Ale poczekajcie, ja rozumiem dlaczego Edmund pyta o biometr. Sam szukałem czegoś takiego rok temu. Chciałem żeby coś zewnętrznego potwierdziło że to nie jest w głowie. Czy ktoś z was faktycznie używał jakiegoś urządzenia do mierzenia energii i co z tego wyszło? Bo temat biometru z początku wątku jakoś zaginął.
Szczerze to nie miałem konkretnego modelu w głowie. Widziałem gdzieś reklamy różnych rzeczy, podobno mierzą 'aurę' albo 'pole energetyczne'. Ale Wrozbita masz rację, nie wiedziałem co tak właściwie szukam. Może to był impuls żeby mieć jakiś punkt odniesienia, bo bez niego czuję się jakbym próbował naprawić coś czego nie mogę zobaczyć.
Edmund ta metafora z naprawianiem niewidzialnej rzeczy jest bardzo trafna i mi sie skojarzyła z czymś. Jak Terenia62 mówiła że ciało jest w trybie czujności od dwóch lat - to moze ciało juz nie czuje kiedy jest bezpiecznie? Czy to możliwe ze trzeba sie nauczyc na nowo rozpoznawać własne sygnały, i dlatego wahadełko albo biometr wydają sie potrzebne?
Edmund, a wróćmy do twojego pytania o biometr bo mi sie wydaje ze temat trochę uciekł. Serio interesuje mnie co ty chciałeś nim mierzyć - ten 'poziom energii' ogólnie czy konkretne czakry? Bo jeśli ogólnie to może istnieje coś sensownego, nie wiem, sama szukam 🙂
Edmund to wcale nie brzmi głupio, ja rozumiałem to tak samo. Tylko po tym co napisał Wrozbita zaczynam myśleć że to trochę jak szukanie termometru do mierzenia smutku. Technicznie może coś zmierzysz ale czy to będzie to?
Hmm, nie myślałem o tym w ten sposób. Chyba że rano wstanę i nie będę miał od razu tej ciężkości. Że dzień nie będzie wymagał tyle wysiłku żeby w ogóle go zacząć. To taki konkretny obraz który mam w głowie.
Edmund, to co opisujesz - ciężkość ranna, wysiłek żeby zacząć dzień - to jest klasyczny objaw zablokowanej Muladhary i jednocześnie przeciążonej nadnerczy. Ciało przez długi czas pracowało na wysokich obrotach, a teraz ma problem z uruchomieniem się w trybie normalnym. Żaden biometr ci tego nie zmierzy tak precyzyjnie jak ty sam właśnie to opisałeś.
Tak, to dobrze to ująłeś. Nie mam poczucia że coś mi bardziej odpowiada a coś mniej. Jakby smak rzeczy był podobny - czyli żaden. Nawet rzeczy które kiedyś lubiłem nie budzą teraz takiego... no właśnie, niczego.
Edmund, to co opisujesz z tym brakiem smaku rzeczy... ja to miałam przez jakiś czas i u mnie okazało się że to nie tylko Muladhara ale też Anahata. Serce było jakby odcięte. Czy ty w ogóle czujesz emocje normalnie, znaczy czy są stępione?
Edmund, opisujesz coś co w psychologii nazywa się depersonalizacją albo derealizacją i chcę być fair - to jest obszar gdzie naprawdę powinien się wypowiedzieć specjalista, nie tylko praca z czakrami. Mówię to nie żeby zniechęcić do pracy energetycznej, bo ona może iść równolegle. Ale czy rozmawiałeś kiedyś z kimś - psychologiem, terapeutą - o tym co przeżywasz przez te dwa lata?
Zgadzam się z Iwetką i przepraszam że wcześniej tego nie powiedziałam wprost. Edmund, to co opisujesz fizycznie i emocjonalnie jest poważne i dwa lata to długi czas. Praca z Muladharą, z uziemieniem, z bezpieczeństwem - tak, to ma sens. Ale równolegle. Nie zamiast.
Ale Edmund sam musi zdecydować jaką drogę chce, nie? Może on juz probował terapię albo wie ze tego nie chce? Edmund, jak ty na to patrzysz? Bo my tu gadamy trochę jakbyśmy wiedzieli lepiej co tobie potrzeba 🙂
Nie, nie próbowałem terapii. Trochę mi to w głowie siedzi od jakiegoś czasu ale jakoś nie mogłem się zabrać. Może właśnie to z tymi decyzjami. Ale wy macie rację - praca z czakrami i coś więcej mogą iść razem. Nie traktuję tego jako albo-albo. Bardziej szukałem od czego zacząć i watek mi w tym pomógł bardziej niż myślałem.
Edmund, to że to widzisz jako możliwe do połączenia to już jest krok. Powiem ci co u mnie działało przy podobnym poczuciu płaskości - zanim w ogóle zaczęłam medytacje i pracę z czakrami, zaczęłam od bardzo małych rzeczy fizycznych. Codzienny kontakt z ziemią, dosłownie chodzenie boso po trawie przez kilka minut. Brzmi banalnie, ale Muladhara potrzebuje impulsów z zewnątrz kiedy sama nie daje rady się uruchomić. Czy masz dostęp do jakiegoś ogrodu, parku?
Edmund, to co Karolcia mówi o impulsach z zewnątrz ma sens energetycznie - Muladhara odpowiada za kontakt z ziemią i kiedy jest w głębokim zastoju, ciało nie wyśle sygnału żeby wyjść, bo nie ma energii na inicjatywę. Ale jeśli wyjdziesz mechanicznie, bez nastroju, to i tak może coś ruszyć. Pytanie do ciebie praktyczne: rano czy wieczorem masz trochę więcej tego co można by nazwać energią? Bo to może mówić coś o rytmie pracy z tym.
Dobra, to spróbuję ten park jutro. Nie w sensie że zaplanuje wielką sesję, po prostu wyjdę. Ale wracając do tego co napisał Wrozbita o mechanicznym wychodzeniu - czy to naprawdę działa bez tej intencji? Bo mam wrażenie że jak coś robię bez przekonania, to jakby nie liczę tego. Chodzi mi o efekt energetyczny.
Edmund, to jest ważne pytanie i odpowiem ci nieco przekornie - a skąd wiesz że bez przekonania to bez intencji? Samo wyjście z domu kiedy część ciebie nie chce wychodzić jest aktem woli. Muladhara reaguje na ciało, nie na nastrój. Możesz wyjść zły, zmęczony, obojętny - i tak ziemia pod butami jest ziemią.
To co Wrozbita mówi o ciele a nie nastroju - to mi bardzo do czegoś pasuje. Jak miałam zamknięta Anahata, czytałam że mam medytować z intencją miłości własnej i nie byłam w stanie tego poczuć, więc rzucałam po kilku minutach. Dopiero kiedy ktoś mi powiedział żebym po prostu kładła rękę na klatce piersiowej i oddychała, bez wymogu czucia czegokolwiek, to coś zaczęło się ruszać. Edmund, czy ty też masz ten blok z tym że jak nie czujesz efektu to przerywasz?
Ale chwila, bo mnie tu coś nie gra. Mówimy że Edmund powinien działać bez oczekiwania efektu - ale jednocześnie wcześniej Wrozbita pytał go jak wyobraża sobie postęp. To nie jest sprzeczne? Bo albo mierzy albo nie mierzy, nie?
I tu właśnie pojawia się ten problem z biometrem który Edmund chciał kupić na początku - on szukał zewnętrznego potwierdzenia że coś się dzieje, bo sam w sobie tego potwierdzenia nie czuje. Ale Edmund, mam pytanie - czy kiedykolwiek w życiu czułeś wyraźnie jakąś energię, jakieś mrowienie, ciepło, cokolwiek? Zanim zaczął się ten okres o którym mówisz?
Edmund, endorfiny i przepływ energii to nie muszą być dwa oddzielne wyjaśnienia, one mogą opisywać ten sam mechanizm różnym językiem. Ale to co piszesz o spacerach - to właśnie jest wskazówka dla Muladhary. Ruch i kontakt z naturą aktywował ci tę czakrę zanim wiedziałeś że istnieje. Pytanie brzmi ile czasu minęło od kiedy te spacery stały się rzadsze?
Poczekajcie bo chce zapytać o cos praktycznego - Edmund mówił na początku o biometrze. Rozumiem że to jest trochę odłożone na bok w tej rozmowie, ale czy ktoś w ogóle wie co to jest ten biometr do pomiaru energii? Bo szukałam i wychodziły mi jakieś urządzenia do badania biorytmów a nie do czakr.
Hej, przepraszam że się wtrącam - ja czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z boku. Skoro Edmund od dwóch lat ma ten zastój i wiemy że to prawdopodobnie Muladhara i może Anahata, to dlaczego nie zacząć od kamieni? Czarny turmalin albo hematyt na Muladharę, kamień różowy na serce. Czy przy tak głębokiej blokadzie to ma w ogóle sens czy to za mało?
Z kamieniami nigdy nie próbowałem. Trochę mi to wydawało się zbyt odległe od tego co rozumiem. Ale z tym hematytem przy spacerze - to brzmi jak coś co mogę zrobić, bo jest konkretne. Mam pytanie do Akwamaryny - skąd masz te informacje o konkretnych kamieniach do konkretnych czakr? Jakiś katalog czy bardziej własne doświadczenie?
Edmund, trochę z ksiazek trochę z internetu trochę z własnego wyprobowania. Hematyt na uziemienie to chyba najczesciej polecany, i ja to czuje w sensie ze mi sie poprawia kiedy go mam przy sobie w trudnych chwilach. Ale nie wiem czy to czakra czy po prostu psychologia, tzn placebo. Karolcia, nie obrazisz sie ze pytam wprost?
To jest dobry punkt do podsumowania tego co mamy - Edmund, wychodzi z tej rozmowy kilka konkretnych rzeczy. Park, ruch fizyczny, ewentualnie kamień jako kotwica przy spacerze, i równolegle rozmowa z kimś specjalistą bo dwa lata to długo na taki poziom wyczerpania. Biometr odłóż na razie. Nie mówię że nigdy, mówię że teraz masz ważniejsze pierwsze kroki. Brzmi to dla ciebie wykonalnie?
Edmund, to co powiedziałeś o spacerach i dwóch latach - to mi trochę zatrzęsło głową. Czyli miałeś naturalny sposób na Muladharę i przestałeś to robić mniej więcej wtedy kiedy zaczął się ten stan. Ale mam pytanie - dlaczego przestałeś chodzić? Bo to by dużo tłumaczyło.
