na jakiej podstawie? na podstawie doświadczenia. siedem lat temu miałam stan, który lekarze opisywali jako "napięciowe bóle głowy, prawdopodobnie na tle stresowym". dostałam leki, nic nie pomagało. Zaczęłam pracę z czakrami, po dwóch miesiącach bóle ustąpiły. Teraz możesz mi powiedzieć że to placebo, że to samo ustąpiłoby, że to zbieżność czasowa. Możesz mieć rację. ale to jest właśnie ta sama logika którą stosujesz - nie masz dowodu że to NIE działało. oby.
wracając do Wierzchosławy, bo mi zależy żeby nie zgubić jej wątku, ta kwestia z kościołem nadal jest dla mnie ciekawa. Miejsca kultu naprawdę potrafią wpływać na energię, niezależnie od tradycji. byłam kiedyś w starym kościele w górach i dostałam takiego silnego mrowienia w całej głowie że musiałam wyjść. I to nie był lęk ani zimno, po prostu coś tam pracowało bardzo intensywnie.
właśnie to jest ciekawe co Klatwa pisze bo ja też nie odczuwałam tego jako lęk. byłam wyciszona, prawie senna jak Idzik napisał i to ciśnienie w czole przyszło kiedy patrzyłam na ołtarz. dosłownie patrzyłam i nagle - jak gdyby ktoś przyłożył palce do czoła. Nie bolało, nie było nieprzyjemne, po prostu bardzo wyraźne. I teraz czytam o miejscach sacrum i zastanawiam się czy to w ogóle ma związek z moją Adżną czy raczej z miejscem.
To bardzo ważne rozróżnienie które właśnie postawiłaś - czy to twoja Adżna zareagowała, czy miejsce "zadziałało" niezależnie od stanu twojej czakry. W pracy z runami też rozróżniamy te dwie rzeczy. Miejsce może mieć własną energię która dosłownie wymusza reakcję u każdego kto jest wystarczająco otwarty, niezależnie od jego indywidualnego stanu energetycznego. To by tłumaczyło dlaczego ludzie o różnym poziomie praktyki czują coś podobnego w tych samych miejscach. no cóż.
ojej, to znaczy że jak ktoś nic nie czuje w miejscu sacrum to znaczy że ma zablokowane czakry? bo byłam niedawno w kilku kościołach i starych kaplicznych i generalnie nic szczególnego, tylko raz w pewnym klasztorze czułam jakiś dziwny spokój ale myślałam że to po prostu z ciszy. teraz się zastanawiam czy powinnam w ogóle próbować "otwierać się" na takie miejsca i jak?
właśnie siedzę i myślę nad tym co Filomena napisała wcześniej o tym że miejsce "wymusza" reakcję. bo jeśli tak, to czy moja Adżna w ogóle musiała być aktywna żeby to poczuć? może ten kościół działał na każdego kto wszedł i po prostu ja byłam bardziej uważna żeby to zauważyć?
no, to ciekawea co Wierzchoslawa pyta bo to jest tak naprawde kluczowe pytannie w calym tym watku. czy odczucie zalezy od stanu czakry osoby czy od energgii miejsca, czy od obu naraz. I jak w ogóle można to rozróżnić? Bo jeśli odpowiedz zawsze brzmi "pewnie jedno i drugie", to nie dowiadujemy się niczego konkretnego. :/
hej a mam pytanko troche z boku - czy do takich miesjc sacrum trzeba sie jakoś przygotowac? bo jak bde wiedzial ze jade do jakiegos kosciola lub kaplicy to moge sie ustawic energetycznie wczesnej? czy to ma sens w ogole
Wierzchosława a powiedz mi - ten kościół był stary? Jak stary mniej więcej? Bo chyba jest różnica między miejscem gdzie modlono sie przez kilka wieków a jakimś nowym budynkiem z betonu. przynajmniej ja to tak czuje, w starych miejscach jest jakas warstwa ktorej w nowych nie ma :-). zobaczymy
stare obrazy sakralne potrafią być nośnikami ogromnej energii modlitewnej, szczególnie jeśli przez lata ludzie skupiali na nich uwagę i intencję. to trochę jak z relikwiami. Nie dziwi mnie że poczułaś reakcję przy obrazie, to jedno z bardziej "naładowanych" miejsc skupienia w kościele.
właśnie to mnie najbardziej zastanawia w tej całej dyskusji - czemu przy obrazie a nie gdzie indziej. wierzchosława, czy próbowałaś przejść w inne miejsce kościoła i sprawdzić czy odczucie wróciło albo zniknęło?! Bo to by dużo mówiło o tym czy to miejsce-obraz działał, czy raczej twoja Adżna weszła w jakiś stan niezależnie od lokalizacji. powodzenia
wracać żeby sprawdzić jak najbardziej ma sens, ale poleciłabym nie nastawiać się z góry że coś MUSISZ poczuć. To jeden z największych błędów - idziesz z oczekiwaniem i albo sugestujesz sobie odczucie albo jesteś rozczarowana że nic nie ma. Lepiej wejść spokojnie bez nastawienia, i zobaczyć co się pojawi samo. I tak jak Klatwa mówi - pospacerować po różnych częściach, stanąć przy ołtarzu, potem gdzieś dalej, przy drzwiach, i porównać.
ojej, bardzo chciałabym kiedyś pojechać do jakiegoś takiego starego miejsca i poprostu poobserwować co czuję. Nigdy nie myślałam o tym w kontekście czakr. czy do takich wypraw warto zabrać wahadełko żeby sprawdzić na miejscu?
