Ostatnio wpadłam na ciekawy temat, który nie daje mi spokoju. Wiem, że każda czakra ma swój przypisany kolor - Muladhara czerwony, Swadhisthana pomarańczowy i tak dalej aż do fioletu przy koronie. Ale zastanawiam się, czy te kolory to coś obiektywnego, co wszyscy 'widzą' tak samo podczas medytacji czy skanowania, czy to raczej umowna symbolika? Pytam, bo mam coś w rodzaju synestezji - słyszę muzykę i widzę kolory, i nie zawsze pasują mi do tych 'podręcznikowych'. Na przykład kiedy medytuję na czakrę serca, zamiast zieleni pojawia mi się jakiś ciepły złoty. Czy to znaczy, że coś jest nie tak z moją Anahatą, czy po prostu każdy ma własną 'mapę'?
To jest naprawdę dobre pytanie i cieszę się, że je zadajesz, bo rzadko ktoś o tym mówi wprost. Kolory czakr to w dużej mierze tradycja przekazu - różne szkoły mają zresztą różne przypisania, co już samo w sobie powinno dawać do myślenia. Złoty przy sercu nie musi wcale oznaczać blokady. Powiedz mi więcej - kiedy ta złota poświata się pojawia, co wtedy czujesz w ciele? Rozszerzenie w klatce, ucisk, może ciepło?
Też spotkałem się z tym, że różne systemy różnią się kolorami. Pamiętam jak porównywałem podejście tybetańskie z tym zachodnim, co przyszło przez teozofię, i tam przypisania są zupełnie inne. Więc już na poziomie tradycji nie ma jednej odpowiedzi. Ale Teofilko, mam pytanie - ta synestezja działa u ciebie stale, czy tylko podczas medytacji?
Ale czy nie jest tak, że synestezja w zasadzie ułatwia taką pracę? Skoro twój układ nerwowy naturalnie przekłada odczucia na obrazy, to może masz po prostu lepszy 'odbiór' niż ktoś, kto musi sobie siłą wizualizować czerwone koło przy kości ogonowej?
U mnie nie ma synestezji, a i tak nie zawsze widzę 'podręcznikowe' kolory. Przy Manipurze zamiast żółtego raz zobaczyłam coś między brązem a ochrą i byłam przekonana, że to zablokowanie. Poszłam do bioenergoterapetuty i ona powiedziała, że to nie blokada, tylko że ta czakra pracuje wolniej, bo mam akurat dużo energii schowanej w ciele. Więc kolor nie zawsze znaczy to co myślimy.
O, to jest pytanie! Czy ktoś kiedyś robił taki eksperyment? Że kilka osób niezależnie skanuje i potem porównuje? Bo czytałem gdzieś że to robiono i wyniki były bardzo różne między osobami.
Ale zaraz - jeśli wyniki są tak rozbieżne, to jak w ogóle można ufać tej metodzie diagnostyki? Pytam serio, nie złośliwie. Bo jeśli każdy widzi co innego, to skąd wiemy, że ktokolwiek ma rację?
Właśnie to mnie najbardziej intryguje w kontekście mojej synestezji - może ja po prostu dodaję jeszcze jedną warstwę 'przekładu'. Dźwięk staje się kolorem, a kolor staje się informacją o czakrze. Trzy pośredniki zamiast jednego. Zastanawiam się, czy ktoś z was wie, czy są tradycje które celowo łączą dźwięk i kolor przy pracy z czakrami? Bo bidżamantry mają i brzmienie i kolor...
Słucham tej rozmowy i mam trochę inny problem - ja w ogóle nic nie widzę podczas medytacji, żadnych kolorów, żadnych obrazów. Próbuję od miesięcy. Czy to znaczy że mam Ajnę całkiem zablokowaną? Bo mam też dużo bólów głowy ostatnio.
Ale wróćmy do pytania które zadałem wcześniej, bo nie do końca dostałem odpowiedź. Jeśli jedna osoba czuje mrowienie, inna widzi kolor, a inna po prostu 'wie' - to jak w ogóle porównujemy te informacje? Czy możemy powiedzieć że mówimy o tym samym?
Mrowienie w okolicach czoła to coś co ja też czuję, Rozalinka, i to niezależnie od moich kolorów. Zastanawiam się teraz czy odczucia somatyczne są może bardziej 'obiektywne' niż wrażenia wizualne. Tzn. ciało reaguje inaczej niż wyobraźnia.
Wracając do kolorów i synestezji - Teofilko, zapytałam wcześniej u siebie bioenergoterapetkę o coś podobnego. Mówiłam że widzę nie te kolory co 'powinnam'. Ona powiedziała że nigdy nie mówi klientom z góry jakich kolorów się spodziewać, właśnie żeby nie sugerować. Ciekawe podejście.
Kolory czakr w zachodnim systemie wywodzą się z konkretnego tekstu Leadbeatera z początku XX wieku i on po prostu opisał co widział jasnowidząco. Inni klasycy mieli nieco inne przypisania. Więc ten 'standard' to trochę przypadek historyczny, nie żadna objawiona prawda.
Ale Karolcia, to może być też efekt tego że wszyscy późniejsi autorzy czytali tych wcześniejszych i nieświadomie się dostosowali? Jak długo można mówić o 'niezależnych' obserwacjach w środowisku gdzie wszyscy czytają te same książki?
Właśnie myślę sobie że my tu dyskutujemy o kolorach i systemach, a Teofilka na początku pytała o coś bardzo konkretnego - czy jej synestezja to przeszkoda czy pomoc. I chyba z tej rozmowy wynika że raczej pomoc, tylko wymaga oswojenia. Dobrze rozumiem?
A mogę zapytać od siebie - skoro mówimy o percepcji i diagnostyce, to jak wy w ogóle zaczęłyście? Bo ja próbuję medytacji z prowadzeniem, siedzę, skupiam się i... nic. Czy to kwestia czasu czy może jednak jakiejś konkretnej techniki żeby zacząć cokolwiek czuć?
Ale jak długo trwało zanim zaczęłaś cokolwiek czuć dłonią? Bo czytam i słucham i mam wrażenie że u mnie po prostu nie działa. Ruszam dłonią nad własnym brzuchem i czuję... dłoń nad brzuchem.
Wróćcie na chwilę do kolorów bo mam pytanie które mi chodzi po głowie. Skoro Strzaska zaczęła od dłoni i dopiero potem przyszły kolory - to znaczy że kolory mogą być wtórne do odczuć? Tzn. mózg 'tłumaczy' wrażenie energetyczne na kolor jako skrót? U mnie synestezja mogłaby wtedy oznaczać że mam inny system tłumaczenia, nie inne dane wejściowe.
Zastanawiam się nad czymś innym - czy synestezja Teofilki nie daje jej może przewagi w diagnostyce właśnie dlatego że te dwa kanały - kolor i odczucie - aktywują się jednocześnie i automatycznie? Tzn. nie musi wybierać między metodami, dostaje pakiet naraz.
Czytam ten wątek od dawna i dopiero teraz się odezwę bo Teofilka napisała coś co mnie uderzyło. Czy kiedykolwiek próbowałaś notować kolory które widzisz przy czakrach i potem sprawdzać czy mają jakiś wzorzec? Tzn. czy konkretny kolor wraca przy konkretnych sytuacjach życiowych?
Weszłam w ten wątek przez przypadek bo szukałam czegoś o numerologii, ale to co piszecie jest tak inne od tego co czytałam o czakrach na blogach. Tam zawsze jest tabelka i koniec. Tu rozmawiacie o percepcji i subiektywności jakbyście byli... nie wiem, filozofami? To dobre zaskoczenie.
Wracając do pytania Teofilki z wcześniej, o to czy synestezja może być innym systemem tłumaczenia - mam na to pewien komentarz z praktyki. Pracowałam z osobą która miała silną synestezję dźwięk-kolor i jej opisy stanu czakr były zaskakująco zbieżne z tym co wychodziło innymi metodami, tylko opisane inaczej. Czakra serca była dla niej 'dźwiękiem w kolorze zielono-złotym'. Brzmi abstrakcyjnie, ale wskazywało dokładnie na to samo co pokazało skanowanie dłonią.
Dokończyłam myśl - ta osoba z synestezją dźwięk-kolor opisywała Anahata jako 'zielony wibrujący jak skrzypce', a kiedy robiłam z nią skanowanie dłonią, odczuwałam w tym miejscu wyraźne ciepło. Dwa zupełnie różne kanały, podobny komunikat. Nie wiem co to dowodzi, ale przestało mi się wydawać przypadkowe.
Słucham tej rozmowy i zaczynam się zastanawiać, czy w takim razie kolor w ogóle jest miarodajny jako informacja. Może ważniejsze jest samo odczucie, to ciepło które Karolcia opisuje, a kolor to tylko ozdobnik który umysł dokłada żeby móc to 'zapisać'?
Właśnie to mnie ciekawi - czy Teofilka widzi te kolory przy czakrach innych osób tak samo stabilnie jak przy swoich własnych? Bo jeśli tak, to argument o treningu kulturowym trochę słabnie.
A czy ktoś próbował kiedyś porównywać kolory które widzi przy tej samej czakrze tej samej osoby, ale w różnych momentach? Bo mnie zastanawia, czy kolor zmienia się kiedy czakra przechodzi ze stanu zablokowania do otwarcia. Czy to w ogóle ktoś obserwował?
Wyszłam już dawno od numerologii ale nadal tu siedzę, bo ta rozmowa mnie wciąga. Mam pytanie do całej dyskusji - czy wy w ogóle wierzycie że kolory przypisane do czakr w podręcznikach są 'prawdziwe', czy traktujecie je jako konwencję? Bo odnoszę wrażenie że różne osoby na tym forum mają w tej kwestii zupełnie inne założenia.
