Hej, mam pytanie bo ostatnio zaczełam regularnie medytować na czakry i zauważyłam coś dziwnego... Kiedy zbliża się burza albo w ogóle zmienia się pogoda, moje sesje idą kompletnie inaczej niż zwykle. Czasem czuję jakieś mocne pulsowanie w okolicach splotu słonecznego, a czasem jest totalny brak czegokolwiek, jakby energia przepadła. 🙂 Przed burzą szczególnie - strasznie trudno mi się skupić, czakra korony jakby wibruje sama z siebie ale reszta jest jak zamrożona. Ktoś jeszcze to czuje czy tylko ja mam takie cuda? I czy to normalne że pogoda tak wpływa na przepływ?
o, ten temat mnie bardzo interesuje bo sama prowadzę zapiski od jakiegoś czasu i widzę dokładnie taki wzorzec. Przed burzą to u mnie Manipura robi się bardzo niespokojn, takie wewnętrzne wrzenie, a Anahata jakby się kurczy. nie wiem czy to jest kwestia ciśnienia atmosferycznego czy może czegoś głębszego, ale trudno to uznać za zbieg okoliczności skoro powtarza się regularnie
Zjawiska atmosferyczne od zawsze były traktowane jako momenty szczegolnego napiecia między ziemią a niebem. Burza to nie przypadkowy halas, to przesilenie ladunkow, kture dotyka nie tylko materii ale i pola subtelnego. Pytanie nie brzmi "czy" wplywa ale "jak gleboko" i "na ktore warstwy". Ciało energetyczne reaguje na zmiany cisnienia, jonizację powietrza pola elektromagnetyczne. Ktoś wrazliwy to wyczuje zanim barometr cokolwiek pokaze.
zarazi zaraz, a czy kamienie pomagają w tych burzowychi sesjach? bo czytalem ze turmalin czarny stabilizuje pola energetyczne i może byc dobrym "gruntem" jak sie rozkręca jakas elektryczna pogoda. alob to bzdura i nic nie zmieni? xD
Patrzcie, rozumiem że to ciekawe doświadczenia, ale zanim zaczniemy budować teorie o burzach i czakrach to zapytam wprost: czy ktoś z was testował to np. wahadełkiem przed burzą i po? albo robiył skanowanie dłonią systematycznie i porównywał? bo samo "czuję coś innego" to za mało żeby mówić o wpływie pogody. może po prostu jesteście wtedy bardziej napięci i to napięcie bierzecie za aktywność czakry.
Mam wrażenie że burza to moment kiedy zasłona między wibracjami jest cienka... pamiętam sesję podczas sierpnoiwej burzy, siedziałam przy otwartym oknie, pioruny gdzieś daleko, i czakra korony była tak otwarta że miałam wrażenie jakby głowa nie miała końca. Ale po burzy byłam wyczerpana przez kila godzin. Nie wiem czy to "dobrze" czy "źle", ale na pewno cos się dzieje.
prowadzę od jakichś dwóch lat, mam osobny zeszyt tylko na to. schemat nie jest zawsze taki sam, to prawda, ale mam kilka obserwacji które powtarzają się zbyt często żeby je zignorować. nadchodząca burza to najczęściej: Manipura rozchwiana, Vishuddha albo zablokowana albo wręcz nadaktywna (mówię dużo bez sensu przed burzą, serio), a Muladhara jakby nie istniała. uziemienie się wtedy bardzo trudne
Kwestia wrażliwości na zmiany pogody to jedno, ale widzę że wątek idzie w kierunku interpretowania wszystkiego jako "nadaktywność" albo "blokada". warto się zatrzymać i zapytać: kiedy coś czujemy inaczej niż zwykle, to niekoniecznie jest zaburzenie. może po prostu system energetyczny reaguje elastycznie na środowisko i to jest zdrowa odpowiedź, a nie patologia. Nie każdą zmianę trzeba od razu naprawiać.
Ja też prowadzę notatki i mogę powiedzieć że widzę wyraźną korelację między frontami atmosferycznymi a tym co czuję podczas medytacji. ale bardziej mnie ciekawi inny aspekt: czy ktoś próbował pracować z tymi zmianami zamiast je "stabilizować"? tzn. jeśli burza faktycznie otwiera jakieś czakry bardziej, to może to dobry moment na konkretną pracę, a nie na sięganie po kamień żeby to ugasić?
ojej, nie pomyślałam o tym w ten sposob. to ciekawe co piszesz Cesia bo faktycznie burze od zawsze mnie trochę niepokoją, jeszcze z dzieciństwa. i teraz sie zastanawiam czy to co czuję podczas burzy to naprawde zmiana energii czy po prostu moje ciało wchodzi w jakis stary lekowy wzorzec. ale to nie znaczy że to wyklucza jedno drugiego, prawda?
To co Cesia opisuje jest wazne i nie stoi w sprzeczności z podejsciem energetycznym. Traumatyczne wzorce maja swoje odzwierciedlenie w ciele subtelnym. Jesli ktoś w dziecinstwie przezyl cos trudnego w czasie burzy to ten ślad moze żyć zarowno w psychice jak i w polu czakrowym szczególnie w Muladharze i Manipurze. Jedno napędza drugie. I wlasnie dlatego sama medytacja podczas burzy może nie wystarczyć, jeśli jest glebsza przyczyna. 😀
okej ale jak to sprawdzić? bo rozumiem że można mieć blokadę z dzieciństwa albo reagować na pogodę i to i to jest możliwe, ale jak w ogóle odróżnić co jest czym? bo inaczej można sobie przypisywać dowolne wyjaśnienie do każdego objawu
Śledzę tę rozmowę i coraz bardziej myślę że nie da się tego rozdzielić na czyste kategorie. u mnie jest tak że burza i stres mają podobny efekt w polu, ale burza go amplifikuje. jakby istniejący stan był przez nią wyostrzany. więc jeśli mam zastój w Swadhisthanie, przed burzą ten zastój staje się wyraźniejszy, bardziej odczuwalny. może właśnie po to jest ta meteorologiczna wrażliwość, żeby nam coś pokazać?
boże, zanim za daleko pójdziemy z interpretacjami, chcę wrócić do konkretów. Fizyczne odczucia podczas burzy to po części efekt jonizacji powietrza i zmian ciśnienia, to naprawdę wpływa na samopoczucie i koncentrację i nie trzeba czakr żeby to wyjaśnić. To nie znaczy że wymiar energetyczny nie istnieje, ale mieszanie przyczyn bez ich rozróżnienia prowadzi do błędnych diagnoz. Jeśli ktoś regularnie czuje się źle przed burzą i to się nakłada na trudności w medytacji, warto najpierw sprawdzić banalne rzeczy
a ja mam innea pytanie, może głupie: czy w ogóle pownino się medytować na czakry pod czas burzy? bo moeż to poprostu nie jest dobry czas i lepiej poczekać az przejdzie? nikt jeszcze tego nie powiedział wprost
dobra wracam do pytania bo nikt mi nie odpowiedzial - turmalin czarny przy burzowych sesjach, pomaga czy nie? bo rozumiem ze to dyskusja o traumach i wyzwalaczach ale mnie interesuje konkretnie ta kwestiia z kamieniami. kupilem ostatnio spory kawałek i ciekawi mnie czy ma sens trzymac go przy se pod czas medytacji kieyd zaczyna sie zbierac na burze xD
wracając do tego co pisała Cesia i co mnie trochę zaskoczyło, bo naprawdę nie łączyłam tych dwóch rzeczy, zastanawiam sie jak w ogóle mozna pracowac z takim wzorcem jeśli burza uruchamia cos starego a nie tylko energię z atmosfery. bo ok, rozumiem ze to moze byc jedno i drugie naraz jak pisała Modrzewka, ale co z tym robic? medytowac w środku burzy na czakrę korzenia czy to zły pomysł?
to zalezy od tego co konkretnie się uruchamia. praca z Muladhara pod czas burzy przy starym leku to nie jest automatycznie zły pomysł, ale wymaga pewnej stabilności wyjściowej. jeśli cialo wchodzi w stary wzorzec paniki to nie jest moment na gleboka pracę z czakrami bo nie masz wtedy dostepu do obserwatora. to jakbyś probowala czytać mape w środku rzeki. jeśli jednag lek jest lagodny a ty masz jakis poziom uziemienia, to wtedy owszem można z tym pracowac swiadomie
o, to jest konkretne i rozumiem to. dzięki. a co z oddechem? bo zawsze słyszę rzeby "obserwować oddech" ale przy burzye mój oddech jest płytki i szybki i obserwowanie tego tylko mnie bardziej nakręca. ale to tylko moje odczucie
to co opisujesz z oddechem to klasyczna reakcja układu nerwowego, nie czakrowa. płytki szybki oddech to sygnał że jesteś w trybie czuwania i obserwowanie go bez zmieniania go faktycznie może nakręcić pętlę. tu nie trzeba mistyki, wystarczy wydłużyć wydech. dwa razy dłuższy wydech niż wdech i układ nerwowy zaczyna schodzić. to fizjologia, działa niezależnie od wszystkiego innego
ale właśnie przy tej sierpniowej sesji o której pisałam, ten płytki oddech był na początku i potem sam się uspokoił w miarę jak wchodziłam głębiej. nie zmieniałam go świadomie, ciało samo to zrobiło. może to kwestia zaufania procesowi, nie zawsze trzeba ingerować?
wracam do kwestii burzy jako wyzwalacza wzorców z przeszłości bo to mnie bardzo uderzyło w tej dyskusji. w moich notatkach mam kilka sesji gdzie reakcja była zdecydowanie nieproporcjonalna do tego co czułam w innych trudnych warunkach pogodowych. mróz, upał, nawet silny wiatr, to wszystko mi trochę przestawia pole ale inaczej. burza robi coś o innej jakości. i teraz się zastanawiam czy to rzeczywiście ten mechanizm który Cesia opisała, jakieś stare skojarzenie ciała z burzą
to rozróżnienie emocje kontra odczucia fizyczne jest trudne bo u mnie są zawsze razem splecione. napięcie w Swadhisthanie które opisywałam to i fizyczne uciskanie i coś w rodzaju starego smutku naraz. nie umiem powiedzieć co jest pierwsze
może nie musi być pierwsze? może to jest po prostu jeden wzorzec który ma i ciałową i emocjonalną twarz jednocześnie, i szukanie co wywołało co jest trochę bez sensu
hej, śledzę wątek od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z innej strony. dużo mówicie o tym co dzieje się podczas burzy, ale czy ktoś próbował zrobić sesję zaraz PO burzy? bo mi się wydaje że to zupełnie inne warunki, powietrze inne, pole inne. albo to też już ktoś testował? :/
no właśnie, jeden przypadek to nie dowód. i tu tkwi cały problem tej rozmowy, każde doświadczenie jest jednorazowe, kontekst jest inny, nastój jest inny, to co jadłaś jest inne. bez systematycznego porównania to są tylko ciekawe anegdoty. co nie znaczy że bez wartości, ale nie można z tego wyciągać wniosków o tym jak burza "działa na czakry" generalnie
ojejku, ale kurczę, czy zawsze musi być jakiś system i dowód? ja czuję co czuję i to jest moje doświadczenie, i mi wystarcza do praktyki. nie piszę doktoratu tylko medytuję 🙂 rozumiem skąd ta ostrożność ale czasem to trochę przytłacza tę rozmowę
