Cześć wszystkim. Piszę tutaj bo nie wiem już co z sobą zrobić i mam nadzieję że ktoś mi pomoże to ogarnąć. Od jakichś kilku miesięcy mam dziwny problem z mówieniem - nie chodzi o jąkanie się ani nic takiego, ale o to, że jak chcę powiedzieć coś ważnego, to dosłownie coś mnie blokuje w gardle. Czuję taki fizyczny ucisk, jakby ktoś ścisnął mi szyję od środka. Słowa nie wychodzą albo wychodzą nie takie jak chciałam. Na przykład mam do kogoś pretensje i zamiast powiedzieć co myślę, to zaczynam się gubić albo mówię zupełnie co innego niż miałam zamiar. Byłam u laryngologa, wszystko ok, tarczyca też sprawdzona, nic nie wyszło. Znajoma powiedziała mi że to może być blokada czakry gardła. Chciałam zapytać czy ktoś miał coś podobnego i czy rzeczywiście to może być Vishuddha? I w ogóle jak rozpoznać czy to blokada czy może coś innego w energetyce?
No to brzmi bardzo klasycznie jeśli chodzi o czakrę gardła, szczerze. Ten ucisk, niemożność powiedzenia tego co się naprawdę myśli, gubienie się w słowach kiedy chodzi o coś emocjonalnie ważnego - to są bardzo charakterystyczne objawy niedoczynności Vishuddhy. Ale zanim ktokolwiek powie 'tak, to blokada gardła i koniec', to warto najpierw sprawdzić jeszcze jedną rzecz. Mam pytanie do Ciebie - czy te problemy zaczęły się mniej więcej w tym samym czasie co jakieś konkretne wydarzenie? Zmiana pracy, relacja, jakiś konflikt który zostawiłaś nierozwiązany? Bo blokady w czakrze gardła bardzo często mają źródło w czymś konkretnym, co zostało 'połknięte' zamiast wypowiedziane.
Dokładnie to samo chciałam napisać co Otylka! Ten ucisk w gardle to jakby ciało samo mówi 'tu jest problem'. U mnie było coś podobnego ze dwa lata temu, też nie mogłam mówić tego co czuję, zawsze wszystko przychodziło po czasie albo w ogóle. Sprawdziłam wtedy wahadełkiem i Vishuddha chodziła mi prawie w miejscu, minimalny obrót, ledwo co. Zupełnie inna amplituda niż przy pozostałych czakrach. Czy próbowałaś w ogóle jakoś samodzielnie sprawdzić tę czakrę? Wahadełkiem albo chociaż dłonią ponad tym obszarem?
To co piszesz o tym zatrzymywaniu uczuć w sobie - to jest dokładnie ten mechanizm który prowadzi do zastojów w Vishuddzie. Energia gardła jest nierozerwalnie związana z prawdą i autentycznym wyrażaniem siebie. Kiedy przez dłuższy czas mówimy nie to co myślimy, albo milczymy kiedy powinniśmy mówić, ta czakra zaczyna się po prostu zamykać. Ale mam jedno zastrzeżenie - opisujesz też coś ciekawego, że słowa wychodzą 'nie takie jak chciałaś'. To może być też coś więcej niż sama blokada. Czy zdarza Ci się że masz w głowie wyraźną myśl, wiesz dokładnie co chcesz powiedzieć, ale kiedy otwierasz usta to wychodzi coś innego? To trochę jakby myśl nie przechodziła prawidłowo przez gardło do słów.
Hej, wchodzę tu pierwszy raz do tego działu bo mnie kolega przysłał linka. Pytanie może głupie ale czemu blokada w gardle miałaby w ogóle powodować że ktoś mówi nie to co chce? Rozumiem że gardło boli albo chrypka, ale że myśl się zmienia zanim wyjdzie - to już nie bardzo rozumiem jak to działa. Czy to jest tak że energia blokuje jakieś fizyczne mechanizmy czy to bardziej psychologiczne?
Słuszne pytanie właściwie. To nie jest tak że energia fizycznie blokuje struny głosowe, to bardziej złożone. Vishuddha to nie tylko krtań i gardło w sensie anatomicznym - to centrum przez które przechodzi nie tylko dźwięk ale i intencja stojąca za słowem. Jak ta czakra jest przymknięta, to może dochodzić do rozspójnienia między myślą a jej wyrazem. Myśl pochodzi z wyższych centrów, Adżna i wyżej, ale żeby stać się słowem musi przejść przez Visuddhę. Jeśli tam jest zastój, ta intencja jakby się 'przekręca' albo słabnie zanim wyjdzie na zewnątrz. Stąd właśnie efekt o którym mówi autorka wątku - wiemy co chcemy powiedzieć, ale wychodzi co innego.
No nie wiem. Mam wrażenie że mieszacie ze sobą dwie rzeczy. Jeden aspekt to klasyczna blokada Vishuddhy związana z tłumieniem emocji i niemożnością wyrażenia siebie - to przynajmniej ma sens jako metafora psychologiczna. Ale to co pisze Albinek o 'intencji przekręcającej się' zanim wyjdzie jako słowo - to już brzmi jak poetycka nadbudówka bez żadnego oparcia. Anastazja, Ty opisujesz coś co psycholog nazwałby dysocjacją między myślą a działaniem, albo lękiem ekspresyjnym. To nie jest powód żeby od razu biec do bioenergoterapeuty.
Mam pytanie bo mnie zainteresował wątek który poruszył Albinek i Amethysta - to o myśli która nie przechodzi prawidłowo przez gardło. Czy to jest związane z tym co czasem słyszę o 'przesyłaniu myśli energią'? Bo gdzieś czytałam że blokada Vishuddhy może zakłócać nie tylko mówienie ale też w ogóle energetyczne przekazywanie intencji innym ludziom. Czy to jest jakoś potwierdzone w praktyceczyto bardziej teoria?
Rozumiem kierunek tej dyskusji ale trochę ostrożniej z tym przesyłaniem myśli energią. Vishuddha faktycznie w wielu tradycjach jest powiązana z komunikacją na poziomie subtelnym, ale to nie jest to samo co telepatia ani jakiś bezpośredni przekaz myśl-myśl. To co opisuje Amethysta to bardziej koherentność między intencją a słowem, a to że ludzie 'odbierają' nasz przekaz albo nie - to ma też bardzo przyziemne przyczyny w mimice, tonie głosu, mowie ciała. Nie mieszajmy warstw.
No ale Nasiegniew, starożytne teksty yogiczne wyraźnie mówią że rozwinięta Vishuddha daje zdolność do przekazywania wiedzy i intencji bez słów, to jest dosłownie w opisach siddhi związanych z tą czakrą. Przy blokadzie tej czakry nie tylko mówisz nie to co chcesz, ale Twoja energia po prostu nie dociera do drugiej osoby tak jak powinna. Anastazja - czy masz wrażenie że ludzie Cię źle rozumieją nawet kiedy coś mówisz? Że Twoja intencja jakoś się gubi po drodze?
Przepraszam że wchodzę, ale to 'energia nie dociera' do drugiej osoby to już trochę za dużo jak dla mnie. Rozumiem że można to traktować metaforycznie, że jak ktoś jest nieautentyczny to go ludzie nie słuchają. Ale że dosłownie z czakry wylatuje jakaś transmisja którą ludzie odbierają - to jest fizycznie niemożliwe. Skąd w ogóle wiadomo że coś takiego istnieje?
Hej, mam pytanie do Anastazji - czy to zacięcie w gardle czujesz tylko jak mówisz do konkretnych osób czy w ogóle zawsze? Bo mi się wydaje że to może dużo powiedzieć o tym gdzie jest źródło blokady. Jak czujesz to tylko przy rodzinie albo przy byłym - to może być blokada 'sytuacyjna' związana z konkretnymi relacjami, a jak wszędzie to może być głębiej zakorzeniona. Tak przynajmniej słyszałam na jednym warsztacie 🙂
To jest dość istotna informacja. Blokada która aktywuje się głównie w bliskich relacjach wskazuje na coś głębszego niż sama Vishuddha. Czakra gardła i czakra serca są bardzo ze sobą powiązane - Anahata to miłość i bliskość, ale też lęk przed zranieniem. Jeśli doświadczyłaś straty w związku i przez długi czas tłumiłaś to w sobie, to bardzo możliwe że masz blokadę na obu poziomach jednocześnie. Vishuddha jest wtedy jakby zablokowana od dołu, przez Anahata. Czy czujesz coś przy sercu kiedy próbujesz mówić do bliskich?
Bogumiła, to co piszesz o tej zależności między Anahata a Visuddhą - czy to znaczy że odblokowanie samego gardła nic nie da jeśli wcześniej nie przepracuje się czakry serca? Pytam bo znam kilka metod na Visuddhę ale nigdy nie podchodziłam do tego od strony serca jako 'bazy'. Jak to powinno wyglądać w praktyce?
Runomiraa, to zależy jak na to patrzeć. Nie powiedziałabym że najpierw jedno potem drugie, bo to nie jest kolejka. Anahata i Vishuddha są tak ze sobą splecione że często pracuje się na obu jednocześnie - nawet nie chcąc. Jak zaczynasz robić coś z sercem, gardło samo zaczyna lżej oddychać, i na odwrót. Ale jeśli blokada w gardle jest naprawdę głęboka i ma korzenie w relacyjnych zranieniach - a z tego co Anastazja pisze to tak wygląda - to sam HAM bez dotknięcia serca da może chwilową ulgę i tyle.
no właśnie, mnie też zawsze uczono że nie ma sensu separować tych dwóch. Znam osoby które latami pracowały na samej Vishuddzie i efekty były... takie sobie. a potem jedna sesja skupiona na sercu i nagle coś puściło w gardle samo z siebie. to jest ta kaskadowość w czakrach o której często się zapomina - że blokada w jednej potrafi zasilać blokadę w sąsiedniej.
to jest właśnie coś czego się nie spodziewałam jak pisałam tutaj - że to może nie być tylko gardło. naprawdę dziękuję bo jakoś przez te kilka lat skupiałam się na tym że coś mi nie gra z mówieniem i szukałam wszystkiego w gardle. a tu nagle wychodzi że może to serce jest tym pierwotnym miejscem. to trochę logiczne jak się tak patrzy na to co było z tym związkiem...
a czy ktoś próbował afirmacji skierowanych jednocześnie na obie czakry? Bo gdzieś czytałam o takich połączonych afirmacjach gdzie w jednym zdaniu jest i element serca i element gardła, coś w stylu 'wyrażam swoją miłość w prawdzie i bez lęku' albo podobnie - i podobno to działa właśnie na to połączenie. ale nie jestem pewna czy to ma sens energetycznie, to może być też naciągane, co wy myślicie?
hej, mam pytanie bo mi czegoś tu brakuje w tej rozmowie - a co z samym głosem jako sposóbm pracy? bo mówi się dużo o medytacji, kamieniach, afirmacjach, ale śpiew, mruczenie, dźwięk w gardle to chyba bezpośrednia praca na tej czakrze, nie? Anastazja, próbowałaś kiedyś śpiewać albo nucić coś głośno sama dla siebie, czy to też jest jakoś zablokowane?
Anastazja, to jest mega charakterystyczne! wstyd ze śpiewania kiedy jesteś SAMA to jest prawie podręcznikowy objaw głębokiej blokady Vishuddhy połączonej właśnie z tym czego nie ma tu kto słuchać, czyli z wewnętrznym krytykiem. on siedzi w gardle i mówi milcz, nawet kiedy nie ma żadnego realnego powodu do milczenia. kurcze, to jest naprawdę wymowne.
zaraz zaraz, to że ktoś nie śpiewa bo mu wstyd to chyba dosyć normalne, nie? ja tez nie śpiewam bo jestem do niczego, ale nie znaczy że mam blokadę czakry. może po prostu niektórzy nie lubią albo nie mają głosu. nie wszystko musi byc symboliczne
no dobra, tak postawione to rzeczywiście brzmi inaczej. nie pomyślałem że chodzi o tę wewnętrzną cenzurę a nie po prostu o nieśmiałość. ok, rozumiem.
wracając na chwilę do tego co mówiłam o przesyłaniu myśli - bo Nasiegniew mnie trochę wyhamował i chce się upewnić czy dobrze rozumiem. czyli to nie jest tak że blokada Vishuddhy sprawia że dosłownie twoje myśli nie docierają do drugiej osoby, tylko że ta energetyczna jakość przekazu jest jakoś zmieniona? że chodzi o to co stoi za słowami, intencję, obecność? bo wtedy rzeczywiście to jest zupełnie inny mechanizm niż telepatia
Nasiegniew, szanuję że to ładnie ubierasz ale bądźmy szczerzy - 'warstwa głębsza intencji' to brzmi jak poetycki opis tego co psychologia komunikacji nazywa po prostu parawerbalnym i niewerbalnym wymiarem przekazu, czyli ton, mimika, napięcie ciała, kontakt wzrokowy. kiedy ktoś mówi jedno a czuje co innego, to słychać i widać. nie potrzeba czakr żeby to wyjaśnić.
Zenek, mam wrażenie że ten argument powtarza się w każdym wątku na tym forum i zawsze wychodzi tak samo. Jedna strona mówi 'to nieweryfikowalne', druga mówi 'weryfikacja nie jest jedynym kryterium'. Może po prostu przyjmijmy że tu rozmawiamy z perspektywy tradycji energetycznej i nie ma sensu za każdym razem rozstrzygać czy to nauka czy nie, bo rozstrzygnąć się nie da i dyskusja idzie w kółko.
a ja mam zupełnie inne pytanie, trochę bardziej przyziemne - Anastazja, a próbowałaś już jakiegoś kamienia na gardło? bo z tego co wiem to akwamaryn i niebieski chalcedon są typowo polecane na Visuddhę, ale nie wiem czy jak jest ta blokada serce-gardło to może powinnaś łączyć z czymś na Anahate, różowy kwarc albo rodonit? czy to można w ogóle nosić razem?
i przy okazji Anastazja - zanim zaczniesz z kamieniami, warto byłoby je wyczyścić jeśli lapis lazuli jest z targu, bo kamienie zbierają energie miejsc i rąk przez które przeszły. woda z solą, albo wystawienie na słońce rano, albo kadzidło. brzmi jak drobiazg ale to ma znaczenie zwłaszcza przy pracy z blokadami, nie chcesz dokładać cudzych wzorców do swojego pola.
