Anusia - to drugie, zdecydowanie. Wrażliwość bez narzędzi do pracy z nią to trochę jak mieć bardzo dobry słuch i mieszkać przy ruchliwej ulicy. Przyjemne tylko w teorii. Dobrze że obserwujesz i pytasz, to jest właściwy kierunek. A co do całej tej dyskusji o kolorach i śmiertelności - Frezja dała najlepszy kontekst, te tradycje naprawdę pracowały z tym świadomie i nie od dziś.
właśnie sobie myślę czytając to wszystko - my tu mówimy o fotowrażliwości jako o czymś co jest problemem do rozwiązania albo objawem do zdiagnozowania, a może po prostu niektóre osoby mają inaczej skonfigurowane pole i tyle. nie wszystko musi być blokadą albo nadczynnością. czasem to jest po prostu cecha, jak ktoś ma bardzo wrażliwą skórę.
Martynka78 zgadzam się do pewnego stopnia, ale warto dodać że w tych tradycjach o których mówiłam to nie była 'cecha charakteru' tylko coś nad czym się pracowało. Mnisi tybetańscy medytowali z kolorami celowo, żeby nauczyć się nie reagować odruchowo tylko świadomie. Więc może pytanie nie brzmi 'mam wrażliwość czy blokadę' tylko 'co z tą wrażliwością robię'.
Frezja86 - ok ale to co piszesz o mnichach tybetańskich i kolorach to chyba nie jest to samo co fotowrażliwość w codziennym życiu, nie? Bo oni celowo medytowali z kolorami żeby coś osiągnąć, a Anusia mówi o mimowolnej reakcji na kolory. to jest chyba odwrotna sytuacja?
hej, wróciłem bo muszę dopytać - bo zacząłem ten wątek o śmiertelności i teraz czytam że to powinno być w osobnym temacie, rozumiem to, ale chcę jeszcze zapytać o jedno. bo jeśli ta świadomość śmierci otwiera wszystkie czakry naraz jak pisała Ludka - to co to oznacza dla osoby która jest np już i tak wrażliwa jak Anusia? to jest niebezpieczne? może być np jakaś 'przeciążenie' pola?
a czy ta 'twarda warstwa ochronna' o której Ludka pisze to to samo co uziemienie? bo zawsze słyszę że uziemienie jest ważne ale nikt mi jeszcze nie wytłumaczył po co, teraz chyba rozumiem że chodzi właśnie o to żeby móc przyjmować intensywne rzeczy bez 'rozlewania się'?
przepraszam że wchodzę bo czytam to od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z boku ale jednak na temat. ta fotowrażliwość, żeby upewnić się że dobrze rozumiem, to znaczy że konkretne KOLORY wywołują konkretną reakcję, nie tylko że 'jasne światło boli oczy'? bo to drugie to brzmi po prostu jak problem z oczami i to chyba do okulisty a nie na forum czakrowe? nie chcę być złośliwa po prostu chcę się upewnić że mówimy o tej samej rzeczy
ok dzięki, teraz rozumiem. to faktycznie brzmi inaczej niż zwykłe kłopoty z oczami. i właściwie skoro tak to ta korelacja z czakrami ma sens bo czerwony to korzenia a Ty reagujesz w brzuchu czyli okolice sakralnej albo splotu słonecznego, nie?
Drozdzia, to ciekawe spostrzeżenie, ale uwaga bo kolory i czakry nie są tak jeden do jednego że 'czerwony = Muladhara, i tyle'. czerwony może pobudzać Muladharę, ale reakcja na ten kolor może 'echo' w całym słupie energetycznym. jakby kamień wrzucony do wody, fale idą w różne strony. Anusia czuje to w brzuchu bo to jej najczulsza strefa w danym momencie, nie dlatego że tam jest 'problem z czerwonym'.
Bogumil76, rozumiem tę metaforę z kamieniem ale jednak to jest spekulacja, nie? nie mamy jak sprawdzić czy tak to działa. Anusia opisała własne odczucia i to jest wartościowe samo w sobie, nie musimy od razu budować teorii o przepływie fal po polu. czasem 'reaguję tak na czerwony' może po prostu znaczyć 'reaguję tak na czerwony' i to jest wystarczające.
Karneolkaa podnosi sensowny punkt ale według mnie i jedno i drugie można robić równolegle. obserwować i opisywać bez interpretacji, I jednocześnie szukać ram które pomagają z tym pracować. framework czakrowy nie musi być prawdą o tym jak działa pole, wystarczy że jest użyteczny. to jest różnica.
wchodzę tu z zewnątrz bo kolega mi wysłał link do tego wątku i mam pytanie, może naiwne ale szczere: czy ta wrażliwość na kolory o której piszecie to naprawdę jest aż tak powszechna? tzn czy to jest cos o czym każdy wie tylko ja nie, czy to jednak jest rzadkość?
właśnie, ja do niedawna w ogóle nie wiedziałam że coś takiego może istnieć a teraz kiedy zwracam uwagę to zauważam że np żółty mnie drażni od zawsze i wybierałam niebieskie ubrania zawsze intuicyjnie. moze to cos mówi o mojej Manipurze? bo żółty to jej kolor a drażni mnie...
hej, a da się szybko sprawdzić samemu bez wahadełka? bo nie mam i nie wiem czy potrafiłabym używać. czy z kolorami da się jakoś przetestować się samemu, np patrząc na kartki w różnych kolorach i obserwując reakcję? czy to za proste żeby działało?
a propos tej obserwacji - to ciekawe że tutaj w ogóle nie padło pytanie o to który kolor u Anusi jest ten 'neutralny', czyli przy którym nie ma żadnej reakcji. bo to chyba mówi więcej niż to przy którym jest silna reakcja? jak ktoś w ogóle nie reaguje na dany kolor to może właśnie TA czakra jest jak gdyby 'wygaszona'?
Gaudenty05, o, to jest pytanie którego nikt mi wcześniej nie zadał i jest dobre. zastanawiam się... chyba szary i brązowy. na te dwa kolory chyba nic nie czuję. co to może znaczyć? nie kojarzę tych kolorów z żadną konkretną czakrą.
Anusia, szary i brązowy to kolory które często pojawiają się w kontekście uziemienia i ochrony, ale nie są przypisane do konkretnej czakry w klasycznym systemie. brak reakcji na nie może oznaczać że jesteś neutralna wobec energii ziemi, ani za dużo ani za mało, albo po prostu że to nie są 'kanały' które u Ciebie działają wyraźnie. ale to jest hipoteza, nie diagnoza.
to co Klimcia napisała o szarym i brązowym jest ciekawe, ale chcę tu coś doprecyzować - brak reakcji na kolor nie musi wcale znaczyć neutralności. może znaczyć że dana częstotliwość jest po prostu poza zasięgiem tego co aktualnie w Tobie 'żyje'. jakby kanał był za bardzo przymknięty żeby w ogóle cokolwiek poczuć. i to może dotyczyć zarówno uziemienia jak i czegoś zupełnie innego. Anusia, czy przy tych neutralnych kolorach masz też brak reakcji w ciele, czy raczej jakieś subtelne odprężenie?
Gwiazdarka97, hmm, teraz jak się zastanawiam to chyba jednak lekkie odprężenie. nie 'nic', ale takie... spokojne. jakby organizm nie musiał nic z tym robić. czy to zmienia interpretację?
a ja mam kompletnie inne pytanie do tego wątku - wszyscy tu gadacie o reakcjach na konkretne kolory ale nikt jeszcze nie powiedział nic o tym co sie dzieje z czakrami kiedy człowiek NAPRAWDĘ zda sobie sprawę że umrze. nie teoretycznie, tylko tak naprawdę. bo miałem sytuację, znajomy zachorował poważnie i po tym jak do mnie dotarło że ja też kiedyś... no. i coś we mnie się kompletnie przestawiło. wszystkie kolory jakoś inaczej zadziałały nagle. nie wiem jak to wytłumaczyć
hej, może naiwnie pytam ale - co to znaczy że wszystkie czakry reagują jednocześnie? to musi być jakieś ekstremalne odczucie. czy ludzie którzy np miewają wypadki i widzą 'tunel' albo czują spokój to jest właśnie to? bo słyszałem o tym nie raz
zanim pójdziemy za daleko w tę śmiertelność - wróćmy na chwilę do Anusi i jej pytania bo chyba się zgubiłam. czy ta fotowrażliwość o której pisze ma jakiś związek z tym nagłym przestawieniem o którym pisze Runolog87, czy to są dwie osobne rozmowy teraz? bo trochę zaczyna się robić z tego wszystkiego jeden wielki kocioł
Karneolkaa, akurat myślę że to jest ten sam temat, tylko widziany z innej strony. Runolog opisał intensywny bodziec który przestroił całe pole naraz. Anusia opisuje przewlekłą wrażliwość na konkretne kolory. jedno może być odpowiedzią na drugie - bardzo intensywne przeżycie może permanentnie zmienić progi czułości na bodźce energetyczne. nie twierdzę że tak jest, ale to logiczne połączenie
Klimcia, Ludwinia.1, no to jak opisać... przede wszystkim nogi. kompletnie. jakby ziemia pode mną była inna. i jednocześnie coś w środku klatki piersiowej, ale nie ból, bardziej jakby ktoś tam rozpiął coś co było zasznurowane od lat. i paradoksalnie przez kilka dni potem kolory były jakby jaskrawsze. właśnie dlatego kiedy zobaczyłem ten wątek to mi się skojarzyło
muszę tu powiedzieć coś co może nie wszystkim się spodoba. ta idea że 'uświadomienie sobie śmierci otwiera czakry' jest prawdziwa w pewnym sensie, ale jest w niej pułapka której tu nikt nie wymienia. wiele tradycji które pracują z nietrwałością robi to W RAMACH konkretnej praktyki i z zabezpieczeniami - nauczycielem, wspólnotą, rytuałem. sama w sobie konfrontacja ze śmiertelnością bez żadnego oparcia może bardziej rozbić pole niż je otworzyć. pytanie do Runologa - miałeś wtedy kogoś blisko czy byłeś z tym sam?
Frezja86 podnosi ważny punkt. i to wraca do samego początku tego wątku, do pytania Anusi o to czy kolory mogą być szkodliwe. może nie tyle szkodliwe co... nieodpowiednio dobrane do stanu w którym akurat jesteś. intensywny czerwień przy roztrzęsionej Muladharze to co innego niż intensywny czerwień przy stabilnym uziemieniu. kontekst i moment ma znaczenie
Jarzebina, czyli wychodzi na to że fotowrażliwość Anusi może się zmieniać w zależności od tego w jakim jest stanie ogólnie? tzn że ten sam kolor może ją pobudzać normalnie a w chwili stresu już za mocno? to by miało sens ale jak się wtedy zorientować kiedy można a kiedy lepiej unikać
