zastanawiam sie od jakiegos czasu nad czymś, co mnie trapi podczas pracy z klientami. pracuje z czakrami juz kilka lat, głównie skaningiem dłonia i wahadełkiem, i kilka razy trafila mi sie osoba z zaburzeniami dysocjacyjnymi (potwierdzonymi przez psychiatre). I za każdym razem miałam problem z odczytem, bo coś bylo dziwnie - niby czuję energię, niby wahadełko się kreci, ale jakos nieregularnie, nie tak jak u "zwykłego" człowieka. Zastanawiam sie, czy ktoś tu miał podobne doswiadczenia? Czy dysocjacja w ogole wpływa na to jak wyglada pole energetyczne i jak to diagnostykować? Bo mnie szczegolnie interesuje korzeniowa, Muladhara - u tych osob to chyba ona jest najbardziej rozregulowana, ale nie wiem czy to taka prosta sprawa. sama nie wiem.
To jest bardzo ciekawe pytanie i powiem ci że sama sie z tym zmagałam. Dysocjacja to z energetycznego punktu widzenia coś bardzo specyficznego - to nie jest zwykła blokada, gdzie energia stoi w miejscu. To raczej jakby... przepływ jest, ale nierówny, skokowy. Jakby ktoś co cwile przeciał sznur, a potem sklejał. przy Muladharze u takich osob widziałam że wahadełko robi nieprawidłowe ruchy raz szeoki łuk potema nagle się zatrzymuje albo zmienia kierunek bez powodu. zastanawia mnie co czujesz ręką u tych klientow - mrowienie ciepło, moze coś jak "dziura"?
Przepraszam ale muszę zadac podstawowe pytanie bo mam wrażenie ze rozmowa idzie w strone gdzie diagnoza energetyczna i diagnoza psychiatryczna sie mieszaja. To trosze klopotliwe. Czy ktokolwiek ma jakiś sposób rzeby sprawdzic ze te "nieregularne" odczyty wahadelka to faktycznie cos związanego z dysocjacja, a nie po prostu ze akurat danego dnia klient byl nerwowy albo my sami nie bylismy skupieni? Bo to jest dosyc duże zalozenie.
Hm, jestem tu raczej żeby się uczyc, nie żeby pouczac, ale mam pytanie do Faustynki - skąd wiesz ze te odczyty są specyficzne dla dysocjacji a nie dla np. traumy w ogole? Bo trauma i dysocjacja to nie to samo a o ile wiem, trauma tez mocno wpływa na Muladharę. Pytam serio, nie złośliwie.
Siedzę i czytam tę dyskusję z duzym zainteresowaniem... Powiem wam jedno - to co opisujecie od stroy energetycznej ma swoje odbicie w bardzo starych koncepcjach. W wielu tradycjach duchowych to co my dzisiaj nazywamy dysocjacją bylo opisywane jako "rozdzielenie ciał subtelnych" - jakby jdeno cialo odchodziło rzeby nie czuc bólu, a drugie zostawało. I wlasnie dlatego Muladhara jest tak kluczowa bo to czakra uziemienia, zakorzenienia w ciele fizycznym. Jesli ktoś psychicznie "wychodzi" z ciała to Muladhara to pirewszy ośrodek ktory to odczuje.e Ciekawe jest pytanie Novarii - bo de facto dysocjacja jest mechanizmem obronnym wytworzonym często właśnie przez traume więc trudno to rozdzielić w praktyce.
Ja bym powiedziała ze test kolorami to troche inna bajjka niz skanowanie energii. mozna je robic rownolegle ale to nie jest to samo. przy Muladharze i dysocjacji raczej bym najpierw sprawdzila proste rzeczy - czy ta osoba w ogole czuej stopy na ziemi, czy potrafi sie skupic na swoim ciele podczas sesji. jak ktoś dysocjuje to moze sie wlasnie odcinac od ciała w trakcie skanowania i wtedy jakikolwiek odczyt bedzie zafalszowany,nie tylko wahadełkiem ale i kolorem.
No i tutaj mamy pies pogrzebany. Nie mam formalnego wykształcenia terapeutycznego, pracuje z energią, nie jestem psychologiem. wiec rozpoznanie dysocjacji w trakcie sesji to jest dla mnie naprawde trudne. czasem po prostu widze ze ktoś sie "oddala" wzrokiem, oddech sie zmienia, ale to nie zawsze.
hej hej, to jest bardzo ważna kwestia ktora Faustynka podnosi. Pracujac z takimi osobami trzeba miec minimum świadomości co sie morze dziać, i zgadzam sie ze uziemienie jest pierwszym krokiem zawsze. Ale żeby odpowiedzieć na pytanie z początku wątku - tak, pole enregetyczne przy zaburzeniach dysocjacyjnych jest diagnostykowane inaczej, i moim zdaniem warto to robic stopniowo. Nie wchodzic od razu w pełen skan wszystkich czakr, tylko zaczac od Muladhary i sprawdzic dosłownie czy osoba jest "w ciele". jak nie jest, to reszta nie ma sensu.
Przepraszam ze sie wtrącam bo to nie jest moja glowna działka ale właśnie przeczytalem ten watek i mam pytanie - czy te osoby z dysocjacja same wiedza ze mają ten problem kiedy przychodza na sesje? Znaczy czy to jets cos o czym mowia wprost czy wy jako terapeuci to jakoś wyciągacie?
phi, ta obserwacja reakcji ciała to naprawdę dobry kierunek, ale mam pytanie praktyczne - jak długo zazwyczaj trwa u was ta faza "przygotowawcza" przed właściwym skanowaniem?! Bo jeśli ktoś dysocjuje łatwo, to wyobrażam sobie ze nawet samo kładzenie się na kozetce może to wywołać. tak sobie myślę.
no wlasnie to jest ta rzecz ktorą chcialam powiedziec wczesniej a mi uciekla w dyskusji - sama pozycja lezaca bywa wyzwalaczem. przy Muladharze pracujac wolę prosić klienta żeby siedział z stopami mocno opartymi o podloge. Inaczej Sie nie ugrundujesz zanim zaczniesz
przepraszam za pytanie z boku bo jestem tu troche z przypadku - ale jak wogóle odroznic ze ktos dsyocjuje w trakcie od tego że poprostu jest zrelaksowany i odplywa myslami? Bo hyba nie wyglada to tak samo ale niewiem jak to rozpoznac z zewnatrz
no dobra, a wracając do samego skanowania Muladhary - czy ktoś próbował w takich przypadkach pracować wyłącznie wahadełkiem, bez kontaktu dłonią wogóle? Zastanawiam sie czy większy dystans daje inny, morze czystszy odczyt gdy pole jest takie nieregularne jak opisuje Faustynka
czytam ten watek bo szukałem czegoś o Muladharze i utknąłem tu na dobre 🙂 mam pytanie - czy te kamienie które sie używa do Muladhary czerwony jaspis, obsydian i takie tam czy one w ogole pomagaja przy tak skomplikowanych przypadkach?! Czy to za slabe narzędzia?
