dokładnie, i to jest też odpowiedź na to pytanie o sekwencję z tytułu wątku. przy Anahacie nie ma sensu szukac jednej przyczyny liniowej. to jest obszar gdzie cialo, emocje, historia i energia są dosłownie tym samym zjawiskiem opisywanym różnymi językami. alkohol jest w tym równaniu jednym z aktorów, nie reżyserem i nie widzem 😉
uzupełniają się, tyle że u mnie to nie było linearne. nie usiadłam i nie powiedziałam "ok teraz robie pierwotna pustka a potem wtorna blokada". to wychodzilo samo w trakcie pracy. raz pracowałam z Anahata i nagle trafiłam na coś znacznie głębszego, starszego. nie wiedziałam co to jest, po prostu płakałam bez konkretnego powodu
wlasnie to "płakałam bez powodu" mnie zawsze zastanawia w kontekście czakr. czy to jest naprawdę "bez powodu" czy raczej nie rozpoznajemy powodu bo jest zakopany głęboko? i drugie pytanie - czy to że coś "wychodzi samo" w trakcie pracy z polem to zawsze dobry znak, czy moze też sygnał że coś robimy nie tak i destabilizujemy za szybko?
ale wlasnie to mnie trochę drażni w tej rozmowie - cały czas pojawia się "Muladhara najpierw" jak dogmat, a nigdzie nie widziałam żadnego uzasadnienia dlaczego akurat tak, a nie np. od Sahasrary w dół. to jest jakiś konkretny system czy po prostu tak się przyjęło powtarzac?
no właśnie. i to jest może odpowiedź na pytanie z tytułu - czy przyczyną czy skutkiem. może przy wieloletnich uzależnieniach to jest cały system ktory się rozregulował, nie jedna czakra. i wtedy szukanie "winowajcy" jest trochę bez sensu bo wszystko na siebie działa <3.
no ale praktycznie gdzies sie musi zaczac. nie mozna pracowac ze wszystkimi czakrami naraz,to jest bez sensu. ja zawsze zaczynam od skanowania i patrze gdzie jest najglebszy zastoj lub pustka i tam zaczynam. u osob z problemem alkoholowym prawie zawsze jest ta pustka w sercu największa, wahadlo nad Anahata prawie stoi albo robia mikroobroty, to nie jest przypadek
przy pustce czesto jest tez cos co bym opisal jako cisza w polu. nie zimno, nie opor, tylko cisza. reka nad takim miejscem czuje jakby nic tam nie bylo, zadnego ruchu, zadnej energii. to jest chyba najsmutniejszy odczut jaki znam przy skanowaniu
@Metek to co opisujesz z tą cisza - wlasnie tak to czulem jak kładłem reke na wysokości serca brata kiedy spał. nie chłód, nie opor, tylko nic. i to jest strasznie trudne do opisania bo nie wiesz czy to twoja percepcja nie dziala czy tam naprawde jest ta pustka
wzruszenie ramionami to nie jest zgoda w sensie który mam na myśli. zgoda energetyczna wymaga żeby osoba rozumiała co się będzie działo i świadomie chciała tego. "nie protestuje" to za mało, bo brat może zwyczajnie nie wierzyć że cokolwiek robisz. wchodzenie w pole kogoś kto nie traktuje tego powaznie jest ryzykowne nie dla niego, dla ciebie - bo bierzesz na siebie coś czego on nie przetwarza
@Anastazja05 to co Anastazja pisze jest ważne ale chciałbym dopowiedziec od innej strony. ta "cisza w polu" o której mowilem wczesniej - ona nie jest obojętna. cisza to też informacja. no proszę, i jeśli Sigilmistrz wyczuł ją przez przypadkowy dotyk a nie przez intencjonalne skanowanie, to moze oznaczać że pole samo go "przepuściło" w jakiś sposob. nie twierdzę że to rozstrzyga kwestię etyczną ale to jest inny kontekst niż celowe wchodzenie z zewnątrz
@Modrzewka89 trudne pytanie bo znam go całe zycie i on zawsze był zamkniety emocjonalnie, nawet jako dzieciak. alkohol nasilil sie po rozstaniu z zona, jakieś cztery lata temu. wiec mam wrżenie że ta cisza w Anahacie mogla być duzo wcześniej, a alkohol to tylko wzmocnienie czegoś co juz było. ale to jest moje odczucie, nie wiem czy mam rację. nie upieram się przy tym...
