Cześć, mam taki problem że nie wiem jak to dobrze opisać. Od jakiegoś czasu czuję taką dziwną pustkę w okolicy klatki piersiowej, jakby coś tam było wydrążone. I to jest o tyle dziwne że mam wokół siebie ludzi którzy mnie kochają, rodzina jest ok, mam przyjaciółkę z którą się widuję, nawet w związku jestem od roku. A to uczucie jakoś nie chce zniknąć. Jak ktoś mnie przytula to niby czuję że to fizyczne ale jakby emocja nie dochodzi, no nie wiem jak inaczej powiedzieć. Czytałam trochę o Anahata i zastanawiam się czy to może być blokada czakry serca? Albo może ona jest przymknięta? Bo jakby brakuje mi tego odczucia połączenia mimo że relacje niby są. Dodam że ostatnio byłam u kosmetyczki i ona mi powiedziała przy okazji ze ma wrażenie ze moje pole jest takie jakby... zamknięte od przodu. Ona troche zajmuje się bioenergetyką hobbystycznie. Więc może cos w tym jest
To co opisujesz brzmi bardzo znajomo i myślę że wiele kobiet przez to przechodziło, choć niekoniecznie potrafi to tak nazwać. Ta pustka przy pełnych relacjach - to jest bardzo charakterystyczny objaw kiedy Anahata jest zamknięta od środka, nie od zewnątrz. Tzn. energia wchodzi, ale jakoś nie dociera do centrum. Masz może bóle w okolicy mostka albo między łopatkami? Bo to by dużo mówiło o tym gdzie dokładnie jest zastój. A ta kosmetyczka powiedziała że pole jest zamknięte od przodu - to akurat mnie zastanawia, bo blokady serca często manifestują się z przodu i z tyłu jednocześnie, tylko inaczej. Z przodu to zwykle to, co opisujesz, z tyłu bywają urazy i stare żale. Masz teraz jakiś konkretny stres, zmiana w życiu, coś się dzieje co mogłoby to nasilać?
i tu jest bardzo ważna rzecz którą poruszasz. Cykl ma OGROMNY wpływ na czakry, szczególnie właśnie na Anahatę i Swadhisthane. W drugiej połowie cyklu, po owulacji, energia naturalnie opada i czakra serca bywa bardziej wrażliwa, jakby bardziej odsłonięta. Część kobiet wtedy właśnie odczuwa tę pustkę albo rozłączenie od emocji. To nie znaczy że blokada pojawia się i znika, ale że w pewnych momentach bardziej ją czujesz. Kiedy to najsilniej odczuwasz - przed miesiączką, w jej trakcie, czy bardziej losowo?
ja tez mam dokladnie to samo co ty opisujesz i przez dlugi czas mysłam ze jestem po prostu zimna emocjonalnie albo ze cos ze mną nie tak. Dopiero jak zaczełam obserwowac kiedy to sie pojawia to zauwazyłam ze to zawsze w tej samej czesci cyklu. Mniej więcej tydzień przed, czasem dwa. I wtedy te bliskość z ludźmi jakby nie dociera, można sie przytulac i nic. Moze to jest jakis wzorzec energetyczny a nie tylko hormonalny?
Muszę tu trochę ostudzić entuzjazm bo samo napięcie między łopatkami to za mało żeby od razu diagnozować blokadę czakry serca. To może być dosłownie napięcie mięśniowe. A uczucie pustki przy bliskości to szerokie zagadnienie i nie zawsze musi mieć przyczynę energetyczną. Zanim ktoś zacznie medytować nad Anahatą to może warto po prostu zastanowić się co konkretnie zmieniło się w ostatnim czasie. Może coś z relacjami, może coś wewnętrznego.
To o czym piszecie - cykl a Anahata - to jest temat rzeka i rzadko się o tym mówi wprost. W tradycyjnych systemach tantrycznych cykl kobiecy był traktowany jako naturalne rytmy energetyczne, w których każda faza aktywuje inną czakrę inaczej. Faza lutealna, czyli ta po owulacji, to czas gdy Anahata przechodzi naturalny rodzaj 'zamknięcia wewnętrznego' - energia zbiera się do środka zamiast emanować na zewnątrz. Nie to jest blokada patologiczna, to może być po prostu rytm. Problemem jest gdy ten rytm zamiast mieć swój czas i przejść, zaczyna się utrwalać. Masz poczucie że to uczucie zostaje też po miesiączce?
Zastanawiam sie czy nie mieszacie tu kilku różnych rzeczy. Bo ta pustka którą opisuje autorka brzmi dla mnie bardziej jak kwestia tego że związek jest relatywnie nowy - rok to nie jest dużo - i może po prostu ta bliskość jeszcze nie ma głębi energetycznej, a nie że Anahata jest zablokowana. Blokada serca zwykle wiąże sie z konkretnym urazem, stratą, zranieniem. Sama pustka przy fizycznej bliskości może być czymś zupełnie innym. Nie twierdzę że czakra jest ok, ale stawiam pytanie - czy na pewno diagnozujemy właściwe miejsce?
Sorry że wchodzę bo nie jestem specjalistką w tych sprawach, ale obserwuję ten wątek i zastanawia mnie jedno. Ta pustka to jest uczucie że czegoś brakuje, czy raczej że nic nie czujesz? Bo mi sie wydaje że to dwie różne rzeczy i może ma znaczenie dla tego co tu omawiajcie
To odcięcie to ważne słowo. W pracy z Anahatą to jeden z najbardziej charakterystycznych sygnałów że czakra jest przymknięta, nie nadaktywna. Nadaktywna daje przelewanie się emocji, płakanie bez powodu, zbyt silne przywiązanie. Przymknięta właśnie to - jestem obok ale nie ma kontaktu z odczuciem. Przy czym chcę doprecyzować jedną rzecz: sprawdziłaś to jakoś wahadełkiem albo ktoś skanował ci pole? Bo symptomy mówią jedno ale warto mieć jakieś potwierdzenie diagnostyczne zanim się wejdzie głębiej w pracę
Mam pytanie do Hektora - piszesz o diagnostyce wahadełkiem. Mam z tym własne doświadczenia i zauważyłem że wyniki potrafią się różnić zależnie od dnia a nawet pory dnia kiedy testujesz. Testowałem swoją Anahatę kilka razy w miesiącu i raz mialem słaby obrót, raz normalny. Jak odróżnić rzeczywistą blokadę od normalnych wahań energetycznych właśnie związanych z tym co tu omawiajcie czyli cyklem albo po prostu zmęczeniem?
mnie sie wydaje ze ta cała diagnostyka wahadełkiem ma sens ale ja bardziej ufam odczuciu dłonią niz wahadełku. Wahadełko można podświadomie prowadzić, nie zawsze to jest czyste. A dłoń jak sie ją przytrzyma nad czakrą to daje inne odczucia - ciepło, zimno, takie ssanie albo odpychanie. Jak sprawdzasz u siebie albo kogoś to co czujesz? Bo u mnie Anahata daje zawsze takie delikatne ciepło gdy jest otwarta, a jak jest problem to jest zimno albo nic
czytam i zastanawiam sie - czy ta pustka o której pisze Hazel może być w ogóle związana z tym że Swadhisthana jest rozregulowana? Czytałam że czakra sakralna mocno wpływa na to jak czujemy emocjonalną bliskość i przy cyklu ona też chyba się zmienia. Może problem nie jest tylko w sercu?
Właśnie o tym chciałam napisać jeszcze - to połączenie Swadhisthany i Anahaty nie jest przypadkowe i myślę że warto na chwilę się przy tym zatrzymać. Kiedy sakralna jest w zastoju, to Anahata dosłownie nie ma z czego 'czerpać' emocjonalnie. Wyobraźcie sobie to jak dwa naczynia połączone - jeśli jedno jest zatkane, to w drugim też poziom spada. I to właśnie może dawać ten efekt pustki mimo że wszystko dookoła jest 'OK'.
ok ale tu mam pytanie bo jestem w tym wątku i trochę mi się to plącze - czy to znaczy że jak mam zablokowaną jedną czakrę to automatycznie wszystkie inne też będą rozregulowane? bo jakby tak to działało to chyba każdy miałby wszystkie czakry w nieładzie przez cały czas
słuchajcie, właśnie sobie uświadomiłam że mam teraz akurat ten moment w cyklu o którym Domicela pisała wczesnij - ta faza lutealna. i faktycznie to odcięcie o którym mówiłam jest teraz silniejsze. siedzę obok partnera i jest... nic. zupełnie jakbym siedziała obok obcego. to jest dziwne uczucie bo intelektualnie wiem że go lubię i że jest blisko ale emocjonalnie jest jak ściana
o Hazel, właśnie to o czym pisałam wyzej! u mnie tez tak bylo, dokladnie to 'siedzę obok i jest nic'. pamiętam ze się bałam ze przestałam go kochac. a potem przyszła miesiaczka i nagle wszystko wróciło i było wiecej tego ciepła niz zwykle. to niesamowite jak to działa
hm, to brzmi naprawdę dziwnie że uczucia mogą tak po prostu... znikać i wracać zależnie od daty w kalendarzu? przepraszam że tak to ujmuję ale trochę mnie to niepokoi. czy to nie jest przypadkiem temat do psychologa a nie do wątku o czakrach? pytam serio, bez złośliwości
no właśnie, Jagienka zadała jedyne sensowne pytanie w tej rozmowie od jakiegoś czasu. to że zmiany hormonalne wpływają na nastrój to fakt udokumentowany, nie magia. i to nie musi oznaczać żadnej blokady czakry. może po prostu tak działa cykl i tyle
wracając do tej Swadhisthany o której pisałam - znalazłam że VAM to bijamantry dla sakralnej. czy ktoś próbował jej używać przy takim konkretnie przypadku jak Hazel opisuje? i jak długo to trwa zanim się coś poczuje?
VAM działa, ale nie spodziewaj się efektu po jednej sesji. Mantrowanie to raczej praktyka regularna, nie jednorazowa interwencja. Polecam minimum 10-15 minut codziennie przez kilka tygodni i dopiero wtedy można wyciągać wnioski. Przy czakrze sakralnej dobrze też łączyć z ruchem - biodra, fale kręgosłupa, cokolwiek co porusza tę strefę ciała fizycznego.
mam taką obserwację z własnych notatek - testowałem wahadełkiem Swadhisthanę i Anahate równolegle przez kilka tygodni i faktycznie zauważyłem korelację. kiedy sakralna dawała słaby lub nierówny obrót, Anahata też była 'płytsza'. co ciekawe - obie reagowały w podobnym rytmie. nie wiem czy to potwierdza teorię o naczyniach połączonych czy to moje wahadło tak działa ale wzorzec był powtarzalny
to ciekawe co Okultysta pisze bo sugeruje że ta pustka nie musi być tylko 'moją sprawą kobiecą'. ale chyba w moim przypadku ten cykl jednak coś robi bo naprawdę czuję różnicę zaleznie od momentu. tylko nie wiem co z tym zrobić praktycznie. czy mam po prostu przeczekać te dni czy jest sens coś robić aktywnie?
Hazel, moim zdaniem obie opcje mają sens ale w różnych sytuacjach. Jeśli to jest naprawdę krótkie i mija samo, to obserwacja i łagodne uziemienie wystarczą - chodzenie boso, herbata, ciepła kąpiel, coś co przywróci ci kontakt z ciałem. Ale jeśli z cyklu na cykl to się pogłębia albo trwa coraz dłużej - to już warto popracować aktywnie z Anahatą i Swadhisthaną. Jak to u ciebie wygląda od kilku miesięcy, nasila się?
Hazel, a powiedz mi - jesteś w stanie go dotknąć w tych momentach i to pomaga, czy dotyk wręcz pogarsza to uczucie izolacji? pytam bo to by mi dużo powiedziało o tym co się dzieje z Anahatą. przy przymkniętej czakrze serca fizyczny dotyk bywa albo 'nieodczuwalny' albo wręcz nieprzyjemny
Hazel, a powiedz mi - jesteś w stanie go dotknąć w tych momentach i to pomaga, czy dotyk wręcz pogarsza to uczucie izolacji? pytam bo to by mi dużo powiedziało o tym co się dzieje z Anahatą. przy przymkniętej czakrze serca fizyczny dotyk bywa albo 'nieodczuwalny' jakby cię to nie docierało, albo wręcz drażni i chcesz się odsunąć. to są dwa różne stany i raczej nie wyglądają tak samo energetycznie
o kurcze, to ważne pytanie. chyba... nie drażni, ale jest po prostu bez znaczenia? on mnie dotyka i ja wiem że to miłe ale jakby nie dociera. jak przez szybę. czy to jest to 'nieodczuwalne' o którym piszesz?
ta metafora 'szyby' jest ciekawa ale znaczy różne rzeczy dla różnych ludzi. Hazel, czy to uczucie dotyczy tylko partnera czy też na przykład przyjaciół, rodziny? bo jeśli to jest selektywne - tylko on - to już jest inny trop niż jeśli czujesz się odcięta od wszystkich naraz
