wracając do kwestii słońca i nadaktywnej Manipury którą Bluszczyk poruszała - z mojego doswiadczenia to nie jest tak zero-jedynkowe jak "unikaj słońca". bardziej chodzi o to gdzie kierujesz uwagę pod czas medytacji. można siedzieć w pełnym słońcu i skupić się na uziemieniu, na Muladharze, na oddechu do brzucha - i to słońce wtedy nie "dokarmia" Manipury tylko generalnie zasila cały system. no ale nic.
oj, to co mowi Epidot50 o kierowaniu uagi nizej to moim zdaiem klucz do całej tej rozmowy o swietle. bo jesli masz nadaktywna Manipurę i idziesz meditowac w pelne slonce ale twoja intencja jest "idę do ziemi", to morze warto polaczyc to z jakims fizycznym kontaktem - siedzieć na trawie, boso na ziemi. to uziemia bardziej niż jakikolwiek olejek
o tym uziemieniu boso to sie zgodze, u mnie naprawde inaczej sie czuje medytacja na macie a inaczej wprost na ziemi w ogrodzie. jest jakas roznica w tym jak energi splywa. ale wracajac do swiatla - czy ktos probowal medytowac w polcieniu? nie w pelnym sloncu,nie w ciemnosci, ale np w cieniu drzewa gdzie swiatlo jest rozproszone? bo mi sie wydaje ze to jest jakis kompromis
noo, wracam bo przypomniało mi się coś przy tej rozmowie o cieniu drzew - kiedyś robiłam medytację na Anahate w lesie i było takie zielone, rozproszone światło przez korony drzew i zapach żywicy w powietrzu. i to była chyba najlepsza sesja w moim życiu. ale nie wiem czy to był efekt tych warunków czy po prostu dobry dzień 🙂
no ale to jest wlasnie problem o ktorym mówiłem wcześniej - jak odróżnić że "to zadziałało przez zielone swiatlo" od "to był po prostu fajny dzień w lesie"? bez grupy kontrolnej to jest nierozstrzygalne
hej hej, ja robilem cos takiego, opisywałem wcześniej. i roznica była wyraźna. nie mierzylem niczego ale subiektywnie ta sama medytacja wibracyjna przy wschodzie słońca dawala dużo wiecej skupiennia niz w poludnie w pelnym blasku. przy zachodzacym - więcej emocji przy ciemnosci - jakby glebiej w cisze. ale to tylko moje doswiadczenie
to jest super Trzygłow.2, bo to potwierdza coś o czym czytałam - że pora dnia ma wpływ niezależnie od tego czy mamy "właściwą" czakrę dla danego światła. może to nie jest kolor słońca tylko jakość energii słońca o danej porze? wschód, pełnia, zachód to są trzy różne jakości nawet jeśli kolor nieba jest podobny
ojejciu, ta obserwacja o jakości światła o różnych porach dnia jest ciekawa i ma swoje osadzenie w starszych tradycjach. w jodze brahma muhurta - czas przed świtem - jest uznawana za najlepsza porę medytacji właśnie ze względu na specyficzną energię tego momentu, nie kolor nieba. a w ajurwedzie pory dnia są przypisane do dosz, co tez wpływa na to która praktyka jest kiedy wskazana. to nie jest wymysł.
przepraszam że wchodzę ale nie rozumiem jednej rzeczy - mówicie o kolorach czakr, o słońcu, o porze dnia. ale jak ktoś nie ma okna na południe i nie wyjdzie na dwór to jest bez szans? bo ja mam małe mieszkanie i rano jest prawie ciemno. czy sztuczne światło w odpowiednim kolorze to w ogóle ma sens przy medytacji?
o swiecach to mam cos do dodania!!! uzywam swiec w kolorze czakry do ktorej medytuje i to naprawde robi roznice, przynajmiej dla mnie. zolta swieca przy Manipurze daje inne poczucie niz zwykla biala. ale nigdy nie kombinowalem z olejkami i swiatlem jednoczesnie, boje sie ze to bedzie za duzo bodzców i sie rozprosze
no i właśnie to jest hyba zdrowe podejście. jeden bodziec na raz, szczególnie na poczatku. jak zaczynasz łączyć kolor zapach, dźwięk i porę dnia wszystko naraz to skąd wiesz co zadziałało?? i jak powtórzysz sukces jeśli nie wiiesz co go wywolalo
zgadzam się z Grimoire_06 i dodam że prostota jest niedoceniana w tej rozmowie. najgłębsze sesje jakie miałam były często bez żadnych dodatków - żadnych olejków, żadnych kamieni, zadnych świec. siedziałam i oddychalam. i właśnie wtedy cos się realnie ruszało. wszystkie te wspomagacze są jak kółka boczne przy rowerze, użyteczne na poczatku ale nie zastąpią samej jazdy
ale jak ktoś jest na początku to te "kółka" są potrzebne, nie? bo bez nich nie ma po co wsiadac na rower. mnie te zapachy i świece pomagają w ogóle wejść w stan skupienia, inaczej mój umysł odplywa po 30 sekundach
i to jest bardzo trafna obserwacja Bluszczyk. 🙁 w tradycji tantrycznej przedmioty rytualne, kolory, zapaachy - to są nimitty, czyli punkty skupienia, zaczepe dla umysłu który bez zewnętrznego kotwiczenia odplywa. nkit rozsądny nie twierdzi że kawałek bursztynu "sam z siebie" odblokowuje czakre. ale zmienia stan umysłu który potem moze pracować głębiej. to jest zupełnie inne twierdzenie.
hej przepraszam że wchodzę z innej beczki ale czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam pytanie - jak w ogule zacząć? znaczy jak w ogóle sprawdzić którą czakrę mam zablokowaną zanim zacznę kombinować ze światłem i olejkami i wszystkim? bo mam wrażenie że tu wszyscy już wiedzą co mają a ja zupełnie nie wiem od czego zacząć
dzieki Pelcia58 za to slowo nimitty, nigdy nie slyszalem i to bardzo dobrze to opisuje! wlasnie o to mi chodzilo kiedy pytalem o swiece - one sa dla mnie takim zaczepem. teraz rozumiem to lepiej. swietna dyskusja w ogole, duzo sie nauczylem
chcę wrócić do kwestii którą trochę odpuściliśmy - czyli do KOLORU naturalnego światła a nie tylko jego pory. słońce nie jest cały czas żółte. przy wschodzie jest pomarańczowe do czerwonego, w południe białawe, przy zachodzie znowu ciepłe. to przypisuje automatycznie dane pory dnia do różnych czakr - rano to zakres Muladhary i Swadhisthany, południe Manipura i Anahata, wieczór wyższe. ciekawe czy ktoś to tak świadomie stosuje
hmm to jest logiczne co Judytka68 mowi o kolorze swiatla w ciągu dnia. ale mam pytanie - co z dniami zachmurzonymi? bo u mnie ostatnio ciągle pada i nie ma mowy o zadnym zachodzie ani wschodzie w kolorach. wtedy wogóle odpuścić medytację czakrową czy szukać innego rozwiązania?
Okultysta.pl, zachmurzenie to nie koniec świata 🙂 to wtedy jest swietny czas na medytacje bardziej "do wewnatrz", bez oparcia o zewnetrzne swiatlo. chmury to troche jakby naturalny filtr, swiato jest wtedy bardzo rownomierne, nie ma ostrych cieni. u mnie takie dni daja sie medytować nawet lepiej bo jest mniej rozpraszaczy wzrokowych
o tym co Judytka68 powiedziała o kolorze słońca o różnych porach - to mnie oświeciło dosłownie 😀 bo nigdy nie myślałam o tym że wschód i zachód to jakby różne spektra. czy ktoś wie czy jest jakaś książka albo materiał gdzie to jest opisane bardziej szczegółowo?? bo chciałabym zgłębić. trzymajcie się.
phi, no właśnie chciałam zapytać o to co Judytka_68 powiedziała o kolorze słońca o różnych porach, bo to mnie bardzo zainteresowało. czy ktoś ma jakieś książki albo źródła gdzie jest to opisane?? bo szukałam trochę i nie wiem czy to jest gdzieś podsumowane, czy każdy to odkrywa sam na podstawie własnych obserwacji. mam wrażenie że dużo rzeczy w tej tematyce jest przekazywane ustnie albo w kursach i ciężko to znaleźć w zwykłej książce 🙂
