Siedzę nad tym pytaniem już od jakiegoś czasu i nie mogę dojść do ładu - czy chroniczny stres najpierw blokuje Manipurę czy to może rozregulowana czakra splotu słonecznego sprawia, że człowiek w ogóle nie radzi se ze stresem? Bo u mnie wyglądało to tak, że przez kilka miesięcy miałam w domu naprawdę ciężką atmosferę - mąż, teśść, szwagierka, wszyscy jakby się nakręcali nawzajem - i nagle zaczęłam mieć problemy z trawieniem, wieczne bóle w okolicach żołądka, i ta charakterystyczna utrata pewności siebie, jakbym przestała ufać własnym decyzjom. Byłam u bioenergoterapeuty i powiedział, że mam Manipurę mocno przyklejoną w dół, jego słowa. Ale co było pierwsze? Stres rodzinny zaatakował czakrę, czy czakra już wcześniej byał słabsza i dlatego ta cała domowa energia mnie tak rozbiła? Zastanawiam się, czy ktoś miał podobnie i czy w ogóle da się to rozplątać. oby wam wyszło
To jest na prawdę dobre pytanie i sama sie nad tym zastanawiałam wielokrotnie. Mysle że tu niema prostej odpowiedzi typu jedno przed drugim bo to dziala raczej jak spirala - słabsza Manipura sprawia że masz mniej zasobów żeby oprzeć sie zewnętrznej presji, stres ją dodatkowo dołuje, ona jeszcze slabiej filtruje energie i tak to leci w kolko. A to co opisujesz z rodziną to szczególny przypadek,bo energia rodzinna to nie jest suma indywidualnych energii, to cos osobnego. Chciałabym sie dowiedziec - jak długo bylas wystawiona na tę atmosfere zanim pojawily się pierwsze sygnały fizyczne?
No wlasnie, ta spirala o której pisze Zenith_G to klucz! ja bym nawet dodał że Manipura to dosłownie centrum naszej sily woli i jak ona siada to człowiek niema skad brać energii rzeby walczyć ze stresem. miałem klienta - no, rozmawialem z kolegą - który miał dokładnie ten wzzorzec. Pole nad zoladkiem zimne jak lod, wahadełko w ogóle nie chciało się ruszać nad ta czakra, zero obrotu. To był sygnal ze czakra prawie zamknięta. RAM mantry robiły cuda, po trzecch tygodniach już calkiem inaczej.
przeglądam tę rozmowę i mam pytanie do Mistralia - ten bioenergoterapeuta ktury powiedział że masz Manipurę przyklejoną w dół, zaproponował jakąś konkretną pracę z całą rodziną czy tylko z tobą?! bo mnie zastanawia właśnie jak się w ogóle diagnozuje taki rodzinny zastój energetyczny. jeden człowiek morze przyjść na sesję, ale cała rodzina to już inna historia.
Ooo, temat mnie wciągnął bo u mnie w domu od jakiegoś czasu jest podobnie i sama zaczęłam się zastanawiać czy to ma jakiś związek energetyczny. Wiesz jak to jest, mieszkasz z kilkoma osobami i każda wnosi do domu swoje nastroje, swoje stresy z pracy albo z zewnątrz, i po jakimś czasie dom przestaje być miejscem odpoczynku tylko kolejnym źródłem napięcia. Ale chciałam zapytać o tę Manipurę od podstaw bo jestem tu raczej świeża - jakie są najbardziej typowe objawy że coś z nią nie gra? Poza trawieniem o którym już tu padło.
Energia rodzinna to temat-rzeka. Obserwuję to w ujeciu astrologicznym od lat i na prawdę widac wzorce - jak jeden dominujacy członek rodziny ma silnie rozregulowana Manipure,szczególnie nadaktywną,to dosłownie wysysa poczucie sprawczości od pozostalych. Nie złośliwie, po prostu tak dziala energia. Takie osoby często mają gesty kontrolujące, muszą miec rację, trudno im odpuścić. I pozostali w tej dynamice stopniowo traca kontakt z własną sila. Mistralia, ten tesc co wspominałaś - czy to osoba która dużo kontroluje, dużo narzuca?
hm nie za bardzo rozumiem jak energia jednej osoby może fizycznie wpłynąć na organy innej osoby. to znaczy rozumiem ze stres jest zaraźliwy w sensie psychologicznym bo jak ktoś w dmu jest nerwowy to wszyscy są nerwowi ale żeby czakra jednego człowieka dosłownie blokowala czakrę kogoś innego? macie jakiś KONKRETY mechanizm jak to ma dzialac czy to bardziej metafora?
Słuchajcie, wejdę tu z lekkim hamulcem. 😉 Spirala stresua i czakry to ok, ten mechanizm psychosomatyczny jest opisywany w różnych tradycjach i ma sens. Ale ta historia o "wysysaniu energii Manipury przez dominującego tścia" to już wchodzi w bardzo ślisko. Zanim ktoś zacznie diagnozować że teść blokuje mu czakrę, może warto się zastanowić co sami robimy że pozwalamy by zewnętrzna dynamkia nas aż tak rozkładała. Pytam poważnie, bo widzę tu ryzyko takiego myślenia że wszystkiemu winni są inni ludzie woókł i ich energie.
Ojej, to naprawdę ciekawe co Zenith napisała o energii rodzinnej, ja o tym w ogóle nie myślałam w ten sposób. Dziękuję za to wyjaśnienie! Mam pytanie - czy jeśli jedna osoba w domu zacznie intensywnie pracować nad swoją Manipurą, to może to w jakiś sposób poprawić ogólną energię w rodzinie? Czy trzeba koniecznie żeby wszystkie osoby pracowały?
To co mówi Zenith jest sensowne jeśli traktujemy to jako metaforę psychologiczną. ale wolałabym żebyśmy nie mieszali poziomów opisu - "rezonans energetyczny" i "układ nerwowy" to nie jest to samo, używanie naukowych słów obok ezotycznych nie sprawia że jedno potwierdza drugie. Co nie zmienia faktu że obserwacja dotycząca rodzinnych dynamik jest trafna i praktycznie użyteczna. Tylko rozróżniałabym co jest stwierdzeniem o energii w rozumieniu czakrowym a co o mechanizmach psychologicznych.
Dobra, wróćmy może do pytania Jasnoslyszki bo mnie też interesuje - czy praca jednej osoby może zmienić pole rodziny. instynktownie powiedziałabym że tak bo widziałam to u znajomych, jedna osoba zaczyna regularną medytację, zmienia swoje reakcje, i cała dynamika w domu powoli się przesuwa. ale nie wiem czy to dlatego że jej czakra promieniuje inaczej, czy poprostu dlatego że ta osoba zachowuje się inaczej i inni reagują na to inaczej. chyba trudno to rozdzielić
Wchodzę w temat bo mam świeże doświadczenie akurat z tym. U mnie w domu przez ostatnie miesiące napięcie było naprawdę duże - długa historia, nie będę się rozpisywać - i zaczęłam ćwiczyć afirmacje i wizualizację żółtego światła w obszarze splotu słonecznego, codziennie rano. I co ciekawe, po jakimś czasie mąż sam z siebie powiedział że w domu jakoś lżej. On jest totalnym sceptykiem, nie wie że cokolwiek robię. Nie wiem czy to zbieżność czasowa czy coś więcej, ale chciałam to tu wrzucić.
hmm dla mnie to nie az taki problem rozdzielic. czakry to sa wzorce energetyczne a psychologia to opis tych samych wzorc od innej strony. nie musze wybierac ktory jezyk jest prawdziwszy. co do tematu - Manipura ma tez zwiazek z tym jak sie odnosimy do wladzy i kontroli. w rodzinie gdzie jest silny hierarchiczny stres,osoba na nizszzej pozycji w tej hierarchii MUSI miec uderzona Manipure bo jej sila woli jest ciagle tlumiona. nie pytam czy energia fizycznie plyniie przez powietrze, pytam czy wzorzec sie zgadza. i zwykle sie zgadza.
Hej, a nikt mi nie odpowiedział na to pytanie o objawy Manipury bo chciałam się zorientować czy moje dolegliwości w ogóle pasują do obrazka. Mam takie uczucie ścisku gdzieś pod żebrami jak jest stres, i od pewnego czasu denerwuje mnie każda sytuacja gdzie ktoś czegoś ode mnie chce, jakbym miała za mało energii rzeby w ogóle reagować. Czy to może wskazywać na niedoczynność tej czakry czy raczej na coś innego?
ehhh, ok, odpowiem Zenith bo to ważne pytanie. Ten skurcz pod żebrami mam głównie w pracy i przy teściowej szczerze mówiąc, haha. To znaczy w każdej sytuacji gdzie ktoś czegoś wymaga albo ocenia. A chęci do reagowania straciłam chyba z pół roku temu, jakoś tak. Wcześniej byłam taka, no, aktywna w sensie że jak coś było nie tak to mówiłam, a teraz wolę się wycofać i udawać że nie widzę. Nie wiem czy to Manipura czy po prostu zmęczenie - i właśnie o to mi chodziło jak to odróżnić?
ten wzorzec o ktorym mówi Zenith to jest bardzo realna rzecz. Mialem klienta, przepraszam znajomego, ktury pracował nad swoją Manipura i zanim zobaczył efekty minęły prawie cztery miesiące bo przez lata trzymal taką obronną blokade ze czakra poprostu nie wiedziała jak być otwarta... Kamień na sploty działa tu na prawde, szczególnie tygrysie oko, nosiłem je przez jakiś czas i naprawde poczułem różnicę w tej kwestii z pewnosca siebie w trudnych sytuacjach. Marsella_O sprobuj z tygrysim okiem, serio.
Zatrzymajmy się na chwilę bo mam wrażenie że wszyscy szybko skaczą do wniosków. Marsella opisała dwie rzeczy: skurcz fizyczny pod żebrami i wycofanie emocjonalne. Pierwsze to objaw somatyczny który może mieć sto przyczyn, drugie to reakcja na stres. Czy ktoś tu w ogóle pyta czy Marsella była u lekarza ze skurczem? bo zanim to nazwiemy "zablokowaną Manipurą" to jednak fizyczne objawy powinny być sprawdzone. Nie mówię że to nie jest kwestia energetyczna, mówię że oba tropy mogą działać jednocześnie.
Ojej, to rozróżnienie które napisała Perydotka jest naprawdę pomocne, dziękuję! zastosowuję to też do siebie i myślę że rozumiem teraz lepiej. ale mam pytanie do Zenith ablo Frania - ten wzorzec który się utrwala, czy praca z medytacją i afirmacjami na Manipurę może go odwrócić sama w sobie, czy jednak trzeba koniecznie cezgoś zewnętrznego, np. sesji z bioenergoterapeutą? pytam bo nie mam w pobliżu nikogo kto robi takie sesje.
siorka Jasnoslyszka medytacja z bija mantra RAM jest naprawde potezna jesli sie ja robi regularnie nie trzeba koniecznie terapeuty. siedze codziennie rano 20 minut z wizualizacja zlotego slonca w obszarze Manipury i mruczeniem RAM i juz po tygodniu czlowiek czuje roznice. kluczowe jest intencja i regularnosc, nie jednorazowe seanse u kogokolwiek. terapeuta moze pomoc zobaczyc co jest ale prawdziwa praca i tak jest twoja. to tylko moja opinia oczywiscie
Hej, czytam ten wątek od poczatku i mam takie podstawowe pytanie bo naprawde nie czuje sie tu ekspertem. Czy te czakry wogóle da się samodzielnie zdiagnozować czy jednak zawsze potrzeba kogoś z zewnątrz? Pytam bo sama probowalam wahadelkiem i raz mi kręci tak, raz inaczej, i nigdy nie wiem czy to moja czakra czy moja ręka. No i jak Telepatka pisala wcześniej - technika ma znaczenie. Ale jak się tej techniki nauczyc?
Dobra, wracając do tego co Frania pytaał o wzorce które zostają, muszę powiedzieć że u mnie bioenergoterapeuta powiedział coś ciekawego. Że długi stres w rodzinie tworzy coś w rodzaju "wspólnego wzorca" i że poszczególne osoby mogą wzmacniać się nawzajem w tej blokadzie. To znaczy moja Manipura jest zablokowana, ale mąż ma podobnei i jak jesteśmy razem to się jakby nawzajem nie możemy z tego wyciągnąć. On pracuje na swoją rękę, ja na swoją, i postępy są wolniejsze niż gdyby ktoś pracował sam. Zastanawia mnie czy to ma sens czy terapeuta mi wciskał droższy pakiet.
to z tym wzmacnianiem blokady nawzajem, tzn. dwwie osoby w jednym dmu kture mają zablokowana tą samą czakre i przez to se nie pomagają - jak to ma działać mechanicznie?i Bo jak stres jest zaraźliwy psychologicznie to rozumiem ale że dwie zabolkowane czakry sie jakos synchronizują to już nie bardzo. Nie zarzucam ze to nieprawda, na prawde niewiem, po prostu nie rozumiem jak by to MIAŁO działać.
No właśnie ta dynamika o której mówi Zenith jest u mnie w związku i to aż nieprzyjemnie rozpoznawalne jak to czytam. Oboje wycofani, oboje czekają że ten drugi coś zrobi, i jakoś tak przez to nic się nie rusza. Sama zaczęłam pracę z Manipurą jakiś czas temu bo poczułam że muszę wziąć sprawy we własne ręce bez czekania. I faktycznie coś się poruszyło, nie wiem czy u niego też ale moje własne podejście do sytuacji się zmieniło. Może właśnie o to chodzi, nie o to żeby naprawić pole partnera, tylko żeby ruszyć swoje.
Czytam to i mam wrażenie jakby ktoś opisywał mój dom, serio. ale mam takie praktyczne pytanie - skoro RAM to bija mantra dla Manipury, to jak często i jak długo powinna trwać taka medytacja żeby w ogóle poczuć że coś się dzieje? bo raz spróbowałam i nic szczególnego nie czułam, ale może to za mało. Zegota pisał że tydzień, ale czy na pewno tydzień wystarczy żeby coś zauważyć?
To jest chyba jedno z lepszych pytań w tym wątku i jakoś nikt jeszcze na to nie odpowiedział porządnie. bo jeśli nie da się odróżnić efektu medytacji od efektu po prostu odpoczynku, to skąd wiadomo że czakra rzeczywiście się otwiera, a nie że człowiek jest po prostu mniej zmęczony?!
No właśnie, Zenith mówi coś ważnego, bo zmana zachowania to jedyny weryfikowalny efkt jaki możnaa tu zaobserwować. Wszystko inne to interpretacja subiektywna. Ciepło w brzuchu, mrowienie, "czuję że coś się russzyło" - to może być co kolwiek. Zmiana wzorca działania to coś co da się porównać przed i po.
Wracam do tego co pisałam wcześniej o wspólnym wzorcu rodzinnym bo tu właśnie jest mój największy problem - jak mam pracować z własną Manipurą kiedy w domu ciągle jest ta sama energia? Mąż zestresowany wchodzi wieczorem i dosłownie czuję jak moje ćwiczenia z południa idą w piach. To nie jest wyobraźnia, to fizyczne, jakby ktoś odkręcił korek. Czy ktoś miał tak że środowisko domowe po prostu kasowało efekty pracy własnej?
