Cześć, mam takie pytanie które trochę mnie gryzie od dłuższego czasu. Jestem w związku już prawie 4 lata i zauważyłam, że na początku wszystko było jakieś takie... otwarte, ciepłe, czułam fizycznie jak gdyby rozszerzenie w klatce piersiowej kiedy myślałam o nim albo kiedy byliśmy razem. A teraz tego nie ma. Nie ma jakiegoś dramatu, kłótni, zdrady, nic. Po prostu jakieś takie... stępienie. I zastanawiam się czy to może kwestia czakry serca, że ona z czasem jakoś się przymknęła albo zesztywnała? Czy ktoś miał podobnie? Czy to w ogóle ma sens że Anahata 'przyzwyczaja się' do osoby i przestaje tak samo przepuszczać tę energię?
To bardzo ważne pytanie i myślę, że wiele osób w długich związkach przez to przechodzi, tylko nie zawsze to tak nazywa. To co piszesz, to rozszerzenie i ciepło na początku, to często jest ta faza kiedy Anahata dosłownie 'otwiera się' na nowe połączenie energetyczne. Jest aktywna, trochę nawet nadbiegająca. Z czasem może się zdarzyć kilka rzeczy: albo czakra stabilizuje przepływ i wtedy ciepło jest inne, głębsze ale spokojniejsze, albo zaczyna się stopniowe zamykanie jeśli pojawiają się mikroblokady, których nie przepracowujemy. To dwa zupełnie różne scenariusze i ważne żebyś się zastanowiła który z nich jest bliższy temu co czujesz. Bo 'stępienie' może być albo dojrzewaniem związku albo początkiem zastojem w Anatacie. Jak to wygląda kiedy jesteś sama, bez niego? Czujesz to zamknięcie też wtedy?
Ojej, to o czym piszesz z tym uciskiem w klatce to jest taaak znajome. U mnie było tak samo, z tym że ja to poczułam chyba rok przed tym zanim zdałam sobie sprawę co się naprawdę dzieje w związku. Byłam wtedy u bioenergoterapeutki i ona mi powiedziała że Anahata ma taką blokadę wejściową, jakby zapora, energię wypuszcza ale nie bardzo przyjmuje. I że to może być stare zranienie które przykryłam nowym związkiem nie przepracowując go do końca. Siedziałam wtedy jak ryba i myślałam 'skąd ona to wie'. Naprawdę polecam skanowanie u kogoś dobrego bo to zdecydowanie więcej mówi niż samodzielna analiza.
No właśnie, i tu jest moje pytanie do Sliwki: ten ucisk który opisujesz, i który opisuje autorka, to jak odróżnić że to blokada Anahaty a nie po prostu stres, zwykłe napięcie w mięśniach albo, nie wiem, refluks? Serio pytam, bo wydaje mi się że te objawy są bardzo wieloznaczne i każdy może sobie wkleić pod nie co chce.
no okej, ten argument z myslami jest jako taki sensowny. Choc psychosomatyka tez dziala podobnie i niekoniecznie trzeba od razu siegac po pojecia energetyczne. Ale dobrze, przyjmijmy ze to czakrowy problem. To mam kolejne pytanie: co konkretnie robimy z blokada Anahaty w kontekscie ZWIAZKU, a nie tylko wlasnego przepracowania? Bo wiele porad ktore widze na forum dotyczy pracy z soba, otwarcia czakry przez medytacje itd. A co jesli problem jest relacyjny, tzn. ze ta czakra reaguje na kogos konkretnego?
To jest właśnie clou tego tematu i dobrze że Zofijka to wyartykułowała. Anahata nie istnieje w próżni. W długoterminowych relacjach tworzą się między partnerami tzw. powiązania energetyczne, sznury, czasem mówi się o kordiach. I te powiązania mogą być zdrowe albo mogą być wyniszczające. Czakra serca jednej osoby może być relatywnie otwarta, ale jeśli ta kordię biegnie do kogoś kto ma bardzo zamkniętą lub nadaktywną Anahate, to będzie zaburzenie w przepływie u obojga. Praca tylko ze sobą może dać ulgę, ale nie rozwiąże problemu jeśli partner nie pracuje ze swojej strony. To jest ten trudny aspekt relacji długoterminowych, o którym rzadko się mówi wprost.
te kordia to cos czego mozna sie jakos pozbyc jesli sa problematyczne? pytam bo nie pierwsz raz to pojecie tu widze i zawsze mnie ciekawilo jak to wgl dziala w praktyce
Aa, właśnie chciałam zapytać o te kordia bo nigdy nie rozumiałam czy to jest coś co się formuje automatycznie z każdą ważną osobą, czy tylko w związkach? Bo mam przyjaciółkę z którą jestem blisko od lat i czasem czuję że coś nas łączy energetycznie bardziej niż inne osoby. To też Anahata czy inna czakra?
dobra ale wracajac do poczatkowego pytania bo troche odpłynelismy, Tosia93 mówiła o tym ze czakra serca jakby stygnie w dlugim zwiazku i ja tak samo to czuje z moim od ponad 3 lat. Ale mam takie wrażenie ze nie chodzi o żadne blokady tylko o to ze my w ogóle przestalismy robić rzeczy które nas energetycznie nakrecaly razem. Jakby Anahata potrzebuje też pożywienia z zewnatrz, nie tylko wewnetrznej pracy? Jak myslicie?
hmm, Ludwinia masz rację że to słuszne pytanie. Jak się zastanawiam to chyba wtedy kiedy przeprowadziliśmy się razem. Czyli może z 2 lata temu. Ale nie wydawało mi się wtedy że coś złego się stało, wręcz przeciwnie, byłam szczęśliwa. Może to stopniowe, nie nagłe.
o jeny, Tosia93 to jest niesamowite co napisałaś bo u mnie DOKŁADNIE tak samo było, też przeprowadzka razem i jakby to zassało całe to co było wcześniej. Zastanawiam sie czy może chodzi tez o czakre korzenia, ze wspólna przestrzeń, finanse, codzienność, to wszystko uruchamia Muladharę tak mocno że Anahata schodzi na drugi plan? Słyszałam że kiedy człowiek jest w trybie 'przetrwanie i stabilizacja' to serce trochę sie zamyka żeby nie rozpraszać energii. Nie wiem czy to ma sens energetycznie ale jakoś intuicyjnie mi sie zgadza. Dziękuję wszystkim za tę rozmowę, naprawdę otwiera oczy 🙂
Ten pomysł Zdzislawy z Muladharą jest calkiem ciekawy i nie jest wcale taki bezsensowny jak mogloby sie wydawac. Czakry nie dzialaja izolowanie, jest przeplyw miedzy nimi, i faktycznie jesli dolne czakry sa przeciazone albo rozchwianie, to energia ktora powinna plynac w gore do Anahaty moze byc 'zatrzymywana' nizej. Ale to by oznaczalo ze praca z sercem bez przynajmniej spojrzenia na to co sie dzieje w korzeniu i sakralnej mija sie z celem. Obsydianka.x, co ty na to, bo ty jestes tutaj bardziej doswiadczona ode mnie w tych kwestiach.
ok ale czy jest jakis szybki sposob zeby w ogole sprawdzic ktora czakra jest tu problemem zanim sie zacznie glebiej pracowac? pytam bo czytam i czytam a nie bardzo wiem od czego zaczac u siebie, mam podobna sytuacje w sumie
ok Zdzichu57 dzieki, wahadełko mam w domu ale nigdy nie testowałem na czakrach, tylko na wodzie haha. A to skanowanie dłonią jak konkretnie sie robi? Powoli przesuwasz rękę nad ciałem i co wtedy czujesz? Bo mam wrażenie że nic nie poczuję i będę stał jak głupi
Ojej, właśnie pomyślałam że może warto by napisać ogólnie co powinno się czuć jak Anahata DZIAŁA normalnie w długim związku, bo cała dyskusja jest o tym że coś się zmienia, ale jak ta czakra powinna wyglądać u kogoś kto jest w wieloletniej relacji i jest ok? Może problem z tym że porównujemy coś do czegoś bez wzorca?
Właśnie i tu jest pułapka w którą wpada dużo osób. Otwarta Anahata w długoterminowej relacji to NIE jest to samo co na początku. To nie jest intensywność, to jest... takie ciepłe stałe palenie, jeśli to ma sens. Kiedy otwarta jest naprawdę, to czujesz spokój przy partnerze, bezpieczeństwo, możesz być sobą. Nie euforię. Blokada wygląda inaczej: uczucie zamknięcia, dystans, oschłość, ten ucisk o którym Tosia93 pisała.
Słuchajcie, wracam do tego co pisała Tosia93 bo mi nie daje spokoju. Ten moment z przeprowadzką jako punkt zwrotny jest bardzo wymowny. Ja jak przeprowadziłam się z moim to też pamiętam takie dziwne uczucie, jakby nagle zrobiło się... szaro? Nie złe, po prostu mniej kolorowe. I moja bioenergoterapeutka mówiła wtedy że to klasyczne zablokowanie przejścia między Swadhisthaną a Anahatą, bo codzienność i obowiązki domowe ściągają energię w dół i po prostu nie ma jak płynąć wyżej
Muszę się tu wtrącić bo czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i trochę mnie irytuje to mieszanie wszystkiego do kupy. Kordia, Swadhisthana, Anahata, wahadełko, skanowanie dłonią - to są bardzo różne systemy pracy i nie powinno się ich stosować naraz bez zrozumienia każdego z osobna. Bo jak ktoś zrobi sobie wizualizację zielonego światła na klatce piersiowej a jednocześnie spróbuje ciąć kordia to może sobie zrobić więcej zamieszania niż pożytku
Hm ok, to może spróbuję z wahadełkiem bo gdzieś mam takie po babci. Tylko nie wiem jak je skalibrować pod czakry, nie pod wodę czy siłę odpowiedzi tak jak widziałam tutoriale. Ktoś może napisać jak konkretnie to ustawić żeby pytać o stan Anahaty? Nie chcę sobie wmawiać odpowiedzi jak napisał Zdzichu57
najpierw ustal z wahadełkiem sygnały bazowe, czyli zapytaj go 'pokaż mi ruch oznaczający tak' i obserwuj, potem 'pokaż nie'. Każde wahadełko i każda osoba to inaczej, u jednych tak to obrót zgodny ze wskazówkami, u innych w poprzek. Dopiero potem połóż się i trzymaj nad centralnym punktem klatki piersiowej. Kierunek i amplituda obrotu ci powiedzą coś o stanie czakry, ale naprawdę potrzebujesz kilku sesji żeby to miało sens
a jak to jest jak czakra serca jest ok to jak duzo sie kręci wahadełko? bo jakis punkt odniesienia by sie przydal zanim zacznę
nie wiem czy to jest dobry kierunek dla Tosi, bo wahadełko to jednak sposób które wymaga praktyki i spokojnego umysłu. Jak jesteś w środku emocjonalnym pytania które testujesz, to podświadomie możesz kierować wahadełkiem. to jest znana pułapka i mówię to bez złośliwości, po prostu warto być tego świadomym
Właśnie chciałam to samo powiedzieć co Zofijka. Moim zdaniem Tosia93 zamiast wahadełka powinna spróbować czegoś prostszego na start, np. medytacji z wizualizacją i po prostu obserwować co czuje w klatce piersiowej podczas tej medytacji. Bez narzędzi, tylko własne odczucia. Mam wrażenie że to daje bardziej uczciwy obraz niż wahadełko które możesz nieświadomie prowadzić
Słuchajcie ale ja mam wrażenie ze w tej całej rozmowie omijamy coś ważnego. Tosia93 opisywała ten ucisk przy myśleniu o przyszłości z partnerem, i mi to coraz bardziej brzmi nie jak blokada Anahaty tylko jak po prostu niepewność co do relacji. Jak się nie wie czy chce się być z kimś za 5 lat, to też boli w piersi jak o tym myślisz. To nie musi być żadna energetyka, po prostu takie uczucia
Bogusia81 no właśnie, to jest ta rzecz która mnie trochę przeraża jak to tak piszesz. Bo nie chce mi się wierzyć że to jest 'po prostu' wątpliwości co do związku. Ale też nie mogę tego wykluczyć. Aczkolwiek... czuję że go kocham? To jest niemyślenie o rozstaniu. Bardziej takie zamknięcie na wyobrażanie sobie przyszłości, nie chcę jej sobie wyobrażać bo się boję. Może to bardziej lęk niż wątpliwości.
Tosia93 ten lęk przed wyobrażaniem sobie przyszłości to jest ważna wskazówka. Z perspektywy czakrowej to wskazuje nie tylko na Anahatę ale na połączenie z Muladharą, czyli podstawą, bezpieczeństwem. Jak nie ma zakorzenionego poczucia że przyszłość jest bezpieczna, to Anahata broni się przez zamknięcie. Nie traci uczucia, ale ogranicza projekcję żeby się nie zranić.
to co pisze Ludwinia ma sens nawet poza czakrami, psychologicznie. Unikanie myślenia o przyszłości relacji to klasyczny mechanizm obronny przy lęku przywiązania. Nie mówię że czakrowe ujęcie jest złe, po prostu widzę że to samo da się opisać bez energetycznych pojęć i diagnoza wychodzi podobna. Może to nawet ułatwia pracę z tym?
