o tym pytaniu o kolor to muszę się przyznać że sama tak robiłam jak byłam mała i nikt mnie tego nie uczył! po prostu jak mi było niedobrze to myślałam sobie że to jest taki szary ciężki kolor i jak mi było dobrze to żółty. dopiero dużo później dowiedziałam się że to ma jakiś związek z czakrami. więc może to jest po prostu naturalny język dzieci?
hej wchodzę w ten wątek bo mam pytanie - czy te kolory to są zawsze te same co czakry?? tzn. zółty Manipura,zielony Anahata itd. czy diecko morze miec zupelnie inne kolory dla tych samych odczuć? bo jesli tak to skąd wiemy że to wogóle o czakry chodzi a nie o cos innego
ojejciu, kolory czakr to jest konwencja. w różnych tradycjach są różne przyporządkowania, system tęczowy który wszyscy znają to w dużej mierze twór zachodni z XX wieku. dziecko które mówi że mu "żółto boli w środku" niekoniecznie opisuje Manipurę. może opisuje mdłości. proszę nie nakładać map na terytorium które jeszcze nie zostało zmierzone
no ale hej, moment. jeśli kolory które dziecko podaje niekoniecznie odopwiadają czakrom, a my nie powinnyśmy etykietować - to po co w ogóle jest ten system przy dzieciach? żeby dorosły czuł się lepiej że "pracuje z energią córki"? bo trochę tak to teraz wygląda i przepraszam że tak prosto ale po prostu to mówię
okej Protazy ale to mi trochę przypomina jak kots uzywa horoskopów zeby "lepiej rozumiec partnera" a w praktyce tylko rzutuje na niego to co sam chce widziec. czy nie jest tak ze ten rodzic z Manipura tez w koncu widzi to co juz wczesniej zakladal?
czytam tego i czuję że muszę być tutaj uczciwa. powiem jak to wygląda u mnie naprawdę. nie siedzę z córką i nie "robię jej sesji". to jest bardziej że jak ona przychodzi z czymśi trudnym, to ja mam w głowie pewien porządek który mi pomaga nie wpaść w panikę i nie zbagatelizować. i może Martynka ma raccję że to jest moja siatka, nie jej. ale ta siatka sprawia że ja SŁUCHAM uważniej. nie wiem czy to złe.
hm, ale jest tu pewna pułapka której nie chcę pomijać. bo "mam wewnętrzny kompas który mnie uspokaja" może też znaczyć "mam wyjaśnienie które sprawia że nie szukam dalej". córka mówi że coś boli w środku, mama myśli "Manipura, blokada pewności siebie, zrobimy medytację" - i może przeocza coś co wymaga zupełnie innej reakcji. to nie jest zarzut wobec Celestynki konkretnie, muwię o ogólnej zasadzie.
i tu wracamy do sedna. "pod warunkiem że nie jest zamknięty na weryfikację". czy system czakrowy przy dzieciach jest otwarty na weryfikację? bo mam wrażenie że im bardziej rodzic jest przekonany do systemu, tym mniejsza szansa że go zweryfikuje. celestynka sama przyznała że "tłumaczy sobie" - to brzmi jak układ dość zamknięty.
to może być najładniejsze podsumowanie tego wątku jakie można sobie wyobrazić, serio 🙂 "żeby rozmawiać a nie żeby mieć pewność" - chyba to jest też to, o co powinno chodzić z dziećmi. że my rozmawiamy, dopytujemy, nie mamy pewności, i to jest ok.
czytałam ten wątek od początku i jakoś nie mogłam się wyłamać żeby napisać, bo trochę się bałam że to co mam do powiedzenia będzie za bardzo z boku. ale w kontekście tej rozmowy o szkole i edukacji - mam syna w pierwszej klasie i widzę jak szkoła totalnie ignoruje to co się dzieje u dziecka "w środku". nie mówię że nauczyciel ma prowadzić medytację czakrową, ale że ta wrażliwość na stany wewnętrzne - o której tu rozmawiacie - w szkole po prostu nie istnieje. i dziecko uczy się że to jest nieważne.
