chciałem się podzielić czymś co mnie ostatnio mocno zastanawia. jeżdżę sporo komunikacją miejską i jakoś tak wyszło że zacząłem robić krótkie medytacje na czakry właśnie na przystankach w czasie oczekiwania na autobus. xD stoje se zamykam oczy na chwile, skupiam się na Muladharze albo Manipurze. I zastanawiam się czy miejsce w którym pracujesz z energią w ogule ma znaczenie. bo z jednej strony słyszałem że energia jest wszędzie, z drugiej - przystanek autobusowy to jednag specyficzne miejsce. Dużo ludzi, hałas spaliny, wszyscy w biegu. Czy ktoś w ogóle próbował czegoś podobnego albo ma jakieś zdanie na ten temat?
O, ciekawy temat! Ja zawsze myślałam że do medytacji na czakry trzeba jednak jakiegoś spokojnego miejsca, świeczki, kadzidło, no wiesz jak to zwykle wygląda. Ale z drugiej strony jakiś czas temu czytałam że Muladhara to czakra ziemi i kontakt z podłożem jest kluczowy - a na przystanku stoisz na betonie, który de facto jest ziemią. Tylko czy to działa tak samo jak stanie na trawie? Bo mam co do tego poważne wątpliwości.
Przepraszam że się wtrącam bo dopiero zaczynam z czakrami, ale nie do końca rozumiem - czy podczas medytacji na Muladharę ważne jest samo fizyczne podłoże pod stopami, czy bardziej intencja i skupienie? Bo jak czytam różne rzeczy to raz jest napisane że ziemia, kontakt z naturą są niezbędne, a innym razem że liczy się tylko umysł. kompletnie mnie to myli.
Miejsce ma znaczenie ale nie w sposób w jaki większość ludzi myśli. chodzi o to że każde miejsce ma swoją energię - przejęta od ludzi, zdarzeń, emocji które tam były. przystanek autobusowy to miejsce tranzytowe, przepływu. dużo osób w pośpiechu, strachu że spóźni się na autobus, zmęczenia po pracy. ta energia się kumuluje. Pytanie do ciebie, Filemon - czy odczuwasz coś specyficznego właśnie w takich miejscach, jakiś konkretny rodzaj energii? coś innego niż w parku czy w domu?
oj, oj, no to zależy też od znaku zodiaku szczerze mówiąc 😉 Ziemskie znaki jak Byk, Panna czy Koziorożec mają naturalnie silniejsze połączenie z Muladharą niezależnie od miejsca. Ogień i powietrze mogą mieć trudniej z uziemieniem w takim hałasie. Ja jestem Wagą i na pewno bym tam nie dała rady skupić się na niczym, za dużo bodźców zewnętrznych dla mojego żywiołu. trudno powiedzieć
ja kiedyś robiłam coś podobnego, nie tyle na przystanku co w metrze!! Długa linia, pociąg jedzie, zamknęłam oczy i skupiłam się na Swadhisthanie bo wtedy miałam z nią problemy. I wiecie co, poczułam coś bardzo dziwnego - jakby wibracje pociągu wzmacniały tę energię, jakby ruch fizyczny napędzał coś wewnątrz. nie wiem czy to było prawdziwe czy wyobraźnia, ale było super wyraźne. więc ta kwestia ruchu ciała jest moim zdaniem naprawdę ciekawa.
Powiem szczerze bo lubie mówić wprost - ta cała dysksuja o "energii na przystankach" brzmi dla mnie jak nadinterpretacja. rozumiem medytację, rozumiem prace z czakrami ale robienie z każdej czynnosci dnia cdoziennego jakiegoś energetycznego rytuału to juz przegięcie w drugą strone. gdzie jest granica miedzy praktyką a obsesja na punkcie każdego miejsca i każdego ruchu ciala? zapytam inaczej - czy ktoś tu ma jakies konkretne, powtarzalne obserwacje czy to tylko JEDNORAZOWE odzucia kure chcemy interpretować jao cos wiecej?
Ja mam głupie pytanie pewnie, ale - jak w ogóle wiadomo że czakra "reaguje"? Filemon pisał że czuje że Muladhara inaczej reaguje na przystanku niż w domu. Co to znaczy dokładnie co się czuje fizycznie? Bo ja próbuję medytować na czakry od jakiegoś czasu i szczerze mówiąc nie jestem pewna czy cokolwiek czuję czy to tylko moja wyobraźnia.
hmmm, wracając do tego co Filemon pisał na początku - że przystanek to miejsce z dużą ilością ludzi i ich energii... Czy to nie jest właśnie problem przy pracy z czakrami? Mam na myśli, słyszałam o czymś takim jak "zbieranie cudzych energii" i że wrażliwe osoby mogą przez to potem czuć się gorzej. Czy ktoś ma doświadczenie z tym że po takich miejskich medytacjach czuł się gorzej a nie lepiej?
To jest bardzo dobry punkt, o oczyszczaniu po. Ja akurat zwykle po takiej przystankowej medytacji jak wchodzę do autobusu to robię krótką wizualizację jasnego światła wokół ciała, coś jak bańka energetyczna. Może to nie jest podręcznikowo poprawne ale działa dla mnie jako zamknięcie praktyki. ale Hazel zadała ważne pytanie i ciekawi mnie czy inni mają konkretne metody na pracę z czakrami w przestrzeni publicznej bez ryzyka.
Słucham tego i muszę powiedzieć że trochę to widzę jak trochę nadmierne komplikowanie prostej sprawy. medytacja to skupienie uwagi. czy robimy to na łące czy na dworcu - fizjologia MÓZGU jest ta sama. Nie jestem przekonana że "cudze energie" na przystanku naprawdę komuś zaszkodziły bo skąd wiadomo że to właśnie to? może po prostu stres dnia codziennego hałas, smog? nie mówię że jesteście w błędzie ale czy ktoś sprawdzał to jakoś bardziej konkretnie?
A ja mam inne pytanie - czy ktoś probowal testować wahadelkiem satn czakr po takiej medytacji na przystanku vs po medytacji w domu? Bo to by dalo jakiś konkretny punkt odniesienia zamiast samych subiektywnych odczuć. Zastanawiam się czy dałoby sie jakos to zweryfikować
No dobra, Agatha.1 masz rację że wahadełko to nie jest obiektywny pomiar ale jednak mi chodzi o coś inego - czy KTOŚ w ogole próbował porównać te odczucia przed i po w jakiś sposob, niekoniecznie wahadełkiem? Cokolwiek. bo cała ta dyskusja jest trochę w prozni bez żadnych konkretnych przykładów. ^^
Ja akurat prowadzę notatki od jakichś czterech miesięcy i mogę powiedzieć że mam tam kilka wpisów po medytacjach w komunikacji miejskiej. porównywałam to z medytacjami w domu. nie mam wahadełka, ale zapisuję jak się czułam w skali 1-10 i co czułam fizycznie. Czy to ma jakiś sens metodologicznie? bo teraz zastanawiam się czy to do czegoś.
To co Faustynka pisze jest ciekawe, Manipura w ruchu. ja mam podobnie - to właśnie splotu słonecznego dotyka mnie najbardziej na przystankach, nie Muladhary jak by się mogło wydawać. jakby ruch i otoczenie aktywowały coś w okolicach pewności siebie albo poczucia kontroli, a nie uziemienia. trochę mi to miesza w głowie bo spodziewałem się odwrotnie.
no to morez wlasnie daltego - Manipura odpowiada za kontrolę i poczucie sprawczosci. Jestes sam posrod obcych ludzi, nie wiesz kiedy przyjedzie autobus, nie masz kontroli nad sytuacja. logiczne że ta czakra zaczyna "pracować" intensywniej. to wcale nie jest dowód na to że miejscee ma energetyczne znaczenie samo w sobie to po PROSTU kontekst sytuacyjny.
Hmm ale Wrozbiarz, to co mówisz to jest właściwie argument ZA a nie przeciw, nie? Jeśli kontekst miejsca wpływa na to która czakra jest aktywna to... to znaczy że miejsce ma znaczenie? Tylko że z innego powodu niż myśleliśmy na początku.
no ale skoro samo miejsce wywołuje inne stany to... czy to ważne dlaczego?! Czy nie jest ważniejsze co z tym zrobimy? 🙂 Mnie trochę nie interesuje czy to "prawdziwa" energia czy psychologia, interesuje mnie że działa inaczej i chcę to rozumieć. ^^
A wracając do tego co mówiłam wcześniej o zbieraniu cudzych energii - to jednak nikomu nie odpowiedziało, bo Dianka pisała że po tej medytacji w metrze czuła roztrzęsienie. To brzmi niedobrze... czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić przed medytacją czy miejsce jest w porządku? Coś w rodzaju szybkiej diagnozy?
Ojej, to brzmi skomplikowanie. Czy jest jakiś prostszy sposób dla kogoś kto dopiero zaczyna i jeszcze nie bardzo wie co jest "jej" a co nie? Pytam szczerze bo nie chciałabym robić czegoś co mi zaszkodzi przez niewiedzę.
Hmm, ja bym nie powiedział że zbędne, ale też nie powiem że absolutnie konieczne dla każdego. U mnie ta wizualizacja bańki poprostu daje poczucie zamknięcia sesji że koniec, wracam do normalnego trybu. Morze to czysto psychologiczne jak Wrozbiarz by pewnie powiedział ale działa na moje skupienie.
Zgadzam się z Filemem w tym sensie że rytuał zamknięcia ma znaczenie nawet jeśli nie z powodów energetycznych. Zaznaczasz se że sesja się skończyła, mózg dostaje sygnał. To jest jak mówienie "koniec" po medytacji - pomaga w przejściu.
A czy kamienie pomagają w takich warunkach? Pytam bo mam turmalin czarny który podobno chroni i zastanawiałam sie czy zabrać go na taką medytację w terenie. Słyszałam że on odcina obce energie.
wracając jeszcze do kwestii ruchu ciała bo Filemon to poruszył i jakoś uciekło - czy ktoś próbował medytować właśnie PODCZAS jazdy, nie czekając na przystanku? bo to jest zupełnie inny wariant. Czekanie to jeszcze względny spokój, ale jazda to ciągły ruch, drgania, zmieniający się krajobraz za oknem. Ciekawe jak to wpływa na koncentrację na konkretnej czakrze
Wracając jeszcze do kwestii ruchu ciała bo Filemon to poruszył i jakoś uciekło - czy ktoś próbował medytować właśnie PODCZAS jazdy, nie czekając na przystanku? Bo to jest zupełnie inny wariant. czekanie to jeszcze względny spokój, ale jazda to ciągły ruch, drgania, kołysanie. Mnie interesuje czy ktoś zauważył różnicę w tym co czuje w czakrach kiedy autobus jedzie kontra kiedy stoi.
Właśnie o tym myślałam kiedy pisałam o tramwaju. Podczas jazdy to jest zupełnie inne doznanie niż na przystanku. mam wrażenie że drgania pojazdu jakoś... 😀 pobudzają dolne czakry? muladhara i Swadhisthana są wyraźniejsze kiedy jedzie, a jak tramwaj stoi to bardziej czuję Manipurę albo wyżej. Nie wiem czy to ma jakieś uzasadnienie czy tylko moje skojarzenia.
no i tu mam pytanie do Faustynki i wszystkich ktorzy to czuja - jak odrozniacie fizyczne wibracje pojazdu od "energetycznych" pobudzeń czakry? bo drgania mechaniczne sila rzeczy oddzialuja na CIAŁO fizycznie, kręgosłup,miednice itd. skąd wiecie ze to nie jest po prostu fizyczna stymulacja tej okolicy ciala a nie jakas energia
