to co mówi Elzuchna ma sens, ale Wanessa też ma rację i to nie jest sprzeczne. jedno to pytanie osobiste, drugie to dyskusja ogólna. można oba prowadzić jednocześnie, tylko trzeba wiedzieć którą warstwę się adresuje w danym momencie. mnie bardziej interesuje teraz to co wyszło przy temacie po-burzowym bo Stokrotunia napisała że po burzy Anahata była "bardziej dostępna". Stokrotunia czy to był rodzaj otwarcia czy raczej że coś odpuściło? bo to różne odczucia
to rozróżnienie otwarcie-rozluźnienie jest ważne i myślę że nie jest bez znaczenia. otwarcie sugeruje że coś nowego wpłynęło, rozluźnienie że blokada po prostu odpuściła. w moich notatkach widzę że po burzach częściej mam to drugie. rzadko coś nowego, bardziej że coś odpuszcza. i zastanawiam się czy sama burza nie jest jakimś naturalnym resetem, niezależnie od tego czy medytuję czy nie
ale hej, to znaczy że sama praca z czakrami po burzy to może nie mieć sensu, bo i tak ciało się samo reguluje? trochę mnie to zniechęca do planowania jakichkolwiek sesji w zależności od pogody. albo coś źle rozumiem
dobra ROZUMIEM argumenty Elzuchny ale muszę powiedzieć jedno, ta rozmowa dla mnie osobiście jest bardzo wartościowa właśnie dlatego że wymieniamy doświadczenia a nie dlatego że dochodzimy do udowodnionych wniosków. i to jest chyba cel tego forum, nie? każda tu wzmianka o tym że ktoś czuł coś przy burzy to dla mnie sygnał żebym zwróciła uwagę na swoje sesje w takich warunkach. i tyle mi potrzeba 🙂
ok, nie cofam tego co powiedziałam ale zgadzam się że to różne poziomy i oba mogą tu istnieć. po prostu mam tendencję do flagowania kiedy anegdota zaczyna być traktowana jako reguła. tu w wątku to momentami wchodziło w tę strefę. ale rozumiem że nie piszemy podręcznika
wracam bo trochę mi głowa odleciała od pierwszego pytania, ale ta dyskusja o tym co dzieje się PO burzy to jest coś czego kompletnie nie brałam pod uwagę. ja zawsze skupiałam się na tym czy iść w medytacje PODCZAS, a że potem może byc inaczej niż przed to mnie nie zainteresowalo. Zaklinacz.ka, czy to znaczy że warto robić jakiś krótki skan pola po burzy żeby zobaczyc co się zmieniło? nawet bez pełnej sesji?
ja zaczęłam robić cos takiego spontanicznie, prowadze krotkie notatki po każdej sesji z dataą i warunkami pogodowymi. i faktycznie widać pewne wzorce, choc moje próby sa za małe żeby cokolwiek twierdzić. ale u mnie Swadhisthana po burzach wiosennych robi sie bardziej niespokojną, a po jesiennych jakby przycichniętą. kompletnie inaczej. niewiem co z tym zrobic
to jest chyba jeden z tych momentów gdzie nie da się oddzielić zmiennych i tyle. jesteś człowiekiem osadzonym w porze roku, w nastroju, w historii, i jeszcze burza. wszystko naraz. może zamiast pytać która zmienna wpływa na czakrę, lepiej po prostu obserwować całość jako jeden obraz
he,j śledziłem ten watek i mam wrarzenie że nikt nie wspomnial o jonosferze i joncah ujemnych po burzy bo podobno powietrze po deszczu jest dosłownie inne elektryznie i to ma wpływ na mózg i samopoczucie. to chyba jedyne naukowe wyjaśnienie tych wszystkcih opisow czucia czegoś po burzy? bo moze to poprostu biologia a nie energia czakr?
właściwie ta rozmowa o tym co po burzy sprawia że chce sprawdzić jedną rzecz u siebie. zwykle po burzy poprostu idę spać albo oglądam coś głupiego bo jestem zmęczona. nigdy nie robiłam żadnego skanu ani nic. czy to jest w ogóle do zrobienia dla kogoś kto dopiero zaczyna i nie czuje czakr w sensie dosłownym?
weszłam do wątku przez środek i trochę straciłam wątek, ale to co piszecie o wyzwalaniu starych wzorców przez burzę, to jest coś na czym chciałam zapytać. czy ktoś próbował użyć wahadełka do sprawdzenia stanu czakr zaraz po burzy w porównaniu do pomiaru przed? bo wydaje mi się że to byłby najprostszy sposób żeby mieć jakieś "twarde" dane we własnym zakresie, bez polegania tylko na odczuciach. trudno powiedzieć.
żeby doprecyzować to co pisałam bo może nie wyszło jasno - chodziło mi o pomiar wahadełkiem dosłownie chwilę przed burzą i chwilę po, najlepiej w tym samym miejscu, tej samej pozycji ciała. bo o ile samo odczucie ciała po burzy jest cenne, to wahadło może pokazać coś czego nie czujemy świadomie. czy ktoś robił taki eksperyment? interesuje mnie szczególnie co się działo z Muladharą i Swadhisthaną, bo te dwie wydają mi się najbardziej "reagujące" na zmiany atmosferyczne w moich własnych sesjach
robiłam coś podobnego, ale nie z wahadełkiem tylko metodą dłoniową - i problem jest taki że nie jestem w stanie zrobić tego szybko, potrzebuję chwili skupienia żeby w ogóle poczuć coś sensownego. więc "chwilę przed burzą" i "chwilę po" to u mnie minimum 20 minut na każdy pomiar, a przez te 20 minut już sama burza mnie zmienia. nie da się zmierzyć tego punktowo, przynajmniej nie moimi metodami
wchodzę w temat wahadełka bo mnie to ciekawi. sama wahadełkiem nie pracuję przy czakrach, preferuję skanowanie dłonią, ale obserwowałam kogoś kto robił taki pomiar przed i po burzy i wahadło nad Anahata zachowywało się zupełnie inaczej po burzy niż przed. przed kręciło się małymi kółkami dość mocno, po burzy amplituda była większa ale ruch bardziej chaotyczny. nie wiem co z tym zrobić interpretacyjnie, ale to było wyraźne
chaotyczny ruch wahadelka po burzy hmm, to akurat może miec sens przez te jony o ktorych pisałem wczesniej. jeśli pole elektromagnetyczne w powietrzu jest inne to czysta fizyka mówi że wahadło jako oscylator moze reagować na środowisko. to nie byłoby czakrowe tylko dosłownie fizyczne. ktos wie czy wahadelka moga reagowac na zmiany elektryczne w powietrzu??
ta dyskusja o wahadełku i o tym "co tak naprawdę mierzymy" jest dla mnie bardzo ważna bo siedzę z tym pytaniem od długiego czasu. myślę że te dwa interpretacje nie muszą się wykluczać, czakry SA stanem ciała, nie są gdzieś obok ciała. więc jeśli wahadło mierzy mój stan fizjologiczny, może jednocześnie mierzyć czakrę. ale rozumiem czemu to dla sceptyka nie jest satysfakcjonujące
właśnie, to zależy od tego jak definiujesz czakrę. jeśli to jest subiektywne poczucie przepływu energii zakorzenione w ciele, to pomiar przez ciało ma sens. jeśli to jest obiektywny byt istniejący niezależnie od subiektywnego odczucia, to trzeba zupełnie innych narzędzi i wahadełko raczej nie wystarczy. wątek jest ciekawy ale myślę że spora część sporów tutaj wynika z tego że rozmawiamy o czakrach mając na myśli różne rzeczy
to co pisze Cesia59 jest hyba najważniejszą obserwacja w całym wątku. większość nieporozumien w takich dyskusjach bieze sie z tego że kazdy ma inny model. xD i nie chodzi o to rzeby uzgodnić jeden model bo to niemozliwe. ale warto wiedziec z jakiego modelu sie mówi
ok poczekajcie, trochę mi się to wszystko skomplikowało. więc jeśli chcę po burzy sprawdzić "jak mi idzie" bez wchodzenia w spory o definicje, to poprostu mam się skupić na tym jak się czuję w ciele, tak? nie muszę wahadełka ani teorii o jonach, wystarczy świadomoość ciała?
wrócę do czegoś co powiedziała Modrzewka89 wcześniej, o różnicy między burzami wiosennymi i jesiennymi. bo ja mam coś podobnego ale nie do końca to samo. wiosenna burza u mnie zawsze coś we mnie "otwiera", jest jakiś niepokój ale też ekscytacja, jakby Swadhisthana dostawała zastrzyku i nie do końca wiedziała co z tym zrobić. jesienne burze to raczej ciężkość, coś przy splocie słonecznym, Manipura jakby się zwęża. zupełnie inne jakości
Salomeo, właśnie! to jest to samo co ja, niemal słowo w słowo, Swadhisthana wiosną i Manipura jesienią. zastanawiam się czy to jest coś co ma związek z cyklem rocznym w ogóle, nie tylko z burzami, a burza jest jak soczewka ktura to uwydatnia. tzn. wiosną i tak mam więcej energii sakralnej, i burza to amplifikuje. jesienią naturalnie wchodzę bardziej w obszar siły i granic, i jesienne burze to podkreślają
ten wzorzec z Manipurą jesienią mnie zaciekawił bo u mnie jest odwrotnie jesień to czas kiedy splotu słonecznego praktycznie nie czuję, odpada jakby. Manipura u mnie jest silna wiosną i latem. ciekawe czy to znaczy że jest jakaś reguła ale z indywidualną polaryzacją, albo że po prostu każdy ma inny rytm i nie ma reguły
mam pytanie do Salomei i Modrzewki - czy te wzorce wiosna/jesień były u was zawsze, czy pojawiły się w jakimś konkretnym momencie życia? bo u mnie wydaje mi się że mój rytm sezonowy zmienił się po pewnym trudnym okresie i czakry zachowują się inaczej niż przed. jakby historia została zapisana w ciele i zmieniła mój "domyślny" wzorzec
to co pisze Stokrotunia i Salomea dotyka czegoś co mnie samej zajmuje od dawna. mam silne podejrzenie że blokady w czakrach które obserwuję u siebie, szczególnie w Anahata i Vishuddha, mają konkretną datę. tzn. są miejscem gdzie zatrzymało się coś co nie zostało przeżyte. i burza działa jak... nie wiem jak to nazwać, jakby dotykała tego miejsca. nie zawsze w dobry sposób
to co opisuje Errata_03, to jest moim zdaniem jeden z najwazniejszych i najtrudniejszych aspektow pracy z czakrami. kiedy blokada nie jest po prostu "zastojem energii" ale jest miejscem gdzie ciało trzyma coś konkretnego. i wtedy burza czy silny bodziec zewnętrzny morze to ruszyć ale nie zawsze jest się gotowym na to co się rusza. to wymaga ostrożności
zatrzymałam się na tym co pisze Zaklinacz.ka o gotowości. bo to jest coś o czym się rzadko mówi wprost w kontekście pracy z czakrami, że nie zawsze otwarcie jest dobre, że jeśli w danej chwili nie ma przestrzeni żeby przyjąć to co wychodzi, lepiej poczekać. mam to sprawdzone na własnej skórze i to nie było przyjemne
hej ale zaraz, czyli wy mówicie że burza może "ruszyć" coś w czakrach co lepiej żeby nie było ruszone? to trochę brzmi jakby burza mogła zrobić krzywdę. to mnie niepokoi bo właśnie zaczęłam medytować i burze są tu regularne
