Ostatnio coraz częściej zaczęłam się zastanawiać nad czymś, co mnie trochę niepokoi i chciałam zapytać was czy też to zauważacie. Chodzi o tę cienką granicę między tym, że Adźna naprawdę coś wyczuwa, a tym że... po prostu za bardzo nakręcamy się w głowie. Bo u mnie było tak - zaczęłam intensywniej pracować z czakrą trzeciego oka, medytacje, kamienie, afirmacje, no cały zestaw. I po jakimś czasie zaczęłam 'czuć' że różne osoby mają wobec mnie złe intencje, że coś się dzieje za moimi plecami. Intuicja? A może po prostu nadaktywna Adźna nakręcająca paranoję? Serio nie wiem gdzie tu jest granica i czy ktoś miał podobnie.
To jest naprawdę ważne pytanie i dobrze że je zadajesz, bo mało kto o tym mówi otwarcie. Nadczynność Adźny to nie jest rzadkość, szczególnie u osób które zaczynają intensywnie stymulować tę czakrę bez wcześniejszego ugruntowania w niższych czakrach. Klasyczny błąd, szczerze mówiąc. Jak masz dziurę w Muladharze albo niestabilną Manipurę, to otwieranie trzeciego oka może działać jak radio bez filtra - łapiesz wszystko, ale nie potrafisz odróżnić szumu od sygnału. Fizyczne sygnały nadczynności Adźny to m.in. właśnie ta tendencja do nadinterpretacji, ale też bóle głowy za oczami, bezsenność, natłok myśli. Masz któreś z tych innych objawów?
Ej, czytam to i mam gęsią skórkę bo to brzmi dokładnie jak historia mojego kumpla, który zaczął medytować bez żadnego przygotowania i po jakimś czasie stwierdził że go ktoś obserwuje przez okno, że sąsiad go śledzi i tak dalej. Skończyło się wizytą u psychiatry. Serio mówię. I teraz mam pytanie bo to mnie niepokoi - jak to fizycznie rozróżnić? Bo skoro czakra może powodować takie myśli, to skąd wiemy że to 'tylko' czakra a nie coś poważniejszego w głowie? To trochę przerażające jak o tym myślę.
Przeczytałem cały wątek i mam mieszane uczucia. Z jednej strony Florka ma rację co do uziemienia - sam na sobie doświadczyłem że jak za bardzo skupiam się na wyższych czakrach bez dbania o podstawę to zaczynam odpływać. Ale z drugiej strony Teodor też ma punkt. Problem jest taki, że objawy 'nadaktywnej Adźny' i wczesne objawy niektórych zaburzeń psychicznych wyglądają na tyle podobnie, że nawet doświadczony bioenergoterapeuta nie powinien tu być jedyną linią obrony, tak to ujmę.
Ojej, czytam i czuję że to dotyczy też mnie! Bo ostatnio przy pracy z kamieniami (ametyst, lapis lazuli) właśnie zauważyłam że zaczęłam inaczej odbierać niektóre rozmowy, jakby miały drugie dno. I nie wiedziałam czy to 'ta dobra intuicja' czy nakręcam się. Florka, a czy jest jakiś szybki sposób sprawdzić czy to nadczynność czy może ta Adźna po prostu się 'otwiera' i to ma być normalne? Bo nigdy nie pracowałam wcześniej tak intensywnie z tymi kamieniami.
Ciekawy temat, czytam od początku. Ja mam trochę inne doświadczenie - u mnie było odwrotnie, miałem Adźnę bardzo zamkniętą przez długi czas, w ogóle nie ufałem intuicji. I wtedy terapeuta energetyczny powiedział mi że właśnie to może być problem, ta blokada, bo intuicja staje się wypaczona przez tłumienie i wychodzi jako lęk właśnie. Czyli może i zablokowanie tej czakry generuje podobne objawy do nadczynności? Nie rozumiem do końca jak to działa.
Igorek, tak to dokładnie może działać, i to jest według mnie najbardziej niedoceniany aspekt całej dyskusji o Adźnie. Zarówno zastój jak i nadczynność dają chaos w 'odczycie' rzeczywistości. Różnica jest w jakości tego chaosu - przy blokadzie jest tępota, niemożność ufania własnym odczuciom, takie 'nie wiem co czuję'. Przy nadczynności jest overload, wszędzie widzisz znaki i zagrożenia. Ale żebyście wiedzieli - pracuję z tym od lat i nadal miewam momenty kiedy nie jestem pewna po której stronie jestem. To wymaga regularnej autoweryfikacji.
Przepraszam ale muszę zapytać bo to mnie zastanawia. Skoro zarówno zablokowana jak i nadaktywna czakra może dawać te same objawy na zewnątrz, to jakim cudem w ogóle diagnozować co się dzieje? Wahadełko? Serio? Bo wahadełko obraca tak jak podświadomie je nakierujesz i to jest udowodnione efektem ideomotorycznym. Jak więc odróżnić 'mam nadaktywną Adźnę' od 'nakręcam się i interpretuję to jako nadaktywną Adźnę'? To brzmi jak koło.
Odpowiadając Florce - tak, mam bóle głowy. Konkretnie takie uciskowe między brwiami, szczególnie wieczorami. I faktycznie jak o tym myślę to te momenty 'wiedzenia że ktoś ma złe intencje' są powiązane z napięciem, nie ze spokojem. To mnie trochę uspokaja paradoksalnie bo to znaczy że sam mój organizm sygnalizuje że coś jest nie tak z tym odbiorem, że to nie jest czysta intuicja. Ale co z tym robić praktycznie? Bo czytałam różne rzeczy - jedne źródła mówią więcej meditacji na Adźnę żeby 'przetrawić' blokadę, inne że trzeba ją teraz zostawić w spokoju.
To co piszesz, ten ucisk i napięcie towarzyszące 'odczytom', to jest dla mnie jasny sygnał nadczynności, nie blokady. I tu odpowiem konkretnie na to pytanie praktyczne - przy nadaktywnej Adźnie ostatnią rzeczą którą powinnałaś robić jest dalsza jej stymulacja. Odwrotnie. Na jakiś czas skupiasz się na dolnych czakrach, szczególnie korzeniu i sakralnej. Uziemienie, kontakt z ziemią dosłownie, chodzenie boso, praca z Muladharą. LAM jako bija mantra, czerwone i brązowe kamienie zamiast ametystu. Ametyst odłóż na bok przynajmniej na tydzień i sprawdź jak się czujesz.
A ja niestety muszę się przyznać że przez ostatnie tygodnie spałam z ametystem pod poduszką bo gdzieś wyczytałam że tak trzeba. To może tłumaczyć te dziwne sny i to poczucie że coś mi umyka w rozmowach z ludźmi? Zabieram go dziś wieczór. Ale mam pytanie do Florki - ile to trwa zanim się unormuje? Bo nie chcę za tydzień stwierdzić że nic się nie zmieniło i stracić zaufanie do całej tej pracy.
Nebulario, ametyst pod poduszka to jest stara historia która naprawde moze namieszac, szczegolnie wrazliwym osobom. Ja kiedys probowalam to samo i mialam dwa tygodnie bezsennosci i takie sny ze az strach. Wystarczylo wyniesc kamien z sypialni. Co do tematu głównego - mysle ze ten watek dotyka czegos ważnego. Miedzy intuicja a paranoja jest granica ale ta granica jest BARDZO indywidualna. U jednej osoby intensywna praca z Adżna otworzy prawdziwy wglad, u innej nakraci leki. To nie jest kwestia czakry samej w sobie tylko tego czy caly system energetyczny jest gotowy.
Wracając do tego co Teodor napisał wcześniej bo to mi siedzi w głowie - powiedział że tłumaczenie objawów czakrą może opóźniać pomoc. I pomyślałem o tym więcej. Chodzi mi o to że jak ktoś naprawdę zaczyna mieć myśli paranoidalne i przychodzi na forum ezoteryczne, to dostaje odpowiedź 'to nadaktywna Adźna, uziemij się'. I potem co, medytuje na Muladhara przez miesiąc zamiast iść do lekarza? To nie jest atak na was, serio pytam jak wy sami wyznaczacie ten moment gdzie mówicie 'hej, to już nie moja działka'.
Słuchajcie, ja chcę dorzucić coś z trochę innej strony bo wydaje mi się że skupiacie się na skrajnościach. Tymianek opisała konkretną sytuację która brzmi jak wczesny etap rozregulowania, nie psychoza. I myślę że to jest właśnie ten najciekawszy i najtrudniejszy obszar - gdy już wyraźnie chora to wiadomo co robić, gdy wszystko ok to też wiadomo. Ale ta szara strefa kiedy coś zaczyna się kręcić nie tak i sam/a siebie się pytasz 'czy to ja czy to intuicja' - tam jest właśnie ta granica z tytułu wątku. I jak to rozpoznać u siebie ZANIM się zrobi poważnie?
Irenka, dokładnie o to mi chodziło kiedy zaczynałam ten wątek. I właśnie dlatego to opisałam - bo sama miałam tę samoświadomość że coś się zmieniło, że te 'odczyty' mają inną jakość niż wcześniej. Myślę że ta metarefleksja, czyli to że możesz się zatrzymać i zapytać 'hej, czy to co myślę ma sens?' jest już jakimś wskaźnikiem. Gorzej jak ktoś jest tak głęboko w tym że już nie pyta. Florka, a jak ty to rozróżniasz u klientów podczas sesji? Czy jest jakiś konkretny moment gdzie mówisz sobie 'tu trzeba odesłać dalej'?
To co Tymianek napisała o tej metarefleksji - że sama zauważyłaś zmianę jakości tych odczytów - wydaje mi się kluczowe w całej tej dyskusji. Bo jak to właściwie działa? Pytam serio, bez ironii. Czy to znaczy że jak masz nadaktywną Adźnę to w pewnym momencie jakiś wewnętrzny sygnał mówi 'hej, coś tu nie gra'? Czy to jest właśnie ten moment kiedy czakra jeszcze nie jest całkowicie rozregulowana i jest jakiś kontakt z tym spokojnym centrum?
no właśnie to mnie zastanawia od jakiegoś czasu. bo jeśli ta sama czakra odpowiada za intuicję i za ten 'alarm wewnętrzny', to jak ona ma jednocześnie być rozregulowana i dawać ci sygnał że jest rozregulowana? to brzmi jak paradoks. albo to jest inny mechanizm całkowicie.
No właśnie i tu wchodzi obserwacja objawów jako system, a nie tylko szukanie jednej blokady. Kiedy ktoś przychodzi do mnie z pytaniem o czakrę to zawsze pytam o cały kontekst - jak śpisz, jak jesz, jak reagujesz na stres, jak wyglądają relacje. Sama Adźna to wycinek. Ale wracając do pytania Profety - tak, ta samoobserwacja o której mówi Tymianek to jest naprawdę dobry znak. Problem zaczyna się kiedy tej samoobserwacji nie ma wcale.
właśnie chciałam to samo napisać. ta zdolność do powiedzenia 'hej, zauważam że moje odczyty są inne niż były' to jest już jakiś dystans do własnych percepcji. i to jest zdrowe. Tymianek pytała gdzie jest granica między intuicją a zaburzeniem - może ta granica jest właśnie tam? kiedy tracisz ten dystans i zaczynasz brać każdy 'odczyt' za pewnik bez żadnego filtra?
Irenka, to co piszesz bardzo mi pomaga to poukładać. Tak, chyba właśnie o to mi chodziło. Ten niepokój który opisałam wynikał właśnie z tego że czułam że tracę ten filtr, że zaczynam brać swoje wrażenia o ludziach zbyt dosłownie. I to mnie wystraszyło bardziej niż same odczyty. Mam teraz pytanie do Florki albo Pelagiuszy - czy jest jakaś konkretna praktyka właśnie na to, żeby ten 'świadek' wzmocnić? Nie na uspokojenie czakry, tylko na ten dystans?
nie wiem czy to jest stricte praktyka na czakry ale co do dystansu - pranajama. serio. jak robie na przemian Nadi Shodhana przez jakies 10 minut zanim zaczne jakakolwiek prace energetyczna to jakis wewnetrzny obserwator jest wyrazniejszy. nie wiem czy to sie zgadza z tym co mowia eksperci ale u mnie tak dziala od lat.
ojej, właśnie zabrałam ametyst z sypialni jak obiecałam i już pierwszej nocy bez niego spałam zdecydowanie lepiej. zbieg okoliczności pewnie, ale i tak. Mam pytanie w sumie do wszystkich - czy te kamienie mogą działać silniej u niektórych osób niż u innych? bo czytałam w różnych miejscach i jedni piszą że ametyst to bardzo łagodny kamień, a tu wychodzi że dla wrażliwych osób jednak daje mocny efekt?
sorki że wchodzę bo czytam i jestem trochę zdezorientowana - rozumiem że ametyst to czakra trzeciego oka, ale co z lapis lazuli który Nebularia też wspominała? to ta sama czakra czy gardła? bo gdzieś widziałam rozbieżne informacje i nie wiem któremu źródłu ufać
właściwie chciałem wrócić do tego co Irenka napisała o granicy - bo to ciekawe ujęcie. ale mam wątpliwość. ten dystans do własnych percepcji, ten wewnętrzny świadek, to jest coś co można ćwiczyć i rozwijać, jasne. ale co jeśli ktoś ma naturalnie bardzo mały dostęp do tej metaobserwacji? nie z powodu czakry, po prostu temperamentowo albo z wychowania? to znaczy że jest bardziej podatny na to rozregulowanie czy że po prostu nie zauważy kiedy je ma?
to jest moim zdaniem najpoważniejsze pytanie w tym wątku i trochę mnie niepokoi że nikt go jeszcze nie zaadresował wprost. bo jeśli zdolność do samoobserwacji jest zróżnicowana między ludźmi - a jest, to nie ulega wątpliwości - to oznacza że część osób po prostu nie dostanie sygnału ostrzegawczego który Tymianek dostała. i co wtedy? czekamy aż otoczenie zareaguje?
Tak, i to jest właśnie ta luka o której Profeta mówił wcześniej w kontekście forum. Otoczenie jest wtedy pierwszą linią sygnału - ale jak Teodor słusznie zauważył, otoczenie też może być dysfunkcyjne. Nie mam tu dobrej odpowiedzi. Mogę powiedzieć co obserwuję u siebie i u osób z którymi pracuję: regularna praktyka medytacyjna generalnie zwiększa ten dostęp do metaobserwacji, niezależnie od temperamentu. Ale to jest praca długoterminowa, nie coś co działa kiedy już jesteś w środku rozregulowania.
słuchajcie doceniam całą tę dyskusję, ale chcę postawic jasne pytanie. powiedzmy że ktoś czyta ten wątek i rozpoznaje u siebie kilka tych objawów - napięcie między brwiami, zaczyna podejrzliwiej odbierać rozmowy, gorzej śpi. i teraz zaczyna pracę z czakrą. ile czasu powinno minąć zanim powie sobie 'ok to nie działa, idę do lekarza albo terapeuty'? bo nigdzie w tym wątku nie padła żadna konkretna granica czasowa ani kryterium nasilenia.
