Hej, mam takie dziwne pytanie i nie wiem czy tu dobrze trafiam, ale chodzi mi o kolory czakr i to jak na mnie działają. Od jakiegoś czasu zauważyłam że pewne kolory mnie po prostu męczą albo drażnią i zastanawiam się czy to może mieć coś wspólnego ze stanem czakr? Na przykład głęboka czerwień - jak ją widzę za długo to dostaję jakiegoś dziwnego napięcia w klatce, a pomarańcz czasem działa na mnie tak że chce mi się płakać bez powodu. Czy to w ogóle możliwe że jakiś kolor może nam szkodzić jeśli dana czakra jest zablokowana albo nadaktywna?
To co u siebie opisujesz z czerwienią jest bardzo charakterystyczne. Pytanie tylko w którą stronę - czy to Muladhara jest nadaktywna i czerwień ją jeszcze bardziej 'nakręca', czy może jest odwrotnie i czakra korzenia jest tak zamknięta że kontakt z jej kolorem wywołuje opór energetyczny. Czerwień pobudza, to jest jej natura. Jeśli ktoś ma zablokowany korzeń to kontakt z mocną czerwienią może być wręcz nieprzyjemny, bo energia dosłownie nie ma gdzie odpłynąć. A ta pomarańcz i płakanie - to ciekawe. Swadhisthana jest bardzo emocjonalna, często trzyma stłumione uczucia. Jak długo masz ten problem z kolorami?
Zatrzymajmy się chwilę, bo to jest dosyć popularne przekonanie na tych forach i chcę powiedzieć wprost: sam kolor fizyczny nie 'szkodzi' czakrze. Oko widzi falę elektromagnetyczną, to tyle. Natomiast to co tu opisujesz - napięcie, nagłe emocje - to może być po prostu skojarzenie, wspomnienie, trauma, która jest zakodowana przy jakimś kolorze. Albo faktycznie wrażliwość energetyczna jeśli ktoś w to wierzy. Ale słowo 'szkodliwy' to jest mocne i trochę mnie niepokoi w tym kontekście, bo można sobie zrobić krzywdę unikaniem całych zakresów kolorystycznych w przekonaniu że 'czakra mi nie pozwala'. Widziałam takie przypadki. Więc - co dokładnie czujesz i jak długo to trwa?
U mnie przez lata czerwien kojarzyła sie bardzo źle i unikałam jej wręcz intuicyjnie. Potem okazało się na sesji u bioenergoterapeutki że Muladhara była właściwie zamknięta od środka, jakiś stary strach zakorzeniony. I wtedy rzeczywiście ten kolor był jak naciskanie na bolesne miejsce. Teraz po pracy z czakrą korzenia czerwien mi nie przeszkadza, wręcz czasem lubię. Więc może nie tyle kolor szkodzi co jest sygnałem że coś wymaga uwagi?
a macie może odczucia co do niebieskiego? bo czytałem gdzies że indygo i głęboki niebieski może być problematyczny dla Ajny jeśli ktoś ma przebudzone trzecie oko ale nie jest na to gotowy. to prawda czy mit? bo troche przesiaduje ostatnio w ciemnych pomieszczeniach i mam sny których wolałbym nie mieć haha
Właśnie robiłam coś podobnego kilka miesięcy temu, taki eksperyment. Wydrukowałam karty w kolorach czakr i testowałam wahadełko nad każdą. Przy zielonej Anahacie wahadełko kręciło się szeroko i spokojnie. Przy żółtej Manipurze - drgało, małe ruchy, niespokojne. Wtedy miałam duże problemy z pewnością siebie więc to miało sens. Przy czerwonej - zatrzymywało się prawie całkowicie co mnie trochę przestraszyło. Nie wiem na ile to metoda naukowa, ale coś tam było w tych wynikach.
Przeprowadzić 'eksperyment' wahadełkiem i mówić że coś 'było w tych wynikach' - no, powiedzmy. Wahadełko reaguje na mikroruchy dłoni, które z kolei reagują na nasze oczekiwania. To jest ruch ideomotoryczny, sprawdzony i opisany. Nie mówię że te odczucia są fałszywe, bo dyskomfort przy kolorach to może być bardzo realna sprawa, ale wynik wahadełka to nie jest dowód na stan czakry. To jest dowód na to w co podświadomie wierzymy w danej chwili.
szczerze to jestem tu bardziej z ciekawości niż z przekonania, ale to co mówi Karneolkaa brzmi logicznie. Natomiast pytanie do Anusi - ta reakcja na kolory, to jest np. przy wychodzeniu na ulicę, w ubraniach, w internecie? Bo jak coś takiego mocno wpływa na codzienne życie to może warto porozmawiać z kimś, nie wiem, niezależnie od czakr.
To z tą pomarańczą i płaczem bez powodu - miałam dokładnie to samo jakiś czas temu. Zupełnie niespodziewanie, patrzyłam na ciepłe pomarańczowe światło i po prostu poczułam że zaraz się rozryknę. Wtedy miałam za sobą okres kiedy kompletnie zablokowałam swoje emocje po trudnych sprawach rodzinnych. Terapeutka od bioenergii powiedziała że Swadhisthana zaczęła się otwierać i to wywołało 'upust'. Nie wiem czy to jest fotowrażliwość per se, czy raczej kolor był wyzwalaczem dla czegoś co i tak chciało wyjść. Może o to chodzi z tymi kolorami?
Czytam tę dyskusję i chcę wrzucić trochę inną perspektywę. W różnych tradycjach, nie tylko hinduskiej ale też np. w sufi czy w pewnych nurtach tybetańskich, kolory były używane świadomie w praktyce jako nośniki określonych jakości energetycznych. To nie jest nowoczesny wymysł. Natomiast koncepcja 'szkodliwości' koloru to już jest coś innego i brzmi jak uproszczenie. Kolory mogą intensyfikować, mogą ujawniać, mogą drażnić. Ale 'szkodzić'? To sugeruje że mamy unikać i to mi się wydaje złym kierunkiem. Co myślisz o tym, Klimcia, bo ty chyba pracujesz z tym na co dzień?
ojej, nigdy o tym nie myślałam w ten sposób! zawsze unikałam fioletu bo jakoś mnie przytłaczał i myślałam że po prostu go nie lubię estetycznie. a może to jest właśnie to o czym mówicie? mam dużo problemów ze swoją intuicją, nie ufam sobie, i Ajna to ta czakra trzeciego oka prawda? czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy to z tego wynika?
hej, trochę z innej beczki ale zostanę przy temacie. czytałem gdzies że jak ktos doznaje jakiegos wstrzasu, np. dowiaduje sie czegos bardzo trudnego o swoim zdrowiu, ze umrze, to wszystkie czakry reaguja naraz jakby w panice. czy ktos to odroczuwal albo widział u kogos? bo mam wrazenie ze wtedy te kolory wszystkich czakr bylyby przebodźcowaniem totalnym
To jest bardzo głębokie pytanie, Glifomistrz, i właściwie dotykasz czegoś co jest rzadko omawiane wprost. Gdy człowiek staje twarzą w twarz z własną śmiertelnością - nie abstrakcyjnie, ale realnie, naprawdę wie że umrze i to nie jest filozofia - wtedy dzieje się coś bardzo szczególnego w całym polu energetycznym. Muladhara reaguje przerażeniem, bo jej fundamentem jest instynkt przetrwania i ona dostaje informację której nie może 'naprawić'. Swadhisthana otwiera się nagle i zalewa emocjami które były przez lata tłumione - ludzie często mówią że nagle kochają mocniej, smakują mocniej, płaczą łatwo. Manipura jest najczęściej sparaliżowana, poczucie kontroli odpada. Anahata - różnie, albo się otwiera pięknie i człowiek staje się zdolny do miłości jakiej wcześniej nie znał, albo zamyka się z bólu. To nie jest przebodźcowanie kolorami, to jest reorganizacja priorytetów energetycznych. Kolory przy takim przełomie mogą być bardzo intensywne właśnie dlatego.
właściwie to jest coś co bardzo mnie teraz zajmuje bo mam bliską osobę w takiej sytuacji i obserwuję ją od kilku tygodni. i właśnie - ona nagle zaczęła mieć kompletnie inne reakcje na kolory. całe życie lubiła chłodne barwy, niebieskie i szare. teraz nie może na nie patrzeć, otacza się ciepłym różem i zielenią. sama mówi że nie wie dlaczego, po prostu czuje się przy nich lepiej. Ludka, to by pasowało do tej Anahaty która się otwiera?
To co Dagmarka opisuje u swojej bliskiej osoby jest naprawdę ważną obserwacją i chcę się przy tym zatrzymać. Zmiana preferencji kolorystycznych przy konfrontacji ze śmiertelnością to nie jest przypadek. Pole energetyczne dosłownie przestawia priorytety. Zimne barwy które dawały poczucie kontroli i dystansu nagle przestają wystarczać, bo Anahata domaga się pierwszeństwa. To ma sens energetycznie.
ok ale właśnie o to mi chodziło w tym pytaniu o śmierć - czy to jest taki moment gdzie te wszystkie czakry naraz dostają jakby restart? bo Ludka napisała że 'dzieje się coś' ale ciekawi mnie co konkretnie, jak to wygląda od strony energetycznej. muladhara trzęsie sie ze strachu, Anahata sie otwiera - co z reszta?
Chcę powiedzieć coś może niepopularnego. Rozumiem że to jest piękna rama interpretacyjna i pewnie pomaga. Ale czy nie ryzykujemy że nakładamy na kogoś bardzo konkretny schemat energetyczny w momencie kiedy ta osoba i jej bliscy są niezwykle podatni emocjonalnie? Dagmarka obserwuje bliską osobę i szuka wzorców - to naturalne. Ale ostrożnie z wyciąganiem wniosków.
Dagmarka trafia w coś istotnego. W tradycji sufickiej jest pojęcie 'fana' - unicestwienie ego w obliczu śmierci jako droga do boga. W tybetańskiej 'bardo todol' czyli księdze umarłych cały proces jest opisany właśnie przez to jakie 'światła' czyli kolory pojawiają się i jak dusza na nie reaguje. To nie jest marginalne, to jest centralne. Więc pytanie Glifomistrza o kolory i śmiertelność to jest naprawdę stary temat.
ojej to niesamowite co Frezja napisała, nie wiedziałam że jest takie coś jak ksiega umarłych tybetańska i że są tam kolory. to chyba znaczy ze ci mnisi tez wiedzieli ze kolory mają jakieś działanie na pole energetyczne? a wracając do Anusi - przepraszam że odpłynęłam - to co tu opisujesz z intensywniejszym odczuciem przy długim kontakcie z kolorem, to brzmi jakby twoje czakry były po prostu bardzo wrażliwe, nie zepsute
dzięki Stokroteczka, właśnie o to mi chodzi, że ja tego nie czuję jako coś złego, raczej jako sygnał. I właśnie ta rozmowa o śmiertelności i kolorach mnie jakoś zatrzymała, bo myślę o tym że może ta fotowrażliwość którą mam jest po prostu... czujnością pola? Jakby moje czakry mówiły 'ten kolor coś tu robi, zwróć uwagę'. Tylko nie wiem czy tak można na to patrzeć.
to jest dobra intuicja i bym jej nie odrzucał. Pole energetyczne reaguje na bodźce wizualne bo kolor to vibration, dosłownie - określona częstotliwość fali elektromagnetycznej. Że czakry na to reagują to nie jest metafora tylko całkiem dosłowny mechanizm, przynajmniej z punktu widzenia bioenergetyki. Ta 'czujność' którą czujesz może być dobrze skalibrowanym systemem, nie anomalią.
Bogumil, 'kolor to vibration i czakry reagują dosłownie' - to już jest konkretne twierdzenie fizyczne i bioenergoterapia nim nie dysponuje, przynajmniej nie w formie udokumentowanej. Wolę jak mówimy 'pracuję z kolorami i obserwuję efekty' niż 'to działa bo fale elektromagnetyczne'. To drugie brzmi naukowo ale nie jest.
a właśnie - bo siedzę cicho ale chcę sie zapytać - ta fotowrażliwość o której Anusia pisze, czy moze miec zwiazek z tym ze ktos ma np jakis kamień lub przedmiot który 'trzyma' jedną czakre bardzo aktywna? bo znam kogoś kto nosi caly czas karneol i ta osoba jest mega przewrażliwiona na pomarańcz i wszystkie ciepłe barwy. przypadek?
Runolog87 to ciekawe pytanie bo kamienie faktycznie mogą wzmacniać pracę danej czakry i jeśli ktoś nosi np. karneol non-stop bez przerw to Swadhisthana może być permanentnie pobudzona. Ja miałam period kiedy spałam z obsydianem pod poduszką i po tygodniu miałam sny tak intensywne i mroczne że musiałam odłożyć. Kamienie to nie są zabawki, trzeba robić przerwy.
no właśnie, ja tez to słyszałam że kamienie trzeba czyścić i robić przerwy, ale nigdzie nie widziałam ile ta przerwa ma trwać. kilka godzin, dni?
wracając do głównego tematu bo trochę odpłynęliśmy - ten wątek który otworzył Glifomistrz o śmiertelności i wszystkich czakrach naraz jest naprawdę wart własnego wątku. tu chodzi o coś innego niż fotowrażliwość w codziennym życiu. Anusia - jak Ty się masz w tej dyskusji? bo ona zrobiła się dość ciężka, chciałam sprawdzić.
Klimcia, dziękuję że pytasz, to miłe. Jakoś mnie to nie przytłacza, raczej jest ciekawe. Ta rozmowa o śmiertelności i o tym jak pole energetyczne reaguje - myślę o tym że może własnie dlatego kolory tak na mnie działają, bo jestem generalnie bardziej 'otwarta' na bodźce energetyczne niż przeciętna osoba. Choć nie wiem czy to powód do dumy czy do pracy 🙂
