no dobrze, no i hej, mam pytanie które mnie od jakiegos czasu nurtuje. Testuję czakry wahadelkiem już od kilku miesięcy i ogolnie jest spoko, ale ostatnio zauważyłam cos dziwnego. jak pracuję w stresie (mam teraz ciężki okres w pracy, szef strasznie daje popalić) to moje wyniki są totalnie inne niż kiedy siedzę spokojnie w domu wieczorem. Konkretnie chodzi o Manipure, czyli splot słoneczny. W spokoju kręci mi sie ladnie, szerokimi kołami, a jak próbuję po powrocie z pracy to albo ledwo drgnie, albo kręci się chaotycznie, raz w tę, raz w tamtą. Czy to w ogóle ma sens? Czy wahadełko pokazuje aktualny stan energii czy jakiś "bazowy"? Bo zaczynam się zastanawiać czy te wyniki w ogóle cokolwiek znaczą jak są tak różne...
Dobre pytanie i bardzo obserwacja. Wahadełko nie pokazuje żadnego "bazowego" stanu, ono reaguje na TO co jest tu i teraz w polu. Więc tak, wyniki będą inne pod stresem i to jest normalne. Problem jest taki że większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy i myśli że robi diagnostykę, a tak naprawdę robi zdjecie jednej chwili. To co opisujesz z Manipurą ma sens - ta czakra jest bezpośrednio związana z układem nerwowym i reakcją na stres, z poczuciem kontroli i siły osobistej. Pod presją ona się albo zaciska (niedoczynność) albo szaleje na wszystkie strony (nadczynność). Chaotyczny ruch wahadełka może wskazywać właśnie na to drugie. Ale żeby móc powiedzieć cos wiecej - jak długo pracujesz z wahadełkiem i czy kalibrowałaś je wcześniej na sobie? :))
to jest wlasnie kluczowe pytanie i szczerze niema na nie prostej odpowiedzi. mozna probowac kilka rzeczy: stabilizowac reke opierajac lokiec, uspokoic oddech przed pomiarem, porownywac wyniki z roznych dni i godzin i szukac wzorcow. ale zero stuprocentowej pewnosci. dlatego wahadlko traktuję jako jeden sygnal wsród kilku, a nie wyrocznie.
no cóż, no i no to wszystko jasne, Manipura zablokowana przez stres zawodowy. Czakra splotu słonecznego zawsze pierwsza reaguje na kwestie władzy i hierarchii, szef ktory daje popalić to klasyczny wyzwalacz. Polecam LAM mantrę, widzę że wiele osób o tym mowi. Śpiewajcie rano przed praca przez 7 minut.
wracając do kwestii wahadełka i stresu bo to jest dla mnie mega ciekawy temat. Prowadzę zeszyt z wynikami od ponad roku i rzeczywiście widać że te same czakry dają różne odczyty w zależności od pory dnia. U mnie Ajna (trzecie oko) jest zupełnie inna rano po przebudzeniu a zupełnie inna po powrocie z pracy. Rano kreciutkie szerokie kola, po południu czasem ledwo drgnie. zastanawiam się czy robic pomiary zawsze o tej samej porze zeby wyniki byly porównywalne czy może właśnie ta zmienność jest informacją samą w sobie?
Ale chwila, czyli rozumiecie że stres po prostu tworzy blokadę, prawda? Bo mam wrażenie że wszyscy mówią o tym jak o czymś skomplikowanym a to chyba jest proste - stres = blokada i wahadełko to pokazuje?
jest jeszcze jeden aspekt który mi tu umknal a wydaje mi sie ważny. Jeśli testujemy wahadełkiem pod stresem i wyniki są rozregulowane, to moze być tez informacja o tym jak nasze pole radzi sobie z obciążeniem. Czakra która kompletnie traci stabilnosc pod presją to nie to samo co czakra która trochę drga ale wraca do rytmu. Ta odpornosc pola na zaklocenia to jakby resilience energetyczna. I można z tym pracować przez uziemienie, kontakt z naturą, regularną medytację uziemiającą. U mnie Muladhara długo była słaba i każdy stres ją walił, ale po kilku miesiącach pracy jest znacznie stabilniejsza. Wahadełko to teraz wyraźnie pokazuje nawet gdy jestem zmeczona. :))
Czytam ten watek od początku i dodam tylko że warto też brać poprawkę na to, kto jest operatorem wahadełka. swoją drogą, jak sama trzymasz wahadełko nad własnym cialem, to nie tylko twoja ręka drgnie od stresu, ale też twoje intencje, oczekiwania i stan emocjonalny wpływają na odczyt. bioenergoterapeuci zazwyczaj pracują na sobie wzajemnie albo na pacjencie, nie na sobie samym, właśnie dlatego. Autodiagnostyka wahadełkiem jest możliwa ale ma swoje ograniczenia których nie można zignorować jeśli chce się traktować wyniki poważnie.
no dobrze, no i o rany to brzmi jakby to była bardziej sztuka niż technika. czyli dla mnie jako osoby ktora dopiero zaczyna to w ogole nie ma sensu testować samej siebie wahadełkiem bo i tak nic sensowego nie odczytam?
nie powiedzialbym ze niema sensu. nawet niedoskonale pomiary sa czymś, jesli robisz je konsekwentnie i w podobnych warunkach. chodzi o trendy a nie o jednorazowy odczyt. Jak przez miesiac twoja Manipura zawsze daje chaotyczny ruch w pracy a wieczorami sie stabilizuje, to juz jest informacja, nawet jesli kazdy pojedynczy pomiar jest obarczony bledem
Ale moment, skoro sami mówimy że wyniki zależą od stresu operatora, od pory dnia, od oczekiwań, od tego czy lokieć jest oparty czy nie - to gdzie tu w ogóle obiektywność? pytam serio bo zaczynam się zastanawiać czy wahadełko to w ogóle diagnostyka czy raczej coś innego.
@Morganitka Mam wrażenie że ten wątek o obiektywnosci nas trochę odprowadza od sedna pytania Morganitki. prawdę mówiąc, ona spytała czy stres zmienia wyniki - i odpowiedź jest tak, zmienia. Ale to nie znaczy że wahadełko jest bezużyteczne. Znaczy że trzeba uwzględnić stan w którym się testuje jako zmienną, nie jako zakłócenie które psuje pomiar
@Balbinka_83 to mega pomocne! Zacznę prowadzić takie notatki. jejku, ale powiedz mi jeszcze jedno - jak długo musisz robić takie zapisy żeby w ogóle zobaczyć jakis wzorzec? Bo nie wiem czy po tygodniu widać już coś sensownego.
szczerze? U mnie po miesiacu zaczelam widzieć pierwsze zarysy, ale prawdziwe wzorce to po trzech miesiącach. Trzeba cierpliwości. I ważne żeby mierzyć regularnie a nie tylko jak coś ciekawego się dzieje, bo inaczej masz tylko skrajne sytuacje a nie cały obraz.
Zazdroszczę wam tej systematyczności, ja zawsze zaczynam prowadzić notatki i po tygodniu mi się urywa. macie jakiś sposób żeby się do tego zdyscyplinować? To chyba bardziej kwestia nawyku niż samych czakr 🙂
A ja mam pytanie troche z boku tego co mówicie. skoro stres tak wplywa na czakre splotu słonecznego i moje wyniki z Manipura to potwierdzają, to jak to się ma do tej kwestii upodmiotowienia przez pole o której jest w tytule? Bo upodmiotowienie przez pole to chyba cos o czym tu jeszcze nikt porządnie nie powiedział, a jest w opisie tematu.
tak, dokladnie o to mi chodzilo! chciałam wiedzieć czy testowanie wahadełkiem w trudnych momentach w ogóle ma sens, czy tylko mnie myli. A teraz po tej rozmowie chyba myślę że ma sens,ale nie jako pomiar stanu czakry w danej chwili tylko jako obserwacja jak czakra reaguje na obciążenie. czy to dobrze rozumiem?
no i masz, tak i wlasnie ten sposob myślenia jest - według mnie - bardziej produktywny niż szukanie "prawdziwego" stanu czakry. Pole jest dynamiczne, nie statyczne. Migawka zrobiony w konkretnej chwili mówi ci o tej chwili, a seria migawek w różnych okolicznościach mówi ci o tym jak twój system energetyczny funkcjonuje w życiu. To duża różnica.
Dobra ja dorzucę jeszcze jeden aspekt ktory mi się kręci po głowie od jakiegoś czasu. Czy ktoś z was próbował celowo testować wahadelko zarówno przed jak i po krótkich ćwiczeniach oddechowych? Bo wydaje mi się że kilka minut pranajamy może zmienić wynik i wtedy widać jak bardzo stan ciała wpływa na pole. Robiłam tak raz czy dwa ale nie systematycznie.
...to znaczy czy jego stan emocjonalny może zaklocic odczyt mojej czakry? Bo to mi się wydaje ważne, skoro operator ma takie znaczenie. Jakby testowała mnie mama a właśnie się pokłóciłyśmy to co wtedy pokazuje wahadełko - jej złość czy mój stan?
To akurat ciekawe pytanie i nie tak oczywiste jak mogloby się wydawać. Z mojego doświadczenia - operator wprowadza swoje napięcie do układu, ale to co trzymasz nad czakrą badanego to nie jest wyłącznie pole operatora. Są bioenergoterapeucji którzy twierdzą że przy wprawnym operatorze jego własny stan schodzi na drugi plan, bo fokus jest na badanym. ale przy osobie niedoświadczonej? Tak, mozesz dostawać wymieszany sygnał. Dlatego właśnie sesje u kogoś obcego często dają inne wyniki niż u bliskiej osoby. :(. ale głowy nie dam.
Czytam tę dyskusję o operatorze i zastanawiam się - czy ktos z was porównywał wyniki gdy testujecie sami siebie versus gdy ktos drugi testuje wahadełkiem wasze pole? Bo gdyby operator naprawdę był tak kluczowy to wyniki powinny się mocno różnić miedzy tymi dwoma sytuacjami, prawda?
praktykująca, też wahadełkuje od kilku lat. Nie wiem jak by wyszlo z kims zupełnie zielonym, moze kiedyś spróbuję 🙂
@Morganitka Wracajac do tego co Morganitka mówiła o upodmiotowieniu przez pole - mnie to nurtuje od początku wątku i chcę dopytać. Bo upodmiotowienie rozumiem jako odzyskiwanie sprawczości, tak? I jesli widzę że moja Manipura reaguje na stres w pracy to to mnie uczy czegos o sobie. ale co potem? samo zobaczenie tego wzorca to nie jest jeszcze sprawczość.
no może i jest, ale dla mnie ten "język czakr" działa lepiej niż suche pojęcia z psychologii. a jednak, to kwestia tego co do ciebie przemawia. Wahadełko było dla mnie wejściem do tej uważności, nie celem samym w sobie.
@Daturaa oj... to uczciwe pytanie i nie mam na nie w pełni satysfakcjonującej odpowiedzi. ale zaryzykuję teze: długoterminowe wzorce są bardziej odporne na te wszystkie zmienne niż jednorazowe odczyty. Jeśli przez trzy miesiące twoja Muladhara konsekwentnie daje słaby ruch niezależnie od pory dnia i nastroju, to to mówi coś innego niż jeden chaotyczny odczyt po trudnym dniu.
