Hej, chciałam poruszyć temat ktory mnie od jakiegoś czasu kręci, mianowicie czy kamień do czakry faktycznie ma jakąś własną energie, czy tylko skupia naszą intencję? Pytam bo koleżanka mi powiedziała że to po prostu placebo, że to my nadajemy kamieniowi znaczenie a on sam z siebie nic nie robi. No i trosze mnie to zbilo z tropu bo ja naprawdę czuję roznice kiedy trzymam np. ametyst przy Ajnie albo czerwony jaspis przy Muladharze. Ciepło takie delikatne mrowienie. xD Ale może to tylko sugestia? Nie wiem co myśleć szczerze mówiąc. Macie jakies przemyślenia?
To dobre pytanie i mam wrażenie że dyskutuje się o tym od lat bez jakiegoś konkretnego finału 🙂 Ja podchodzę do tego tak - kamień ma swój skład mineralny,strukturę krystaliczną,drgania na poziomie atomowym. To nie jest wymysł, to fizyka. Czy to znaczy że ten konkretny kwarc różowy "wie" że ma pomagać przy Anahacie? No, tu już wchodzą w grę różne interpretacje. Ale u mnie poprostu działa. Prowadziłam notatki przez kilka miesięcy, kamień przy czakrze serca vs bez kamienia, i różnica w głębokości medytacji była dla mnie zauważalna. Nie mówię że to "dowód" ale coś tam jest. ^^
No wlasnie "coś tam jest" to trochę malo precyzynje. Pytanie brzmi: co konkretnie? Bo magnetyzm to zupełnie inna bajka niż energia czakrowa. Magnetyzm mamy zmierzony, opisany, fizycy go rozumieja. Energia czakrowa to już ina kategoria pojęciowa. Mieszanie tych dwóch rzeczy w jednym zdaniu moze prowadzic do mylnych wnioskow. Jak ktos mówi "kamień ma magnetyzm" to chyba niema na myśli pla magnetycznego w sensie fizycznym, prawda? Więc o jkim magnetyzmie mowimy - bo to zmienia cala dyskusje
To jest właśnie clou sprawy. Literapeuci twierdzą różnie - jedni mówią że kamień ma stałą własną wibrację wynikającą ze struktury mineralnej, inni że jest bardziej jak "wzmacniacz" który podkręca to co sami wnosimy. Z mojego doświadczenia z bioenergoterapią - kiedy skanuję pole klienta z kamieniem i bez, rzeczywiście jest różnica w tym co "czuję" dłonią. Ale uczciwie powiem, niewiem czy to kamień sam w sobie czy raczej to że klient skupia uwagę na czakrze bo trzyma kamień. Intencja plus fizyczny punkt skupienia robi coś z przepływem energii.
ooo to właśnie mnie interesuje, ten aspekt z bioenergoterapeutą. Bo ja byłam u jednej pani i ona skanowała moje czakry bez żadnych narzędzi, tylko dłonią, i potem powiedziała mi coś o blokadzie w Manipurze której sama wogóle nie podejrzewałam. A ja akurat miałam przy se taki żółty cytryn w kieszeni który ktoś mi kiedyś dał i ona zapytała czy mam przy sobie jakiś kamień bo coś jej "przeszkadza" w odczycie. Nie wiem co o tym myśleć do dzisiaj. Cytryn to przecież kamień właśnie do splotu słonecznego?
Hm, czyli kamień może zaburzać diagnozę? To trochę przewrotne. Zawsze mi mówiono żeby brać kamień NA dany problem, a tu wychodzi że on może ukrywać problem. Albo ja coś źle rozumiem?
Dobra analogia z tym badaniem krwi. Mam pytanie do tych co chodzą do bioenergoterapeutow - jak odrozniacie kogos kto naprawde cos czuje od kogoś kto po prostu zgaduje i mówi ogólniki? Bo slyszalem rozne opinie. :/ Jednae koleżanka mówiła że trafiła na kogoś kto powiedzial jej same ogolniki które pasują do każdego a inna ze dostała bardzo konkretna i trafną diagnoze. Jak to w ogole sprawdzić?
Ta pani u kturej byłam robiła właśnie tak - najpierw skanowała, potem pytała o objawy. I to co powiedziała o Manipurze zgadzało się z tym że od kilku miesięcy miałam problemy z trawieniem i totalny brak pewności siebie w pracy. dla mnie to było dość trafne. ale rozumiem sceptycyzm, każdy musi sam ocenić.
Przepraszam że wchodzę z buta ale - problemy z trawieniem i brak pewnoci siebie to na prawdę bardzo szerokie kategorie. Trawienie ma pół populacji, a brak pewności siebie w pracy pewnie z 70% ludzi. To nie jest trafiona diagnoza, to jest bazowy efekt Barnuma. Nie muwię że bioenergoterapia nie działa, mówię że takie "potwierdzenia" są słabym dowodem.
Ja mam na ten temat jedno takie doświadczenie. dostałam w prezencie kamień, nie wiedziałam co to jest i jakie ma właściwości. kiedy go wzięłam do reki to poczułam wyraźne mrowienie w okolicach mostka, no i ciepło. potem sprawdziłam i okazał się być różowym kwarcem który jest właśnie do Anahaty. nie wiedziałam tego wcześniej. To dla mnie duzo znaczy.
Wracajac do kwestii "własnej energii" kaienia - jest kilka tradycji kture traktują kamienie jako byty z własną świadomością, cos jak duchy natury albo dewy. W tym ujęciu kamien nie tylko "wibruje" strukturalnie ale ma cos w rodzaju charakteru. Z tego wynika że to czy kamień zadziała zależy tez od tego czy "zechce" tak powiedzieć. To jest bardzo inne podejście niż czysto mechaniczne "kamień wzmacnia czakre". Pytanie do doświadczonych czy ktoś czuł żeby jakis kamień po prostu "nie chciał" z nim pracować?
Tak. I nie raz. Mam obsydian który dostałam lata temu i który zawsze sprawiał mi trudność. Nie chodzi o przykre odczucia fizyczne, raczej o jakiś opór, jakby on sam blokował przepływ zamiast go otwierać. Oddałam go w końcu po prostu czułam że to nie jest kamień dla mnie. Podobną historię słyszałam od kilku innych osób właśnie z obsydianem, to kamień który bywa wymagający i nie każdemu służy. Własna energia kamienia? Powiedziałabym że raczej własny charakter.
O matko, czyli kamień może nie chcieć? To znaczy że mogę kupić kamień do Muladhary i on mi po prostu nie zadziała bo mu nie odpowiadam? To trochę frustrujące szczerze. Właśnie zamówiłam cały zestaw do siedmiu czakr i teraz się zastanawiam czy nie przepłaciłam za dekoracje 😀
Ok dzięki Mocarnaa, trochę mi ulżyło 🙂 A jak długo trzymać pod bieżącą wodą? Bo gdzieś czytałam że za długo to może kamień uszkodzić, szczególnie te delikatniejsze. I czy to ważne jaka to woda, zimna ciepła?
Wrócę jeszcze do tego co Marowit78 pisała wcześniej o kamieniu jako wzmacniaczu kontra kamień z własną wibracją. Bo to mnie cały czas gryzie. Jeśli kamień jest tylko wzmacniaczem, to co właściwie wzmacnia? Moją intencję? Moje pole energetyczne? Bo to by znaczyło że kamień bez użytkownika to tylko ładny minerał, bez funkcji energetycznej.
właśnie, obsydian to dobry przykład. W tradycji mezoamerykańskiej obsydian byl traktowany jak zwierciadło do świata duchów coś wiecej niż mineral. nie używano go jako wzmacniacza intencji tylko jako bytu ktory sam wskazuje, odslania. To zupelnie inne podejście niż litoterapia zachodnia gdzie kamień jest sposóbm w rękach człowieka. Ciekawe że te tradycje wypracowały podobne przypisanie do obsydianu, coś ochronnego ale tez nieprzewidywalnego.
Czyli obsydian jest wyjątkowy bo różne kultury go tak przypisały, czy dlatego że naprawdę "robi coś" innego? Bo pierwsza opcja to po prostu dyfuzja kulturowa albo zbieżność skojarzeń z wyglądem, ciemny błyszczący kamień, naturalny symbol tajemnicy. Nie widzę tu dowodu na własną aktywność kamienia.
Mam inne pytanie do Marowit78 i Adelajdy bo wy obie macie doświadczenie z bioenergoterapeutami. Czy któryś z nich kiedyś powiedział coś o kamieniu który przynosiłaś na sesje, coś konkretnego, nie ogólnik? Bo zastanawiam się czy terapeuta odczuwa kamień inazej niż odczuwa samą czakre, czy to się miesza.
O, to jest niesamowite co Adelajda napisała. Kamień uczciwszy niż my sami. Właściwie jeśli kamień nasącza się tym co nosimy, emocjami, energią czakr, to może być jak taki rejestr? moja terapeutka nic mi co prawda o kamieniu nie mówiła ale teraz zastanawiam się czy powinnam była go zabrać i zapytać wprost. Następnym razem to zrobię.
A morze ktos jednag podejdzie do tego prosciej. Kamień nagrzewa sie od ciala dostajea naszei poty, nasze cieplo, leży blisko skóry. Sila rzecczy staje sie czyms osobistym, czyms co kojarzymy z konkretnym okresem życia. Bionergoterapeutka moze to wyczuc nie energetycznie tylko przez obserwacje stanu kamienia, zarysowania, zmiana polysku ulozenie. To nie musialoby być żadne skanowanie pola, wystarczy spostrzegawczość.
Przepraszam że się wtrącę, czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie pytanko które może jest naiwne. Czy kamień który kupujemy w sklepie jest w jakiś sposób gorszy od takiego znalezionego samemu, na plaży albo w górach? Bo widziałam takie zdania że kamień który sam przyszedł do ciebie jest silniejszy. Czy to ma sens z tej perspektywy o której piszecie?
To ciekawy temat, ten znaleziony kontra kupiony. Moja teoria jest taka że kamień znaleziony ma historię kontaktu z konkretnym miejscem, wodą, ziemią, i to zostawia ślad. Kupiony przeszedł przez dziesiątki rąk, hurtownię, sklep, często nie wiadomo skąd pochodzi. Nie znaczy to że jest bezużyteczny ale wymaga zdecydowanie dokładniejszego czyszczenia na początku
Albo poprostu szary kamień z plaży kojarzy wam się z miłym dniem, morze, słońce, relaks, i dlatego wywołuje ciepłe odczucia. Klasyczne warunkowanie, nic mistycznego. Nie mówię że macie się z tego leczyć, miłe wspomnienia są spoko, ale nie mieszajmy tego z energetyką czakr.
Hej no Fomalhaut, okej okej, ale to samo mozna powiedzieć o wszystkim w tej dziedzinie. Zawsze można powiedzieć że to skojarzenie, ze to placebo że to warunkowanie. W pewnym momencie ta linia rozumowania nie pozwala nam rozmawiać o absolutnie niczym. Ja rozumiem sceptycyzm ale chyba jednak warto założyć jakies minimum dobrej woli rzeby dyskusja miała sens?
Dobra wola to jedno, ale to że coś jest niepodważalne bo zawsze można to wyjaśnić inaczej to nie jest zaleta teorii, to wada. Teoia która pasuje do wszystkiego nie wyjaśnia niczego. Ale ok, nie chcę zawalać ci tematu, więcej nie będę wchodzić w to.
troche zagubiony w tym wszystkim ale pytanie mam takie praktyczne - jezeli kamien naprawde ma wlasna energię to czy musze cos robic zeby ta energie "aktywowac" czy ona dziala sama? bo zaczynam z kamieniami i kupilam ametyst do Adźny i nie wiem czy wystarczy ze go mam przy sobie
okej dzieki Marowit, to zacznę od trzymania w dloni i zobacze co czuje. A powiedz mi - jak dlugo trzymac? Bo czytam rozne rzeczy, ktos pisal ze 5 minut, ktos ze trzeba cala noc przy lozku polozyc
