Forum

Asystent AI
Czakra korony a eks...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakra korony a ekstremizm duchowy - gdzie jest granica między otwarciem a szaleństwem

Strona 1 / 3

Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@orlikowa-pl)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ostatnio coraz częściej widzę na różnych grupach i forach osoby, które twierdzą że mają 'w pełni otwartą Sahasrarę' i na tej podstawie uzasadniają naprawdę... dziwne rzeczy. Dosłownie wszystko - odcięcie od rodziny bo 'niskie wibracje', rezygnacja z pracy bo 'materializm blokuje koronę', jedzenie tylko światła bo 'ciało jest iluzją'. I moje pytanie jest takie - czy to jeszcze praca z czakrą korony, czy to już coś niepokojącego? Skąd w ogóle wiadomo, że Sahasrara jest faktycznie otwarta, a nie po prostu... rozregulowana albo nadaktywna? Bo mi się wydaje, że te dwa stany mogą wyglądać podobnie z zewnątrz, a czuć się zupełnie inaczej od środka. Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu i chciałam posłuchać co wy o tym myślicie.


Odpowiedz
89 odpowiedzi
Wpisy: 113
(@anastazja08)
Połączone: 3 lata temu

To bardzo ważne pytanie i cieszę się, że ktoś w końcu to poruszył. Czakra korony nadaktywna to nie jest to samo co otwarta i myślę, że tutaj jest sedno problemu. Przy zdrowym, zrównoważonym otwarciu Sahasrary człowiek czuje jedność, spokój, poczucie sensu - ale nadal jest zakorzeniony, nadal funkcjonuje w codzienności. Natomiast przy nadczynności korony pojawia się właśnie to co piszesz - oderwanie od rzeczywistości, poczucie wyższości, lekceważenie ciała i spraw przyziemnych. Jeden z moich nauczycieli mówił, że prawdziwe otwarcie korony to nie 'ucieczka w górę', tylko poszerzenie perspektywy przy zachowaniu pełnej obecności tu i teraz. Pytanie do ciebie - czy te osoby, o których piszesz, mają w ogóle zrównoważone niższe czakry? Bo bez solidnego fundamentu w Muladharze żadne otwarcie korony nie jest stabilne.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, i tu mam wątpliwość. Skąd w ogóle ktokolwiek wie, że jego czakra korony jest 'otwarta'? Serio pytam. Bo to trochę tak, jakby ktoś powiedział 'czuję że mam otwartą koronę' i nagle wszystkie jego dziwne decyzje stają się uzasadnione duchowo. To jest nieweryfikowalne. Anastazja, rozumiem co piszesz o tym spokoju i poczuciu jedności, ale to też można sobie po prostu wyobrażać, nie? Gdzie jest jakikolwiek punkt odniesienia poza własnym subiektywnym odczuciem?


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@pereplut-x)
Połączone: 2 lata temu

Lucynka trafila w sedno ale ja bym podszedl do tego troche inaczej. Znalem w zyciu kilka osob ktore weszly w to co mozna nazwac 'spiralą duchową' i powiem wam ze z zewnatrz to nie wyglada jak oswiecenie, wyglada jak czlowiek ktory powoli gubi kontakt z ziemia. Ciekawe jest tez to ze czesto idzie za tym porzucanie relacji, kasy, zdrowia fizycznego - a przeciez zdrowa korona nie powinna niszczyc tego co nizej, tylko to integrować. mialem znajomego ktory przez rok jadl wylacznie owoce i twierdzil ze to 'oczyszczanie pola energetycznego pod Sahasrare' - skonczylo sie hospitalem. Gdzie jest granica? wedlug mnie granica jest wtedy kiedy duchowość zaczyna kolidowac z podstawowym funkcjonowaniem i dobrostanemi fizycznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 351

@Pereplut.x ale to nie jest czasem tak, że te 'ekstremalne' zachowania biorą się właśnie z BRAKU otwarcia korony, a nie z jej nadaktywności? Bo mi się wydaje, że ktoś kto rzeczywiście łączy się z wyższą świadomością, nie musi odcinać się od ludzi ani głodzić. To brzmi bardziej jak desperacka próba osiągnięcia czegoś, czego się jeszcze nie ma, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@znachornik61)
Połączone: 3 lata temu

No w końcu ktoś powiedział coś sensownego. Mistyk ma rację i dodam od siebie - w tradycjach z których wywodzi się system czakr, Sahasrara nie jest celem samym w sobie, tylko punktem integracji całego systemu. Żaden poważny nauczyciel jogi ani tantry nie mówił, że otwarcie korony oznacza odrzucenie ciała albo relacji. Odwrotnie. Jeśli ktoś używa 'otwartej Sahasrary' jako wytłumaczenia żeby zerwać kontakty, to albo ma poważną blokadę gdzie indziej, albo - i to mówię wprost - ma problem, który powinien zająć się psycholog, nie energoterapeuta.


Odpowiedz
Wpisy: 23
(@wieszczbiarka96)
Połączone: 3 lata temu

ojej, trochę mnie zmroziło tym wpisem Znachornika bo właśnie ostatnio myślałam o tym że mam jakieś 'przebudzenie' korony i czułam sie z tym super, a teraz się zastanawiam czy dobrze to interpretuję. Skąd mam wiedzieć, czy to co czuję to zdrowe otwarcie czy właśnie ta nadaktywność? Czuję dużo 'lekkości', czasem mrowienie w czubku głowy, takie wrażenie jakby mózg był trochę... otworzony? Ale nadal chodzę do pracy i kontakty z rodziną mam w porządku. Czy to jeszcze bezpieczne?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anastazja08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 113

@Wieszczbiarka96 to co opisujesz - mrowienie w czubku głowy, lekkość przy zachowaniu normalnego funkcjonowania - brzmi raczej jak aktywacja, nie patologiczna nadczynność. Klucz jest właśnie w tym co napisałaś na końcu: praca, relacje, codzienność. To jest ten kontakt z ziemią, o którym mówiłam. Pilnuj tylko żeby nie zaniedbywać Muladhary przy tym wszystkim - przy aktywacji korony dolne czakry często potrzebują dodatkowego wzmocnienia, bo energia lubi uciekać w górę. Uziemiaj się, chodź boso, dotykaj ziemi, jedz ciepłe posiłki.


Odpowiedz
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Wieszczbiarka96 Anastazja daje ci konkretne rady ale ja bym dodała jedno - nie przyklejaj za szybko etykietki 'otwarcie Sahasrary' do każdego mrowienia w głowie. Mrowienie w czubku głowy to może być mnóstwo rzeczy, niekoniecznie energetycznych. Obserwuj, notuj, nie wyciągaj zbyt szybkich wniosków. I jeśli pojawi się cokolwiek niepokojącego fizycznie - idź do lekarza, nie do bioenergeterapeuty.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@cesarzowna66)
Połączone: 3 lata temu

właśnie o tym myślałam słuchając całej tej rozmowy. Jest chyba taki moment w pracy z czakrami gdzie człowiek zaczyna interpretować wszystko przez pryzmat energii i to może być pułapka. Miałam przez jakiś czas taką fazę, ze każdy ból głowy = blokada Ajny, każde zmęczenie = zastój w Manipurze, każdy smutek = Anahata zamknięta. To jest super wyczerpujące mentalnie i chyba nie o to chodzi. A wracając do tematu wątku - myślę ze ekstremizm duchowy bierze się własnie z tego, że ktoś przestaje rozróżniać symbol od dosłowności. Czakra korony łączy z wyżym - tak, ale to metafora procesu, nie licencja na odlatywanie.


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@orlikowa-pl)
Połączone: 10 miesięcy temu

Cesarzowna trafnie to ujęłaś. I właśnie to mnie zastanawia - jak rozróżnić autentyczne doświadczenie od projekcji? Bo ludzie o których pisałam na początku wydają się absolutnie szczerze przekonani, że ich odcięcie od 'matriksa' to efekt pracy z koroną. Znachornik napisał o psychologu i tu też mam pytanie - czy jest w ogóle jakaś granica, przy której powinno się powiedzieć wprost: 'to już nie jest duchowość, szukaj pomocy gdzie indziej'?


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@znachornik61)
Połączone: 3 lata temu

Według mnie ta granica jest dość wyraźna jeśli ktoś chce ją zobaczyć. Kiedy duchowość prowadzi do izolacji, do zaniedbywania zdrowia fizycznego, do poczucia wyższości nad 'nie-przebudzonymi', kiedy człowiek rezygnuje z jedzenia albo snu tłumacząc to pracą energetyczną - to są sygnały alarmowe, niezależnie od tego czy mówimy o czakrach, o religii czy o czymkolwiek innym. Problem jest taki, że środowiska ezoteryczne często nie mają mechanizmów żeby komuś powiedzieć 'hej, przekroczyłeś granicę'. Wszyscy są dla siebie bardzo mili i wspierający, nikt nie chce 'blokować czyjejś ścieżki'. I to jest właśnie problem.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Znachornik mówi coś co chyba wszyscy wiemy, ale mało kto mówi głośno. Byłam kiedyś w grupie medytacyjnej gdzie jedna osoba zaczęła twierdzić, że nie potrzebuje już leków na tarczycę bo 'Vishuddha jest teraz w pełni otwarta i przejęła funkcję gruczołu'. Nikt jej nie powiedział że to niebezpieczne, wręcz przeciwnie, kilka osób gratulowało 'odwagi'. Mnie to naprawdę przeraziło. Nie wiem co się z nią stało bo odeszłam z tej grupy, ale takie rzeczy zdarzają się naprawdę.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@pati_02)
Połączone: 3 dni temu

ojejku Halineczka, to jest przerażające! trakuje też leki na tarczyće to jest serio niebezpieczne! ale mam pytanko - czy to znaczy że praca z czakra gardła w ogóle nie ma sensu przy problemach z tarczycą, czy chodzi tylko o to żeby nie zastępować medycyny? bo ja mam Hashimoto i czytałam ze Vishuddha może pomagać jako wsparcie, nie zamiast leczenia. czy ktoś ma doswiadczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olesia88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 67

@Pati_02 jako wsparcie - tak, zamiast - absolutnie nie. To jest ta granica. Praca z czakrami może pomagac w samopoczuciu, w przeplywie energi, moze wspierac proces zdrowienia - ale nie leczy chorob autoimmunologicznych. Nikt kto ma pojęcie o tym co robi nie powie ci zeby rzucic Hashimoto na czakrę. Anastazja moglaby wiecej powiedziec, ja tylko ze swojego doswiadczenia - mam koleżankę z problemami tarczycy, robi i leczenie i pracę z Vishudhą, lekarz wie, i jest ok. Uzupelnienie nie zastepstwo.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

wracam do głównego wątku bo mam wrażenie ze trochę odchodzimy od pytania Orlikowej. Ona pytała o granicę między otwarciem a szaleństwem i mi się kręci w głowie jedna myśl. W astrologii jest taki koncept - różnica między Neptunem jako wyższą oktawą inspiracji a Neptunem jako źródłem iluzji i ucieczki od rzeczywistości. To jest dokładnie ta sama energia, która może iść w dwie strony. Myślę że z Sahasrarą jest tak samo. Ta sama czakra, ta sama aktywacja, ale w zależności od tego czy człowiek jest uziemiony czy nie, może go wynosić albo odcinać. Może klucz jest właśnie w tym jak ktoś sobie radzi z rzeczami przyziemnymi podczas pracy z koroną?


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@swiatowid-x)
Połączone: 3 lata temu

Julitka to ciekawe porownanie z Neptunem. Sam nie znam sie za bardzo na czakrach ale czytam ten watek z zainteresowaniem i mam takie proste pytanie - czy jest w ogole jakis sposob zeby z zewnatrz odroznic czy ktos 'odlatuje' ze wzgledu na prace z korona czy po prostu ma problemy psychiczne niezwiązane z ezoteryką? Bo z tego co czytam te objawy brzma podobnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 113

@Swiatowid.x to bardzo ważne pytanie i uczciwa odpowiedź jest taka: z zewnątrz - trudno, często nie da się. I właśnie dlatego tak ważne jest żeby osoba, która intensywnie pracuje z wyższymi czakrami, miała wokół siebie kogoś - terapeutę, bliską osobę, nauczyciela - kto zna ją sprzed tego okresu i może obiektywnie powiedzieć czy zmiana idzie w dobrą stronę. Izolacja od takich osób to pierwszy niepokojący sygnał. Przy autentycznym rozwoju duchowym relacje zazwyczaj się pogłębiają, a nie urywają.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

nie jestem ekspertem ale mam brata ktory przeszedl przez cos takiego i powiem wam ze z bliskiej perspektywy to wyglada przerazajaco. Zaczal od medytacji potem coraz wiecej, potem zaczal mowic o 'przebijaniu korony' i ze rodzina go nie rozuie bo jest na 'nizszym poziomie swiadomosci'. To byl dokladnie ten schemat co Znacornik opisal. Skonczylo sie psychiatra i nie mowie tego zlosliwie, mowie to bo naprawde - czasem potrzeba kogos z zewnątrz zeby powiedziec dosc. wiec ten watek jest wedlug mnie wazny.


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@pereplut-x)
Połączone: 2 lata temu

Kappi, przykro mi ze tak wyszło z bratem, ale dzieki ze to napisales bo to jest wlasnie ta realna konsekwencja o ktorej warto mowic. I tu mam pytanko do Anastazji albo Znachornika - czy jest cos w samej praktyce pracy z czakra korony co powinno byc 'zabezpieczeniem'? Jakas kolejnosc, najpierw niższe czakry, potem wyzsze, cos takiego? Bo mam wrazenie ze duzo ludzi zaczyna od góry bo to brzmi bardziej ekscytujaco.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 113

@Pereplut.x tak, dokładnie o to chodzi. W każdej tradycji z której pochodzi praca z czakrami, systematyczna kolejność od korzenia w górę nie jest przypadkowa. Muladhara daje stabilność i bezpieczeństwo, Swadhisthana pozwala na zdrowy przepływ emocji, Manipura buduje ego w dobrym sensie - tę część siebie która potrafi powiedzieć 'to jest moje, to jest rzeczywistość'. Bez tego fundamentu praca z Sahasrarą jest jak budowanie dachu bez ścian. Energia korony nie ma gdzie osiąść i zaczyna się dziać to co opisuje ten wątek - dysocjacja, odlot, brak kontaktu z ziemią. Niestety popularne kursy i YouTube'y najczęściej tego nie tłumaczą, bo otwieranie korony brzmi bardziej 'cool' niż praca z czakrą korzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@znachornik61)
Połączone: 3 lata temu

I właśnie to jest sedno. Anastazja dobrze opisała sekwencję, ale dodam coś praktycznego - praca z Sahasrarą bez zakorzenionej Muladhary to jak budowanie dachu bez ścian. Dosłownie. Widziałem to tyle razy że już mnie nie dziwi, tylko smuci. Człowiek trafia na jakieś intensywne doświadczenie przy wierzchołku głowy, interpretuje to jako 'przebudzenie korony' i zaczyna zaniedbywać to co przy ziemi. A energie wyższych czakr bez zakorzenienia nie mają po prostu gdzie opaść.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@pati_02)
Połączone: 3 dni temu

ale jak to w ogóle sprawdzic czy ma sie ta Muladhare zakotwiczona zanim zacznie sie prace z korona?? jest jakas metoda diagnostyki czy tylko wahadełko? bo ja np czesto sie czuje jakby unosilam sie ponad problemami i mysłałam że to dobrze ale teraz nie wiem czy to nie jest wlasnie ten problem o ktorym pisza 🙁


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@olesia88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 67

@Pati_02 unoszenie sie ponad problemami to czerwona flaga jesli chodzi o korzeń, nie oznaka otwarcia korony. proste pytania diagnostyczne: czy masz stabilna sytuacje finansowa, czy sypias regularnie, czy czujesz sie bezpiecznie we wlasnym ciele, czy masz kontakt z ziemia dosłownie - chodzenie boso, natura. to nie wahadełko, ale daje odpowiedz dużo szybciej niz sprzet.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@lunaki76)
Połączone: 1 rok temu

przepraszam ze wchodzę w środek ale czytam ten watek od jakiegos czasu i mam pytanie moze naiwne - czy mozna miec nadaktywna korone i jednoczesnie zablokowany korzeń? bo z tego co tu czytam to wyglada jakby te dwie czakry mogly zyc wlasnym zyciem niezaleznie od siebie i to mnie troche dezorientuje


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 113

@Lunaki76 to wcale nie jest naiwne pytanie, wręcz przeciwnie. Tak, to jeden z najczęstszych i najbardziej problematycznych wzorców - nadaktywna Sahasrara przy zablokowanej lub niedoczynnej Muladharze. Właśnie to często stoi za tym co opisuje Orlikowa na początku wątku. Energia niejako 'ucieka' w górę bo nie ma podstawy, nie ma zakorzenienia. W tradycji to się czasem nazywa 'floating' - dryfowanie. Osoba doświadcza stanów mistycznych, ale nie może normalnie funkcjonować.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@julitka65)
Połączone: 2 lata temu

to dryfowanie o którym pisze Anastazja - znam to pojęcie z innej strony, w astrologii silny Neptune bez aspektów gruntujących daje dokładnie ten sam obraz. człowiek żyje we mgle własnych wizji i jest absolutnie przekonany że to jest wyższy poziom percepcji. i tu mam pytanie do was wszystkich - czy ktoś zna kogoś kto z tego dryfowania sam wyszedł, bez zewnętrznej pomocy?


Odpowiedz
Wpisy: 82
(@pereplut-x)
Połączone: 2 lata temu

Julitka, moj brat nie, potrzebowal pomocy. ale znam jedna osobe z grupy dyskusyjnej ktora sama sie z tego wyciagnela i powiedziala ze kluczowe bylo kiedy zaczela gotowac. dosłownie. zaczela gotowac zupy, chodzic na targ, dotykac warzyw. smialismy sie troche z tego, ale ona mowila ze to bylo pierwsze co ja z powrotem uziemilo po miesiacach latania.


Odpowiedz
Wpisy: 23
(@wieszczbiarka96)
Połączone: 3 lata temu

o! to bardzo ciekawe co Pereplut pisze o gotowaniu. ja ostatnio kupiłam sobie turmalin czarny właśnie na uziemienie i mam wrazenie ze pomaga ale moze to cos tak prostego jak gotowanie działa lepiej? czy te kamienie to nie jest trochę placebo w takim razie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucynka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 177

@Wieszczbiarka96 nie chce ci psuć radości z turmalinu, ale - tak, mocno podejrzewam że mechanizm jest podobny. I to nie umniejsza efektowi. Kamień, gotowanie, chodzenie boso - wszystko to skupia uwagę na tu i teraz, na ciele, na fizyczności. Pytanie nie jest 'czy kamień ma moc', tylko 'co sprawia że czujesz się bardziej zakorzeniona'. Jeśli turmalin pomaga ci o tym pamiętać - ok. Ale nie ma jednej metody dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@cesarzowna66)
Połączone: 3 lata temu

wracam do pytania Julitki bo mnie to nurtuje. myślę że wyjście bez pomocy jest możliwe ale wymaga jednej rzeczy - żeby człowiek SAM zauważył że dryfuje. i właśnie to jest problem bo z wewnątrz to nie wygląda jak dryfowanie, wygląda jak przebudzenie. jak ktoś w tym jest, to skąd ma wiedzieć?


Odpowiedz
Wpisy: 1115
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Cesarzowna, dokladnie to samo myslalem. moj brat na zaden argument nie reagowal bo dla niego kazda proba rozmowy byla 'oporem matriksa'. wiec moze pytanie powinno brzmiec nie 'jak on ma to rozpoznac' tylko 'jak my z zewnatrz mozemy pomoc'. bo liczyc na samodiagnoze w tym stanie to troche jak liczyc na to ze ktos z goraczka sam zmierzy sobie temperature


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Kappi ma rację i to jest najtrudniejsza część. Pamiętam tę osobę z grupy, tę z tarczycą - przez jakiś czas myślałam że może się mylę, może ona wie coś czego ja nie wiem. Dopiero kiedy zaczęła mieć realne objawy fizyczne to coś drgnęło w grupie i kilka osób razem powiedziało: idź do lekarza. Jedna osoba by nie przeszła.


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@swiatowid-x)
Połączone: 3 lata temu

czytam to i mam takie wrażenie że to co opisujecie - matriksowa narracja, wyższość, odcięcie od bliskich - to nie brzmi jak sprawa czakr w ogole, to brzmi jak mechanizm grupowy. że nie chodzi o to co czakra korony robi, tylko o to w jakim środowisku ktoś przebywa. czy macie poczucie ze te 'ekstremalne' przypadki to częściej wynik praktyki samotnej czy grupowej?


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@znachornik61)
Połączone: 3 lata temu

Niegłupie pytanie Swiatowid i odpowiedź jest niejednoznaczna. Grupowa dynamika potrafi przyspieszyć i wzmocnić zarówno dobre jak i złe procesy. Widziałem grupy które były faktycznym oparciem i widziałem takie gdzie lider wzmacniał dysocjację jako cnotę. Ale znam też ludzi którzy w pełnej izolacji, bez żadnej grupy, weszli w bardzo podobny stan - sam na sam z własnymi interpretacjami doświadczeń. Kontekst ma znaczenie, ale nie jest jedynym czynnikiem.


Odpowiedz
Wpisy: 287
Rozpoczynający temat
(@orlikowa-pl)
Połączone: 10 miesięcy temu

właśnie o to chodzi - osoby które opisałam na początku to nie jest żadna zamknięta sekta, to ludzie którzy siedzą głównie w sieci, w różnych grupach, czytają różne rzeczy. i właśnie ta fragmentaryczność mnie niepokoi bardziej niż jakiś jeden guru. bo nie ma kto powiedzieć stop, nie ma żadnego nauczyciela który ponosi odpowiedzialność. każdy sam dobiera sobie treści które potwierdzają jego stan.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: