Hej, mam pytanie bo trochę się nad tym zastanawiam od jakiegoś czasu. Medytuję na czakry od morze pół roku zawsze z zamkniętymi oczami bo tak mi powiedzieli na warsztacie. Ostatnio próbowałam z otwartymi, skupiony wzrok na jednym punkcie, i jakoś... inaczej to odczuwałam. Niewiem czy to dobrze czy źle. Czy ktoś wogóle praktykuje tą formę i czy efekty dla głowy/psychiki są porównywalne?? Bo mam wrażenie że z zamkniętymi oczami lepiej "wchodzę w siebie" ale z otwartymi byłam jakoś bardziej przytomna mniej rozkojarzona myślami. Trochę nie wiem co o tym myslec
To zalezy co chcesz osiągnąć. Medytacja z otwartymi oczami to nie gorszy wariant, to po prostu inny wariant. Z zamkniętymi oczami łatwiej schodzisz do środka bardziej wyciszasz bodzce zewnętrzne, stad to głębsze poczucie "wejścia w siebie" o którym piszesz. Z otwartymi jesteś bardziej zakorzeniona w "tu i teraz" mniej podatna na odplywanie myślami czy senność. Dla czakr dolnych, szczególnie Muladhary, ta forma może być wręcz korzystniejsza, bo pomaga utrzymać kontakt z rzeczywistością, z cialem. Pytanie - na ktorej czakrze pracowałaś? 🙁
Oj tak, dokładnie tak mam! Ja od dawna robię mieszankę, zależy od dnia i nastroju. Jak jestem rozedrgana i mam gonitwę myśli to otwarte oczy totalnie mi pomagają, jakby kotwica taka. Zamknięte oczy wtedy = cyrk w głowie 😀 Ale jak chcę naprawdę głęboko popracować z Anahata albo wyżej, to wolę ciemność. Może to sugestia, może coś realnego, nie wiem, ale działa na mnie tak regularnie ze już przestałam analizowac
Trzeba by rozróżnić dwa aspekty bo to ważne. efektywność energetyczna to jedno a efekty psychologiczne to drugie i to nie zawsze idzie w parze. Z otwartymi oczami aktywujesz inaczej układ nerwowy, masz mniejsze ryzyko dysocjacji, mniejsze ryzyko wpadnięcia w tzw. medytacyjne rojenia gdzie człowiek myśli że "głęboko pracuje" a tak naprawdę drzemie z wizualizacjami. To co opisujesz jako "byłam bardziej przytomna" nie jest wadą, to może być zaleta. Szczególnie jeśli masz tendencję do uciekania w głowę albo problem z uziemieniem. Mam jedno pytanie do Ciebie - czy miałaś kiedykolwiek poczucie po medytacji z zamkniętymi oczami że jesteś jakby "nie na miejscu", rozmyta, trudno Ci wrócić do codzienności?
no to ciekawe co pisze Lunella bo ja zawsze slyszalem ze zamkniete oczy = lepiej, bardziej skupienie i tyle. Nigdy nie myslalem ze to moze byc jakas pulapka. Mam pytanie do bardziej doswiadczonych - czy to "bycie w bance" po medytacji to zawsze zly znak czy moze byc tez cos pozytywnego? Bo znam ludzi co to uwazaja za stan wzniosly, nie za dysocjacje
Stan "bańki" po medytacji to klasyczny efekt nadmiernej aktywacji Ajny i Sahasrary przy jednoczesnym niedouzimeieniu dolnych czakr. to nie jest per se stan wzniosly, to jest brak balansu. moge to powiedziec wprost: jesli po medytacji nie możesz normalnie funkcjonowac przez kilka godzin to sygnał ze cos w praktyce wymaga korekty nie nagrodny. Otwarte oczy w takiej sytuacji mogą byc konkretnym sposobm... znaczy konkretna pomocą bo wymuszają kontakt wzrokowy z otoczeniem aktywuja czakre korzenia przez uziemienie percpecji. nie jest to kwestia tego czy jedna forma jest lepsza od durgiej ogólnie ale co jest potrzebne dla konkretnej osoby w konkretnym momencie
Zgadzam się z Dadzbogiem co do zasady, ale trochę bym ostudził... ostudiom ten entuzjazm wobec otwartych oczu jako rozwiązania na wszystko. Sama forma oczu to za mało. Można siedzieć z otwartymi oczami i być kompletnie odpłyniętą myślami, bo wzrok jest rozmyty, wpatrzony w jden punkt, i de facto wyłączony percepcyjnie. Wtedy nie masz żadnych zalet żadnej z form. To zależy od jakości uwagi, nie od tego czy oczy są otwarte czy zamknięte.
hej wchodze w temat bo mnie bardzo ciekawi! Ja w ogóle zawsze miałam problem z zamkniętymi oczami bo po prostu zasypiam 😀 nie żartuję, nie potrafię medytować leząc ani siedzac bez zaśnięcia jeśli zamknę oczy. Myślałam że jestem beznadziejna. Teraz wychodzi ze moze to tylko kwestia dopasowania formy do osoby??
Zasypianie podczas medytacji to osobny temat i nie zawsze wynika z tego że ktoś robi coś źle. Często to sygnał z ciała że jest przemęczone albo że Anahata jest mocno blokowana i ciało "ucieka" w sen zamiast pozwolić na kontakt z emocjami. Ale wracając do pytania z poczatku wątku, chciałem dopowiedziec jedną rzecz której jeszcze nie powiedziano. Efekty dla psychiki przy otwartych oczach są inne jakościowo, nie tylko intensywnościowo. Zamknięte oczy sprzyjaja pracy z materiałem wewnetrznym, wspomnieniami, emocjami z przeszłości. Otwarte oczy bardziej kierują uwagę ku stanowi obecnemu, bieżącej regulacji układu nerwowego. Stad ta różnica którą odczuwa autorka tematu.
To co pisze Ewaryst jest bardzo ciekawe, bo ja tak sobie myślę że morze to tłumaczy dla czego jedne techniki bardziej do mnie przemawiają w różnych okresach życia. Znaczy jak miałam ciężki czas, dużo przepracowywania starych rzeczy, to chciałam zamknąć oczy i iść do środka. A jak teraz jestem w lepszym miejscu i bardziej chcę żyć chwilą, to właśnie naturalnie wolę otwarte oczy, patrzę na świcę albo na coś spokojnego. Ciekawe czy to instynkt czy przypadek...
U mnie podobnie jak u Nikodemy. Jestem na początku drogi z czakrami ale z medytacją ogólnie jestem od dłuższego czasu i ten wybór oczu otwartych/zamkniętych zawsze robię jakoś instynktowniie, bez myślenia. Pierwszy raz słyszę że to ma aż takie znaczenie dla konkretnych czakr.
a jak dlugo powinno sie siedziec z otwartymi zeby to mialo jakis sens? Bo ja jak probowalem to po 5 minutach oczy mi sie suszą i zaczynam mrugac jak szalony, rozpraszam sie totalnie... Może to po prostue nie dla mnie albo potrzeba jakiegoś czasu zeby przywyknąc?
Wracając do pytania o psychikę które było w tytule i trochę nam uciekło bo chcę to rozwinąć. regularnie praktykowane medytacje z otwartymi oczami mają jeden efekt który jest niedoceniany, a jest bardzo ważny psychologicznie. zmniejszają skłonność do używania medytacji jako ucieczki od rzeczywistości. brzmi może dziwnie ale to jest realny problem u osób które medytują od lat z zamkniętymi oczami i wchodzą w stany które im sprawiają ulgę, niekoniecznie dlatego ze pracują z czymś głębokim, ale dlatego ze w tym stanie nie muszą konfrontować się z życiem. Otwarte oczy wymuszają obecność tu i teraz co długoterminowo buduje stabilniejszą psychikę.
no właśnie, Glozka mówi to co ja chciałam powiedzieć wcześniej a nie do końca mi wyszło 🙂 intencja i jakość uwagi są fundamentem. Reszta to wsparcie, nie gwarancja. Choć przyznam że dla konkretnych stanów i problemów, ten wybór formy ma znaczenie praktyczne. Dla kogoś z problemem uzieimenia otwarte oczy mogą być krokiem w dobrą stronę. :/
Dobra, podsumowując dla siebie co rozumiem z tej dyskusji, jeśli mam to "bycie w bańce" po medytacji, to warto spróbować przejść na otwarte oczy przynajmniej na jakiś czas i zobaczyć co się zmieni? Chodzi mi o to czy powinnam całkiem rezygnować z zamkniętych czy tylko przeplatać? Bo nie chcę psuć czegoś co mi działa, tylko ten jeden efekt mi przeszkadza
I koniecznie dodaj do tego coś fizycznego po medytacji. Dosłownie cokolwiek - kilka kroków boso po podłodze, zimna woda na nadgarstki, kilka głębszych oddechów z wydluzonym wydechem. 🙁 To nie magia to po prostu sygnał dla układu nerwowego że sesja się skonczyla i wracamy do ciala. Wiele osób pomija zakończenie i potem sie dziwi że chodzi w bańce.
hej hej, o, to z tym zakończeniem to bardzo ważna rzecz i ja się cieszę że Majka to powiedziała, bo ja przez długi czas w ogóle tego nie robiłam. Po prostu wstawałam od poduszki i szłam robić obiad albo cokolwiek. I faktycznie miałam takie poczucie że jestem trochę "za mgłą". Dopiero jak mi ktoś powiedział żeby pomasować stopy i poklepać się po udach na koniec, to jakby ktoś przekręcił przełącznik. Nie wiedziałam że to ma aż takie znaczenie.
a ja mam pytanie troche z boku bo nie wiem czy dobrze rozumiem. To "bycie w bańce" po medytacji które opisuje Konstancja, to dotyczy każdej medytacji czakrowej czy konkretnie tych na górne czakry? Bo u mnie jak robię cokolwiek z Muladharą lub Swadhisthaną to nie mam tego efektu w ogóle. Dopiero jak wchodzę w Ajnę i Sahasrarę to zaczyna się to dziwne unoszenio.
Aj, właśnie sobie uświadomiłam że ja zawsze zaczynam od korony i idę w dół!! Wyczytałam kiedyś w jakiejś książce że tak jest "właściwiej" bo ściągasz energię z góry i rozproawdzasz po całym ciele. I teraz myślę że morze właśnie dlatego zawsze po medytacji mam ochotę się położyć i nic nie rbić. 😀 Może to nie jest lenistwo tylko poprostu moje dolne czakry tego nie ogarniają?? Ewaryst, co ty na to?
okej ale ja mam pytanie bo trochę się pogubiłam, zakotwiczenie to znaczy co dokładnie? Bo widziałam różne wersje, jedni mówią że to ma być wizualizacja, inni że kamień, inni że po prostu przytupać parę razy nogami 😀 ja robię to ostatnie i nie wiedziałam że to jest "zakotwiczenie", myślałam że to po prostu głupie drganie 😀
ojjj, no dobra, ale wróćmy na chwilę do oryginalnego pytania tematu, bo trochę nam ta dyskusja poszła w stronę technik zaykania, co jest ważne, ale nie o to chodziło. Pytanie było czy medytacja z otawrtymi oczami jest RÓWNIE efektywna dla psychiki. :/ I moje zdanie jest takie że "efektywna" to złe kryterium bo efektywna do czego. Dla psychiki, konkretnie w sensie zdrowia psychicznego, otwarte oczy mają tę przewagę że nie odcinają od rzeczywistości i nie pogłębiają ewentualnej dysocjacji. Ale energetycznie? To już zależy od osoby i od tego co konkretnie chce osiągnąć.
Basieńkaa zadaje właściwe pytanie. I powiem wam że jak pracuję z osobami które mają za sobą trudne przeżycia albo mają tendencje do odpływania od rzeczywistości, to nigdy nie proponuję zamkniętych oczu na początku. To zbyt duże ryzyko że wejdą w coś z czego ciężko wyjść. Otwarte oczy dają taki wewnętrzny wentyl bezpieczeństwa. Dla psychiki w trudniejszym momencie to na prawdę duża różnica. Ale dla kogoś stabilnego,kto po prostu chce pogłębić skupienie,zamknięte oczy mogą być neutralne albo korzystne.
a mam jeszcze jedno pytanie bo mnie nurtuje i nie znalazłem odpowiedzi wcześniej w watku. te otwarte oczy to jest zalecane na każdą czakrę czy są jakies na ktore to nie ma sensu i lepiej jednak zamknac? bo mi sie wydaje ze na Ajne z zamknietymi logiczniej... 😉
zastanawiam sie czy ktoś to testował bardziej systematycznie, tzn. tę samą medytację raz z otwartymi raz z zamkniętymi przez KILKA tygodni i faktycznie porównał wyniki. Bo tu wszyscy mówimy o swoich odczuciach i obserwacjach co jest ok, ale trosze trudno wyciągnąć z tego jasne wnioski co rzeczywiście działa a co nam się tylko wydaje że działa.
hej,słuchajcie,bardzo dziękuję za tą dyskusję bo dała mi dużo do myślenia. Spróbuję przez najbliższy czas medytować z otwartymi oczami i na koniec robić to tupanie o którym Mantra pisała, i zobaczymy. Jedno czego nie jestem pewna to jak długo dać sobie na tę próbę żeby wyniki miały sens. Tydzień to za mało? Bo mam w sobie tendencję do rzucania rzeczy jak nie widzę efektu od razu, i wolę to powiedzieć wprost
O, trzy tygodnie to dobry PUNKT odniesienia! Ja bym dodała że warto prowadzić jakieś notatki, nawet najkrótsze, dosłownie dwa zdania po każdej sesji. Bo psychika lubi udawać że nic się nie zmienia, a potem jak czytasz notatki sprzed miesiąca to widzisz że jednak coś się zmieniło. U mnie to był właśnie taki moment aha, nie wiedziałabym o nim gdybym nie zapisywała 🙂
okej to ja sie dopytam bo poprzednio nie dostalem odpowiedzi na to co pytałem czy otwrte oczy działają tak samo na każdą czakrę bo nadal nie jestem pewny. Dadzbog.x napisal że to dobra intuicja z Ajną ale nie do końca, i.. to nadal nie wiem czy mam przy Ajnie otwierać czy nie?
