hej, mam takie pytanie bo troche mnie to nurtuje od jakiegos czasu. czy wy tez zauważacie ze na tydzień, dwa przed miesiączką to nie chodzi tylko o hormony? Bo czytałam ze czakra sakralna jest mocno powiązana z cyklem i ze w tym czasie jak ona jest zablokowana to te wahania nastroju sa po prostu straszne. U mnie tak jest ze dosłownie z dnia na dzien robie sie jakby inna osoba, czuje sie fatalnie, placze bez powodu, mam taki wewnętrzny opor przed wszystkim. byłam u bioenergoterapeutki która powiedziala ze moja Swadhisthana jest bardzo przymknięta właśnie w tym oknie przedmiesiaczkowym i ze to sie nakłada na zmiany hormonalne. ale nie wiem czy ona nie przesadza troche, no bo moze to po prostu PMS jak u kazdej? interesuje mnie czy ktos z was ma podobnie i czy praca z sakralna cokolwiek zmieniła.
To bardzo ciekawe ze o tym piszesz, bo to jest temat który wg mnie jest strasznie niedoceniany nawet w kręgach ludzi którzy pracują z czakrami... Swadhisthana i cykl miesiaczkowy to jest absolutnie realna korelacja. Ta czakra jest centrum energii wody, emocji, płynności, i cykl biologiczny kobiety ma ogromne odbicie właśnie w tej warstwie. Ale żebym mogła cokolwiek sensownego powiedzieć, mam do ciebie kilka pytan. jak dlugo to trwa u ciebie - te kilka dni czy cały tydzień? I co konkretnie bioenergoterapeutka ci zalecała po tej diagnozie?
Ja sie bardzo ciesze ze ktos w końcu o tym napisał bo sama o to pytam od dawna. Swadhisthhana jest moim zdaniem czakrą która jest najscislej zwiazana z kobiecoscia w ogole, nie tylko z seksualnoscią jak wielu myśli. Czytałam gdzies ze w systemach tantrycznych cykl miesiaczkowy byl wrecz uważany za naturalne pulsowanie energii sakralnej i ze faza przed krwawieniem to tak zwana faza kurczenia sie pola, gdzie czakra moze reagowac spazmami jesli jest zablokowana. Brzmi ezoterycznie ale mi to pasuje do obserwacji własnych. Czy wasza terapeutka mówiła cos o tym w jakim kierunku kreciło sie wahadelko nad Swadhisthaną??
No wlasnie, wahadełko to byłoby interesujące. Bo ja kiedys sama sobie robiłam taki test i nad sakralną miałam bardzo slabe obroty, prawie stoje, a nad splotem słonecznym wrecz szalone. Nie wiedziałam co z tym zrobic. Ale do posta autorki - mam podobne odczucia z tym ze to nie jest tylko PMS hormonalny bo mam to regularnie i lekarka mowi ze hormony mam ok. To troche tak jakby cos energetycznie sie zatrzaskiwalo.
Zatrzymam sie tutaj bo troche mi to odpływa. Rozumiem ze szukacie wyjaśnienia dla czegoś co czujecie, ale nakładanie na PMS teorii o blokadach energetycznych bez żadnej weryfikacji jest ryzykowne. PMS ma bardzo konkretne podłoze - wahania estrogenow i progesteronu, wplyw na serotonine i dopamine. Zanim ktos zacznie pracowac z czakrami, polecam upewnic sie ze nie ma np. niedoboru witaminy D, żelaza, czy nieleczonej niedoczynności tarczycy. To nie jest antyezoterycki rant, po prostu wiem ze kilka osob przyszło na forum z problemami które były calkiem medyczne. sama nie wiem
Przepraszam ze sie wciskam bo jestem facetem i pewnie nie do końca rozumiem te kobiece sprawy ale mam pytanie do Bellatrix i innych - czy czakra sakralna moze byc zablokowana tylko w konkretnym momencie cyklu czy to jest raczej blokada ciągła ktura sie poprostu mocniej ujawnia?! Bo mi sie wydawalo ze albo czakra jest zablokowana albo nie, a wy mowicie o czymś jakby sezonowym. 😛
To porownanie z zebem jest super 🙂 Mnie sie zawsze wydawało ze to dziala podobnie jak z progiem bólu - ciało ma swoje mechanizmy adaptacji i dopoki zrownowazenie jest w normie, mała blokada nie daje znać. A hormony to taki test warunków skrajnych dla calego pola energetycznego. Pytanie do autorek watku - czy bioenergoterapeutka pracowala fizycznie z ciałem czy bardziej przez pole?
no nie, odpowiem tu na kilka rzeczy naraz bo dużo pytan. Bioenergoterapeutka pracowala przez pole, nie dotykala mnie bezposrednio. Mowila ze odczuwa w tym rejonie cos jak zastój, troche oporu i ze pole jest jakby splaszczone zamiast okragle. Co do wahadełka - robila swoje i nad sakralna miała obroty bardzo male, nieregularne. Nad Manipurą z kolei duze i szybkie. mowiła ze to czeste, ze splot sloneczny kompensuje brak energii sakralnej. Cos w tym chyba jest bo rzeczywiscie jestem raczej typem osoby ktora kontroluje wszystko rozumem a z emocjami i kreatywnoscią mam problem.
Ta kompensacja Manipury brzmi znajomo, ale powiem szczerze ze jestem lekko sceptyczna wobec diagnozy robionej przez tearpeutkę jednorazowo. Sama chodziłam do kilku osób i każda mowiła co innego. Jedna twierdziła ze mam zablokowaną Anahate, druga ze sakralna, trzecia ze generalnie Ajna mi nie działa. Jakim cudem?! Więc pytam - jak długo znasz te bioenergoterapeutke, czy to bylo pierwsze spotkanie, i czy ona robiła tez wywiad dotyczacy zycia, nie tylko skanowanie?
Do calej dyskusji wtrące kilka slow. Korelacja Swadhisthany z cyklem to nie jest żaden nowoczesny wymysł, jest opisana w tradycjach jogi i tantrycznych juz od dawna, tyle ze tam nie uzywano słowa hormony, tylko prana, apana, i pojęcie naturalnych pływów energii. Apana vata to energia skierowana w dół i na zewnątrz, ktora jest aktywna właśnie pod czas menstruacji i przed nią. Jesli Swadhisthana nie przepływa swobodnie, to ta energia sie kumuluje i zamiast płynac naturalnie powoduje napiecie emocjonalne i fizyczne. To ma sens nawet bez wchodzenia w metafizyke, bo ciało reaguje na zablokowanie naturalnych procesów.
ojjj, nie chce wyjsc na ignorannta ale co to jest apana vata, brzmi jak joga czy cos hinduskiego? i pytanie szczere - czy to nie jest troche tak ze jak sie wierzy w czakry to sie interpretujee wsszystko przez czakry? no bo jak mam zły humor to morze po prostu mam zły humor a nie zablokowana energię. trudno powiedzieć
przepraszam ze sie wtrącam, mam pytanko - czy te cwiczenia na sakralna czakre ktore sie robi normalnie, jak np. taniec bioder czy medytacja na pomarańczowy kolor, działają tez na te blokady przedi miesiączka? czy trzeba robic cos specjalnego w tym oknie czasowym? bo chciałabym sprobowac zanim zdecyduję sie chodzic do kogoś. w każdym razie tyle ode mnie.
kurcze, a czy ktoś probował akurat z kamieniami? Bo słyszałam ze przy Swadhisthanie polecany jest karneol i księżycowy kamień. Ciekawi mnie czy to ma sens w kontekscie cyklu bo księżycowy kamień to hyba nieprzypadkowo tak sie nazywa.
a propos kamienia księżycowego - czy on nie jest przypadkiem powiązany też z cyklem księżycowym?? bo czytałam gdzieś ze owulacja i pełnia to jest jakiś związek energetyczny i ze kobiety kiedys miesiączkowały przy nowiu a owulowały przy pełni. niewiem czy to prawda ale jakby tak bylo to moze praca z kamieniem księżycowym akurat przed miesiączką ma dodatkowy sens?
czekajcie, to teraz kamienie tez mają związek z cyklem? tzn pytam serio, nie złośliwie ale to się robi coraz bardziej skomplikowane. najpierw czakry, potem hormony, teraz ksiezyc i kamienie. jak to wszystko ma ze sobą współgrać rzeby czlowiek wogole wiedział od czego zacząć
mam pytanie bo troche sie zgubiłam w tym co Bellatrix pisała wcześniej - pisała ze intensywne praktyki w tym oknie przed miesiączką mogą dać mocniejszą reakcję niż się spodziewamy. co to znaczy "mocniejszą reakcję"?e chodzi o to że sie gorzej poczujemy? czy że energia za bardzo "odpali"? bo troche sie boję żeby sobie nie zaszkodzić
ja dodam do tego co Bellatrix mowi ze akurat karneol bym w tym oknie przed miesiączką odłożyła całkowicie. to jest kamień mocno aktywizujący, pobudza energię sakralną ale też nagrzewa emocje, i jak ktoś ma blokadę i do tego PMS to może mu sie to nałożyć w niezbyt przyjemny sposób. sprawdzałam to na sobie, jak nosiłam karneol w tygodniu przed miesiączką to byłam strasznie pobudzona emocjonalnie i nie w dobrym tego słowa znaczeniu
hmm, ciekawe co Dziewanna mowi bo ja miałam inne doświadczenie z karneolami, ale faktycznie jestem mało wrazliwa na kamienie i może nie jestem najlepszym punktem odniesienia. a Dziewanna - czy to był duży karneol, surowy czy obrobiony? bo słyszałam ze ta forma tez ma znaczenie dla intensywności
przepraszam ze wchodze w ten wątek z kamieniami,ale nie wiedziałam ze forma kamienia ma znaczenie. tzn wiedziałam teoretycznie ze surowe sa "mocniejsze", ale ze to może miec aż takie przełożenie na samopoczucie - to nowe dla mnie. a co z moim księżycowym, który dostałam od terapeutki? on jest obrobiony, gładki, dość mały. czy to dobrze w moim przypadku?
okej ale czy ktoś ma jakieś doświadczenie z tym co się dzieje PO miesiączce?! bo tu cały czas gadamy o tej fazie przed, a mnie zastanawia czy te blokady w Swadhisthanie same sie rozluźniają jak cykl wchodzi w nową fazę, czy trzeba aktywnie z nimi pracować żeby nie wróciły z powrotem przed kolejną miesiączką. oby
nie rozumiem jednej rzeczy - mowi się ze menstruacja oczyszcza i otwiera. ale z drugiej strony to chyba dla wielu kobiet najbardziej ciężki czas fizycznie. wiec jak to jest ze energia ma być wtedy swobodniejsza a cialo jest jednocześnie zmęczone?? czy te dwa poziomy sa zupelnie niezależne od siebie?
przepraszam ze tutaj wchodzę bo raczej nie znam sie na czakrach, ale to co Mietowa pisze o ruchu energii w dół jakoś mi sie łączy z tym co czytałem o numerologii i rytmach osobistych. czy ktoś tu łączył pracę z czakrami z cyklami numerologicznymi? pytam bo morze to brzmi głupio w tym kontekście
nie chce gasić entuzjazmu, ale wracając do głównego tematu wątku - Stellaria pytała na początku hormony czy energia. i Obserwuję tę dyskusję i widzę ze ona nadal jest nierozstrzygnięta. jakaś konkretna odpowiedź padła? bo mam wrażenie ze trochę poszłyśmy w różne kierunki
dobra odpowiedź Stellario. i mam do ciebie pytanie praktyczne - czy terapeutka dała ci jakiś konkretny plan na ten następny cykl?? bo mnie zawsze zastanawiało czy bioenergoterapeuta zostawia pacjenta z ogólnymi wskazówkami czy robi się coś w rodzaju protokołu
o, sny z wodą to ciekawe. ja ostatnio miałam kilka takich i właśnie zastanawiałam sie czy to coś znaczy. płynęłam po jakimś jeziorze i nie wiedziałam dokąd. to może być powiązane z tą czakrą sakralną? czy to zbyt ogólne żeby cokolwiek z tego wyczytać
wracając do tego co Stellaria pisała o intensywniejszych snach podczas pracy z czakrami, to ja to potwierdzam ze swojego doswiadczenia. jak zaczęłam bardziej swiadomie siedzieć z Swadhisthana, to pierwsze dwa tygodnie sny byly strasznie zywe i po przebudzeniu mialam takie uczucie ze cos sie "poruszało" w nocy. nie wiem jak to inaczej opisać. potem sie uspokoiło. może to kwestia tego ze energia zaczyna krążyć i ciało to rejestruje??
no dobra, ale czy ktoś może mi powiedzieć skąd w ogóle ta pewność ze "coś się poruszyło"? bo to brzmi jak interpretacja po fakcie. miałaś intensywny sen, to znaczy ze czakra pracowała? a jak nie masz intensywnych snów to znaczy ze nie pracuje? jak to falsyfikować
