Mam pytanie, kture chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu i nie wiem czy ktoś się z tym spotykał. Skanuje ostatnio czakry dłonią, uczę się tego, ale za każdym razem jak prubuję to robić przy innych osobach (np. przy koleżankach w domu) mam wrażenie, że moje odczucia są zupełnie inne niż kiedy siedzę sama. Raz czuję ciepło tam gdzie normalnie nic niema, raz rękę mi "ciągnie" w dziwnym kierunku. Czy to możliwe, że ich energia wchodzi mi w pole i mi to miesza?? Albo że poprostu się dekoncentruję bo ktoś jest obok? Ciekawa jestem co wy o tym myślicie, bo może po prostu ćwiczę za mało i to kwestia skupienia.
No to akurat bardzo ciekawy temat bo ja miałam dokładnie to samo i długo myślałam, że coś ze mną nie tak. Jak ćwiczyłam sama w domu to wiedziałam mniej więcej co czuję, po kilku tygodniach już rozpoznawałam ciepło przy czakrzze serca czy to specyficzne mrowienie przy Ajna. A potem pojechałam na taki mały zjazd gdzie błyyśmy we cztery i przy skanowaniu kompletnie się pogubiłam. U jednej z koleżanek czułam takie dziwne ssanie w dłoni pzy splotu słonecznego, a potem się okazało że to ona sama mi robiła skan i chyba nasze pola się nakładały. Więc tak, zdecydowanie uważam że obecność innych osób wpływa. Pytanie tylko jak się przed tym chronić żeby skan był wiarygodny. w każdym razie tyle ode mnie
Trzeba by tu trochę rozgraniczyć kilka rzeczy bo temat jest zlozony. Po pierwsze, dekoncentracja przy innych ludziach to jest bardzo prozaiczne wyjaśnienie i nie wolno go z góry odrzucac. Zanim zaczniemy mówić o wpływie cudzej energii, warto sprawdzić czy poprostu nie jesteś roztargniona kiedy ktoś patrzy. To zdarza sie nawet doświadczonym osobom. Po drugie, jezeli faktycznie mamy do czynienia z nakładaniem pól bioenergetycznych, to tak, to jest realne. Pracuję z tym od lat i znam przypadki, gdzie skaner "czytał" wlasna blokadę zamiast cudzej bo nie byl odpowiednio uziemiony przed sesja. Ale to sa dwie rozne sytuacje i dobrze byłoby wiedziec, o której mowimy.
ojej, ja nawet nie wiedziałam że to może być problem! Myślałam że skanowanie dłonią to po prostu przykładasz rękę i czujesz co czujesz, nieważne gdzie jesteś. jak to w ogóle wygląda to "nakładanie pól"? tzn. czy to znaczy że jak stoję obok kogoś to moje pole i jej pole się mieszają i wtedy moja dłoń może czuć jej problemy zamiast moich? Przepraszam za podstawowe pytanie ale naprawde jestem na początku drogi z czakrami.
Pola bioenergetyczne przenikaja sie zawsze, to nie jest kwestia odległości, to kwestia twojej wrażliwości i gotowosci na odbior. Kiedy wchodzisz w przestrzeń innej osoby, a szczegolnie gdy zamierzasz ja skanowac, twoje pole automatycznie zaczyna rejestrować to co ja otacza. to jak radio bez filtrow, lapie wszystkie stacje naraz. dlatego wlasnie ochrona energetyczna przed skanowaniem to nie jest luksus tylko konieczność. Ja zawsze zanim zaczne cokolwiek odczuwać, wyobrażam sobie złote światło owijajace moje ręce od nadgarstka do czubków palców. to jakby rekawica która przepuszcza tylko to co chce poczuc.
Zgadzam sie z Cenkiem co do ostrożności przy nazewnictwie. Natomiast sam problem opisany w pierwszym poscie jest jak najbardziej realny tyle ze ja bym go nazwał inaczej niż "wchłanianie cudzej energii". doświadczony skaner z czasm ucyz sie rozróżniać sygnaly plynace z ciala osoby skanowanej od szumow tla czyli wlasnie od pola innych osób w pomieszczeniu, wlasnych emoji, zmęczenia itp. Debiutantom te sygnaly się mieszają bo nie maja jeszcze wyrobionego filtru. I to jest do przepracowania ale przez praktykę, nie prrzez jeden rytuał ochronny.
To co piszecie o filtrach i szumach bardzo mi coś rozjaśniło bo miałam podobny problem i nie umiałam go opisać. Byłam na sesji u bioenergoterapetuky i ona mi powiedziała żebym nie próbowała nic skanować przy innych dopóki nie zrobię jakiegoś "zakorzenienia" przed ćwiczeniem. Ale nie wytłumaczyła mi jak to się robi konkretnie. Czy to jest to samo co uziemienie o którym tu mówicie? I jak w praktyce to wygląda, bo szukałam i jest masa opisów ale każdy inny.
Uziemienie przed skanowaniem to ja robię tak, że dosłownie przez chwiilę stoję boso na podłodze albo nawet na trawie i wyobrażam sobie korzenie idące od stóp w dół. Serio to pomaga mi "zejść" do własnego ciała i przestać łapać co w powietrzu piszczy. Ale Ceniek pewnie zaraz powie że to znowu metafora 🙂 No ale działa na mne i innych które znam, więc mam to gdzieś. Ważniejsze pytanie dla autorki wątku - czy jak próbowałaś skanować przy koleżankach to one wiedziały co robisz czy to było nieformalne? Bo też ma znaczenie, czy osoba świadomie się otwiera czy nie.
Akurat to co opisujesz z tą drugą koleżanką to klasyczny przypadek osoby z nadaktywną Manipurą, takie osoby dosłownie bombardują energetycznie otoczenie nawet jak nic nie robią i o niczym nie myślą. sama kilka razy trafiałam na takie osoby przy skanowaniu i za każdym razem czułam jakby ktoś mi wkładał rękę w dłoń. 🙂 bardzo charakterystyczne
ale czekajcie, mnie bardzo interesuje ten wątek z ochroną bo ja w ogóle nie robiłam żadnej ochrony jak ćwiczyłam skanowanie i teraz zastanawiam się czy to dlatego czułam się taka wymęczona po każdym ćwiczeniu. Dosłownie po piętnastu minutach miałam ochotę legnąć i spać. To może być właśnie to wchłanianie cudzej energii? Czy to normalne dla początkujących?
Zmęczenie po skanowaniu jest normalne na początku i niekoniecznie ma coś wspólnego z cudzą energią. Kiedy zaczynałam, po każdej próbie byłam skończona, bo napięcie uwagi przy skanowaniu jest ogromne i ciało reaguje jak po wysiłku. Z czasem przestało mi to sprawiać kłopot. Natomiast jest różnica między zmęczeniem normalnym a tym dziwnym ciężkim zmęczeniem gdzie człowiek czuje się jakby ktoś go odciął od prądu. To drugie może wskazywać że faktycznie twoje pole było nieszczelne. Ale i tak nie wiem czy od razu skakać do wniosku o wchłanianiu, bo może to też kwestia złego oddechu podczas ćwiczenia.
Przepraszam że się wtrącę ale trochę sceptycznie podchodzę do tego całego "wchłaniania energii" jako wyjaśnienia zmęczenia. To znaczy, jak ktoś jest zmęczony po skupieniu uwagi przez kwadrans to po prostu jest zmęczony od skupienia nie? Mózg zużywa energię jak każdy mięsień. Nie twierdzę że skanowanie dłonią nie działa albo że pola nie istnieją, ale to zmęczenie to mi wygląda na bardzo prozaiczne.
Właśnie, notowanie to jest złota rada. Prowadzę zeszyt od jakiegoś czasu i rzeczywiście widać wzorce których nie da się dostrzec "na bieżąco". U mnie np. wyszło że przy jednej konkretnej osobie zawsze miałam zimno w dłoni nad czakrą serca niezależnie od tego kiedy to robiłam. Na początku myślałam że to moje odczucie. Dopiero jak to zapisałam kilka razy i porównałam z innymi sesjami zrozumiałam, że to jednak sygnał od tej osoby. Polecam tę metodę każdej osobie uczącej się skanowania.
O, zeszyt to super pomysł, nigdy tak nie myślałam o tym! A wracając do pytania z początku mnie zastanawia coś innego, czy sama intencja osoby obserwującej morze wpłynąć na skanowanie? Tzn. jeśli ktoś siedzi obok i np. jest bardzo ciekawy co czujesz albo wręcz bardzo chce żebyś coś konkretnego powiedziała, to czy to może jakos zabarwić twoje odczucia?
To jest pytanie o efekt obserwatora w kontekście diagnostyki energetycznej i jest ono całkowicie zasadne. W niektórych tradycjach mówi się wprost, że silna intencja osoby obserwowanej lub obserwatora może zmodyfikować odbiór. Dlatego część praktykujących skanuje nieświadomie, tzn. osoba skanowana nie wie kiedy dokładnie trwa skanowanie. to redukuje jeden rodzaj zakłóceń. Drugi rodzaj, czyli wpływ własnych oczekiwań skanera, jest trudniejszy do wyeliminowania i wymaga długiej pracy z własnym umysłem. Tu nie ma skrótów. 🙂
a ja mam takie może głupie pytanie do całej tej rozmowy, czy w ogóle da się nauczyć skanowania dłonią na tyle żeby być pewnym że to co się czuje to informacja a nie wyobraźnia? Bo jak czytam te opisy to zastanawiam sie czy nie jest tak, że każdy czuje co chce poczuć i potem to sobie interpretuje. Serio pytam, bo bardzo chce się tego nauczyć ale boje się że będę się sama okłamywać.
Wtrącę się w ten wątek z weryfikacją bo mam tu mieszane odczucia. Zgadzam się że testowanie na nieznajomych jest lepsze metodologicznie, ale sama praktyka skanowania to nie jest eksperyment laboratoryjny i oczekiwanie "dowodów" może być po prostu nieadekwatne do tej dziedziny. Inny rodzaj wiedzy, inne kryteria 🙁
No właśnie, wróćmy do tego co Orlikowa pisała o tej drugiej koleżance co siedziała obok i tylko "była". Bo to mnie bardzo zastanawia, czy to jest tak że silniejsza energia po prostu "krzyczy głośniej" i dlatego ją słychać nawet przez czakrę osoby skanowanej? Jakby sygnał nałożony na sygnał?
Hej, a wracając do mojego pytania sprzed kilku postów o intencji osoby obserwowanej bo jakoś umknęło, Ksawera odpowiedziała ogólnie ale mnie interesuje konkret... Tzn. czy skanowanie wychodzi inaczej kiedy skanowany aktywnie "pomaga", skupia się, a kiedy jest zupełnie rozkojarzony albo wręcz wrogi pomysłowi?
To co Malwinka pisze o "za wyraźnych sygnałach" to jest coś z czym ja się żczywiście zmagam. Ta koleżanka która prosiła o skanowanie była bardzo skupiona i nastawiona na to żebym coś poczuła, i nie wiem czy to mi pomogło czy właśnie zaszkodził. Jakby chciała żebym trafiła i to samo w sobie tworzyło jakieś pole oczekiwania. no cóż
to co opisuje Orlikowa ma nawet swoją nazwę w badaniach nad percepcją pozazmysłową, mówi się o tzw. efekcie oczekiwań odbiorcy lub nadawcy. niezależnie od tego w co wierzymy jeśli chodzi o energii, efekt ten jest dobrze udokumentowany w sensie psychologicznym: silne oczekiwanie ze strony osoby badanej wpływa na odczyty osoby badającej, prawdopodobnie przez subtelne sygnały werbalne i niewerbalne. dlatego rzetelne skanowanie w obecności innych jest trudne podwójnie, raz przez ich energie jak tutaj mówimy, dwa przez ich oczekiwania.
Ojej, to jest trochę przytłaczające dla kogoś kto dopiero zaczyna 😀 Tzn. mam rozumieć, że na początku prawie na pewno będę łapać cudze energie zamiast energii osoby skanowanej, albo będę łapać swoje wyobrażenia zamiast czegokolwiek prawdziwego? czy jest jakiś sposób żeby jednag trenować i mieć sensowne wyniki nawet na tym etapie?
A właśnie, słuchajcie, bo chcę wrócić do ochrony przed cudzą energią przy skanowaniu, bo to mnie najbardziej interesuje praktycznie. Lowczyni pisała o złotym świetle i Hazel o korzeniach w ziemi, a Ceniek trochę to podważał. Czy jest jeszcze jakaś metoda którą ktoś stosuje regularnie i działa?! coś prostego, bo wizualizacje mi jakoś nie idą kiedy jestem skupiona na skanowaniu jednocześnie
Czytam ten temat od jakiegoś czaus i mam pytanie moze z innej beczki ale powiązane bo mnie zastanawia coś innego. Czy ta "cudza energia" ktora możemy złapać przy skanowaniu moze jakos zostać, tzn. czy mozna pzrypadkowo zabrac do domu cos z energii tej osob?y Brzmi może dziwnie ale serio niewiem jak to dziala. pozdrawiam
I właśnie dlatego mówię, że zamknięcie kontaktu po skanowaniu to nie jest opcja, to jest konieczność. Te nitki zostają i potem człowiek chodzi z cudzym bólem głowy albo lękiem i nie wie skąd to. miałam kiedyś taką sytuację że po głębszej pracy z koleżanką przez trzy dni byłam taka... przytłoczona, jakby ciężka. Dopiero nauczycielka mi powiedziała co to było.
Hej wejde tu bo Malwinka napisala cos sensownego ale jest pewien problem z tym "nagle bez powodu". Nastroje zmieniaja sie nagle z wlasnych powodow caly czas kortyzol, poziom cukru, niedosypianie. To nie jest dowod na cudza energie, to moze byc poprostu biologia. Jak odroznic jedno od drugiego rzetelnie?
ojoj, do tego co Balbinka pisze o dłoniach, bardzo podobna technika ale głębsza, można po sesji przejść pod zimna wodę. zimna woda zamyka pole i rozrywa ewentualne połączenia. To bardzo stara metoda, używana przez szamanów przy pracy z pacjentami właśnie po to żeby nie nosić cudzych stanów.
