Tak to mniej więcej rozumiem, choć nie jestem endokrynologiem. Interocepcja - czyli zdolność odczuwania wnętrza ciała - aktywuje konkretne obszary kory mózgowej i wpływa na ton układu autonomicznego. A ton układu autonomicznego to już bezpośrednie przełożenie na hormony stresu, trawienie, krążenie. Ale uwaga - to nie znaczy że 'czakra splotu słonecznego jest zablokowana i kortyzol skacze'. To jest bardziej pośrednie.
To mi się w głowie układa inaczej niż myślałam na początku. Więc właściwie możliwe jest, że bioenergoterapeuta który pracuje różdżką robi coś skutecznego nie dlatego że 'przepływa energia', ale dlatego że kieruje uwagę pacjenta na konkretne obszary ciała i przez to wywołuje realne zmiany fizjologiczne? Wandka, jak to wyglądało u ciebie na sesji - czy terapeuta pytał cię co czujesz w danym miejscu?
