Ostatnio dużo myślę o tym, czy dzieci mają czakry równie rozwinięte co dorośli, czy może ich system energetyczny działa inaczej. Moja córka ma 8 lat i od jakiegoś czasu jest wyjątkowo lękliwa, boi się zostawać sama w pokoju, ma koszmary. Fizycznie wszystko ok, pediatra nic nie znalazł. Zaczęłam się zastanawiać, czy to nie jest coś z Muladharą, bo klasycznie - lęk, brak poczucia bezpieczeństwa. Ale nie wiem, czy w ogóle można u dziecka robić taką diagnostykę wahadełkiem czy dłonią. Czy ktoś ma doświadczenie z czakrami u dzieci? Jak to w ogóle podchodzić?
To bardzo dobre pytanie i cieszę się, że ktoś je tu poruszył. System czakr u dzieci jest aktywny od urodzenia - a nawet wcześniej, jeśli wierzyć niektórym podejściom prenatalnym. Natomiast poszczególne czakry rozwijają się etapami, co jest dość dobrze opisane w literaturze tantry i współczesnej bioenergoterapii. Mniej więcej do 7. roku życia Muladhara jest dominująca, potem przez kolejne siedem lat Swadhisthana i tak dalej w górę. Więc u ośmiolatki ten moment przejścia między Muladharą a Swadhisthaną może być naturalnie niestabilny. Co do diagnostyki - myślę, że można, ale naprawdę ostrożnie i raczej w sposób nieinwazyjny. Wahadełko nad dzieckiem - tak, znam osoby które to robią. Ale zanim cokolwiek zaczniesz, chciałam zapytać: czy te koszmary i lęki pojawiły się nagle, po jakimś konkretnym zdarzeniu?
Przeprowadzka to bardzo duży stres energetyczny dla dziecka, szczególnie gdy Muladhara jest dominującą czakrą. Dziecko jest bardzo wrażliwe na energię miejsca - bardziej niż dorośli, bo nie ma jeszcze tych wszystkich filtrów mentalnych. Mam jedno pytanie do tej sytuacji: czy sprawdzałaś nowe mieszkanie pod kątem ewentualnych zaburzeń geopatycznych? Siatki Hartmanna, linie Curry, żyły wodne? Pytam, bo lęki nocne i koszmary u dzieci po przeprowadzce to jeden z klasycznych sygnałów, że łóżko stoi w niedobrym miejscu. To mogłoby nawet tłumaczyć, dlaczego sama zmiana lokalizacji tak wyraźnie zmieniła zachowanie córki.
Maty geopatyczne to oddzielny temat i szczerze, mam mieszane uczucia co do ich skuteczności. Ale wróćmy na chwilę do sedna - bo pytanie w tytule wątku jest szersze i chciałabym, żebyśmy przy nim zostały. Czy jest w ogóle sens robić pełną diagnostykę czakr u ośmiolatki? Kornelia słusznie wyczuła możliwy wpływ miejsca, ale to nie wyklucza, że sam system energetyczny dziecka też potrzebuje uwagi. Moje zdanie jest takie, że u dzieci najlepsza diagnostyka to po prostu uważna obserwacja. Zablokowana Muladhara u dziecka wygląda inaczej niż u dorosłego - nie zawsze to lęk egzystencjalny, częściej właśnie takie przywiązanie do opiekuna, lęk separacyjny, trudności z zasypianiem. Pasuje to do tego, co opisujesz?
Wchodzę tu bo jestem ciekawa, bo moja siostrzenica ma 5 lat i też jest bardzo lękliwa, ale myślałam że to po prostu charakter. Nigdy nie pomyślałam, żeby to łączyć z czakrami. Malachitka, napisałaś że do 7 lat dominuje Muladhara - a co się dzieje jeśli ta czakra dostanie jakiegoś zaburzenia właśnie w tym etapie? Czy to potem rzutuje na kolejne etapy, jak taki efekt domina?
Hej, ja mam pytanie może trochę z innej beczki - czy w ogóle można bez wiedzy dziecka czy bez jego zgody robić taką diagnostykę? Bo dziecko nie rozumie co to jest. Czy to nie jest jakieś naruszenie? Nie chce nikogo atakować, po prostu mam taki dylemat etyczny.
Dobre pytanie Szymek. Mnie też to gryzie. Ale z drugiej strony - kiedy rodzic bierze dziecko do bioenergoterapeuty, to też nie pyta trzylatka o zgodę. Tak samo jak przy homeopatii czy akupunkturze dla dzieci. Rodzic podejmuje decyzję. Myślę, że kwestia etyczna dotyczy bardziej tego, żeby nie nastraszać dziecka, nie wmuszać w nie przekonania, że jest 'z nim coś nie tak energetycznie'. To może bardziej zaszkodzić niż blokada w Muladharze, jeśli w ogóle jakaś jest.
A czy ktoś ma doświadczenie z używaniem wahadełka nad śpiącym dzieckiem? Pytam, bo to wydaje mi się najbardziej neutralna metoda diagnostyczna - dziecko nie wie, nie stresuje się, a rodzic może sprawdzić co słychać w polu. Robiłam to raz z moją córką jak miała 6 lat i wahadełko nad Muladharą kręciło się bardzo małymi okręgami, prawie oscylowało. Interpretowałam to jako przymkniętą czakrę. Ale nie wiem czy dobrze, bo może u dziecka 'norma' wygląda inaczej niż u dorosłego?
Wracając do maty geopatycznej, bo Kornelia to poruszyła - znalazłam w sieci kilka ofert i naprawdę nie wiem, jak odróżnić coś sensownego od placebo. Czy to w ogóle wchodzi w obszar czakrowy, czy to osobna dziedzina? I jak prawidłowo ułożyć taką matę jeśli już - pod łóżkiem? Obok? Mam wrażenie, że każdy sprzedawca pisze co innego.
Maty geopatyczne to temat rzeka i jestem sceptyczna wobec tych komercyjnych produktów. Powiem szczerze - większość z nich to karton z folią i nadrukowanymi kryształkami, sprzedawane za absurdalne pieniądze. Jeśli w mieszkaniu jest faktyczne zaburzenie geopatyczne, sama mata na pewno tego nie naprawi. Prawdziwa praca z geopatią to albo zmiana ustawienia łóżka, albo praca z różdżkarzem który potrafi to realnie sprawdzić. Ale to trochę odbiega od tematu czakr u dzieci - czy możemy wrócić do pytania, co można bezpiecznie zrobić żeby pomóc tej ośmiolatce?
Właśnie, mnie też bardziej interesuje co można zrobić praktycznie. Malachitka pisała o mantry i wizualizacjach - ale jak to wygląda z dzieckiem? Nie wyobrażam sobie żeby sadzać ośmiolatka i kazać jej wymawiać 'LAM'. Czy są jakieś metody bardziej dostosowane do dzieci?
To co Malachitka pisze o zabawie brzmi bardzo sensownie. Ja akurat nie mam dzieci, ale pracuję regularnie nad własnym systemem czakr i zawsze mi się wydawało, że to co działa to właśnie naturalność, a nie wymuszony rytuał. Skoro u dzieci ta granica między zabawą a rzeczywistością jest bardziej płynna, to może one są wręcz lepszymi 'pacjentami' niż dorośli, którzy muszą przebić się przez warstwy sceptycyzmu i blokad mentalnych? Chociaż też nie wiem, czy tak to działa. Malachitka, co o tym myślisz?
Kamień odwagi to świetny pomysł, szczerze. Mój bratanek ma 7 lat i jest strasznie nieśmiały, ciągle chowa się za nogi mamy. Zawsze myślałem że to charakter, ale teraz czytam ten wątek i zaczynam się zastanawiać. Chciałem zapytać - czy jest jakiś wiek graniczny, poniżej którego nie powinno się w ogóle dotykać tych tematów? Bo macie wrażenie, że np. z niemowlakiem to już zupełnie inna sprawa?
A ja chciałam wrócić do materia geopatycznego, bo Pogodnica napisała że 'większość to karton z folią' - i to mnie zatrzymało. Rozumiem sceptycyzm, ale czy jest cokolwiek co faktycznie działa na zaburzenia geopat w miejscu? Moja córka śpi w tym samym miejscu od przeprowadzki i zastanawiam się, czy samo przesunięcie łóżka mogłoby coś zmienić.
Właśnie - przesunięcie łóżka to jedna z pierwszych rzeczy, które radziłby każdy bioenergoterapeutor. Zanim wyda się pieniądze na maty, warto sprawdzić czy łóżko nie stoi na skrzyżowaniu siatek Hartmanna albo Curry. Czy ktoś robił takie sprawdzanie wahadełkiem w mieszkaniu? Mam wrażenie, że tu jest więcej do zrobienia niż kupowanie gotowych produktów.
Tzn jak skanować mieszkanie wahadełkiem? Wchodzisz z nim do każdego pokoju i sprawdzasz nad podłogą czy co? Nie wyobrażam sobie jak to praktycznie wygląda. I jak odróżnić 'zły punkt' od normalnego?
No ale tu właśnie jest pytanie czy to nie jest efekt ideomotoryczny - czyli że to my sami kręcimy wahadełkiem nieświadomie i interpretujemy to jako 'odpowiedź'. Nie mówię że to na pewno tak jest, bo sam nie wiem, ale ten argument zawsze wraca gdy rozmawiam z bardziej sceptycznymi znajomymi i nie mam jak go obalić.
Hej, ale czy wracając do dzieci - czy ta blokada Muladhary u mojej siostrzenicy mogłaby się objawiać też fizycznie? Bo ona często skarży się na bóle brzucha przed przedszkolem i myślałyśmy z siostrą, że to po prostu lęk separacyjny. Czy to mogą być dwie strony tej samej monety?
Mam pytanie trochę z boku - czy ktoś próbował łączyć pracę z czakrą korzenia dziecka z samodzielną pracą rodzica nad własną Maladhara? Gdzieś czytałam, że pole energetyczne matki i małego dziecka są przez długi czas bardzo splecione i że blokady mogą być 'odziedziczone' energetycznie. Czy to ma sens?
To jest bardzo ważna obserwacja, bo ja akurat od kiedy pamiętam mam własne problemy z poczuciem bezpieczeństwa. Przeprowadzka mnie też wybiła z równowagi, może bardziej niż chciałam przyznać. Czy to mogło jakoś 'zarażić' córkę? To brzmi niepokojąco.
Słowo 'zarazić' chyba tu nie pasuje, bo to brzmi jak coś złego co zrobiłaś nieświadomie - a tak nie jest. Chodzi raczej o to, że dzieci rejestrują stan energetyczny opiekuna bardzo dokładnie. Twój lęk po przeprowadzce mógł wzmocnić jej własną niepewność. To nie wina, to fizjologia pola.
A jak ten 'stan energetyczny opiekuna' w ogóle działa? Czy chodzi o to że dziecko nas obserwuje i przejmuje zachowania, czy o coś bardziej dosłownie energetycznego? Bo dla mnie te dwie rzeczy to zupełnie inny poziom wyjaśnienia.
Czytam ten wątek od początku i właśnie to pytanie Szymka mnie zatrzymało, bo sama się nad tym zastanawiam. Myślę, że na poziomie praktycznym to bez znaczenia - efekt jest ten sam. Ale rozumiem, że dla kogoś sceptycznego to jednak ważne rozróżnienie.
I właśnie dlatego przy pracy z dziećmi wolę mówić o tworzeniu poczucia bezpieczeństwa, rytmu, zakorzenienia - bo to działa na każdym poziomie opisu, i energetycznym, i psychologicznym. Nieważne czy wierzysz w Maladhara czy nie - rytm dnia, ciepło, stałość miejsca robią swoje.
A czy ktoś tu miał realny przypadek gdzie praca z czakrami u dziecka naprawdę coś zmieniła? Nie pytam żeby podważać, po prostu lubię jak są konkretne przykłady. Bo jak mam powiedzieć siostrze, żeby spróbowała, to muszę mieć jakiś argument.
To podejście znam z kilku różnych szkół pracy z energią. Argument jest taki, że bezpośrednia interwencja w czakry małego dziecka może być zbyt intensywna, bo jego system energetyczny jest bardzo otwarty i niestabilny - nie ma jeszcze takiej 'osłony' jak dorosły. Ale czy to faktyczna zasada czy ostrożność konkretnych terapeutów, tego nie jestem pewna.
To znaczy, że jeśli chcę pomóc córce, to powinam zacząć od siebie? W sumie brzmi to logicznie, bo sama czuję, że moja Muladhara jest w kiepskim stanie od tej przeprowadzki. Ale trochę mnie niepokoi - czy to nie za długa droga? Ona teraz potrzebuje stabilizacji.
