A ja mam inne pytanie do Mediumki i ogolnie - ktoś mówił wcześniej o drganiach jako o czymś przeszkadzającym w skupieniu. Ale może właśnie w tym jest clou tego tematu - może ruch nie przeszkadza tylko zmienia TYP medytacji? 🙁 Jak medytacja w ruchu w tradycjach buddyjskich kihin i takie tam. Może przystanek i autobus to jest nasza miejska wersja kihin?
Hmm, to teraz jestem trochę zagubiona. Bo jak zaczęłam czytać ten wątek to myślałam że chodzi o zwykłą medytację tylko wykonywaną w innym miejscu. A teraz wychodzi że to może być zupełnie inna praktyka? Czy ktoś mógłby jakoś... nie wiem, powiedzieć PROSTYMI słowami co konkretnie robić żeby zacząć? Od czego w ogóle zacząć jak się jest na przystanku i chce się cokolwiek poczuć?
O właśnie, notatnik to świetny pomysł! Ja zaczynam żałować że nie robiłam notatek od początku, teraz nie pamiętam czy na tym konkretnym przystanku przy pracy czułam to samo co przy dworcu. A to by mogło dać jakis wzorzec.
A powiem wam że to co mówicie o różnych miejscach i różnych czakrach to mi się kojarzy z astrologią lokacyjną - tam też chodzi o to że w różnych miejscach na ziemi aktywują się inne sfery życia inne planety. Może analogicznie różne miejsca miejskie aktywują inne czakry? Nie mówię że to jest udowodnione ale sam pomysł jest ciekawy. Jakby każde miasto miało swoja mapę czakr niejako.
Zatrzymalbym się przy tym co powiedziała Martusia o kihin, bo to jest realnye trop a nie dywagacje. Buddyjska medytacja w marszu ma konkretne zalozenia - uwaznosc na ruch, oddech, kontakt stopy z podlozem. Pytanie które mam do wszystkich tu: czy ktokolwiek w tej dyskusji robi COS celowego podczas tej medytacji na przystanku, czy to jest po prostu siedzenie i "sprawdzanie co czuje"? Bo to sa dwie rozne rzeczy i warto to rozróżnić zanim wyciągnie się wnioski o czakrach.
Hej,czytam ten watek od początku i mam takie głupie pytanie morze - czy jak sie siedzi na lawce przystankowej i medytuje to nie jest to troche dziwnie wyglądające? Pyta ktoś zeby wsiadac albo cos? bo sama mam opory zeby to robic publicznie jakos mi glupio.
No i wlasnie to mi Dianka mówi że z telefonem wygląda normalnie ale ja jakos nie potrafie się skupić kiedy jednocześnie udaję że patrzę w ekran. Mój mozg wie że udaje i nie odpuszcza tej czujnosci. Moze to kwestia wprawy? Zastanawiam sie czy jak robię te oczy-półprzymrużone to na prawde cos mi się dzieje z czakrami czy tylko odpoczywam...
Do Geranium - to nie jest głupie pytanie wcale. Ja na początku miałam dokładnie to samo, ten dysonans między "udawaniem normalności" a próbą skupienia. U mnie minęło po jakichś 2-3 tygodniach regularnego wychodzenia z tym na przystanek. 😀 po prostu mózg przestaje się tym przejmować. Ale mam pytanie do ciebie - czy ta trudność ze skupieniem to coś ogólnego czy tylko przy ludziach wokół?
przepraszam ale musze tu wejsc bo sie troche krecymy w kolko. kwestia "czy to prawdziwa praca z czakra czy tylko odpoczynek" pojawia sie tu trzeci raz i nikt nie dal satysfakcjonujacej odpowiedzi. moe dlatego ze pytanie jest zle potawione. czym wedlug was rozni sie "prawdziwa pracai z czakra" od "dobrego odpoczynku polaczoneog z uwaznoscia"? jezeli ktos nie umie odpowiedizec na to pytanie to niewiiem jak chec oceniac efekty sesji przystankowych.
eh, a wiecie co, wracam do tego co Filemon pisał wcześniej o błędnym założeniu - że chciał osiągnąć "ten sam stan co w domu tylko gdzie indziej". Mnie to uderzyło bo sama tak robiłam przez długi czas. xD Szłam na przystanek i oceniałam sesję przez to czy "było tak samo dobrze". A morze właśnie zmiana jest sednem, nie przeszkodą? Może Muladhara na zewnątrz z betonem pod stopami i autobusami to po prostu inna lekcja niż Muladhara na macie w sypialni?
Okej to ja się odważę i zapytam zupełnie od podstaw - jak wy w ogóle "czujecie" czakrę? Czytam o cieple, mrowieniu, "dziurze w polu", ale jak to jest fizycznie? Czy to jak mrowienie w nodze gdy zaśnie czy coś innego? Przepraszam że tak podstawowo ale naprawdę niewiem czy ja to kiedykolwiek czułam czy morze czułam i nie wiedziałam co to.
Hmm, ładna teoria Karmelia ale analogia ze smakami mi nie pasuje. Smak jest bardziej obiektywny, możesz go zweryfikować z innymi osobami które próbują tego samego. Z czakrami każdy ma inne "wyczucie" i niema zewnętrznej weryfikacji. Nie mówię że to bez sensu, mówię że to trosze inna kategoria. może się mylę.
No ale Paprotka, Agatha - czy medytacja kiedykolwiek miała byc obiektywna? Serio. modlitwa tez nie jest obiektywna, nikomu to nie przeszkadza. Mam wrazenie ze ten watek co jakis czas zaczyna sie zachowywac jak ten zly dyskusyjny schemat - ktos cos przezywa, ktos inny pyta "ale jak to zmierzysz" i kolo sie kreci. nie mowcie mi ze subiektywne doswiadczenie jest bezwartosciowe tylko dlatego ze nie ma zewnetrznego kryterium 🙂 ^^. pozdrawiam
Wracając do notatek bo to mi zostało w glowie - czy ktoś próbował notować nie tylko "co czułam" ale też warunki zewnętrzne? Pogoda, pora dnia, ile osób na przystanku czy był ruch czy nie. Zastanawiam sie czy dałoby się zobaczyć jakiś wzorzec który by wskazywał ze to miejsce/warunki wpływają na konkretne czakry. Bo jeśli za każdym razem w tym samym miejscu czuje to samo - to już jest cos.
