Hej, siedzę w tym wątku od początku i mam takie pytanie trochę z boku, ale w temacie. Czy jeśli ktoś miał w przeszłości mocne złamanie serca, to ta blokada Anahaty może zostać na lata? Bo mam wrażenie że moja blokada pochodzi z czegoś co wydarzyło się dawno temu a nie z obecnej relacji. I zastanawiam się czy mogę mieć jednocześnie otwartą czakrę serca na nową relację a zamkniętą na stare rany?
Dobra, bo Obsydianka napisała o tej 'bliznowatej tkance energetycznej' i to mi bardzo siedzi w głowie. Czyli rozumiem to tak, że można normalnie funkcjonować w związku, a nawet kochać, ale ta blizna i tak ogranicza głębię? Jak to w praktyce wygląda, tzn. jak to czuć? Bo ja mam wrażenie że u mnie właśnie tak jest, jestem w relacji, nie jest źle, ale jakby jest taka niewidzialna szyba między mną a nim.
ta metafora szyby jest stara jak forum, ale coś w niej jest. z tą blizną to trochę inaczej bym to opisała - to nie jest tak ze czujesz blokadę jak mur, to bardziej że pewne rzeczy po prostu nie przechodzą. ani do ciebie, ani od ciebie. możesz się normalnie śmiać, wychodzić razem, planować urlop, ale głęboka intymność - ta prawdziwa, gdzie ktoś cię do końca widzi - jest jakby niedostępna. i często się nawet nie zauważa że czegoś brakuje, bo to jest normalne od lat.
ta szyba to jest to. dokładnie. i teraz się zastanawiam czy ona była zawsze, czy pojawiła się w pewnym momencie. Bo na początku z Marcinem tego nie czułam w ogóle, to przyszło... no właśnie, chyba mniej więcej wtedy kiedy zaczęliśmy rozmawiać o wspólnym mieszkaniu. co to znaczy że to się pojawiło w konkretnym momencie? to jest reakcja czakry na jakiś bodziec czy raczej coś co i tak by wyszło wcześniej czy później?
Tosia93, to drugie brzmi bardziej prawdopodobnie. Konkretna sytuacja, jak planowanie wspólnego mieszkania, nie tworzy blokady, ona ją tylko ujawnia. To jak nacisnięcie miejsca które już bolało, ale którego wcześniej nie dotykałaś. Pytanie jest inne, co było wcześniej, przed Marcinem. Nie chodzi o to żeby szukać przyczyn w przeszłości jak na terapii, ale żeby zrozumieć skąd ta tkanka pochodzi.
mogę się tu wtrącić z boku, bo czytam tę rozmowę i mi to trochę kręci w głowie. Nie jestem przekonana do czakr w sensie dosłownym, ale to co opisujecie - ta szyba, blizna, zamknięcie od środka - to ja to znam i to brzmi prawdziwie. Tylko nie wiem jak z tym pracować. Medytacja z wizualizacją Anahaty to co? Wyobrażam sobie zielone światło w klatce piersiowej i to ma coś zmienić?
a jak nie czujesz dosłownie nic podczas tej wizualizacji to co, czakra martwa czy po prostu nie ma talentu do tego? bo mi jakoś nigdy nic nie przychodzi podczas medytacji, siedzę, wyobrażam, i nic, głowa pracuje na pełnych obrotach.
mam podobnie jak Gabryś i jakos mi to przeszkadzalo przez długi czas. ale potem ktos mi powiedział żeby nie czekac na uczucie tylko ROBIĆ ruch, czyli na przyklad polożyc reke na klatce piersiowej fizycznie, i oddychac TAM. dotyk fizyczny jakoś otwiera bramkę kiedy sama wizualizacja nie działa. może spróbuj.
wracając do tego co pisała Obsydianka o warstwach - czy ktoś wie jak długo mniej więcej trwa praca ze starą blokadą Anahaty? pytam bo trochę się boję że to jest coś na lata i nie wiem czy mam tyle cierpliwości. nie żebym chciała gotowej recepty, po prostu ciekawa czy to jest tygodnie, miesiące, czy po prostu 'jak długo trzeba'.
Pogoda60, uczciwa odpowiedź brzmi - nie wiem i nikt ci nie powie z góry. to zależy od głębokości wzorca, od tego ile warstw jest, od tego czy robisz to regularnie czy od czasu do czasu, i od tego co w życiu się aktualnie dzieje. widziałam osoby które po kilku miesiącach miały przełom, i takie które pracowały latami nad jedną kwestią. ale żebym nie zostawiła cię tylko z tym, co zwykle jest prawdą, to że pierwsze widoczne zmiany przychodzą szybciej niż myślisz, a pełna integracja trwa dłużej.
Obsydianka pisze 'pierwsze zmiany przychodzą szybciej niż myślisz' i mi to trochę niepokoi bo to brzmi jak obietnica. co to znaczy 'widoczne zmiany'? bo jeśli ktoś zaczyna pracę z Anahatą spodziewając się że relacja nagle się ociepli albo że partner się zmieni, to po pierwsze to nie tak to działa, a po drugie można się bardzo rozczarować. czakry nie naprawiają relacji, możliwe że poprawiają twój własny przepływ. ale to nie to samo.
hmm, ale czy to nie jest tak że jak ty się zmieniasz to relacja też się zmienia siłą rzeczy? tzn. jeśli przestaję mieć tę szybę i zaczynam naprawdę być obecna, to on to chyba czuje? czy to zbyt magiczne myślenie.
Tosia93 nie to nie jest magiczne myślenie, to jest jak najbardziej realne. relacje reagują na zmianę jednej osoby zawsze. pytanie tylko jak reagują. czasem partner otwiera się razem z tobą, czasem, i to też trzeba powiedzieć głośno, czuje zagrożenie kiedy nagle jesteś bardziej obecna i autentyczna niż dotąd. nie straszę, ale to też się zdarza i warto być na to przygotowaną.
no to Wizjonerka ładnie powiedziała coś czego nikt wcześniej wprost nie napisał. że otwarcie Anahaty może ujawnić że relacja akurat na tym głębszym poziomie... nie chce. i co wtedy? pytam szczerze bo to jest chyba najstraszniejsza odpowiedź na całe to pytanie z tytułu tematu, czy czakra serca 'pozostaje otwarta' w długiej relacji. a co jeśli otwarta czakra serca pokazuje że relacja jest nie ta?
Bursztynka_N, to jest bardzo słuszne pytanie i myślę że o to w tym temacie tak naprawdę chodzi od początku. Otwarta Anahata nie gwarantuje że relacja przetrwa, ona gwarantuje że będziesz widzieć ją wyraźnie. i to jest i dar i ciężar jednocześnie. Tosia93, czy to jest może gdzieś w tle tego co czujesz?
Ludwinia zadała mi pytanie na końcu i trochę się zatrzymałam nad nim. czy to jest o tym, że się boję zobaczyć wyraźnie. chyba tak. bo dopóki ta szyba jest, mogę sobie mówić że to 'jeszcze nie ten moment' albo że 'trzeba dać czas'. a jak jej nie ma... to już nie ma się za czym schować.
Tosia93 napisała to tak cicho że prawie przeoczyłam, ale to jest chyba najważniejsze zdanie w całym wątku. 'nie ma się za czym schować'. kurcze. ja mam tak samo w sumie, ta szyba to taka buforowa strefa w której można siedzieć latami i udawać że wszystko zmierza w jakimś kierunku, tylko nigdy nie wiadomo jakim.
dobra ale mam pytanie do Ludwinii i Obsydianki, bo trochę mi to chodzi po głowie - kiedy mówicie 'otwarta Anahata pozwoli ci widzieć wyraźniej', to co to konkretnie znaczy w praktyce? bo to brzmi bardzo ładnie ale niekonkretnie. widzieć co wyraźniej, jak? że będziesz bardziej pewna że chcesz być z kimś, czy że dostrzeżesz więcej problemów, czy po prostu że silniej poczujesz to co jest?
to jest ciekawe co Zofijka91 mówi o zniekształconym odbiorze. bo ja nigdy nie myślałem o tym tak. myślałem że blokada czakry = czuję mniej. a tu wychodzi że może też = czuję źle, przekręcam rzeczy. to jest gorsze w sumie bo nawet nie wiesz że masz problem.
no właśnie Gabryś trafił w coś ważnego. jak czujesz mniej to przynajmniej wiesz że jest pusto. ale jak czakra jest zablokowana i do tego aktywna na swój chory sposób, to ona produkuje te swoje interpretacje i człowiek myśli że to prawda. miałam taką fazę, byłam przekonana że partner mnie nie szanuje, bo czułam to totalnie fizycznie w klatce, jakiś ucisk. a jak to w końcu przepracowałam to się okazało że on po prostu miał swoje problemy i ja mu je przyklejałam jako dowód na swoje lęki.
ale zaraz, Sliwka, jak przepracowałaś to przez pracę z czakrami czy przez zwykłą rozmowę z partnerem? bo mam wrażenie że czasem forum trochę pomija tę drugą opcję. nie każdy problem w relacji to problem z czakrą.
to co Sliwka mówi jest dla mnie ważne bo mam właśnie problem że chcę rozmawiać z chłopakiem o pewnych rzeczach ale za każdym razem coś we mnie się zamyka i zaczyna płakać albo milczeć. i nie wiem czy to jest właśnie ta Anahata i czy praca z nią mogłaby mi pomóc dojść do stanu w którym ta rozmowa jest w ogóle możliwa?
Pogoda60, to co opisujesz, to ten płacz i zamknięcie w połowie zdania, bardzo często idzie w parze ze skurczem w okolicy czakry serca i gardła razem. Anahata i Vishuddha lubią się blokować razem, szczególnie kiedy w tle jest lęk przed odrzuceniem. sama praca z sercem może dużo pomóc, ale warto też pobawić się HAM, bidżamantrą gardła, równolegle. czy ten ucisk pojawia się też w ciele, w gardle, w klatce, kiedy próbujesz powiedzieć coś trudnego?
Pogoda60 ja miałam dokładnie to samo i mi pomogło śpiewanie bidżamantry HAM, serio. wiem że brzmi dziwnie ale śpiewasz, i to coś w gardle dosłownie się rozluźnia fizycznie. próbowałaś kiedykolwiek?
okej to jest interesujące i zaraz zapytam głupio - te mantry, to naprawdę trzeba śpiewać głośno czy można w myślach? bo mieszkam z rodziną i czułabym się dziwnie robiąc to na głos. i czy to naprawdę coś fizycznie robi czy to bardziej efekt placebo albo po prostu relaks?
Zdzichu57 to ciekawe że wspomniałeś o nerwach błędnych bo to jest akurat coś co ma naprawdę dokumentację, stymulacja tego nerwu przez wibracje głosowe obniża napięcie i poziom kortyzolu. nie mówię że to 'dowód na czakry' ale mówię że mechanizm fizyczny tu istnieje i nie trzeba wierzyć w energię żeby z tego korzystać.
i teraz Tosia93 zaczęła ten wątek od pytania czy Anahata pozostaje otwarta w długoterminowych relacjach i przez całą tę rozmowę chyba doszłyśmy (i doszliśmy) do czegoś ważnego - że to nie jest pytanie o czakrę jako taką, tylko o to czy w ogóle jesteśmy w stanie zostać otwarci kiedy znika nowość i euforia i zostaje codzienność. i że praca z czakrą serca to nie jest jednorazowe odblokowanie tylko coś co trzeba podtrzymywać. czy Tosia93 to jest bliżej odpowiedzi na swoje oryginalne pytanie?
