to ze nic nie czujesz to tez jest informacja. Czakra zablokowana potrafi byc po prostu cicha - nie bolesna, nie aktywna, po prostu nieobecna. Jakby jej nie było. U mnie tak bylo z Manipura przez długi czas, zero odczucia, i terapeutka powiedziała ze to czesto gorszy znak niz bol, bo bol to przynajmniej ruch energii, nawet jesli w złym kierunku. Natomiast cisza moze oznaczac zastoj.
Galaktyka_O, dodam cos do tego co Filemon napisał - bo kwestia 'nieodczuwania' to jest temat sam w sobie. Kiedy zaczynałam prace z czakrami, tez przez pierwsze tygodnie czułam głównie swoje własne oczekiwanie ze cos poczuje, i to mi blokowało faktyczne odczuwanie. Dopiero jak przestałam sie napinac i po prostu siadałam z reka na brzuchu bez zadnego celu, zaczełam lapac takie pierwsze sygnały - drżenie, ciepło, czasem cos jakby bulgotanie. Brzmi smieszne ale tak to było.
Ircia, ok, ale to jest argument ktory mozna przyłożyc do każdego cielesnego doswiadczenia i wtedy w ogole nie ma sensu rozmawiac o czakrach bo zawsze mozna powiedziec 'to tylko fizjologia'. Pytanie nie jest 'czy istnieje fizyczne wyjaśnienie' tylko 'czy ta praktyka przynosi zmiane w codziennym funkcjonowaniu'. I dla wielu osob przynosi. Wlacznie z paralizem decyzyjnym ktory jest tematem watku.
hej, chce wrocic do samego paralizmu decyzyjnego bo troche zgubiłam watek przez te dyskusje o szefowej, co rozumiem, bo to bylo tez wazne. Ale mam takie pytanie - czy ktos z was miał tak ze paraliż decyzyjny dotyczył dosłownie wszystkiego, nie tylko pracy? Bo u mnie to jest np. stoje przed półka w sklepie i nie moge wybrac szamponu. Albo siadam do komputera i nie moge zdecydowac czy najpierw sprawdzic maila czy napisac odpowiedz na cos. To jest na poziomie mikrodziałan i to mnie najbardziej przeraża.
Magini, tak, to jest właśnie klasyczny objaw niedoczynnej Manipury w połaczeniu z rozregulowana Muladhara. Kiedy nie ma gruntu w korzeniu, centrum woli nie ma sie na czym oprzec i każda decyzja, nawet drobna, staje sie egzystencjalna. Polecam zaczac od RAM - mantry Manipury, dosłownie kilka minut dziennie, wymawiaj na wydechu, poczujesz różnice po tygodniu.
hej, ja mam pytanie bo nigdy nie robiłam tych bidżamantr - czy to trzeba wymawiac na głos, czy w głowie tez działa? Bo mam cienkie sciany i jakoś nie wyobrażam sobie siedziec w salonie i mruczec. Poza tym - Niezapominajka, skad taki pewny wniosek ze to Muladhara? Magini opisuje problem z decyzjami a nie z poczuciem bezpieczenstwa?
do Magini - to co opisujesz z tym szamponem to brzmi jak cos co psychologowie nazywaja decision fatigue albo tez moze byc objawem stanow lekowych. Nie mowie ze czakry nie grajа tu roli, ale szczerze - przy takim poziomie paralizmu warto rowniez pogadac z kimś kompetentnym w nurcie psychologicznym, rownoległe do pracy energetycznej. Jedno drugiemu nie przeszkadza.
Magini, to jest dobra obserwacja. Ze cos nie ustepuje mimo pracy w jednym obszarze to nie znaczy ze jest nieuleczalne, tylko ze moze wymaga innego podejścia albo uzupełnienia. Energia i psyche nie sa tym samym co swieca i zapałka, ale często blokady w obu warstwach ida razem i trzeba pracowac na obu jednoczesnie żeby cos ruszyło.
a ja sie zastanawiam czy ten paraliż decyzyjny nie moze byc tez objawem czakry gardła a nie splotu? Bo czakra gardła to przeciez wyrażanie siebie i wybieranie, prawda? Moze tu jest współwina Vishuddhy? Pytam bo dopiero sie ucze i nie wiem czy dobrze to rozumiem.
o, ja mam swoją historyjke do tego watku bo siedze tu i czytam i mysle ze mi to znajome. Miałam przez jakis czas, pewnie z rok, taki stan ze dosłownie nie mogłam zdecydowac czy wstac z łóżka rano czy zostac piec minut dłużej. Nie ze byłam leniwa, tylko ze każda opcja wydawała sie jednakowo niemożliwa. Okazało sie ze miałam wtedy bardzo zła prace i szefa który mnie gasił. Energetycznie, ale tez dosłownie. I jak odeszłam, po jakims czasie ten paraliż sam sie poskladał. Nie robiłam zadnej specjalnej pracy z czakrami, po prostu zmieniłam środowisko.
Roksanka, twoja historia jest akurat sensowna bo ma bardzo proste wyjaśnienie bez potrzeby sięgania po czakry - byłas w złym miejscu, wyszłas, poczułas sie lepiej. Atrybucja tego do energetyki jest dodatkowym krokiem interpretacyjnym który nic tu nie wnosi. I wcale nie mowie tego złosliwie, po prostu - brzytwa Ockhama.
Roksanka - to co piszesz o środowisku bardzo do mnie przemawia. I troche mnie przeraża, bo zmiana pracy to jest ogromna rzecz. A ja stoje przy półce z szamponami i nie moge wybrac. Skoro nawet to jest trudne to jak mam podjac dużą decyzję zmiany czegokolwiek? To takie błedne koło.
Magini, błedne koło to jest dobry opis. I to jest chyba sedno tego watku - paraliż decyzyjny uniemożliwia zrobienie kroków ktore mogłyby go zlikwidowac. Wiec zanim cokolwiek zrobisz z czakrami albo z praca, moze warto najpierw popracowac nad tym błednym kołem jako takim, czyli znalezc jakis jeden mały krok ktory jest wystarczajaco mały żeby go zrobic. Jeden. Niekoniecznie szampon, niekoniecznie praca.
dobra, to chce spróbować podsumować gdzie jestem - mam terapeutke, mam jakies pojecie o czakrach, mam paraliż decyzyjny który nie ustępuje. Porewit napisał o błednym kole i to chyba najlepszy opis. Ale mam pytanie do wszystkich którzy przeszli przez cos podobnego - od czego ZACZĘLIŚCIE? nie od czego zaczac 'w teorii', tylko co dosłownie zrobiliscie jako pierwszy krok?
to jest dobre pytanie i myśle ze odpowiedzi bedą bardzo różne, bo nie ma jednego pierwszego kroku. U mnie było tak ze zaczęłam od bardzo małej rzeczy - codziennie rano, zanim wstałam z łóżka, kładłam dłon na brzuchu i po prostu oddychałam przez minute. Nie wizualizowałam nic, nie mruczałam mantr, tylko byłam. I to nie bylo żadne wielkie przebudzenie, ale po kilku tygodniach zauważyłam że moje poranki sa troche inne. Nie wiem czy to Manipura, ale coś sie przestawiło.
Magini, jeśli mam być konkretna - zacznij od RAM przed snem, nie rano. Wieczorem ciało jest bardziej otwarte na wibracje bo umysł analityczny odpuszcza. Trzy powtórzenia, nie więcej na poczatek. I połącz z oddechem przeponowym. Rano natomiast - zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję, nawet drobną, zrób trzy głębokie wdechy i zapytaj sie siebie co 'czuje' a nie co 'myśle'. Manipura mówi przez odczucia, nie przez logike.
hej, ja mam pytanie troche z boku - bo cały czas mówimy o Manipurze i decyzjach, ale nikt nie wspomniał o tym jak w ogóle sprawdzić czy to na pewno splot a nie np. korzeniowa blokada. Bo Magini pisała ze ma tez ogólny lęk, nie tylko paraliż przy wyborach. I jak rozróżnic która czakra jest bardziej 'winna'? da sie to samemu ocenić?
właśnie o to samo chciałam zapytać! bo ja jak czytam opisy blokady korzeniowej to pasuje mi do siebie TYLE samo co opisy Manipury i zastanawiam sie czy te symptomy sie nie nakrywają dla wielu osób? tzn czy ktoś może mieć 'czysty' przypadek tylko jednej zablokowanej czakry?
Galaktyka, rzadko kiedy masz do czynienia z blokada w jednej tylko czakrze w izolacji, to prawie zawsze jest jakis wzorzec w kilku. Manipura bez zakorzenionej Muladhary jest jak silnik bez fundamentu, nie ma sie na czym oprzec. Dlatego zresztą uważam ze diagnostykowanie 'której' bez szerszego obrazu to troche strzelanie w ciemno. Na tym polega sens pracy z całym systemem, a nie punktowe naprawianie.
no właśnie, i to jest ten problem z podejściem 'mam objaw X to znaczy czakra Y'. Bo kiedy ja miałam swój najtrudniejszy czas to poszłam do bioenergoterapeutki i ona mi powiedziała że widzi zastój w trzech miejscach jednocześnie. I że nie ma sensu pracować nad jedną bo zaraz problem wróci przez inna. Nie wiem na ile to była prawda a na ile sprzedawanie kolejnych sesji, ale z perspektywy czasu wydaje mi sie ze miała racje z tym systemowym podejściem.
słuchajcie, mam pytanie które siedzi mi w głowie od jakiegoś czasu i nie wiem czy to tutaj ma sens, ale skoro juz tu jesteśmy - czy ktoś z was słyszał o tym ze można pracować z czyjaś energią bez fizycznej obecności tej osoby? tzn nie na odległość w sensie 'leczenia kogoś', ale raczej czy można sprawdzić czy blokada jednej osoby wpływa energetycznie na drugą? bo zastanawiam sie czy mój paraliż nie jest częściowo 'zarazony' z relacji z kimś bliskim kto sam jest mocno zablokowany.
Magini, to interesujący kierunek i odpowiem od razu ze tak, w pracy energetycznej mówi sie o tym jako o 'kordach' albo 'linkach energetycznych' między ludźmi w bliskich relacjach. Szczególnie w długich zwiąkach lub intensywnych relacjach rodzinnych. To nie jest wróżenie ani leczenie na odległość w sensie działania bez wiedzy drugiej osoby, tylko obserwacja swojego pola pod kątem tego skąd przychodzi pewna energia. Ale to wymaga już trochę wprawy w skanowaniu żeby odróżnić co jest 'twoje' a co 'zaciągnięte'.
tak, to co Filemon opisuje to jest bardzo realna rzecz. Ja bym do tego dodała ze przy paralizmu decyzyjnym szczególnie warto sie zastanowic nad relacją z osobą dominującą - rodzicem, partnerem, czasem szefem. Czakra Manipury w kontakcie z silna Manipurą drugiej osoby może sie 'skulić'. I wtedy żadne RAM nie pomoże jeśli nie rozetniesz najpierw tego powiązania.
no to juz naprawde daleko odchodzimy od czegokolwiek co można by zweryfikować. 'Skulona Manipura w kontakcie z czyjąś silną Manipurą' - przepraszam, ale skąd wiadomo że tak jest? jak to zmierzyć? jak odróżnić to od zwykłej dynamiki psychologicznej w relacji gdzie jedna osoba jest dominująca a druga submisywna? mam wrażenie ze energetyczne wyjaśnienia są tu dokładanymi nakładkami na coś co psychologia opisuje zupełnie sprawnie bez nich.
