Mam takie pytanie, które mnie ostatnio nurtuje i nie wiem czy dobrze to rozumiem. Czytałam że otwarta czakra serca (Anahata) ma sprawiać że jesteś bardziej empatyczna, bardziej otwarta na ludzi i tak dalej. Ale u mnie wychodzi coś innego - im bardziej pracuję nad tą czakrą, tym częściej mam wrarzenie że daję za dużo i potem czuję się wyczerpana. Jakby ludzie wyczuwali że jestem "otwarta" i zaczynali to wykorzystywać? Albo ja sama mam problem z granicami i zrzucam to na czakrę? Nie wiem jak to rozróżnić szczerze. Czy ktoś miał podobnie?
To co opisujesz to bardzo częsta rzecz przy pracy z Anahatą. Sama przez to przechodziłam. Problem nie jest w tym że czakra jest otwarta, tylko że otwarcie serca bez zakorzenionej Muladhary i silnej Manipury to trochę jak otwarte okno bez ściany. Energia wypływa ale nic nie trzyma granicy. Sprawdzałaś w ogóle jak ci stoi czakra korzenia i splotu słonecznego? Bo to może być tam źródło, a nie w sercu.
Hmm, nie wiem czy to takie proste. Rozumiem co Mocarnaa mówi z tym zakorzenieniem, to ma sens, ale trochę inaczej na to patrzę. Otwarta czakra serca nie powinna automatycznie oznaczać braku granic - to jakby powiedzieć że ciepły człowiek musi dać się wykorzystywać. Może po prostu masz Anahatę nadaktywną, a nie "otwartą" w zdrowym sensie? Bo to różnica. Nadczynność serca to właśnie te objawy - dajesz za dużo, bierzesz cudze emocje, nie filtrujesz.
Wahadełko nad Anahatą kręci się szybko i szeroko to może być właśnie nadczynność, nie optymalna równowaga. Zrównoważona czakra kręci równomiernie, spokojnie. Ale nie opieraj diagnozy tylko na wahadełku, to jeden sygnał. Ważniejsze pytanie: jak się czujesz fizycznie? Czy masz napięcie w klatce, ucisk, albo odwrotnie - jakby "dziurę" w środku piersi? I drugie pytanie, ważne - czy te sytuacje gdzie dajesz za dużo były zawsze czy zaczęły się w konkretnym momencie?
Ale zaraz, czy otwarta czakra serca nie jest właśnie CELME prcy duchowej? Taie wrażenie mam po wszystkim co czytałam. To dziwne że miałoby prowadzić do problemów, czy to nie jest tak że jak masz problemy to znnaczy że coś inaczej robisz?
Kurcze, to jakby wynika że w ogóle nie warto otwierać serca? zawsze myślałem że to ten jeden cel co wszyscy gonią w tej pracy duchowej, miłość bezwarunkowa i tak dalej. A tu nagle mówicie że to morze być problem? trosze to odwraca do góry nogami to co wiedziałem
Zapisałem se tą kolejność bo to ciekawe. Mam pytanie do Placydy albo Marianny - czy mozna rownolegle pracowac nad kilkoma czakrami czy to zawsze musi byc od dołu do gory? Bo czytalem różne podejścia i są sprzeczne, jedne mowia od korzenia, inne ze można zacząć od serca i schodzić niżej.
Wracając do tematu ktory zaczela Salomejka - mnie bardziej ciekawi ten wątek z konfliktami. Czy otwarta Anahata naprawdę przyciąga konflikty? Bo mam wrażenie że odwrotnie, ludzie z którymi coś serdecznego jest to raczej mniej konfliktowi są. Hyba że rozumiemy "konflikt" inaczej? Morze chodzi o to że jak masz otwarte serce to zaczynasz widzieć gdzie relacja jest niezdrowa i to dopiero robi "konflikt"?
ehhh, ja bym do tego dodał kwestię kamieni bo wiem ze tu o nich nie mowili jeszcze a mam doswiadczenie. Przy pracy z serecm używam rożowego kwarcu i malachitu naprzemiennie i wlasnie rozowe kwarce dzialaja brdziej delikatnie, miękko, a malachit mocniej wyciąga blokkady. Pryz malachicie wychodzą rzeczy przykre, konflikty emocjonalne wlasnie. Morze jesli Salomejka pracuje z jakims kamieniem to wartoi sprawdzic jakim?
ucisk przy nadaktyności serca to typowe. "Zawsze tak było" sugeruje mi że to raczej wzorzec głębszy niż efekt niedawnej pracy duchowej. Może nie tyle czakra jest "zbyt otwarta" przez ćwiczenia, tylko że pracujesz nad czymś co było w tobie od dawna i to teraz wychodzi. To różnica - to nie wina pracy z Anahatą, ta praca to tylko lustro.
Ojej, to bardzo mądre co Marianna napisała, nigdy tak na to nie patrzyłam. Że czakra to lustro a nie źródło problemu... Ale mam pytanie, trochę z boku - czy jeśli ktoś ma od zawsze ten wzorzec dawania za dużo, to można to w ogóle zmienić przez pracę z Anahatą? Czy to nie jest bardziej psychologiczne niż energetyczne?
Wybaczcie że się wtrącam z takim podstawowym pytaniem ale zastanawiam sie - jak w ogóle odróżnić że Anahata jest "nadaktywna" od tego że ona jest zablokowana? Bo z opisu Salomejki trochę pasuje jedno i drugie, albo może mi się tylko tak wydaje. Czyytałam że zablokowana serca daje smutek i zamknięcie, a tutj jest raczej przepełnienie emocjonalne. więc to raczej ta nadczynność o kturej mówi Rodochrozyt?
To super że to opisałaś Placyda, bo ja miałam zupełnie mylne wyobrażenie. Myślałam że zabblokowana = zł, otwarta = dobra i tyle. A tu wychodzi że to bardziej skala i że za dużo w jedną stronę też jest problem. mam pytanie - czy można mieć jednocześnie fragment zablokowany i fragment nadatywny w tej samej czakrze albo to niemożliwe?
ale wracając do pytania kóre zadałam - czy można mieć jednocześnie fragment Anahaty zablokowany i fragment nadaktywny? bo jak czytam opisy to mam wrarzenie że u mnie pasuje i jedno i drugie,jakby połowa klatki "przymknięta" a druga połowa na oścież otwarta, to w ogóle możliwe czy to moje wyobrażenia?
czekajcie, lewostronny ucisk to też morze być po prostu napięcie mięśniowe, nie wszystko musi być od razu energetyczne, dobbrze? Nie chcę gasić entuzjazmu ale to ważne rzeby nie nadinterpretowywać każdego odczucia fizycznego. Ile czasu trwa ten ucisk i czy jest stały?
ale przecież jedno drugiego nie wyklucza! stres aktywuje wzorce energetyczne i odwrotnie. to nie jest albo-albo, Karneolka. tzn. masz rację że nie każdy ucisk = blokada czakry, ale można na to patrzec z obu stron jednocześnie i to nie jest sprzeczne
mam wrażenie że trochę zboczyliśmy z tematu który mnie najbardziej nurtuje - czyli to z tymi konfliktami. czy otwieranie się na serce naprawdę prowadzi do że tak powiem "konfrontacji" w relacjach? Bo Rodochrozyt pisała że odsłania się to co było przykryte, i to mi pasuje - ostatnio miałam właśnie taką sytuację z koleżanką,coś wypłynęło co siedziało miesiącami
to trochę brzmi jak usprawiedliwianie każdej kłótni pracą duchową nie? tzn. okej, rozumiem tę logikę ale jak mam się upewnić że to jest "porządkowanie relacji" a nie że po prostu staję się trudną osobą 😀
na to niema prostej recepty niestety. Ja kiedyś prosiłam kogoś bliskiego żeby mi powiedział szczerze jak widzi zmianę w moim zachowaniu podczas pracy z czakrami. To było niekomfortowe ale bardzo pomocne. Taki zewnętrzny punkt odniesienia pomaga :/
ojej, to jest bardzo mądre co napisała Mocarna! Nigdy bym nie wpadła żeby zapytać kogoś bliskiego, bo bałabym się oceny. A to chyba naprawdę ma sens... Tylko co jeśli ci bliscy w ogóle nie rozumieją tej tematyki i zaczną się dziwić o co chodzi z tymi czakrami?
ale właśnie mam inne spostrzeżenie - może to nie otwarta Anahata powoduje konflikty tylo właśnie ta nieróna praca, ten brak fundamentów o którym wcześniej Placyda pisała? Bo jak mam tylko serce otwarte a reszta śpi to chyba się z ludźmi rozdroję a nie zharmonizuję?
ja mam może głupiie pytanie ale... jak wogóle wiadomo że "podstawy są gotowe"? Czy jest jakiś sygnał, odczucie, kture mówi że okej teraz można iść wyżej? Bo boję się że będę pracowała w kółko przy korzeniu i nie będę wiedziała kiedy ruszać dalej
no właśnie to pytanie o "kiedy poddstawy gotowe" mnie też nurtuje, bo siedzę przy Muladharze od jakichś... nie wiem, kilku miesięcy? i nie wiem czy idę do przodu czy w kułko. czy jest jakiś znak, że można ruszać wyżej?
eh, dobra ale wracam do swojego pierwotnego pytania bo zgubiliśmy wątek - czy ta "konfrontacja" o kturej mówi Rodochrozyt to jest coś co MUSI się zdarzyć jak pracujesz z Anahatą,czy to zależy od stanu relacji? bo mam wrażenie że nie wszyscy to przeżywają tak samo
okej ale "selekcjoner" to może być też racjonalizacja rzeby czuć się dobrze ze zrywaniem relacji, nie? jak mam pracę z Anahatą jako wymówkę to mogę powiedzieć że "energia sama wybrała" zamiast że poprostu mi się nie chciało utrzymywać kontaktu. trosze mnie to niepokoi jako mechanizm. no cóż.
no ale Seweryn, Karneolka, równie dobrze można racjonalizować w drugą stronę - trwać w toksycznej relacji bo "to moje lekcje karmiczne" albo "muszę przez to przejsc". Ryzyko naduzycia jest po obu stronach. To nie dyskwalifikuje całego podejścia 😉
właśnie! poza tym skąd założenie że ta "selekcja" jest zła? może niektóre relacje naprawdę były nie nasze i lepiej że się skończyły, energetycznie czy nie. efekt jest ten sam, różna jest tylko interpretacja
