Zależy od głębokości blokady i jej źródła. Jeśli to jest świeża reakcja ochronna po urazie - to może samo zelżeć, jak bezpieczeństwo wróci. Jeśli to jest coś zaskorupe przez lata - niekoniecznie. Goryczko, a jak długo masz to uczucie 'tarczy'? Bo to ma znaczenie.
Jeśli zaczęło się w środku tamtej relacji to to już nie jest tylko reakcja na jej koniec - to jest coś co zaczęło chronić cię kiedy byłaś w środku czegoś trudnego. To może być głębiej zakorzenione niż rok czasu. Czy pracowałaś kiedyś z tym terapeutycznie, niekoniecznie energetycznie?
Z punktu widzenia energetycznego - zamknięcie jako reakcja ochronna to nie jest to samo co zdrowa Anahata. Zdrowa czakra serca potrafi się otwierać i zamykać elastycznie, zależnie od sytuacji. Blokada to jest stan stały, kiedy ta elastyczność znika i zostaje tylko 'zamknięte'.
Wróćmy do tego pytania z tytułu bo mnie ono wciąż zastanawia. Jeśli można kochać z blokadą Anahaty, to jaka jest różnica między miłością przez blokadę a miłością bez niej? Czy to jest kwestia intensywności, jakości, czy może tego co druga osoba dostaje od nas?
Ten termos to w sumie niezłe porównanie, chociaż mam z nim jeden problem - zakręcony termos nie boli. A tu mamy człowieka który boli, który się boi, który nie wie czy wystarczy. Więc może blokada to nie tylko fizyczna przeszkoda w przepływie ale coś bardziej... wewnętrznie bolesnego?
To co piszesz o kręceniu się i uciekaniu myślami - to nie musi być brak cierpliwości. Umysł naprawdę potrafi skutecznie odciągać uwagę od miejsc które bolą. To prawie jak fizyczny odruch. Może medytacja to nie jest teraz najlepsza droga, może jest coś mniej bezpośredniego?
Przy zablokowanej Anahacie karty często pokazują coś ciekawego - jak ktoś ma mocną tarczę, to w układach pojawia się dużo kart związanych z izolacją, ale też z potencjałem który czeka. Nie wiem czy to jest wątek do tego tematu, ale to kwestia Goryczki czy chciałaby spojrzeć na to jeszcze z innej strony.
To jest naprawdę dobre pytanie i nie wiem na nie odpowiedzi. Chyba bardziej chcę przestać bać się, bo samo otwarcie brzmi dla mnie trochę przerażająco.
Właśnie. I dlatego pytałem wcześniej o terapię. Nie dlatego że czakry nie działają, ale dlatego że lęk przed otwarciem to jest coś co siedzi głębiej niż poziom energetyczny.
Ma ogromny związek. To co opisujesz - ruszająca się ziemia, brak stabilności - to jest właśnie Muladhara. Jeśli ona nie trzyma, to Anahata naprawdę nie ma na czym stać i jej zamknięcie może być po prostu próbą utrzymania jakiejkolwiek równowagi.
Okay, ale chwila. Ja to rozumiem metaforycznie, ale jak to działa dosłownie? Niestabilność finansowa wpływa na jakąś czakrę serca? Jakim mechanizmem?
A może zamiast filozofować to po prostu powiedźcie Goryczce co konkretnie zrobić? Bo ona mówiła że szuka punktu startowego, a rozmowa znowu ucieka w teorię.
Może nie zmieni od razu samego zamknięcia, ale może zmienić to jak się z nim czujesz. Jak masz trochę więcej gruntu pod nogami, to to zamknięcie przestaje być takie przerażające. I wtedy można zacząć powoli dotykać tego co za nim siedzi.
Dodam tylko że uziemienie to jest coś co można robić zupełnie nieświadomie przez cały dzień - gotowanie, sprzątanie, spacer, cokolwiek co jest fizyczne i konkretne. Przy takim rozchwianiu jak opisuje Goryczka to taka proza życia naprawdę robi robotę energetycznie.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam naiwne pytanie - jak to możliwe że chodzenie boso po trawie ma wpływ na to czy ktoś potrafi kochać? To brzmi jakby... nie wiem, jak wiązanie butów miało leczyć depresję.
I wróćmy do pytania z tytułu, bo mnie ono dalej nie opuszcza po tym wszystkim co tu piszemy. Goryczka sama powiedziała że przy tej nowej osobie czuje mniej napięcia. Może to znaczy że ona już kocha, przez tę blokadę, i teraz chodzi tylko o to żeby zdjąć z siebie presję że to musi wyglądać jakoś konkretnie?
To jest bardzo ważne pytanie. Blokada Anahaty nie musi oznaczać że uczucia znikają - one często są, tylko nie mogą swobodnie płynąć. Jak zatkana rura - woda jest, ciśnienie jest, ale nie przechodzi tak jak powinna.
To jest pytanie na które szczerze mówiąc nie odpowie żaden wahadełko ani skanowanie dłonią. To jest pytanie egzystencjalne i Goryczka sama na nie musi odpowiedzieć, tylko może w lepszym stanie wewnętrznym.
To może mieć proste wytłumaczenie - nowa osoba nie niesie bagażu twoich poprzednich zranień. Serce nie ma jeszcze powodu żeby się przy niej bronić. To trochę jak z psem który boi się mężczyzn bo jeden go kiedyś kopnął - nie dlatego że jest zły, tylko że pamięta.
To brzmi jak coś co można po prostu przepracować na terapii a nie przez medytacje, nie?
Wtrącę się na chwilę bo coś tu mnie uderzyło. Goryczka, powiedziałaś że zmieniaś pracę, mieszkasz sama od niedawna, czujesz brak gruntu. I na tym tle pojawia się nowa osoba przy której jest łatwiej. Zastanawiam się czy ta łatwość to nie jest też po prostu ulga - ktoś przyszedł w momencie kiedy jesteś krucha. To nie deprecjonuje tego co czujesz, ale warto to mieć z tyłu głowy.
Ale chwilę - czy to nie jest właśnie ta Anahata w działaniu? Że coś czujesz, że to pytanie cię dotknęło, że się z nim mierzysz zamiast odpychać? To nie jest zachowanie kogoś z totalnie zablokowanym sercem.
Właśnie o to chodzi. Goryczka od początku tego wątku opisuje swoje uczucia z dużą wrażliwością - to co czuje przy tej osobie, ten lęk przed otwarciem, teraz ta refleksja. Blokada totalnie zamknięta nie pyta o to czy potrafi kochać. Ona po prostu nie czuje potrzeby żeby pytać.
