hmm właśnie ta kwestia ze Rena porusza wydaje mi sie wazna bo jak zaczyna ktoś prace z czakrami to skąd ma wiedzieć ze robi to dobrze i ze wogole cos się dzieje? tzn czy sa jakies sygnały kture SA bardziej wiarygodne niz inne? bo sny to jedno ale to jest jednag bardzo subiektywne
ok czekajcie, to teraz mam pytanie bo trochę zgubiłem watek glowny. Stellaria na poczatku pytała hormony czy energia i z tego co czytam to odpowiedz jest "i jedno i drugie". ale co to znaczy praktycznie dla kogos kto ma ten problem? bo isc do ginekologa i jednocześnie do bioenergoterapeuty? to nie jest troche... niewiem dziwne zestawienie?
właśnie, i tu jest sedno tego tematu chyba. bo konwencjonalna medycyna często mówi "norma" przy PMS bo wyniki są w granicach, ale kobieta czuje sie fatalnie. i wtedy te narzędzia alternatywne zaczynają mieć sens, nie jako substytut diagnozy, ale jako sposób pracy z czymś co jest realne a nie mierzalne standardowo. Stellaria, twoja terapeutka mówiła coś o tym jak to połączyć z ewentualną wizytą u lekarza?
a tak w ogóle to ja mam pytanie trochę z boku - czy ta praca z Swadhisthaną ma sens też jeśli nie ma się problemów z cyklem konkretnie ale ma sie inne objawy?! np takie ogólne poczucie ze nie wiadomo czego się chce, brak energii twórczej, trochę jakby pustkę w środku? pytam bo czytam ten watek i dużo mi to mówi ale mój problem jest inny
dokładnie co Amulecja mówi, i dodam ze ta "twórcza pustka" jak ją Nadzia nazywa to jeden z bardziej wyraźnych sygnałów. u mnie tak właśnie wyglądało zanim zorientowałam sie ze coś jest nie tak z tą czakrą. straciłam zupełnie ochotę na wszystko co wcześniej lbuiłam robić, rysowanie, muzykę, nawet gotowanie jakoś przestało mi sprawiać przyjemność. myślałam ze to zwykłe wypalenie, a okazało sie ze to było bardzo wyraźne zastopowanie energii sakralnej
ostrożnie bym jednak z takim jednoznacznym przypisywaniem. "brak energii twórczej i pustka" to też mogą być objawy depresji, niedoboru żelaza, problemów z tarczycą. zanim ktoś zacznie pracować tylko ENERGETYCZNIE to jednak dobrze sprawdzić te rzeczy. ^^ nie mówię ze czakry nie maja roli, tylko ze to nie jest zawsze pierwszy trop
no i właśnie to jest moje pytanie - bo jak Mietowa mówi rzeby sprawdzić tarczycę i żelazo, to rozumiem, ale czy naprawdę trzeba eliminować WSZYSTKO medycznie zanim wogóle zaczniemy myśleć energetycznie? bo to trochę tak jakby powiedzieć że nie możesz medytować dopóki nie masz zaświadczenia od psychiatry że jesteś zdrowa. gdzieś musi być granica
hej, a to właściwie jest ciekawy problem,bo jak ktos ma jednoczesnie powiedzmy rzeczywiscie zaburzenia hormonalne I zablokowana Swadhisthane,to co jest pierwsze? tzn czy cialo tworzy blokadę energetyczna czy blokada energetyczna objawia sie potem fizycznie? bo to chyba zmienia podejscie do leczenia?
no ale skąd wiadomo że "zaburzenie pojawia się najpierw w ciele subtelnym"? to jest założenie, nie obserwacja. i dość wygodne założenie, bo oznacza że praca energetyczna zawsze jest "pierwsza" i zawsze ma sens. pytam serio, nie złośliwie
okeej ale wracajac do Stellarii i jej oryginalnego pytania bo hyba trosze odpłynęliśmy - ona pytała konkretnie o te zmiany nastroju przd miesiączką. i z tego co cztam to wychodzi ze sakralna jest tym miejscem gdzie to siedzi energetycznie. ale jak długo trzeba pracowac żeby w ogóle poczuc jakas zmianę? bo jeśli to ma trwać rok to rozuumiem ale jesli ktoś mówi ze po tygodniu poczujesz efekty to przeprasazm ale nie wierze
ja bym powiedziala że jeden cykl miesieczny to minimum żeby w ogóle zacząć oceniać czy coś się zmienia w kontekście PMS. bo jeśli pracujesz z energetyką cyklu to potrzebujesz przynajmniej jednego pełnego cyklu zeby porównać jak bylo przed i po. a najlepiej trzy, żeby miec jakiś wzorzec a nie przypadek
właśnie o to mi tez chodziło jak zaczynalam ten temat, że nie wiem jak mierzyć postęp. bo nastrój przed miesiączką może się roznic z miesiąca na miesiąc z wielu powodów - stres w pracy, pogoda, cokolwiek. jak odróżnić że "lepiej bo czakra" od "lepiej bo akurat spokojniejszy miesiąc był"?
to jest uczciwe pytanie i szczerze mówiące nie ma na nie dobrej odpowiedzi. chyba tylko prowadzenie dziennika przez kilka miesięcy coś pokaże, ale to i tak nie będzie dowód na nic konkretnego. ja prowadziłam notatki przez pół roku i widziałam wzorce, ale wiem że ktoś sceptyczny powie że to potwierdzenie szukania czegoś czego chciałam znaleźć
a mozna zapytac, bo czytam ten watek od dłuższego czasu i sie zastanawiam, czy ktoś próbował łączyć praęc z czakrami z czymś bardziej konkretnym przy tych zmianach nastroju? np z jakmiiś kamieniami albo kolorem? bo gdzieś czytałam że przy sakralnej pomagają kamienie pomarańczowe i nie wiem czy to prawda czy nie
i to jest chyba klucz do całej rozmowy o kamieniach wogóle - czy kamień działa sam w se, czy jest zaproszeniem do pewnej uważności. nie mówię że to "tylko" placebo, bo placebo też jest mechanizmem, ale warto mieć świadomość tej różnicy kiedy się z nimi pracuje
przepraszam że wchodzę trochę z boku, ale to co Mietowa mówi o uważności mnie uderzyło. bo ja zaczęłam afirmacje jakiś czas temu i zastanawiałam sie czy to czakry czy poprostu to że wogóle zaczęłam poświęcać sobie uwagę. czy to jest w ogóle ważne rozróżnienie? czy wystarczy że "coś działa" nawet jeśli niewiem dlaczego?
to mnie zastanawia - czy praca z sakralną morze w jakimś momencie "przestać działać"? tzn czy czakra moze sie znowu zablokowac po tym jak ją odblokujemy? bo mam wrarzenie ze to nie jest jednorazowy proces tylko coś ciaglego ale niewiem czy dobrze to rozumiem
eh, to dobre porównanie z tą higieną. i chyba odpowiada na moje pytanie o mierzenie postępu, bo jeśli to jest cos ciaglego to nie ma punktu docelowego "gotowe", tylko obserwujesz jak ci idzie z miesiąca na miesiąc. to trochę zmienia perspektywe, przynajmniej dla mnie
to ciekawe co Stellaria mowi o zmianie perspektywy bo ja wlasnie z tym mam problem - przez dlugi czas myslalem ze praca z czakrami to jest coś co ma konkretny koniec czyli "odblokujesz i już". a okazuje się ze to bardziej ciagly proces i hyba trzeba zmienic sposób myslenia zanim w ogóle zaczniesz oceniac efekty. ale to mi rodzi pytanie - czy w takim razie w ogóle można powiedzieć że czakra jest "zdrowa"?? czy zawsze jest jakis element do pracy?
no właśnie, i tu wracamy do sedna sprawy z tą sakralną i cyklem. bo Swadhisthana jest wyjątkowo "ruchoma" energetycznie, zmienia się z fazami cyklu, z emocjami, z porami rkou nawet. więc pytanie czy ona jest "zablokowana" czy po prostu "w ruchu" to trochę inne pytanie niż przy innych czakrach. przy Muladharze mozesz mówić o stabilności jako celu, ale przy sakralnej - nie wiem, przeplyw jest jej naturą, nie stabilność
o, to akurat znam bo czytałam o tym sporo. podobno każda z czterech faz cyklu odpowiada innej czakrze albo przynajmniej innemu typowi energii. menstruacja to czas Muladhary, wyciszenia i powrotu do siebie, owulacja to czas sakralnej i sercowej, pełen otwarcia i ekspansji, a ta faza lutealna przed miesiączką to czas Manipury - splotu słonecznego, przetwarzania i oczyszczania. nie jestem pewna czy to jest jakaś ustalona tradycja czy raczej współczesna interpretacja, ale u mnie to jakoś pasuje do tego co czuję
a ja mam głupie pyatnie bo nie znam się za bardzo - czy ta praca z fazami cyklu to jest cos co morze robic tylko kobieta czy mężczyzna też ma jakis swój "cykl" energetyczny który mozna tak mapować? bo słyszałem cos o cyku ksiezycowym u mężczyzn ale niewiem czy to nie jesst wymysl
tak z boku: a wracając do tematu Stellarii, bo trochę zeszliśy - ona miała te konkretne objawy, drażliwość, płaczliwość, jakby wszystko było za głośne i za dużo. i zastanawiam się czy to nie może być też kwestia Anahtay, czyli czakry serca, a nie tylko sakralnej? bo ta wrażliwość na wszystko i poczucie przytłoczenia emocjami mi bardziej kojarzy się z sercem niż ze Swadhisthaną
o, Bozenka, to ciekawy trop bo faktycznie to "za dużo" jest bardzo trafnym opisem. wszystko jest intensywniejsze, dźwięki, emocje, reakcje innych ludzi. nie pomyślałam o Anahacie w tym kontekście, myślałam głównie o sakralnej bo to jest czakra cyklu i emocji. a może to po prostu obie? czy tak w ogóle bywa że kilka czakr jest zaangażowanych jednoczesnie?
