Zastanawiam sie nad czyms co mnie trapi od jakiegos czasu i nie wiem jak to do konca ulozyc w slowa. Mam znajoma, ktora mnie skrzywdzila, i wiem ze powinnam wybaczyc - przynajmniej tak mi sie wydaje. Problem jest taki ze za kazdym razem jak probouje "przepuscic przez serce" ta cala sytuacje, to zamiast ulgi czuje jakis scisk, bol w srodkowej czesci klatki, nic nie chce przejsc. Slyszalam ze czakra serca jest odpowiedzialna za wybaczanie ale teraz mam takie pytanie - czy jezeli Anahata jest w miare otwarta, to czy wybaczenie powinno przyjsc automatycznie? Bo jak to nie przychodzi, to czy to znaczy ze czakra jest jednak zablokowana? Albo moze jest tak, ze czakra moze byc otwarta, a mimo to wybaczenie wymaga czegos wiecej niz tylko energetycznego "odblokowania"? Nie wiem, mam miks pytan i troche sie gubie. Ktos mial podobne odczucia?
To jest naprawde ciekawe pytanie i bardzo dobrze, ze je zadajas, bo to jeden z tych tematow gdzie jest duzo uproszczeń w obiegu. Zacznę od tego - otwartosc Anahaty nie równa sie automatycznemu wybaczaniu. Czakra serca odpowiada za zdolnosc do milosci, do przyjmowania i dawania uczucia, za przepływ emocji w relacjach. Ale wybaczenie to proces, ktory angażuje rowniez inne poziomy - mentaly, wole, niekiedy czakre gardła (Vishuddha, bo chodzi o wyrazanie i uznanie prawdy) i nawet podstawy, jesli krzywda dotknela poczucia bezpieczenstwa. Ten scisk, o ktorym piszesz, to moim zdaniem moze byc wlasnie zastoj w Anahacie, ale rowniez moze byc sygnał ze ciało "trzyma" emocje, ktore nie zostały jeszcze w pełni przepracowane. Pytanie do ciebie: czy probowałas wczesniej jakics aktywnej pracy z ta czakra, czy raczej czekałas az "samo przejdzie"?
No właśnie, ja bym tu tez dorzuciła cos ze swojego doświadczenia bo mnie to hobbystycznie bardzo interesuje. Mialam kiedyś podobna sytuacje - zrobilam skanowanie wahadełkiem nad Anahata i wahadlo robiło takie... dziwne, urywane okragi, jakby chcialo sie krecic a nie moglo do konca. Bioenergoterapeuta, do ktorej chodze, powiedziała mi ze to często wskazuje na czakre ktora nie jest kompletnie zablokowana, ale jest jakby "zagęszczona" od trzymanych emocji. I ona mi tez powiedzila cos co mnie zaskoczylo - ze Anahata moze byc technicznie aktywna (reaguje, obraca sie) a mimo to przepływ jest zaklocony przez konkretne, niewypłakane i nieuznane uczucia. Więc ta twoja wątpliwość czy otwarta czakra wymaga wybaczenia - moim zdaniem to jest pytanie odwrotnie postawione. To raczej: wybaczenie odblokowuje czakre, nie na odwrot.
Hmm, ale czekajcie, mam pytanie do samego sedna teatu. Czy wybaczenie to w ogoel waruneek konieczny rzeby Anahata działała?? Bo jak czytam rozne źródła to jedne mówią ze bez wybaczenia czakra serca jest zablokowana z definicji a inne ze mozna miec otwarte serce i jednoczesnie nie chciec wyabczyc - bo wybaczenie to nie obowiązek. Ciekawe jest to napięcie. Jakby... 🙁 czy ktos kto swiadomie decyduje ze nie wybacza komus za cos naprawde powaznego, musi miec przez to problemyi z Anahata?
okej, nie jestem specjalistom od czakr ale slucham tej dyskusji i mam pytanie moze troche z inenj beczki. Skad wiecie ze to co czujecie w klatce piersiowej to na pewno kwestia czakry a nie poprostu reakcja somatyczna na stres albo nieprzepracowana emocje? To nie jest atak, serio pytam. Czesto czytam ze "scisk w sercu" albo "bol w klatce" to objawy leku, a nie koniecznie blokady energetycznej. Jak wy to rozrozniacie? 🙂
dobra ale skoro juz mowimy o diagnostyce to mam pytanie praktyczne - ile czasu zazwyczaj trwa zanim sie odblokuje czakre serca po jakims konkretnym zranieniu? bo zawsze czytam ze "pracuj nad soba" ale nikt nie mowi ile to potrwa... miesiac? rok? Dziesiec lat? bo jak ma trwac wiecznie to troche bez sensu zaczynac...
mooze poczuc roznice po trzech dniach - to prawdopodobne. Ale roznica nie znaczy ze blokada znikla całkowicie. Warsztat moze rusyzc cos, poluzowac, ale gleboka praca trwa wiecej. znam ludzi ktorzy chodza od warsztatu do warsztatu i czuja sie "otwarci" po kazdym, a za tydzien wraca to samo. Bo nie robi sie glębszej pracy miedzy sesjami.
Czytam ten watek i mam pytanie do Nyji albo Anusi wlasciwie - czy jest jakas konkretna medytacja albo cwiczenie ktore pomaga wlasnie w tym "powiedzeniu sobie" tej urazy? Jakis bibdżamantr, wizualizacja? Bo rozumiem ze HAM to dla gardła i YAM dla serca, ale czy laczyc je razem?
o, to dobre pytanie, sama by chciała wiedzieć. Probowałam kiedyś medytacji z YAM na Anahate, ale bez wchodzenia wczesniej w Vishuddhe - i teraz jak czytam co napisala Nyja to zaczynam rozumiec czemu to tak slabo szlo. Moze trzeba bylo najpierw "wyslowic".
Dodam cos do tego co mowi Nyja, bo mi sie to bardzo zgadza z moim rozumieniem. Jest jeszcze jeden aspekt ktory rzadko sie omawia - Manipura, czakra splotu słonecznego. Wybaczenie to tez kwestia granic i wlasnej siły. Ktos kto nie ma ugruntowanej Manipury czesto myli wybaczenie z kapitulaacja - i podswiadomie sie broni przed wybaczeniem, bo kojarzy mu sie z tym ze znow bedzie raniony, ze znow straci siebie. Dlatego czakra serca nie moze sie w pełni otworzyc na wybaczenie, jezeli Manipura jest slaba albo nadaktywna i sztywno pilnuje granic. Energia w czakrach to naczynia polaczone, nie izolowane punkty
To jest właśnie jeden z najtrudniejszych aspektów pracy z Anahata - i odpowiem może trochę przekornie. Wahadełko ani dłoń nie powie ci czy wybaczenie jest "prawdziwe". Może powiedzieć ze coś jest zablokowane, ze jest zastój, ze jest napięcie w polu. Ale interpretacja - to już twoja praca. Dlatego tak ważne jest żeby nie polegać tylko na narzędziach zewnętrznych, ale też na tym co czujesz w ciele kiedy o tym myślisz. To jest dla mnie ważniejszy wskaźnik niż ruch wahadła. :/
no wlasnie, i to jest chyba odpowiedź na pytanie Szeptuna sprzed kilku postów, choć on już pewnie nie liczy na odpowiedź 😀 bo jak powiedziała Nyja - to nie jest kwestia czasu tylko kwestia głębokości pracy. 🙂 Moja bioenergoterapeuta mówiła podobnie. Ze czasem ktoś "otwiera" czakrę serca na warsztacie, ale to jest jak otwarcie okna - owszem, wpada powietrze, ale jeśli w pokoju jest coś gnijącego, to wietrzenie nie usuwa przyczyny, tylko chwilowo maskuje zapach. Może troche drastyczny przykład ale mnie to do siebie przemowilo.
hej nie odpuściłem tematu, czytam 🙂 i ten przyklad Romci jest... no celny, przyznam. Choc troche przykry. bo to znaczy ze moj znajomy ktury "otworzył czakrę w trzy dni" mogl poprostu przewietrzyc pokoj i tyle?? nie chce mu tego mowic wprost ale jakoś tak mi sie wydawalo ze cos tu nie gra
sorki ze wchodze w boczny watek ale mam pytanie do Nyji bo to mnie ceikawi, ta odpowiedz o tym co czujesz w ciele kiedy o tym myślisz. To jest metoda diagnostyki czakr? Bo brzmii troche jak... zwykla introspekcja psychologiczna? Nie mowie ze to zle ale czy to sie różni od tego co zrobiłby terapeuta bez zadnej ezoteryki?
wracam do wątku Opaline o Manipurze bo mnie to wciągnęło - czy to znaczy że przy pracy nad Anahata zawsze najpierw trzeba sprawdzić kondycję Manipury? Jakby hierarchicznie od dołu? Bo ja dotąd myślałam ze czakry można pracować niezależnie, ale może to uproszczenie.
Śledzę tę rozmowę i coraz bardziej mi się układa pewna rzecz. Bo ja od początku myślałam ze mój problem to blokada serca, ale jak czytam o tej Manipurze to zaczynam się zastanawiać. Mam bardzo dużo tego "nie mam prawa czuć tego co czuję", "sama jestem sobie winna", "inni mają gorzej". To brzmi jak Manipura a nie tylko Anahata, tak?
okej a ja mam pytanie praktyczne, trochę sie boję że za głęboko wejdę w to sama bez pomocy. Czy praca z Manipurą i Anahata jednocześnie to nie jest za dużo? Gdzieś czytałam że można otworzyć za dużo naraz i się rozregulować. Czy to prawda czy mit?
no ale z drugiej strony nie każda medytacja jeste lekka i bezpieczna, i upraszczanie tego do "ciało weźmie tyle ile chce" jest trochę naiwne. Znam osoby ktore robiły intensywną pracę z czakrami w trudnym życiowo momencie i to sie skończyło dużym rozchwianiem emocjonalnym przez kilka tygodni. nie powiem że to złe zawsze, ale warto mieć kogoś kto to trzyma, szczególnie jeśli praca dotyczy głębokiego zanienia.
czytam ten watek od początku i mam mieszane uczucia. nie jestem przeciwna czakrom jako idei ale ta rozmowa o "wybaczeniu jako pracy energetycznej" trosze mnie niepokoi. czy niema ryzyka ze ktoś poczuje sie winny że nie wybacza bo to blokuje Anahate? jakby to jeszcze jeden powod zeby sie czuc niewystarczającą.
