Hej,piszę bo od jakiegoś czasu mam dziwne uczucie w gardle - takie jakby ktoś mi tam wsadził kulę. Nie boli,nie jest to angina ani nic fizycznego bo lekarz nic nie znalazł. Pojawia się szczególnie kiedy próbuję powiedzieć coś ważnego albo kiedy jestem w jakimś trudnym emocjonalnie momencie. Moja koleżanka powiedziała że to morze być czakra gardła i coś z blokadą. Czytałam trosze o Vishuddha ale nie wiem czy to ma sens w moim przypadku. Czy ktoś miał coś podobnego? To uczucie jest naprawdę uciążliwe bo czasem dosłownie nie mogę mówić,jakby coś mnie dusiło od środka
To co opisujesz brzmi bardzo znajomo. Uczucie kuli w gardle to jeden z klasycznych sygnałów ze Vishuddha woła o uwagę. Pytanie tylko czy to blokada czy może raczej nadaktywność - bo w obu przypadkach mogą byc podobne objawy fizyczne, a praca wygląda inaczej. Kiedy dokładnie to czujesz - tylko przy mowieniu, czy tez np. przed snem albo po trudnej rozmowie?
Ojej, ja miałam dokładnie tak samo!!! To niesamowite że to opisujesz bo przez długi czas myślałam że to jakiś problem z tarczycą i chodziam po lekarzach. Wszystko wyszło czyste... dopiero jak poszłam do bioenergoterapeutki to ona od razu powiedziała że czakra gardła jest mocno przyciśnięta. Powiedziała też coś ciekawego - że ta blokada morze mieć korzen w przeszłości, że ktoś kiedyś sprawiłe że bałam się mówić co myślę. I to akurat bardzo do mnie trafiło, moja mmaa zawsze mnie uciszała jak byłam mała.
Jak najbardziej ma sens. Ciało pamieta długo, a pole energetyczne jeszcze dłużej. To co opisujesz z tym związkiem to klasyczna sytuacja tłumienia ekspresji i Vishuddha na to reaguje zamykając sie. Chcialam zapytać - czy próbowałaś kiedys sprawdzić tę czakrę wahadełkiem? Bo to mogłoby dać jakiś obraz czy mamy do czynienia z zastaniem czy z czymś bardziej zlozonym.
Eh wahadełko to i tak nic konkretnego nie powie bo kazdy inazcej je trzyma i inaczej interpretuje obroty. Imo bardziej przydatne jest skanowanie dłonią bezpośrednio nad gardłem - czujesz czy jest cieppło, zimno, opór czy moze "dziura" w energii. mi kiedyś bioenrgoterapeuta powiedział ze nad mojją Vishuddha czuł coś jak ZIMNY zastój, dosłownie tak to opisał. Wahadełko tam robiło male kóółka bez wyrazu.
Nie do końca zgodzę się z tym że wahadełko odpowiada tylko na myśli, to duże uproszczenie. Ale wróćmy do meritum bo Goryczka zadała konkretne pytanie. To co opisujesz z tym związkiem - ta energia zablokowanej komunikacji naprawdę moze zostać w polu latami jesli się nia nie popracuje. Pytanie czy czujesz jakieś inne rzeczy poza tym uczuciem w gardle - np. trudność z wyrażaniem emocji, unikanie konfrontacji, może problem z pisaniem albo mówieniem o sobie?
pasuje i to bardzo. mam wrażenie że mamy tu do czynienia z niedoczynnością Vishuddha, nie nadaktywnością. Czakra przymknięta, energia nie przepływa. Przy nadaktywności byłoby raczej odwrotnie - gadatliwość, trudność z zatrzymaniem się, dominowanie w rozmowie. To co opisujesz to zamknięcie. Goryczko, a czy masz jakiś stosunek do koloru niebieskiego? Chodzi mi o to czy go lubisz czy raczej unikasz, bo to też czasem coś mówi.
boże, a to ciekawe że pytasz o kolor, nie wiedziałam że to ma znaczenie dla czakr. Serio kolor niebieskiego ma wpływ na Vishuddhe? Albo odwrotnie, że czakra wpływa na to jak reagujemy na kolor? bo to trochę brzmi jak wróżenie z fusów, wybaczcie że tak mówię ale chcę zrozumieć skąd to przekonanie.
Ja tylko dopowiem że ta kula w gardle to w tradycji wschodniej bywa nazywana "węzłem" i mówi sie że może być zaciągnieta przez kilka wcieleń a nie tylko przez jedno życie. Więc może ta blokada Goryczki sięga dużo głębiej niż tylko ten jeden związek. to takie tło do przemyślenia.
No dobra ale to jest trochę odlot z tymi wcieleniami jak ktoś dopiero szuka przyczyny i ledwo zaczyna rozumieć czakry. Nie mówię że nieprawda, ale może zanim pojedziemy do poprzednich zyc to warto sprawdzić co jest do ogarnięcia w tym obecnym. Goryczko, opisałaś konkretną sytuację z tym związkiem i to brzmi jak całkiem realna przyczyna. To byłoby pierwsze miejsce do pracy.
Zobaczcie, u mnie ta kulae w gardle pojawiała się konkretnie w momentach kiedy coś chciałam powiedzieć a wiedziałam że to spowoduje konflikt. Przez lata myślałam że jeestem poprostu nieśmiała... Potem na jednej medytacji prowadzący poproił żebym wyobraziła sobie kogo widzę jak zamknęłam usta - i natychmiast zobaczyłam twarz matki. Zaskakujące. Nie twierdzę że to tak działa u każdego ale może warto żebyś Goryczko zapytała siebie kto z przeszłości "siedzi" w tym gardle
Ojej, to jest mocne. To ćwiczenie kture opisujesz brzmi prosto ale podejrzewam że jak bym to zrobiła to byłoby niewesoło. Bo mam kilka kandydatek niestety 🙂 Antaresa, a ta medytacja - czy robiłaś ją sama czy ktoś prowadził? Chciałabym spróbować ale trosze boję się robić to sama
Jeśli chodzi o pracę własną z Vishuddha to ja polecam najpierw pobidżamantrę HAM - dosłownie sam dźwięk wymawiany na wydechu. Powtarzanie go pomaga ruszyć energie w tym rejonie i niekiedy sie okazuje ze podczas tego płaczemy albo pojawia sie coś z przeszłości. Nie trzeba na początku iść od razu w głębokie medytacje wizualizacyjne bo to może byc za dużo na raz - szczegulnie jak blokada jest emocjonalnie naładowana.
Goryczko, dźwięk ma wybrzmiec, to nie jest coś co działa w glowie w ciszy. chodzi wlasnie o wibracje w obszarze gardła, czujesz jak "drzy" ta okolica. mozna zacząc cicho i stopniowo głosniej. co do emocji - nie zawsze wychodzą od razu, czasem po kilku dniach praktyki. ja bym nie bala sie sama, ale jesli czujesz ze potrzebujesz wsparcia to ok, nie ma złej odpowiedzi.
No wlasnie a co jesli ktso ma taki opor ze nie wyda z siebie zadnych dzwiekowa bo mu glupavo? bo ja np totalnie nie moge śpiewac i jakise mruczenie to dla mnie kpina. Sa jakies alternatywy dla tych co nie czuja sie z tym komfrtowo czy to jedynae metoda na Vishuddhe?
wchodze do wątku bo go czytam od jakiegoś czasu i mam pytanie na chłodny rozum - ta kula w gardle którą opisuje Goryczka to czy ktokolwiek tu sprawdzał czy to nie jest po prostu stres somatyczny?? ciało reaguje na napięcie emocjonalne i garlo to jedno z miejsc gdzie to osiada. nie mowie że cakry nie maja sensu ale czy te dwa wyjaśnienia sie wykluczają?
Nie wykluczaja sie i nigdy nikt tu tego nie twierdził. Stres somatyczny to jak najbardziej realna rzecz i energia zablokowana w czakrze to nie jest coś obok ciała, to jest to samo co ciało, tylko opisane innym jezykiem. Przynajmniej tak to rozumiem w tej tradycji.
auć, a ta kwestia że "ciało pamięta" - to się pojawia tu kilka razy w wątku. Skąd to wiadomo że ciało coś pamięta energetycznie? Rozumiem że mięśnie zapamiętują napięcie, to jakoś sobie wyobrażam, ale pole energetyczne które pamięta związek sprzed 2 lat? Tu już mnie trochę gubi logika. Nie złośliwie pytam serio chcę zrozumieć. 😉
To akurat dobre pytanie Stellario. Mnie też zawsze razi kiedy za szybko skaczemy do "pola energetycznego" zanim skonczymy psychologię. Bo te same efekty które tu opisujemy - kula w gardle, trudność z mówieniem, unikanie konfliktów - to są klasyczne objawy traumy relacyjnej. To nie znaczy że praca z czakrami nie działa, ale moze dzialac właśnie dlatego ze daje jakis język i strukturę do pracy z tym co jest stricte psychologiczne.
Ale to nie jest albo-albo. Trauma ma wymiar energetyczny, to nie jest tylko w głowie ani tylko w mięśniach. Czemu redukujemy to do psychologii zachodniej skoro inne tradycje od tysięcy lat opisują to inaczej i mają działające metody?
Goryczko, wracając do twojego pytania o tę medytację z wyobrażaniem sobie osoby - ja ją robiłam z prowadzącym na żywo, ale on mi ją potem opisał i robiłam potem sama. Szczerze, przy pracy z konkretną osobą z przeszłości bezpieczniej jest najpierw raz z kim, rzeby nie utknąć emocjonalnie... Chociaż jeśli nie masz teraz dostępu do nikogo, to można zacząć ostrożnie sama, krótko, i przerwać jak coś za mocno uderzy.
Dzięki Antaresa, to brzmi rozsądnie. Hyba najpierw spróbuję tego HAM o którym pisała Rezeda, to wydaje mi się mniej "wchodzące" niż wyobrażanie sobie konkretnych ludzi. A z tymi kamieniami co Begonia pisała - akwamaryn na gardle to poprostu kładziesz i leżysz? Ile czasu? Mam w domu kilka kamieni ale akwamaryn niewiem czy mam
Hej, czytam ten wątek i właściwie mam bardzo podobnie, ta kula w gardle i problemy z mówieniem wprost. Zastanawiam się czy to może być u mnie sakralna połączona z gardłem, bo mam też dużo problemów z wyrażaniem emocji w relacjach. Czy czakry mogą się "sprzęgać" w blokadach? :/
Mam pytanie do watku ogolnie - czy ktoś prowadzil jakieś notatki z pracy z Vishuddha, tzn porownywal konkretne metody w czasie? Pytam bo sam probuję systematycznie podchodzic do takich rzeczy i zastanawiam się co jest bardziej mierzalne - zmiany w samopoczuciu tygodniowo, w reakcjach fizycznych, cos innego? Bo mi brakuje jakiegoś punktu odniesienia czy cos się zmienia czy nie.
Przepraszami że wchodzę trochę z innej strony, ale czytając ten wątek zastanawiam się - czy ta kula w gardle może się pojawiać sezonowo?? U mnie jest bardziej dokuczliwa jesienią i zimą i nie wiem czy to ma jakiś sens energetyczny czy po prostu zimą jest więcej stresu i siedzenia w domu. może się mylę.
no ale to moze byc tez poprostu ze jesienia jestesmy bardziej zakatarzeni i mamy naprawde cos w gardle fizycznie 😀 nie wszystko musi byc meafizyke
tak, nie chodzi mi o katar, to inna sprawa. bardziej o takie suche, nerwowe uczucie. i zastanawiam się czy jesień jako pora roku ma jakieś znaczenie energetyczne dla czakr w ogóle? czy to jest gdzieś opisane? nigdy na to nie trafiłam.
