Mam taki problem, że od jakiegoś czasu czuję jakby coś mnie blokowało w sferze bliskości z partnerem. Nie chodzi tylko o seks, ale o takie ogólne zamknięcie, jakby ktoś przykręcił kurek. Przez ostatnie miesiące mam też nawracające bóle w okolicy bioder i dolnego brzucha, bez wyraźnej przyczyny lekarskiej. Byłam u kilku specjalistów, wszystko w porządku, a mimo to ten dyskomfort wraca. Czytałam, że czakra sakralna odpowiada właśnie za seksualność, emocje i ten obszar ciała. Czy to może mieć związek? I jak właściwie sprawdzić, czy ta czakra jest zablokowana, czy może nadaktywna? Bo rozumiem, że to dwie różne sytuacje i inaczej się z nimi pracuje?
To co opisujesz naprawdę może wskazywać na zastój w Swadhisthanie, choć nie chciałabym od razu przypieczętowywać diagnozy bez zobaczenia pola energetycznego. Ból bioder i dolnego brzucha przy czystych wynikach badań to klasyczny sygnał, że ciało komunikuje coś na poziomie energetycznym. Ale zanim przejdziemy do metod pracy, powiedz mi więcej: jak to zamknięcie się u Ciebie objawia emocjonalnie? Czy chodzi o brak chęci w ogóle, czy raczej blokadę podczas samej bliskości? Bo to może wskazywać na różne mechanizmy.
To ciekawe co opisujesz, to uczucie za szybą. Ja to nazywam zamrożeniem emocjonalnym i spotkałam się z tym kilka razy u znajomych. Mam pytanie do Reginki, bo sama jestem ciekawa: czy wahadełko nad własną czakrą w ogóle ma sens? Nie mam tu na myśli autosugestii, ale właśnie tej kwestii obiektywności. Jak ktoś sam się bada, to chyba łatwo nieświadomie wpływa na wahadełko?
Przepraszam, że się wtrącam, ale to odczuwanie dłonią to mnie bardzo ciekawi. Czy to jest coś co każdy może zrobić, czy trzeba mieć jakieś specjalne zdolności? Zawsze myślałam, że to tylko dla wybranych.
Hm, tylko że przy czakrze sakralnej to moim zdaniem w ogóle nie warto zaczynać od wahadełka ani dłoni. To czakra emocji, więc najlepsza diagnostyka to obserwacja snów. Sny erotyczne albo ich całkowity brak to najczystszy sygnał stanu Swadhisthany. Ktoś kto ma zablokowaną sakralną po prostu przestaje śnić o czymkolwiek związanym z ciałem.
Właściwie to mnie interesuje jeszcze jedna rzecz w tym wątku. Celestyna napisała, że to trwa od kilku miesięcy. Czy czakra sakralna może się zablokować nagle po jakimś konkretnym wydarzeniu, czy to raczej proces, który narasta latami? Bo mam teorię, że to często coś z przeszłości, niekoniecznie to co się dzieje teraz.
Wow, to właśnie uderzyło mnie w to co napisała Reginka o komunikatach z dzieciństwa. Bo teraz sobie uświadamiam, że w moim domu rodzinnym temat ciała i seksualności był bardzo wstydliwy, absolutnie się o tym nie rozmawiało. Czy to rzeczywiście może rzutować na czakrę w dorosłości? I co z tym w ogóle można zrobić?
To co opisujesz to jest chyba jeden z najczęstszych wzorców. Wychowanie w atmosferze wstydu wokół ciała zostaje w energetyce na bardzo głębokim poziomie. Mam pytanie do Reginki: czy w takim przypadku sama praca energetyczna wystarczy, czy to jest sytuacja gdzie czakra sama się nie odbije bez terapii psychologicznej? Bo widzę, że to nie jest proste zamknięcie energetyczne, tu jest coś grubszego.
A czy są jakieś konkretne szybkie ćwiczenia na Swadhisthanę? Bo rozumiem, że warstwa głęboka wymaga czasu, ale czy da się poczuć jakąś różnicę szybciej? Pytam bo sama mam podobny problem i niespecjalnie mam czas i budżet na terapię ani sesje u bioenergoterapeuty.
A ja słyszałam że karneol i mochait pomagają przy sakralnej, choc nie jestem perwna czy dobrze je nazywam. Czy to ma sens żeby nosić je przy sobie cały czas czy tylko podczas medytacji? Boje sie ze kupię kamień i nie bede wiedziec co z nim zrobić 🙂
Wróćmy do tej mantry VAM bo jeszcze nie próbowałam. Faustynka, napisałaś że kilkanaście minut, ale czy to naprawdę musi być tyle? Nie mam problemu z medytacją per se, ale samo siedzenie z dłońmi na podbrzuszu i powtarzanie jednej sylaby przez kwadrans brzmi dla mnie jak wieczność. Czy da się skrócić?
Czytam to wszystko i mam pytanie które mnie nurtuje od początku wątku. Wszyscy mówicie o pracy z Swadhisthaną, o mantrach, kamieniach, medytacji, ale czy ktoś z was miał taki moment gdy czakra sakralna się odblokowała i jak to wyglądało? Chodzi mi o to co się poczuło, nie teorię.
To ważne pytanie. Sama jestem ciekawa tych konkretnych doświadczeń. Bo to co opisuje Celestyna, to uczucie za szybą, wydaje mi się, że mogłoby równie dobrze wskazywać na czakrę serca albo nawet splotu słonecznego. Czy ktoś miał podobne objawy i okazało się, że to jednak nie Swadhisthana?
Hm, jak o tym tak myślę... chyba szerszego. Nie tylko seksualność, ale w ogóle bliskość. Przytulanie też ostatnio jakoś mnie nie dotyka tak jak wcześniej. To może być właśnie to serce?
Jeśli to też bliskość i przytulanie, to Anahata naprawdę wchodzi do gry. Mam pytanie do Reginki: czy możliwe jest jednoczesne zablokowanie kilku czakr i jak wtedy podejść do pracy, od czego zacząć?
Przepraszam, że wracam do kamieni, ale jeśli chodzi o czakrę serca to czy rozowy kwarc też pasuje? Mam go w domu i teraz zastanawiam sie czy powinnam go gdzies polożyc.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie, może naiwne. Czy nie jest tak, że to co opisuje Celestyna to po prostu normalny etap w związku albo efekt stresu i zmęczenia? Pytam serio, nie złośliwie. Skąd wiadomo kiedy to energia a kiedy zwykła psychologia?
Dodałabym jeszcze jeden aspekt, bo nikt o tym nie wspomniał. Numerologia może wskazywać kiedy wchodzimy w roku osobistym numer 2 albo 6, to są lata związane z relacjami, emocjami, bliskością. Celestyna, nie wiem kiedy się urodziłaś, ale takie cykle mogą wpływać na to, że pewne wzorce nagle się uaktywniają. To nie wyjaśnia wszystkiego, ale może być dodatkowy kontekst do tej pracy z czakrami.
To jest bardzo indywidualne i naprawdę nie chcę podawać ci żadnych ram czasowych, bo mogłabyś się do nich przywiązać. Widziałam osoby, które coś poczuły po tygodniu regularnej pracy i takie, które potrzebowały kilku miesięcy. Ważniejsze pytanie brzmi: czy w ogóle czujesz teraz coś w obszarze korzenia? Jakiś niepokój, niestabilność, kwestie bytowe może?
To co teraz napisałaś jest bardzo istotne i zmienia obraz całej sytuacji. Budowa domu to jedno z największych wyzwań dla Muladhary jakie w ogóle istnieją. Bezpieczeństwo, finanse, korzenie dosłownie i w przenośni. Jeśli to się dzieje równolegle z tym co opisujesz w seksualności i bliskości, mogę się założyć że pień jest mocno nadszarpnięty.
Dobra ale to teraz jak ona ma pracować z korzeniową i sakralną jednocześnie? Bo z jednej strony Reginka mówi żeby zacząć od podstawy, a z drugiej problem dotyczy głównie sakralnej. Czy można pracować z obiema naraz czy to się wyklucza?
Moim zdaniem jak jest to szare i nijak we wszystkim, to może być w ogóle kwestia depresji energetycznej całego systemu, nie konkretnej czakry. Czytałam że jak kilka czakr siada jednocześnie, to człowiek po prostu gaśnie i wtedy nie ma co kombinować z jedną, trzeba pracować z całością.
Ja bym tutaj dorzucił coś z boku. Celestyna wspomniała o budowie domu i to mnie zatrzymało. W tradycjach słowiańskich fundamenty domu to było coś bardzo poważnego, z rytuałami ochronnymi, z uwzględnieniem energii miejsca. Jeśli to ważna decyzja i macie w planach fizyczny fundament w nowej lokalizacji, warto pomyśleć o tym żeby sam teren był zbadany energetycznie. To może brzmieć jak dygresja, ale dom jako korzeń, to nie jest przypadkowe skojarzenie z Muladharą.
Podstawowe badanie to szukanie żył wodnych i skrzyżowań hartmannowskich czy currych. Żyły wodne pod domem potrafią przez lata destabilizować domowników, nie tylko energetycznie ale i zdrowotnie. Skrzyżowania siatek to osobna historia. Dobry radiestetyk sprawdza też czy na działce nie ma historycznych zakłóceń, dawnych cmentarzy, dróg czy miejsc po traumatycznych zdarzeniach. To wszystko wpływa na pole miejsca.
Wróćmy na chwilę do tego co napisała Celestyna o nijak we wszystkich dziedzinach. To mnie bardziej interesuje niż działka, bo to jest pytanie o to co dzieje się teraz. Celestyna, to odcięcie od radości, o którym piszesz, czy jest równomierne we wszystkim? To znaczy, czy muzyka, jedzenie, kontakt z ludźmi, wszystko w tym samym stopniu straciło kolor, czy są obszary gdzie jeszcze coś czujesz?
To że muzyka jeszcze działa jest ważne. Znaczy że nie ma totalnego zamknięcia. Ale to z jedzeniem i gotowaniem mnie zastanawia, bo to jest dość typowe dla Manipury w trybie wycofania, nie Swadhisthany. Sama mam w tym doświadczenie, kiedy mój splot słoneczny był zaciśnięty, gotowanie które uwielbiałam stało się obowiązkiem. Żadnej kreatywności, żadnej przyjemności z procesu. Celestyna, czy masz też jakieś objawy trawienne? Cokolwiek z brzuchem, żołądkiem?
No właśnie, dlatego mówiłam o tym że cały system może być w dołku. Jak jedno ciągnie za sobą drugie, to nie ma co szukać jednej winnej czakry.
