a mnie zastanawia coś innego - Elara napisała wcześniej że była spokojniejsza po tej medytacji, ale czy to na pewno zasługa pracy z Manipurą, czy po prostu każda medytacja by dała ten efekt? :/ bo jak tak patrzę to medytacja z oddychaniem uspokaja chyba zawsze, niezależnie od tego na czym się koncentrujesz
no właśnie Gwiazdarka, to jest to. więc po co to całe rozróżnianie na "medytacja z Manipurą" vs "zwykła medytacja" skoro i tak nie wimy co robi różnicę? trochę jak mówienie że herbata z miodem leczy przeziębienie - może leczy, ale nie wiadomo czy to herbata, miód, ciepła woda czy po prostu odpoczynk
hm no macie troche racje obydwie :/ ja faktycznie nie meditowalam "bez" niczego wiec nie wiem. ale tez nie wiem czy chce teraz celowo zepsuc coś co dziala zeby sprawdzic dlaczego dziala. troche jak z lekarstwem - jak pomaga to nie odstawiasz zeby zobaczyc co sie stanie bez
ale przeceż nikt tu nie pisze że to jest pewne leczenie? Elara szuka wsparcia energetycznego, nie rezygnuje z lekarza!! trooooche czuje ze sie tu robi za duzy dramat z tego. ona sama napisała ze obserwuje i nie rzuca leków 🙂 i dobrze
a ja sie zapytam bo troche zginelam w tej dyskuji - to co z tymi kamieniami dla Elary, zostało wogóle ustalone coś? bo widzę że Telepatka.ka i inne pisały o cytrynie i pirycie ale potem poszło w stronę czy to w ogóle działa i teraz juz nie wiem czy ktoś polecał coś konkretnego do noszenia przy sobie czy tak do medytacji tylko
przepraszam że wchodzę bo trochę czytałam ten wątek - jest coś takiego jak noszenie kamienia "za dużo"? pytam bo gdzieś słyszałam że piryt można nosić zbyt długo i potem się robi agresywna albo coś... nie wiem czy to prawda czy mit 🙁
dobra wiec chce sie tu odniesc do tego co pisal Swietowit bo to mnie nie daje spokoju. rozumiem ze z zewnatrz moze wygladac ze sobie wmawiamy ze konkretna medytacja "leczy". ale ja nie mowilam ze lecze cisnienie - mowilam ze obserwuje ze jest inaczej. to duza roznica chyba? i wlasnie dlatego pisze notatki jak Heniuś sugerowal, zeby nie wyciagac pochopnych wnioskow sama z siebie :/ a co do kamieni to chyba jutro sprobuje z ta cytryna na Manipurze i zobaczymy
dobra, wracam do watku z pirytem bo to mnie interesuje praktycznie. Mantraa masz racje ze to nie jest mit do konca. piryt jest naprawde intensywny w pracy z Manipura i ja sama po kilku tygodniach noszenia go przy ciele mialam takie epizody ze strasznie chcialam wszystko kontrolowac, kazdy szczegol, i reagowalam ostrzej niz zwykle na ludzi wokol. odlozylam go i w ciagu jakiegos tygodnia wrocilo do normy. nie mowiee ze kazdy tak bedzie mial ale warto uwwazac
hm. jak tak czytam to... chyba bardziej zablokowana? brak pewnosci siebie jak najbardziej, poczucie ze nie mam wplywu na wiele rzeczy w zyciu, tez to cisnienie skaczace w gore co podobno tez moze byc z zastoju a nie nadczynnosci? ale nie jestem pewna
przy okazji chce powiedziec ze ta dyskusja z Augurkaa i Swietowitem o tym czy "wiemy dlaczego to dziala" jest moim zdaniem wazna i nie powinna sie skonczyc na "no dobrze dziala wiec co tam". mam jednak jeden konkretny komentarz do Elary - opisujesz cisnienie skaczace w gore jako objaw zastoju energii, ale fizjologicznie podwyzszone cisnienie to czesto reakcja na nadmierne napięcie ukladu nerwowego, kortyzol, stres. to nie jest zastoj, to jest nadaktywnosc pewnych ukladow. wiec jesli cisnienie rosnie w sytuacjach stresowych to energetycznie tez mozna to interpretowac jako nadczynnosc, nie niedoczynnosc. ale jak zawsze - bez diagnozy za daleko nie pojde
o matko. czyli można mieć jednocześnie nadaktywną i zablokowaną, tylko w róznych czakrach i one na siebie wpływają? nie wiedziałam że to takie... skomplikowane? myślałam że się sprawdza jedną i wiadomo
czytam tu tej dyskusji i mam pytanie moze glupie ale. jak wy właściwie skanujecie wahadelkiem więcej czakr naraz? bo ja myslalem ze sie pyta o jedną, czeka, potem pyta o następną i tak po kolei. czy jest jakiś szybszy sposób bo to by trwało wieki chyba. sam nie wiem.
henius, brat ktory nie wierzy to moze być zarowno problem jak i zaleta zależy jak na to patrzec. nie bedzie projektował swoich oczekiwań na ruch wahadelka, a to coś warte. xD ale tez może nie trzymać wahadełka spokojnie jeśli się śmieje albo nie traktuje tego powaznie. u mnie kiedys skanował znajomy agnostyk i powiedział "robię to z neutralnoscia chemika" i wyszło calkiem sensownie. roznie bywa
wróce do tematu bo mnie nurtuje - Elara, a ty próbowałas kiedys uziemienie poza medytacją? znaczy chodzenie boso po trawie albo ziemi, kontakt fizyczny z naturą? bo czytalam ze przy problemach z Manipurą to pomaga najpierw ustabilizować Muladhare i dopiero potem Manipura "oddycha" lepiej. chodzenia boso to prostsze niż kamienie i medytacje razem
nie probowalam szczerze. troche smieszne ze nie, bo mieszkam blisko parku. moze to dobry pomysl na te dni kiedy nie mam nastroju na dluga medytacje. a czy to powinno byc codziennie? bo nie chce znowu robic za duzo rzeczy jednoczesnie i nie wiedziec co dziala 😛
okej, nie będę już ciagnal dyskusji o tym czy "działa" bo rozumiem że dla Elaryi to praktycznie zamknięte. jedno co mnie tu faktycznie ciekawi - kilka osob wspomnialo o bioenergoterapeucie jako o tej "porządnej diagnozie". ile taka sesja trwa i ile kosztuje, bo to hyba nie jest tanie? pytam serio nie ironicznie
sesja u bioenergoterapeuty - różnie. godzina to zwykle 80-150 zł zależnie od osoby i miasta, przynajmniej w okolicach gdzie ja jestem. czas to też różnie, od 45 minut do półtorej godziny. kwestia jest raczej ta że nie każdy terapeuta jest równie dobry i na to nie ma prostego sposobu żeby sprawdzić z zewnątrz. polecam pytać o konkretne metody i unikać tych co obiecują od razu cuda po jednej sesji
cena to jedno. ważniejsze jest żeby terapeuta nie wchodził od razu w diagnoze na poziomie "twoja cwzarta czakra jst całkowicie zamknieta od pieciu lat" po dwuminutowyma skanowaniu. zdarza mi sie słyszeć taakie rzeczy. dobry terapeuta mówi co obserwuje, nie co "jest" i pyta o potwierdzenie z życia. jesli od razu mowi fakty bez pytan uciekaj
dobra, to chyba zaczynam od uziemienia i zobaczymy. jedno pytanie do wszystkich - czy jak chodze boso po parku to powinnam jakoś intencjonalnie to robić, tzn. skupiać myśli na jakimś konkretnym miejscu w ciele, czy wystarczy że po prostu chodzę i nie mysle o niczym? bo gdzieś czytalam ze bez intencji to tylko spacer a nie praca z czakrami, ale nie wiem czy to prawda
intencja pomaga, ale nie jest warunkiem koniecznym. uziemienie działa na poziomie fizycznym po prostu przez kontakt - ciało wie co robić bez żebyś mu kazała. jak chcesz wzmocnić efekt, możesz wyobrażać sobie że z podeszew stóp wychodzą korzenie w dół, ale to nie jest wymóg, tylko opcja. zrób jak ci wygodnie i obserwuj czy czujesz różnicę
hmm powiem wam że z tego wątku o cisnieniu i Manipurze zrobil się w pewnym momencie całkiem spory wywód, ale wróćmy do sedna - Elara, jak długo masz te skoki ciśnienia? bo to ważne z perspektywy energetycznej, czy to jest od jakiegoś konkretnego momentu w zyciu czy od zawsze. blokady które maja konkretny "punkt zapalny" inaczej się uwalniają niż te wrodzone
auć, to co Elara mówi o stresującym okresie w prayc jest ważne. stres chroniczny to jeden z najczestszych wyzwalaczy zastoju w Manipurze bo ta czakra jest bezposrednio związana z poczuuciem kontroli i sprawczosci. dlugotrwale srodowisko gdzie nie masz decyzyjnosci albo czujesz się oceniana to gotowy przepis na zastoj. pytanie czy tamten okres w pracy juz minął czy coś z tego zostalo
to co Siedlisław opisuje brzmi sensownie z perspektywy psychosomatyki, nie tylko energetyki. ciało utrzymuje wzorce napięcia nawet po ustaniu bodźca, to jest dość dobrze udokumentowane w podejściach somatycznych, niezależnie od czakr. kwestia jest taka że w pracy z blokadami czakr podchodzi się do tego przez pole energetyczne, a w terapii somatycznej przez ciało i układ nerwowy. nikt nie powie wam na pewno które sposób dotyka pierwotnej przyczyny
no właśnie, Gwiazdarka w zasadzie to powiedziała, chociaz wiem ze nie tak miała. to że ciało utrzymuje napięcie po stresie to jest fizjologia,i to wyjaśnia ciśnienie bez odwoływania sie do czakr. nie mówię że praca z czakrami jest bez sensu, ale skąd wiemy ze to nie jest poprostu nieodbyte napięcie z czasów stresowych, kture wychodzi jako ciśnienie? i ze nie potrzeba do tego żadnej energetyki
a wracajac do tematu podrozy bo gdzies byl taki watek - chodzi o to ze Elara bedzie podrozowac i pytala o ochrone? bo jakos zgubilismy ten watek a bylem ciekaw co sie mowi o ochronie energetycznej podczas podrózy bo sam duzo jezdze i nigdy o tym nie myslalem
ojej tak, całkowicie zapomniałam że to w ogóle było! Elara, pisałaś coś o planowanej podrózy? bo nie widzialam tego posta jesli byl. albo może ktoś poruszył temat ochrony przy okazji czegoś innego?
haha no tak, byłam zaskoczona że się o tym nie mówiło wcześniej, wgl to był jeden z powodów dla których zaczęłam myśleć o czakrach bardziej poważnie. mam jechać za kilka tygodni w dłuższą trasę, dużo przeprowadzek energetycznych jak to ktoś raz mi nazwał, zmiana środowisk, nowe miejsca, i słyszałam że to może rozregulować pole energetyczne. nie wiedziałam czy to kolejna ściema czy jest w tym cos
