poziomie "jak się teraz czujesz" przed i po. to by dało jakiś punkt odnieseinia.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

wlasnie na to chciałem zwrócić uwagę czytając ten watek od poczatku - przy osobie w panice, nawet jeśli ta panika jest cicha i zaciśnięta, skanowanie to jest wejście w pole które juz jest w stanie alarmowym. muladhara ściśnięta ze strachu nie wysle ci jasnego sygnału o sobie. wyśle ci sygnał o tym że sie broni. to nie to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@bard85)
Połączone: 11 miesięcy temu

ok ale skad rozroznisz te dwa stany? to znazcy - pole ktore sie broni kontra pole ktore jest po prostu wyciszone przez chemo? bo dla osoby skanujacej z zewnątrz oba mogą wyglądać podobnie, nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarowit)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 267

@Bard85 dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. z mojego doswiadczenia - pole ktore się broni ma taką jakość... napięcia, sprezyny. jest opor który czujesz że gdzieś odpycha. pole wyciszone chemioterapią jest bardziej jak mgla albo cisza, niema tego naporu. ale to jest bardzo subiektywne i nie twierdzę że każdy to rozróżni, szczególnie na początku.


Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

wlasnie, to jest ten problem o którym mówiłam wcześniej - jak tu ufać własnemu odczytowi w tak trudnej sytuacji. @Jarowit powiedz mi - ile czasu mniej więcej potrzeba żeby zacząć rozróżniać te jakości pola? bo mam wrażenie że to jest coś co przychodzi z latami praktyki, nie z tygodniami.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Hematyt ma jedna właściwość której nie należy przy tym pomijać - jest dosc intensywny energetycznie dla osób osłabionych. cieplo ktore czujesz to dowód że kamień pracuje ale u osoby po chemioterapii ta praca moze być za mocna. Proponowalbym najpierw czerwony jaspis - spokojniejszy, tez Muladhara ale łagodniejszy kontakt z uziemieniem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@rozalinda_89)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 87

@Ewaryst no i widzisz, a czy nie za wolny ten jaspis? bo jeśli lęk jest duży to może właśnie potrzeba czegoś co mocniej uziemia, nie? hematyt chyba jest popularny wlasnie dla tego że działa szybciej


Odpowiedz
(@ewaryst)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 311

@Rozalinda_89 szybkosc nie jest w tym przypadku zaleta. uklad po chemioterapii potrzebuje czasu na każdy bodziec,nie tylko energetyczny. Szybkie zadzialanie kamienia może wywołać reakcję ktorej nie damy rady przeprowadzić spokojnie. To nie wyścig.


Odpowiedz
(@walentynkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 297

@Ewaryst zgadzam się z Ewarystem co do tempa - i chcę dodać że to dotyczy też samego skanowania. widziałam jak ktos probowal zrobić szybki odczyt wahadełkiem u osoby która była po trzecim cyklu i wahadełko dosłownie stało. zero ruchu. i ta osoba wzięła to za potwierdzenie że pole jest zablokowane i zaczęła "mocniej działać". to był błąd. cisza wahadełka to nie jest zaproszenie do intensywniejszego działania.


Odpowiedz
(@petronelka62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Walentynkaa no dobra o matko Walentynkaa, to jest taki częsty błąd, mam to w notatkach z jednej grupy warsztatowej - kiedy nie ma odpowiedzi to wchodzimy w tryb "działam mocniej" zamiast "zatrzymuję się i pytam". mam poczucie że w pracy z kimś chorym ten odruch musi być odwrócony. brak sygnału - robie krok do tylu, nie do przodu. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@jeremiasz55)
Połączone: 3 lata temu

a to wahadełko w ogole jest wiarygodne przy skanowaniu czakr? serio pytam bo zawsze msylałem że to bardziej do różdżkarstwa i szukania wody. nigdy nie widzialem zeby ktoś to opisywał jako przydatne przy czakrach. z mojego podwórka tyle...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 376

@Jeremiasz55 wahadełko to jeden z kilku sposobów i nie wszyscy go używają przy czakrach, masz rację że kojarzony jest z różdżkarstwem. oj tam, ale kierunek obrotu i amplituda mogą dać wskazówkę co do aktywności czakry - przynajmniej tak to jest opisywane. nie jest jedyną metodą i chyba nie najdokładniejszą.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: